SKĄD WIEMY TO, CO WIEMY?

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 6 min.

Lane P. Lester

Każdy z nas posiada sporą wiedzę. Wiemy, jak się nazywamy. Wiemy, gdzie mieszkamy. Wiemy, ile jest dwa dodać dwa. Wiemy, która z partii politycznych jest najlepsza dla naszego kraju… Hmm. Wydaje się, że niektórzy wiedzą coś, co niezgodne jest z wiedzą innych. Na przykład wielu wie, że ewolucjonizm jest poprawnym wyjaśnieniem historii życia. Ale wielu innych wie, że poprawnym wyjaśnieniem jest stworzenie. Jak to możliwe, by różni ludzie wiedzieli coś innego? Co to znaczy „wiedzieć coś”?

Być może zgodzilibyśmy się, że wiedzieć coś to być osobiście przekonanym do tego, że jest to prawda. Proszę zwrócić uwagę na element osobowy: to, że coś wiemy, nie powoduje, że jest to prawdą; znaczy to tylko, że my uważamy to za prawdę. Fakt, że niektórzy wiedzą coś, co jest niezgodne z tym, co wiedzą inni, znaczy, że wiedza niektórych osób jest fałszywa!
Niezależnie od prawdziwości czy fałszywości, jak dochodzimy do wiedzy? Istnieją naprawdę tylko dwa sposoby: osobiste doświadczenie albo wiedza uzyskana od kogoś innego.

Osobiste doświadczenie
Każdy z nas ma sporą wiedzę, jaką sami osiągnęliśmy. Pozwolę sobie dać kilka swoich przykładów:

  • Uderzenie w palec u nogi jest bolesne. Wiedzę na ten temat uzyskujemy bardzo wcześnie w życiu.
  • Przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle będzie kosztować cię mandat. Faktycznie doświadczyłem tego dwukrotnie, zanim naprawdę zdobyłem wiedzę na ten temat.
  • Przyjęcie Chrystusa daje zyski w życiu. Zdaje się, że to mój były pastor pokazał mi, iż jednym z zysków jest to, że mamy kontakty z lepszymi ludźmi! Co ważniejsze, mamy zysk z tego, że nasze modlitwy są wysłuchiwane.
  • Przepuszczanie elektryczności przez wodę produkuje wodór i tlen w stanie gazowym. Być może na lekcji w szkole wykonywaliście ten klasyczny eksperyment przy pomocy baterii, przewodów i probówki.

Ktoś nam powiedział
Jeśli coś wiesz i nie doświadczyłeś tego sam, to ktoś ci powiedział. Oto kilka przykładów:

  • Słowo „chmura” piszemy przez „ch” i „u zwykłe”. W większości przypadków edukacja polega na tym, że ktoś coś nam mówi, słownie lub przy pomocy druku.
  • Granica szybkości na autostradzie wynosi 90 km/h. Jeśli nie dowiemy się tego z postawionego znaku, to policjant uprzejmie wyjaśni ci to zarówno słownie, jak i przy pomocy druku.
  • Przyjęcie Chrystusa daje mi życie wieczne. Nie doświadczyłem jeszcze pełnej prawdy tego, ale Bóg mi powiedział w Biblii, że tak jest.
  • Wodór jest najmniejszym pierwiastkiem. Tobie i mnie brakuje wyposażenia i wiedzy, by określić prawdziwość tego naukowego faktu, a więc musieliśmy się tego dowiedzieć z podręcznika.

Czy możesz zaufać swoim oczom?
Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy bardziej skłonni wierzyć temu, co poznaliśmy w osobistym doświadczeniu niż temu, co nam ktoś powiedział. Ale czy zawsze możemy wierzyć temu, co mówi nam osobiste doświadczenie? Czy cokolwiek mogłoby poddać w wątpliwość treść świadectwa naszych zmysłów? Wyobraźmy sobie, że spacerujemy po zatłoczonym chodniku, który graniczy z dużym parkiem. Daleko w parku widzimy, jak latający spodek obniża wysokość i ląduje. Czy zaczęlibyśmy od razu wykrzykiwać do innych o swoim odkryciu? Myślę, że ja najpierw rozejrzałbym się wokół, by sprawdzić, czy każdy inny doświadcza tego samego. Ale w przypadku, gdyby lądował helikopter, nie byłoby żadnego powodu, by wątpić w to, co powiedziały mi moje oczy.Ogólną zasadą jest, że spodziewamy się ujrzeć coś powszechnego, a nie coś niezwykłego. Rzeczywiście, nasze zmysły mogą nawet nas okłamywać, ponieważ spodziewamy się zobaczyć coś innego. Dobry przykład tego znajdujemy w życiu Jezusa, kiedy zawołał on „’Ojcze, uwielbij imię Twoje’. Wtem rozległ się głos z nieba: 'I uwielbiłem, i znowu uwielbię’. Stojący tam tłum, gdy to usłyszał, rzekł: 'Zagrzmiało!’ Inni powiedzieli: 'Anioł przemówił do niego'” (Jana 12:28-29).

Komu wierzysz?
A co z wiedzą, którą ktoś nam przekazał? Pamiętajmy, że zdefiniowaliśmy „wiedzieć” jako „być osobiście przekonanym do prawdziwości czegoś”. Ale nie wszystko, co nam ktoś mówi, jest prawdą. Czyż nie? Co powoduje, że jesteś bardziej skłonny wierzyć pewnym ludziom, a nie innym? Oto krótka lista par osób, które nam przekazują wiedzę:

  • osoby przypadkowo poznane i najlepsi przyjaciele
  • profesorowie filozofii i profesorowie nauk empirycznych
  • dziennikarze prasowi i dziennikarze telewizyjni
  • duchowni i Bóg (Biblia)

Co wpływa na to, że łatwo mógłbyś uwierzyć każdej z wyżej wymienionych osób, kiedy mówi ci, że coś jest prawdą? Czy wierzyłbyś bardziej jednej z wymienionych osób w każdej parze? Ważnym czynnikiem jest czas, odkąd znasz kogoś. Prawdopodobnie bardziej uwierzysz swemu najlepszemu przyjacielowi niż osobie przypadkowo napotkanej. Jednak w moim przypadku byłby to problem, ponieważ w dzieciństwie moim najlepszym przyjacielem był notoryczny kłamczuch. Bardzo miły chłopak, ale miał problem z mówieniem prawdy.

A co powiecie na temat owych dwu profesorów? Jeśli profesor nauk empirycznych mówi ci coś na temat nauki, a profesor filozofii coś przeciwnego, to najprawdopodobniej uwierzysz przyrodnikowi, czyż nie? Mamy więc tu inny czynnik: fachowość osoby wypowiadającej się.

A jeśli dwie równie fachowe osoby mówią ci coś przeciwnego, co wtedy? Jest to dylemat, z którym często muszę sobie radzić w kwestiach dotyczących kontrowersji stworzenie-ewolucja.
Oczywiście, jestem przyrodnikiem, ale z pewnością nie znam całej nauki! Moją specjalnością jest genetyka i nigdy nie miałem wykładów z geologii. Jak oceniam niezgodne twierdzenia geologów ewolucjonistycznych i geologów kreacjonistycznych? Czasami muszę wybierać na podstawie raczej filozoficznej niż naukowej: zdecydowałem się wierzyć raczej chrześcijaninowi niż ateiście. Nie jest to tak nieracjonalne, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Wszyscy żyjemy opierając się na pewnym zbiorze założeń, co jest prawdą, i ten zbiór założeń wpływa na nasze decyzje w wielu sprawach. Osoba utrzymująca fałszywą filozofię nieuchronnie będzie wyprowadzała fałszywe wnioski w ważnych sprawach.

Para dziennikarzy na naszej liście prowadzi nas do pytania, jak słowo drukowane wpływa na naszą gotowość do uwierzenia weń? Wydaje się, że jesteśmy bardziej gotowi uwierzyć w coś, co jest wydrukowane, niż w coś, co jest tylko wygłoszone. A więc dziennikarz prasowy może uzyskać większą wiarygodność niż dziennikarz telewizyjny.

Czy więc wydrukowanie czegoś znaczy, że prawdziwość tego jest bardziej prawdopodobna? Czasami tak, czasami nie. Czasami tylko pieniądze są powodem publikacji. Potrzebujemy więc zdrowego sceptycyzmu wobec tego, co słyszymy i co czytamy.

Nauka – sposób poznawania
Nauka jest bardzo ważnym sposobem poznawania rzeczy. Część tej wiedzy naukowej może pochodzić z osobistego doświadczenia, ale większość pochodzi od kogoś innego. Nawet wiedza, jaką uczony posiada, pochodzi głównie z drugiej ręki: czasopism, książek, konferencji itd.

Chociaż osiągnięcia naukowe wydają się dzisiaj bardzo nowoczesne, to ten sposób uprawiania nauki rozpoczął się w wieku XVII. Chociaż niewiele się o tym wspomina i chociaż trudno w to uwierzyć, większość twórców nowoczesnej nauki wierzyła w osobowego Boga, który stworzył Wszechświat. Ich wiara, że rzeczywistość jest wynikiem inteligentnego projektu, przyczyniła się do zaufania, iż mogą ją badać i odkrywać prawdy jej dotyczące.

Ponieważ nauka jest tak ważną drogą do wiedzy i ponieważ nauka jest tak bezpośrednio związana z problematyką pochodzenia, należy coś na jej temat zrozumieć. Z grubsza mówiąc, nauka rozwija się przez wysuwanie i testowanie hipotez. Uczeni dokonują obserwacji i wówczas próbują je wyjaśnić. Wyjaśnienia te zwie się hipotezami. Hipoteza jest próbnym wyjaśnieniem obserwacji, „uczonym zgadywaniem”.

Wysuwanie hipotez jest tylko pierwszym krokiem; dużo trudniejszy jest drugi krok: testowanie hipotez. Uczony musi zaprojektować eksperyment, który wskaże, czy hipoteza jest poprawna. Przyjrzyjmy się rzeczywistemu przykładowi.

Europejskie węgorze rozmnażają się na Morzu Sargassowym, które jest częścią Oceanu Atlantyckiego. Migrują one do strumieni słodkiej wody, gdzie spędzają większość swego życia. Jak odkrywają one te strumienie, znajdując się w oceanach? Niektórzy uczeni wysuwali hipotezę, że węgorze są w stanie wyczuć chemiczne składniki słodkiej wody. Zaprojektowali eksperyment, by stestować tę hipotezę (aparatura jest widoczna na rysunku). Każda butla zawierała odmienny rodzaj wody: z kranu, destylowaną, słoną i słodką (ze strumienia). Małe węgorze umieszczono w małym pojemniku z lewej, z którego mogły płynąć rurkami do jednego z pojemników, zawierających konkretny rodzaj wody. Węgorze nie ujawniały preferencji wody z kranu nad słoną, ale większość z nich wpływała do pojemnika zawierającego naturalną słodką wodę. Wyniki te poparły hipotezę, że węgorze są w stanie wykryć chemiczną naturę słodkiej wody.

Czy badanie pochodzenia ma naukowy charakter?
Istnieją setki (a może tysiące?) uczonych badających pochodzenie: pochodzenie Wszechświata, pochodzenie Ziemi, pochodzenie życia i pochodzenie gatunków. Oczywiście, badanie pochodzenia ma naukowy charakter! A może nie? No tak, to zależy, co rozumiemy przez naukę. Jeśli rozumiemy przez to ten rodzaj nauki, jak badanie węgorzy, to odpowiedź brzmi „nie”.

Nieżyjący już dr Richard Bliss, wielki nauczyciel, wyjaśnił to rozróżnienie lepiej niż ktokolwiek inny, gdy ukuł zwrot „nauka operacyjna” przeciwstawiony „nauce o początkach”. Naukę operacyjną uprawia się, gdy uczeni próbują się dowiedzieć, jak coś funkcjonuje, jak działa. Zbierają oni obserwacje, stawiają hipotezy i testują te hipotezy przy pomocy eksperymentów. Uczeni, którzy badają pochodzenie, mogą także zbierać obserwacje, na przykład badać gwiazdy lub kolekcjonować skamieniałości. Mogą także stawiać przypuszczenia, jak te obserwacje są powiązane z pochodzeniem. Ale z nielicznymi wyjątkami nie mogą zaprojektować eksperymentu, który określiłby, co się zdarzyło w prehistorycznej przeszłości. Z tym samym problemem styka się uczony pracujący przy wykrywaniu przestępstw. Może on gromadzić poszlaki: odciski palców, ślady krwi, włókna itd. Korzystając z tego świadectwa, można sugerować, co miało miejsce wcześniej, ale nie istnieje żaden eksperyment, który mógłby rozstrzygnąć słuszność lub niesłuszność tej sugestii.

A więc chociaż uczeni mogą dostarczyć nam wartościowych informacji na temat zdarzeń, które zaszły dawno temu, nie mogą udzielić odpowiedzi równie ostatecznych jak te, które dotyczą zjawisk i zdarzeń zachodzących obecnie. Z powodu tej niepewności możemy oczekiwać, że filozofia uczonego (konserwatywno-chrześcijańska, liberalno-chrześcijańska, ortodoksyjno-żydowska, żydowsko-reformowana, muzułmańska, hinduska, ateistyczna) będzie wpływać na jego wnioski. Komu uwierzysz?

Lane P. Lester, Ph.D., How Do We Know What We Know?, Creation Research Society Quarterly 1995, vol. 32, No. 2.
Za zgodą redakcji przedruk z „Na Początku” listopad 1997, nr 11B (96), s. [352-359]

 

Autor
Redakcja IPP