Salvatore Martello, burmistrz włoskiej wyspy Lampedusa, apeluje o zamknięcie ośrodka rejestracji i pobytu dla migrantów, który znajduje się na wyspie.

W wywiadzie dla włoskiej agencji ANSA opisuje sytuację na niedużej włoskiej wyspie:
„Bary są pełne Tunezyjczyków, którzy upijają się i molestują kobiety. Dostaję dziesiątki wiadomości od przestraszonych turystów, hotelarzy, sklepikarzy, restauratorów, którzy codziennie zmagają się z problemami i już nie wytrzymują”.

Burmistrz uważa, że wyspa jest na skraju zapaści. Zaznacza, że pomimo licznych sił bezpieczeństwa imigranci robią, co chcą.

„W ośrodku jest 180 Tunezyjczyków, z których wielu udaje się spokojnie unikać kontroli; biwakują i żyją na ulicach. Proszę o zamknięcie tego hotspotu, niepotrzebnej struktury, która niczemu nie służy” – mówił burmistrz, zwracając się do rządu w Rzymie.

Martello został wybrany na urząd w czerwcu. Przed nim wyspą administrowała Giusi Nicolini z centrolewicy, słynąca z otwartości na imigrantów.

Przeciwny obecnemu burmistrzowi jest miejscowy proboszcz Carmelo LaMagra.

Ksiądz twierdzi, że na wyspie jest spokojnie, a przebywający tam Tunezyjczycy nie robią nic złego. Stwierdził, że rozpowszechnianie podobnych pogłosek nie służy niczemu dobremu.

Zobacz też:  Terrorysta, który odciął głowę brytyjskiemu żołnierzowi chce odszkodowania