We francuskim miastach odbyło się wczoraj blisko 200 demonstracji.
Francuzi protestowali przeciwko zmianom w kodeksie pracy. Według związków zawodowych po wprowadzeniu nowego prawa zwalnianie pracowników będzie zbyt łatwe, zmniejszą się odszkodowania za bezprawne zwolnienia, zostanie też otwarta możliwość pominięcia związków zawodowych w negocjacjach pracodawców z pracownikami.

W zeszłym tygodniu prezydent Emmanuel Macron ogłosił, że nie cofnie się przed leniwcami, cynikami i ekstremą.

„Tymi słowami Macron obraził Francuzów”- powiedział Philippe Martinez, sekretarz generalny centrali związkowej CGT, która była głównym organizatorem manifestacji.

W Paryżu w proteście uczestniczyło około 24 tysiące osób. Na prowincji w pochodach wzięło udział ponad 100 tysięcy.

– To początek, który wygląda na udany – oświadczył Martinez.

Podczas manifestacji w okolicy placu Bastylii pojawiła się grupa kilkuset ubranych na czarno mężczyzn z zasłoniętymi twarzami. Zaatakowali policjantów, rzucając w nich ciężkimi przedmiotami. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatki wodnej.

Zobacz też:  Niemcy: 70 tys. uchodźców chce sprowadzić rodziny