Narządy szczątkowe – świadectwo ewolucji?

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 16 min.

Tekst ukazał się jako rozdz. 24 w The New Answers Book 3

David Menton PhD
Answers in Genesis
Autor jest emerytowanym profesorem biologii, wykładał na Washington University School of Medicine in St. Louis.

O narządach szczątkowych mówi się od dawna w klasycznej argumentacji na rzecz teorii ewolucji. Przedstawia się to w ten sposób, że organizmy żywe, w tym ludzie, mają narządy, które niegdyś w ewolucyjnej przeszłości spełniały ważne funkcje, ale obecnie są nieużyteczne bądź ich funkcja została zredukowana. Wiele osób uważa, że jest to argument nie do odparcia. Co więcej, według niektórych ewolucjonistów organy szczątkowe świadczą przeciwko nauce o stworzeniu, gdyż – jak wnioskują – doskonały Stwórca nie uczyniłby nieużytecznych narządów.

Słowo „szczątkowy” – ang. vestige – pochodzi od łacińskego słowa vestigium, co dosłownie oznacza odcisk stopy, ślad. Słownik „The Merriam-Webster’s Dictionary” definiuje biologiczne znaczenie słowa vestige jako „część ciała lub organ, który jest mały i zdegenerowany bądź niewłaściwie wykształcony w porównaniu do pełniej rozwiniętych form tego organu we wcześniejszym etapie rozwoju danego organizmu, we wcześniejszych pokoleniach lub u form blisko spokrewnionych”.

Darwin o „narządach szczątkowych”

Karol Darwin był prawdopodobnie pierwszą osobą, która twierdziła, że organy szczątkowe są świadectwem na rzecz ewolucji. W 13 rozdziale książki „O powstawaniu gatunków” Darwin omawiał coś, co określił jako „narządy szczątkowe, zanikające i zanikłe”. Opisywał je jako „noszące na sobie oczywiste piętno nieużyteczności” i twierdził, że przykłady takich organów „są w naturze bardzo pospolite, a nawet powszechne”. Darwin zakładał, że narządy szczątkowe niegdyś pełniły funkcje konieczne dla przetrwania organizmu, ale z czasem funkcje te straciły na znaczeniu lub zupełnie zanikły.

W książce „O pochodzeniu człowieka” Darwin wyliczył około tuzina cech anatomicznych człowieka, które uznał za nieużyteczne, a wśród nich: mięśnie ucha, zęby mądrości, wyrostek robaczkowy, kość ogonową, owłosienie ciała oraz fałd półksiężycowaty w kącie oka. Dla Darwina było to mocne potwierdzenie tego, że człowiek wyewoluował od prymitywnych przodków.

Lista „narządów szczątkowych” wydłuża się

W roku 1893 niemiecki anatom Robert Wiedersheim rozszerzył Darwinowską listę „nieużytecznych organów”, wymieniając ich w sumie 86. Na Wiedersheimowską listę narządów szczątkowych załapały się między innymi: przytarczyce, szyszynka, przysadka mózgowa, grasica, migdałki, w tym migdałek gardłowy, a także wyrostek robaczkowy, zęby mądrości oraz zastawki żylne.[1] Co do wszystkich tych organów wykazano później, że pełnią użyteczne funkcje, a w niektórych przypadkach są to wręcz funkcje kluczowe dla życia.

Narządy szczątkowe z listy Wiedersheima zostały zaprezentowane jako tzw. dowody ewolucji podczas słynnego „małpiego procesu” Scopesa w roku 1925. Horatio Hackett Newman, zoolog z Uniwersytetu w Chicago, złożył jako świadek takie oto zeznanie: „zgodnie z twierdzeniem Roberta Wiedersheima w ludzkim organizmie istnieje nie mniej niż 180 [sic] struktur szczątkowych, co wystarcza, by móc uznać człowieka za chodzące najprawdziwsze muzeum antyków”.[2]

Narządy szczątkowe wciąż uznaje się za świadectwa na rzecz ewolucji

Przez ponad 100 lat ewolucjoniści ciągle przedstawiali narządy szczątkowe jako świadectwo na rzecz ewolucji. W 1971 roku Encyklopedia Britannica podawała, że w ludzkim ciele istnieje ponad 100 takich organów. Nawet nie tak dawno, bo w 1981 r., niektórzy z autorów podręczników biologii twierdzili, że człowiek ma ponad setkę narządów szczątkowych.[3] W jednym z najbardziej popularnych obecnie podręczników biologii znajdziemy stwierdzenie, że „u wielu gatunków zwierząt występują organy szczątkowe”. Jako przykłady tych organów u człowieka podane są m.in.: wyrostek robaczkowy, kość ogonowa i mięśnie umożliwiające poruszanie uchem.[4]

Oprócz podręczników również niezliczone pisma popularnonaukowe, blogi ewolucjonistyczne i strony internetowe nadal promują przedstawianie narządów szczątkowych jako świadectwa ewolucji. Dla przykładu, strona internetowa finansowana przez Discovery Channel zapewnia nas, że „ludzkie ciało jest trochę jak szuflada z rupieciami”, w której trzymamy „pełno narządów szczątkowych – pamiątek naszej ewolucyjnej przeszłości”.[5]

Problemy argumentu jakoby narządy szczątkowe były świadectwem ewolucji

Dlaczego nieużyteczne organy miałyby przetrwać?

Sam Darwin wskazał na wadliwość argumentu z narządów szczątkowych. Zastanawiał się, w jaki sposób organ, który stał się nieużyteczny, mógłby podlegać dalszej redukcji aż do czasu, gdy zniknie po nim ślad. Jak napisał w 14 rozdziale „O powstawaniu gatunków”: „Jest prawie niemożliwe, by nieużywanie mogło wywoływać jakiś dalszy skutek, skoro narząd raz już zatracił swe funkcje. Potrzebne jest tu jakieś dodatkowe wyjaśnienie, którego jednak ja dać nie potrafię”. Dlaczego nieużyteczne organy miałyby nadal istnieć miliony lat po tym, gdy już przestały dawać jakąkolwiek przewagę w procesie doboru naturalnego?

Utrata użytecznych narządów nie wyjaśnia, jak one powstały

Problemem przedstawiania organów szczątkowych jako świadectwa na rzecz ewolucji „od ameby do człowieka” jest to, że w argumentacji wspierającej makroewolucję przede wszystkim należałoby pokazać wyjaśnienie samoistnego powstawania nowych funkcjonujących organów, a nie wyjaśnienie ich utraty, kiedy już istnieją. Choć utrata funkcjonalnych narządów mogłaby być elementem procesu ewolucji, to problem w tym, że przypadkowe mutacje i dobór naturalny nie wyjaśniają powstawania całkowicie nowych organów.

Skąd wiemy, czy narząd jest nieużyteczny?

Problem z uznaniem jakiegoś narządu za niefunkcjonalny leży w tym, że trzeba rozróżnić pomiędzy rzeczywistym brakiem funkcji a jedynie brakiem wiedzy o funkcji danego organu. Warto zresztą zauważyć, że przez lata niemal wszystkie narządy, które kiedyś uważano za bezużyteczne, okazywały się jednak funkcjonalne. Gdy nie mamy danych świadczących o funkcji jakiegoś organu, dobrze jest mieć na uwadze, że brak świadectwa nie jest świadectwem braku.

Uznanie użytecznych narządów za bezużyteczne może być groźne

Kiedy jakiś narząd zostanie uznany za bezużyteczny, może być ignorowany przez większość naukowców, a nawet gorzej – chirurgicznie usuwany przez lekarzy jako niepotrzebna pozostałość ewolucyjnej przeszłości. Często powtarzane twierdzenie o bezużyteczności ludzkiego wyrostka robaczkowego może służyć tu za przykład. W książce „The Vertebrate Body” („Ciało kręgowca”) ewolucjonista Alfred Romer tak napisał o wyrostku robaczkowym człowieka: „Wygląda na to, że jego głównym znaczeniem jest wsparcie finansowe dla zawodu chirurga”.[6] Można się tylko zastanawiać, ile zdrowych wyrostków robaczkowych zostało operacyjnie usuniętych, odkąd Darwin stwierdził, że są to niepotrzebne narządy szczątkowe. Jeszcze bardziej przerażające byłoby chirurgiczne pozbywanie się „bezużytecznych” przytarczyc lub przysadki mózgowej.

Definicja narządów szczątkowych została zmieniona

Jako że lista „niefunkcjonalnych” organów kurczyła się coraz bardziej w miarę rozwoju wiedzy, dokonano zmiany definicji narządów szczątkowych, tak aby zaliczały się do nich również te struktury, o których twierdzi się, że ich pierwotna funkcja została zastąpiona obecną inną funkcją. Taka definicja po prostu zwalnia z potrzeby wykazania, że narządy szczątkowe są szczątkami z ewolucyjnej przeszłości. Wobec tego ewolucjonista może na przykład uznać, że ludzka kość guziczna („kość ogonowa”) rzeczywiście pełni istotną funkcję jako przyczep przepony miednicy, a jednocześnie nadal może sobie twierdzić – nie mając na to żadnego świadectwa – że kiedyś u naszych przodków kość ta pełniła funkcję ogona.

Błędne koło

W przedstawianiu narządów szczątkowych jako świadectwa ewolucji najbardziej rażącym błędem logicznym jest tzw. błędne koło w rozumowaniu. Ewolucjoniści najpierw przyjmują za fakt, że narządy te są rezultatem ewolucji, a następnie zataczają koło i argumentują, że istnienie narządów szczątkowych jest świadectwem na rzecz ewolucji. Tego rodzaju argumentacji nie dałoby się utrzymać przed żadnym sądem.

Istnieją inne wyjaśnienia dla narządów szczątkowych

Pozostałości po rozwoju embrionalnym

Ewolucjoniści upierają się, żeby istnienie narządów szczątkowych wyjaśniać, odwołując się wyłącznie do procesów ewolucyjnych. Ale inne wyjaśnienia są bardziej prawdopodobne, a nawet można wykazać ich słuszność. Na przykład w ludzkim ciele mamy wiele organów i struktur, które ewidentnie są pozostałościami z rozwoju embrionalnego. Nietrudno jest wykazać, że jakiś narząd czy struktura jest śladem po okresie prenatalnym, z drugiej zaś strony może nie być żadnych świadectw empirycznych, które popierałyby spekulacje o tym, że dany organ to pozostałość procesu ewolucyjnego.

Istnieje kilka struktur, które pełnią określone funkcje w czasie rozwoju embrionu i płodu, ale najwyraźniej nie są już użyteczne dla organizmu po urodzeniu. Pozostałości tych niegdyś funkcjonalnych narządów są obecne w organizmie przez resztę życia. Tego rodzaju struktury doskonale pasują do definicji szczątków, ale nie są to szczątki powstające w toku ewolucji. Oto kilka przykładów pozostałości po rozwoju embrionalnym:

Więzadło tętnicze (więzadło Botalla) – pozostałość powstała po zarośnięciu przewodu tętniczego, tj. naczynia, przez które podczas rozwoju płodowego krew przepływa z pnia płucnego do części zstępującej aorty, omijając dzięki temu płuca. W niektórych przypadkach wrodzonych wad serca struktura ta funkcjonuje jeszcze przez jakiś czas po urodzeniu, co pozwala utrzymać dziecko przy życiu.

Więzadło obłe wątroby – pozostałość powstała przez zarośnięcie żyły pępowinowej, tj. naczynia, które w czasie rozwoju prenatalnego doprowadza krew utlenowaną z łożyska do żyły wrotnej, jednocześnie umożliwiając znacznej części krwi ominięcie wątroby i przepływ wprost do żyły głównej dolnej.

Więzadło pępkowe pośrodkowe – pozostałość powstająca z omoczni, jednej z błon płodowych, w której zbierają się produkty przemiany materii rozwijającego się zarodka. Omocznia zanika we wczesnym etapie ciąży, pełniąc też wcześniej funkcję rusztowania w tworzeniu pępowiny – i pozostawia po sobie więzadło przebiegające od pęcherza moczowego do pępka.

Dymorfizm płciowy

U większości naczelnych istnieją duże różnice anatomiczne pomiędzy męskimi i żeńskimi przedstawicielami tego samego gatunku. Nazywamy to dymorfizmem płciowym. Na przykład czaszki samców i samic goryli mogłyby zostać uznane za należące do odrębnych gatunków, gdyby nie były nigdy widziane wraz z resztą ciała. Różnice pomiędzy płciami nie są tak drastyczne u ludzi, ale tutaj także występuje dymorfizm. U człowieka płeć męska i żeńska różnią się głównie budową organów związanych z reprodukcją.

Aż do końca szóstego tygodnia rozwoju embrionalnego nie da się odróżnić narządów rozrodczych męskich i żeńskich. Później organy te u dziewczynek i chłopców rozwijają się z tych samych tkanek pod kontrolą chromosomów płci (XX u płci żeńskiej, XY u męskiej) oraz różnych hormonów. W związku z tym, że narządy te rozwijają się z takich samych zawiązków, każda płeć zawiera szczątkowe elementy właściwe płci przeciwnej.

Niemal każdy organ żeńskiego układu rozrodczego można znaleźć w innej czy szczątkowej formie w męskim układzie rozrodczym (i odwrotnie). Przykładowo, u mężczyzn łagiewka sterczowa (uchyłek części sterczowej cewki moczowej, który nie ma znanej funkcji) jest pozostałością przewodów przyśródnerczowych, z których u kobiet wykształcają się jajowody i macica. Jak widać, organy szczątkowe w układzie rozrodczym nie są efektem ewolucji, ale rozwoju embrionalnego.

Homologia

Wiele narządów szczątkowych stanowi przykłady homologii, ale nie musi to mieć nic wspólnego z ewolucją. Mianem homologii określamy fundamentalne podobieństwa występujące pomiędzy różnymi rodzajami organizmów żywych. Uznają to zarówno ewolucjoniści, jak i kreacjoniści. Na przykład u wszystkich kręgowców lądowych powszechnie występuje podobieństwo (homologia) części ciała. Ewolucjoniści utrzymują, że jest to rezultat ewolucji od wspólnego przodka. Z drugiej zaś strony kreacjoniści głoszą, że podobieństwo to jest efektem projektowania przez tego samego Stwórcę oraz konieczności spełnienia podobnych wymogów biologicznych.[7]

Przykładowo, u wszystkich kręgowców mających prawdziwe kończyny (płazów, gadów, ptaków i ssaków) podstawowy plan budowy tych części ciała jest taki sam, przynajmniej w czasie rozwoju płodowego. Standardowo u kręgowców tych górna część kończyny zawiera jedną kość, dolna – dwie kości, a dłonie lub stopy mają pięć palców. Zatem u całej tej grupy kręgowców kończyny wykazują fundamentalne podobieństwo, przy czym u każdego gatunku są one w określony sposób wyspecjalizowane, by odpowiadały konkretnym potrzebom.

Konie mają pięć palców w czasie rozwoju embrionalnego, ale zwykle wszystkie poza jednym (trzecim) zanikają przed narodzeniem. Pozostałości drugiej i czwartej kości śródręcza (oraz śródstopia) są widoczne u współczesnych koni jako kości rysikowe. Niektóre konie znane ze skamieniałości miały trzy palce – ale w zapisie kopalnym znajdowane są one razem z przedstawicielami koni mających kończyny z jednym palcem. Na przykład w magazynie National Geographic można znaleźć zdjęcie przedstawiające stopy koni zarówno z trzema palcami (Pliohippus), jak i z jednym (Equus), które odkryto w tym samym stanowisku w warstwach pochodzenia wulkanicznego na terenie Nebraski.[8]

Homologia kończyn kręgowców nie jest dowodem na ich pochodzenie od wspólnego przodka.

Ludzkie włosy są przykładem struktur homologicznych, które ewolucjoniści uważają za szczątkowe. Wszystkie ssaki mają włosy, choć mogą one być bardzo różne – od zbitych włosów tworzących róg nosorożca do kolców jeżozwierza. Mówienie, że unikalne włosy jednego ssaka są szczątkową formą włosów innego, jest biologicznym nonsensem.

Omówienie przykładów narządów obecnie określanych jako „szczątkowe”

Prezentowane poniżej informacje na temat tzw. narządów szczątkowych mogą być przydatne w ocenie tego, czy owe struktury słusznie są określane tym mianem. Na stronie LiveScience autorzy wymieniają dziesięć przykładów organów „szczątkowych”, które uważają za najważniejsze.[9] Pięć z nich znajduje się w ludzkim ciele – zostaną tu omówione w kolejności, w jakiej przedstawione są na wspomnianej stronie.

Wyrostek robaczkowy

Od czasów Darwina wyrostek robaczkowy jest głównym przykładem „bezużytecznego” organu. Na stronie LiveScience tak został opisany: „jest to narząd szczątkowy będący pozostałością po roślinożernym przodku”.W połowie XX wieku chirurdzy często wycinali wyrostek przy okazji operacji w jamie brzusznej, sądząc, że nie pełni on żadnej funkcji. Większość ewolucjonistów uważa, że narząd ten jest strukturą szczątkową powstałą z jelita ślepego (poszerzenia znajdującego się na początku jelita grubego) i stanowi pozostałość po naszych roślinożernych przodkach. Jednak skoro ludzie mają w pełni rozwinięte jelito ślepe oraz wyrostek robaczkowy, to trudno uznać, że ten ostatni jest szczątkową formą pierwszego.

Ewolucjonista Alfred Romer w książce „The Vertebrate Body” (Ciało kręgowca) stwierdził, że wyrostek jest „często przedstawiany jako narząd szczątkowy, który rzekomo dowodzi czegoś w kwestii ewolucji. Tak jednak nie jest […]”.[10]

Co ważne, obecność lub brak wyrostka (lub jelita ślepego) nie wykazuje żadnego ewolucyjnego schematu. Bezkręgowce, płazy, gady czy ptaki nie mają wyrostka. Występuje on tylko u niektórych ssaków. Mają go np. króliki i niektóre torbacze, m.in. wombaty, ale nie jest obecny u psów, kotów, koni czy przeżuwaczy. Małpy zarówno Starego, jak i Nowego Świata nie mają wyrostka robaczkowego, w przeciwieństwie do małp człekokształtnych i człowieka.[11]

Organ ten jest złożony i wysoce wyspecjalizowany, a także bardzo dobrze ukrwiony – wbrew temu, czego można by się spodziewać w przypadku narządu szczątkowego. Jest on częścią tkanki limfatycznej przewodu pokarmowego (tzw. GALT) i od dawna podejrzewano, że pełni funkcję immunologiczną, podobnie jak migdałki i wyrośla adenoidalne (migdałek gardłowy) – także niegdyś określane jako organy szczątkowe.

Nowsze dane empiryczne sugerują, że wyrostek robaczkowy jest dobrze dostosowany do roli „kryjówki” dla bakterii komensalnych (żyjących z gospodarzem w relacji korzystnej dla obu stron) zasiedlających jelito grube. Dokładniej, uważa się, że zapewnia on wsparcie dla wzrostu korzystnych bakterii, ułatwiając ich ponowne zasiedlenie w okrężnicy, kiedy dochodzi do przeczyszczenia przewodu pokarmowego w reakcji na kontakt z patogenami.[12]

Tkanki piersiowe i brodawki sutkowe u mężczyzn

Zdumiewające, że ewolucjoniści wciąż podnoszą kwestię męskich gruczołów piersiowych, gdy mowa o narządach szczątkowych. Czyżby ich zdaniem we wcześniejszych etapach ewolucji mężczyźni karmili piersią swoje potomstwo, a później przestali? Oczywiście nie. Jak więc ewolucjoniści wyjaśniają istnienie męskich szczątkowych gruczołów piersiowych, jeśli nie jako rezultat ewolucji?

Można to zrozumieć tylko z perspektywy embriologii, nie zaś procesu ewolucji. Gruczoły te zaczynają się rozwijać u obu płci w szóstym tygodniu ciąży. U noworodków zarówno męskie, jak i żeńskie gruczoły piersiowe nie są rozwinięte i wyglądają tak samo. W rzeczywistości tuż po urodzeniu mogą być one u obu płci nieco powiększone i wydzielać niewielką ilość mleka zwanego potocznie „mlekiem czarownic”. Jest to efekt działania hormonów indukujących produkcję mleka u matki, które mogą przejść przez łożysko do krwiobiegu dziecka.[13]

Męskie gruczoły piersiowe są bez wątpienia strukturą nierozwiniętą lub szczątkową, ale nawet u kobiet, które nie karmią piersią, można by je uważać za takie – gdyż gruczoły te w pełni rozwijają się i funkcjonują tylko w okresie laktacji. Czy więc ewolucjoniści powinni uznać, że żeńskie gruczoły piersiowe poza okresem karmienia piersią stanowią pozostałość procesu ewolucji? Stary ewolucjonistyczny aksjomat, według którego „nic w biologii nie ma sensu, jeśli nie rozpatruje się tego w świetle teorii ewolucji”, lepiej zastąpić stwierdzeniem, że nic w biologii nie ma sensu w świetle teorii ewolucji.

Zęby mądrości

Darwin jako pierwszy spopularyzował pogląd, że zęby mądrości są szczątkowymi pozostałościami po naszych małpokształtnych przodkach. Tkwiący w darwinizmie rasizm jest jasno widoczny, gdy Darwin w książce „O pochodzeniu człowieka” pisze, że zęby te często nie występują u „bardziej cywilizowanych ras człowieka” w przeciwieństwie do „Melanicznych (czarnych) ras, u których zęby mądrości mają zazwyczaj trzy oddzielne korzenie i na ogół nie psują się […]”.[14]

Zęby mądrości, zwane fachowo trzecimi zębami trzonowymi, pojawiają się zwykle między 15 a 27 rokiem życia człowieka i rosną zarówno w dolnej, jak i w górnej szczęce. Wielu ewolucjonistów uważa je za struktury szczątkowe, ponieważ – inaczej niż u małp – u ludzi zęby te często nie rozwijają się prawidłowo ze względu na niedostateczną ilość miejsca w szczęce. Ewolucjoniści argumentują, że małpy, u których płaszczyzna twarzoczaszki jest pochylona, mają dłuższe szczęki niż ludzie i kiedy stworzenia małpokształtne ewoluowały w człowieka, z twarzą pionową i krótszą szczęką, zaczęło brakować miejsca na zęby mądrości.

Ósemki nie są jednak strukturami szczątkowymi. Kiedy mają wystarczająco dużo przestrzeni do rozwoju, są w pełni funkcjonalnymi zębami trzonowymi i służą do żucia czy rozgryzania tak jak pozostałe trzonowce. Uważając je za formy szczątkowe, wielu dentystów w przeszłości rutynowo usuwało ósemki, bez względu na to, czy były z nimi jakiekolwiek problemy. Szacuje się, że w Ameryce tylko u 20 procent wszystkich młodych ludzi mających ogólnie zdrowe zęby trzecie trzonowce rozwijają się nieprawidłowo i wymagają pomocy dentystycznej. Natomiast w przeszłości niemal dziewięciorgu na dziesięcioro amerykańskich nastolatków mających ubezpieczenie stomatologiczne usuwano zęby mądrości.[15]

Kość ogonowa (guziczna)

Tak zwana kość ogonowa jest chyba najczęściej promowanym przykładem „bezużytecznej” pozostałości ewolucyjnej u człowieka. Według dogmatu ewolucyjnego kość ogonowa jest szczątkową formą ogona, pozostałością po naszych ogoniastych małpokształtnych przodkach. W tym wypadku również wielu medyków przyjęło te ewolucjonistyczne spekulacje, ale na szczęście powstrzymali się od operacyjnego usuwania tej kości.

Nawet pewne nieprawidłowości anatomiczne u ludzi, które nie mają nic wspólnego z kością ogonową, były określane jako „ludzkie ogony”. W artykule „Evolution and the Human Tail” (Ewolucja i ogon ludzki) opublikowanym w The New England Journal of Medicine Ledley opisał długą na 5 cm bezkostną narośl na plecach niemowlęcia, przedstawiając ją jako „ludzki ogon”, choć przyznał, że nie wykazuje ona żadnej cechy charakterystycznej dla ogonów! W rzeczywistości ów „ogon” był tylko tłuszczową naroślą skórną i nawet nie znajdował się w odpowiednim miejscu pleców! A jednak Ledley stwierdził: „nawet ci z nas, którzy dobrze znają literaturę określającą nasze miejsce w przyrodzie (darwinizm), rzadko mogą codziennie oglądać związek między ludźmi a ich prymitywnymi przodkami. Dzięki wyrostkowi ogonowemu rzeczywistość ta wysuwa się na pierwszy plan, staje się namacalna i nie można jej zaprzeczyć”.[16]

Ludzka kość ogonowa to grupa czterech lub pięciu małych kręgów zrośniętych w jedną strukturę na dolnym końcu kręgosłupa. Swą nazwę zawdzięcza powierzchownemu podobieństwu do ogona. Znajduje się w tym samym miejscu na końcu kręgosłupa, co ogony u ogoniastych naczelnych – bo gdzie miałaby się znajdować? Kręgosłup jest liniową, złożoną z kości (kręgów) kolumną, na której u góry wspiera się głowa, a na dole też musi się jakoś kończyć. Gdziekolwiek by się nie kończył, ewolucjoniści i tak będą uważać ten fragment za szczątkowy ogon.

Wiele współczesnych podręczników do biologii tworzy fałszywe wrażenie, jakoby kość ogonowa u ludzi nie odgrywała żadnej roli poza przypominaniem o naszym ewolucyjnym pochodzeniu. W rzeczywistości kość ta pełni pewne bardzo ważne funkcje. Sześć mięśni wychodzących od ułożonych w kształt obręczy kości tworzących kresę graniczną zbiega się i przyczepia do kości ogonowej, tworząc powierzchnię mięśniową w kształcie kopuły zwaną przeponą miednicy. Zakrzywiona kość ogonowa wraz z przeponą miednicy podtrzymuje narządy jamy brzusznej i miednicy takie jak: pęcherz moczowy, macica, prostata, odbytnica i odbyt. Bez tej podpory mięśniowej łatwo dochodziłoby do przepukliny wymienionych organów. Cewka moczowa, pochwa i kanał odbytu przechodzą przez mięśniową strukturę przepony miednicy, służy więc ona jako ich zwieracz.

Mięsień przywłosowy i owłosienie ciała

Ewolucjoniści długo twierdzili, że owłosienie ciała u ludzi oraz malutkie mięśnie (m. przywłosowe) związane z poszczególnymi włosami są bezużytecznymi pozostałościami po naszych przodkach. Jednak ludzkie włosy są tak samo w pełni funkcjonalne jak u każdego innego ssaka.

Skóra człowieka, podobnie jak większości ssaków, jest pokryta włosami, z wyjątkiem wewnętrznej części dłoni i podeszwy stóp. U ludzi jednak w większości są to małe, bezbarwne włosy zwane meszkowymi, które pokrywają z pozoru nieowłosione części ciała. Z tego powodu może się wydawać, że u człowieka większość skóry nie jest owłosiona, a wyjątkiem jest skóra głowy, pach, klatki piersiowej i miejsc intymnych. W rzeczywistości jednak, jeśli policzymy malutkie włosy meszkowe, to okazuje się, że liczba włosów przypadających na jednostkę powierzchni jest mniej więcej taka sama na nosie i na czole jak na czubku głowy. Tak naprawdę gęstość włosów na ciele człowieka i na ciele większości naczelnych jest zbliżona.

Włosy wyrastają z rurkowatych struktur zlokalizowanych w skórze zwanych mieszkami włosowymi. Większość z nich może wytwarzać więcej niż jeden rodzaj włosa, co zależy częściowo od wieku, umiejscowienia i stymulacji hormonalnej. Pierwszymi włosami, jakie wyrastają z mieszków włosowych u dziecka w okresie prenatalnym, są dłuższe, jedwabiste włosy zwane lanugo. Znajdują się one na prawie całej skórze i zwykle wypadają przed urodzeniem, a w ich miejsce rosną włosy meszkowe. Dlatego może się wydawać, że noworodek prawie nie ma włosów, choć naprawdę włosy meszkowe pokrywają jego ciało.

Długie, zawierające pigment włosy, które rosną na głowie i w innych częściach skóry, to tak zwane włosy ostateczne (terminalne). Wyrastają one z tych samych mieszków, z których wcześniej rosły lanugo i włosy meszkowe. Z czasem mogą zostać ponownie zastąpione włosami meszkowymi. Na przykład chłopak po osiągnięciu dojrzałości płciowej może zacząć tracić włosy terminalne na głowie, a zastąpienie ich przez włosy meszkowe daje efekt widocznej łysiny. Odwrotny proces ma miejsce, gdy niektóre włosy meszkowe na twarzy zastępowane są włosami terminalnymi tworzącymi brodę.

Ewolucjoniści twierdzą, że u człowieka włosy na ciele są formą szczątkową (bezużyteczną), gdyż długich włosów terminalnych jest stosunkowo niewiele w porównaniu z małymi włosami mieszkowymi. U większości ssaków owłosienie służy jako izolacja termiczna, co jest ważne, gdyż większość zwierząt nie może regulować temperatury ciała przez proces pocenia się. W wypadku człowieka możliwe jest jednak obfite pocenie, co pozwala utrzymać prawidłową temperaturę ciała w znacznie szerszym zakresie temperatury otoczenia niż u innych ssaków. Dłuższe włosy na ciele, takie, jakie ma większość ssaków, zakłócałyby proces parowania wody z powierzchni skóry, który jest niezbędny dla termoregulacji u człowieka odbywającej się przez pocenie.

U większości ssaków owłosienie służy też jako istotna bariera chroniąca przed ultrafioletowym promieniowaniem słonecznym. Choć u człowieka podobną rolę pełnią włosy na głowie, która jest najbardziej wystawiona na działanie słońca, to naszą główną ochroną przed promieniowaniem UV jest opalenizna i noszenie ubrań.

Inną ważną rolą włosów jest ich funkcja sensoryczna. Wszystkie mieszki włosowe, bez względu na wielkość, są zaopatrzone w nerwy czuciowe, dlatego mogą być uważane za mechanoreceptory. Nasze włosy są jak małe dźwignie, które poruszane przez różne fizyczne stymulatory, np. powietrze, wysyłają sygnały do mózgu. Dotyczy to zarówno małych włosów meszkowych, jak i dłuższych włosów terminalnych. Trudno tę funkcję uznać za szczątkową. Kolejną istotną funkcją mieszków włosowych jest odbudowa naskórka w następstwie jego otarcia lub przecięcia. Mieszki te służą jako źródło komórek dla odbudowującej się powierzchni skóry (procesu reepitelizacji), w wypadku rozległej utraty naskórka. Gdyby nie tak liczne mieszki włosowe i gruczoły potowe, nawet zwykłe otarcia skóry mogłyby wymagać jej transplantacji.

Wszystkie włosy są powiązane z mięśniami, w większości z mięśniami przywłosowymi, które odpowiadają za podnoszenie włosa z jego normalnego ukośnego położenia do pozycji bardziej wyprostowanej. W wypadku włosów meszkowych u człowieka powstaje wtedy tzw. gęsia skórka. Mięsień przywłosowy może też powodować wydzielanie łoju, kiedy wywiera nacisk na gruczoły łojowe również zlokalizowane przy mieszkach włosowych. Oprócz tego mięśnie przywłosowe są unerwione włóknami sympatycznego (współczulnego) układu nerwowego, co ma związek z odpowiedzią „walka lub ucieczka” na silne bodźce stresowe. W efekcie skurczu tych mięśni wytwarza się ciepło, a jeśli jest to niewystarczające, by ogrzać ciało, mogą wystąpić dreszcze, które związane są z powtarzalnymi skurczami dużych mięśni.

Czy argument odwołujący się do narządów szczątkowych sam jest szczątkowy?

Przez lata postępy w zrozumieniu nauk biologicznych rodziły poważne wątpliwości co do przedstawiania narządów szczątkowych jako świadectw procesu ewolucji. Kreacjoniści ostro krytykowali ewolucjonistyczną interpretację w odniesieniu do tych organów.[17] Nawet niektórzy ewolucjoniści domagają się obecnie, by narządom szczątkowym nie przypisywać zbyt dużego znaczenia lub nawet, by w ogóle przestać ich używać w argumentacji na rzecz ich teorii. Na przykład ewolucjonista S.R. Scadding krytycznie ocenił przedstawianie tego typu organów jako świadectwa ewolucji. Jak stwierdził: „Skoro nie jest możliwe jednoznaczne zidentyfikowanie bezużytecznych struktur i skoro struktura tego argumentu nie jest prawidłowa z naukowego punktu widzenia, dochodzę do wniosku, że «narządy szczątkowe» nie stanowią szczególnego świadectwa na rzecz teorii ewolucji”.[18] Jednak, podobnie jak w wypadku zdyskredytowanego mitu na temat tzw. rekapitulacji (według którego embriony podczas rozwoju przechodzą przez kolejne stadia swojej ewolucyjnej historii), również organy szczątkowe wciąż są prezentowane jako świadectwa potwierdzające ewolucjonizm.

Przypisy:

[1] R. Wiedersheim, The Structure of Man: An Index to His Past History (London: Macmillan and Co., 1895).

[2] The World’s Most Famous Court Trial (Dayton, TN: Bryan College, 1990). Książka ta to wierny transkrypt słynnej sprawy sądowej w Dayton – tzw. małpiego procesu – która toczyła się w dniach 10-21 lipca 1925 r. Transkrypt zawiera mowy i argumentację adwokatów, zeznania znamienitych naukowców i mowę końcową Williama Jenningsa Bryana.

[3] S.R. Scadding, “Do Vestigial Organs Provide Evidence for Evolution?” Evolutionary Theory 5 (1981): 173–176.

[4] K.R. Miller and J. Levine, Biology: Teachers Edition (Upper Saddle River, NJ: Pearson Prentice Hall, 2006), p. 384.

[5] www.health.howstuffworks.com/vestigial-organ.htm/printable.

[6] A. S. Romer and T. S. Parsons, The Vertebrate Body (Philadelphia: Saunders College Publishers, 1986), p. 389.

[7] G.E. Parker, Creation: Facts of Life (Green Forest, AR: Master Books, 2006), p. 43–53.

[8] M.R. Voorhies, “Ancient Ashfall Creates a Pompeii of Prehistoric Animals,” National Geographic, January 1981, p. 74.

[9] www.livescience.com/animals/top10_vestigial_organs.html.

[10] Romer and Parsons, The Vertebrate Body, p. 358.

[11] J.W. Glover, “The Human Vermiform Appendix: A General Surgeon’s Reflections,” Technical Journal 3 no. 1 (1988): 31–38.

[12] R.R. Bollinger et al., “Biofilms in the Large Bowel Suggest an Apparent Function of the Human Vermiform Appendix,” Journal of Theoretical Biology 249 no. 4 (2007): 826–831.

[13] K.L. Moore, The Developing Human (Philadelphia, PA: W.B. Saunders Company, 1988), p. 427.

[14] C. Darwin, The Descent of Man and Selection in Relation to Sex (New York, NY: D. Appleton and Company, 1896), p. 20.

[15] A.J. MacGregor, The Impacted Lower Wisdom Tooth (New York, NY: Oxford University Press, 1985); dobre opracowanie na temat zębów mądrości i konsekwencji uznania ich za szczątkowe pozostałości ewolucyjne można znaleźć tutaj: https://answersingenesis.org/human-body/vestigial-organs/are-wisdom-teeth-evidence-evolution/.

[16] F.D. Ledley, “Evolution and the Human Tail: A Case Report.” N Engl J Med 306 no. 20 (1982): 1212–1215.

[17] J. Bergman and G. Howe, Vestigial Organs are Fully Functional (Terre Haute, IN: Creation Research Society Books, 1990).

[18] S.R. Scadding, “Do Vestigial Organs Provide Evidence for Evolution?” Evolutionary Theory 5 (1981): 173.

 

Tekst oryginalny: David Menton, „Vestigial Organs Evidence for Evolution?”, Answers in Genesis, July 7, 2014.
Tłumaczenie: Małgorzata Gazda, Piotr Gazda
Wszystkie prawa zastrzeżone: Copyright © Answers in Genesis. All Rights Reserved. Translated and published by permission of Answers in Genesis (Answers® and Answers in Genesis® are registered trademarks of Answers in Genesis, Inc.).
Więcej informacji na temat Answers in Genesis znajdziesz na: www.AnswersinGenesis.org, www.CreationMuseum.org i www.ArkEncounter.com.