14.9 C
Lublin, PL
24 czerwca 2018
Strona główna Tagi Katolicyzm

Tag: katolicyzm

SERWIS INFORMACYJNY, 4 czerwca 2018 r.

Watykan kapituluje przed Putinem Papież Franciszek spotkał się w środę w Watykanie z delegacją Patriarchatu Moskiewskiego. Biuro Prasowe Watykanu ogłosiło w sobotę treść wystąpienia papieża. Franciszek stwierdził,...

Chiny: Biskup namawia katolików do podporządkowania władzy

Biskup Peter Fang Jianping z miasta Tangshan, członek Narodowego Kongresu Ludowego, powiedział w tym tygodniu, że katolicy powinni powierzyć się prezydentowi Xi Jinpingowi. – My...

Chiny: Religie mają być podporządkowane władzy

Wang Yang, wicepremier Chin, podkreślił istotę pełnego podporządkowania się i wdrożenia podstawowej polityki Komunistycznej Partii Chin w sprawach religii i podtrzymał stwierdzenie, że religie...

Papież Franciszek potępił posiadanie broni jądrowej

Przywódca kościoła katolickiego na konferencji „Perspektywy świata wolnego od broni nuklearnej i integralnego rozbrojenia”, która odbywa się w Watykanie, wypowiedział się przeciwko grożeniu bronią...

Pastor Chojecki OSTRO o ks. Wachowiaku, który promuje Alfonsa!

Katolicka recepta na zdradę i blokadę reform uzdrawiających państwo to... "święty Alfons". https://www.youtube.com/watch?v=GnWkAvO7140 https://twitter.com/DanielWachowiak/status/912260437051310080 https://twitter.com/PawelChojecki/status/912587210322563072  

Papież Franciszek. Fałszywy prorok/Pastorze, jak żyć? odc. 10

Papież Franciszek pracuje na miano fałszywego proroka, który przygotowuje przyjście Antychrysta?
Z pastorem Pawłem Chojeckim z Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie rozmawia grupa młodzieżowa KNP. 

{youtube}NMJamN_atFo{/youtube}

Zapraszamy do dyskusji w komentarzach, a także na Facebooku miesięcznika "idź Pod Prąd": https://www.facebook.com/idzpodprad

Zapraszamy: http://www.knp.lublin.pl/
iPP TV 2014


CZY KATOLICYZM TO CHRZEŚCIJAŃSTWO? Pastorze jak żyć? – odc. 6

Czy katolicyzm to chrześcijaństwo? Część 1/2

Z pastorem Pawłem Chojeckim z Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie rozmawia grupa młodzieżowa KNP.


 

{youtube}zIPeE1HMsL4{/youtube}

 

Zapraszamy do dyskusji w komentarzach, a także na Facebooku miesięcznika "idź Pod Prąd":
https://www.facebook.com/idzpodprad

Zapraszamy: http://www.knp.lublin.pl/
iPP TV 2014

 
 

Gmyz i Gociek o zaprzaństwie biskupów

Red. P. Chojecki zapytał red. Cezarego Gmyza i red. Piotra Goćka, czy w związku z pogrzebem "sługi Bożego Wojciecha" mówili o zaprzaństwie polskich biskupów?
Zobaczcie, co odpowiedzieli!

{youtube}5aSCxCcMXg4{/youtube}

5 czerwca 2014 r.
Spotkanie promujące książkę "Zawód: dziennikarz śledczy", Łęczna. Organizator spotkania: Klub Gazety Polskiej Łęczna


KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

Rzym zbuduje uniwersalną religię bez Chrystusa

Sobór Watykański II otworzył nowy etap w historii katolickiego odchodzenia od Prawdy. Tam położono podwaliny pod budowę światowego Kościoła bez Chrystusa. Najjaśniejszą, praktyczną i multimedialną wykładnię SW II dał papież JP II, gdy „modlił” się o pokój wespół z przedstawicielami różnych religii, z szamanami i czarownikami. F I najwyraźniej idzie tą drogą, a za cel nadrzędny wziął sobie zwiedzenie ewangelikalnych protestantów, którzy są największą przeszkodą na drodze odstępczej wszechświatowej religii.


KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

Rzym zbuduje uniwersalną religię bez Chrystusa

 

Sobór Watykański II otworzył nowy etap w historii katolickiego odchodzenia od Prawdy. Tam położono podwaliny pod budowę światowego Kościoła bez Chrystusa. Najjaśniejszą, praktyczną i multimedialną wykładnię SW II dał papież JP II, gdy „modlił” się o pokój wespół z przedstawicielami różnych religii, z szamanami i czarownikami. F I najwyraźniej idzie tą drogą, a za cel nadrzędny wziął sobie zwiedzenie ewangelikalnych protestantów, którzy są największą przeszkodą na drodze odstępczej wszechświatowej religii.

 

Sobór watykański II otworzył dialog z religiami pogańskimi i ogłosił, że „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” Deklaracja Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich.

 

Karol Wojtyła, gorący orędownik soborowych zmian, gdy został papieżem, poszedł jeszcze dalej – zrównał wszystkie religie jako możliwe drogi do Boga oraz ogłosił zbawienie bez osobistego poznania Chrystusa:

„…należy uznać «ziarna Słowa» istniejące i działające w różnych religiach (por. Ad gentes,11; Lumen gentium, 17). Nauka ta każe nam stwierdzić, że wprawdzie na różnych drogach, «ale przecież jakby w jednym kierunku postępuje to najgłębsze dążenie ducha ludzkiego, które wyraża się w szukaniu Boga - a zarazem w szukaniu poprzez dążenie do Boga - pełnego wymiaru człowieczeństwa, pełnego sensu życia ludzkiego» (…) Trzeba przede wszystkim pamiętać, że wszelkie poszukiwania prawdy i dobra, a ostatecznie Boga, podejmowane przez ludzkiego ducha wzbudzane są przez Ducha Świętego. Właśnie z tego pierwotnego otwarcia się człowieka na Boga rodzą się różne religie. Nierzadko ich założycielami byli ludzie, którzy z pomocą Ducha Bożego zdobyli głębsze doświadczenie religijne. Doświadczenie to, przekazane innym, przyjęło postać doktryn, obrzędów i przykazań w różnych religiach. Jan Paweł II, Duch Boży a «ziarna prawdy» obecne w religiach niechrześcijańskich, audiencja generalna 9 września 1998

„Na ogół «poprzez praktykowanie tego, co dobre w ich własnych tradycjach religijnych i postępując zgodnie z głosem sumienia, członkowie innych religii odpowiadają pozytywnie na Boże wezwanie i dostępują zbawienia w Jezusie Chrystusie, nawet jeżeli nie uznają Go za swego Zbawiciela” j.w.

Warto zaznaczyć, że jeszcze sto lat wcześniej poprzednik JP II zakazywał takich poglądów: „Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii.” Syllabus błędów Piusa IX

 

Benedykt XVI próbował delikatnie łagodzić skutki herezji JP II i przypominać o wyjątkowości i konieczności wiary w Chrystusa, ale jak wiemy, nie dał rady i… przeszedł na emeryturę.

 

Obecny „zastępca Chrystusa na ziemi” zrobił ostry zwrot w kierunku humanistycznej religii. Za pomocą tanich gestów zjednuje sobie pospólstwo, które z radością wita „ubogi Kościół Franciszka”, a jednocześnie mocno uderza w konserwatywne fundamenty katolicyzmu, czego przykładem może być sławna wypowiedź o zboczeńcach: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga, i ma dobrą wolę, kim jestem, by go sądzić?”.

 

Jako że zbliża się pięćsetna rocznica wydarzenia, które przywróciło Chrystusowi należne miejsce w chrześcijaństwie, F I podejmuje działania, by zniwelować doniosłość tego wspaniałego zakrętu historii, który dla milionów ludzi ponownie odkrył prawdę o zbawieniu wyłącznie z łaski tylko przez wiarę w Jezusa.

 

Gdy zakończył się okres wojen religijnych XVI i XVII wieku, Watykan długo nie potrafił znaleźć sposobu, by powstrzymać sukcesy ewangelikalnego protestantyzmu. Spektakularnym przykładem może tu być Brazylia, która jeszcze na początku XX w wieku była praktycznie w 100% katolicka, a obecnie katolicy nie stanowią tam nawet połowy obywateli. Tam, gdzie biblijni chrześcijanie odważnie głosili prawdę o darmowym zbawieniu nabytym dla nas bezcenną Krwią Jezusa przelaną na Golgocie i jasno demaskowali rzymskokatolickie odstępstwo, tam odnosili sukces. Nie pomagały katolickie prześladowania, oszczerstwa, obelgi ani intrygi. Narzędzie do walki z Prawdą wymyślili … sami protestanci! Na imię mu ruch ekumeniczny. Zrodził się on w połowie XIX wieku (Alians Ewangeliczny) i miał pomóc we wspólnym zaangażowaniu społecznym oraz pracy misyjnej różnych wyznań protestanckich. Watykan długo odnosił się wrogo do ekumenizmu. Jeszcze w roku 1948 nie pozwalał katolikom na obecność w Zgromadzeniu Ogólnym Światowej Rady Kościołów w Amsterdamie (Cum compertum). Dopiero J XXIII dostrzegł w nim doskonałe narzędzie powstrzymania klęsk Watykanu. Na zwołany przez siebie sobór zaprosił w roli obserwatorów protestantów. Od wieków katolicyzm stosował wobec zagrożeń trójstopniową taktykę: izolacja, prześladowanie, inkorporacja. Na pierwszym etapie starano się nie zwracać uwagi na nowe zjawisko, licząc, że samo się „wypali”. Gdy jednak pomimo izolacji robiło postępy, przechodzono do etapu zwalczania wszelkimi dostępnymi środkami. Gdy to nie pomogło, Watykan… sam stawał się orędownikiem zwalczanych idei. Przykładem tej taktyki może być stosunek katolicyzmu do demokracji liberalnej i wolności religijnej (Jeszcze w 1864 Watykan ogłosił błędem następujące poglądy: „W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań.(…) Chwalebne jest więc, że w pewnych krajach uważanych za katolickie ustawy zezwalają, by przybysze mogli tam sprawować publicznie swoje nabożeństwa.” Syllabus błędów Piusa IX)

 

Dziś katolicyzm jest jednym z pierwszych propagatorów ekumenizmu i stara się wniknąć nawet do stricte protestanckich przedsięwzięć, byleby tylko utrwalać mit, że „wszyscy wierzymy w jednego Boga”, a katolicyzm od protestantyzmu różnią tylko naleciałości kulturowe.


Naiwność protestantów jest w tym zakresie trudna do wyobrażenia – choć Rzym dotychczas nie odwołał klątwy, którą obłożył Marcina Lutra, choć Rzym na zawsze potępił zbawienie tylko z łaski dzięki zasługom samego tylko Chrystusa (Sobór Trydencki), spora część protestantów radośnie brata się katolicyzmem i cieszy się, że wpuszczają ich do swoich świątyń.


„Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest tylko ufnością w miłosierdzie Boga, który odpuszcza grzechy ze względu na Chrystusa, albo że ta ufność jest jedynym źródłem usprawiedliwienia – niech będzie wyłączony.”

Sobór Trydencki, Dekret o usprawiedliwieniu, kanon 12

 

Sztampowym przykładem tego był znany ewangelista Billy Graham, którego syn Franklin ma niebawem odwiedzić Polskę ze swoją krucjatą (Festiwal Nadziei). Oczywiście katolicki Episkopat i apb Nycz zostali dołączeni do organizatorów tego protestanckiego przedsięwzięcia.

 

W tym samym czasie F I wysyła do protestantów ckliwe orędzie nagrane smartfonem. Co ciekawe, reakcją na nie są oklaski, uniesienie i dziękczynna modlitwa amerykańskich zielonoświątkowców (tu film: tiny.pl/q4q39). Trudno o widoczniejszy obraz zwiedzenia, jakie dotknęło świat protestancki.

 

Gest papieża i reakcja amerykańskich zielonoświątkowców to policzek nawet dla prawdy przez małe „p”. Papież gra na tanich emocjach i ewidentnie zakłamuje rzeczywistość: „Jesteśmy rozdzieleni ze względu na grzech, wszystkie nasze grzechy, nieporozumienia, do jakich doszło w historii. To długa droga grzechów, w której wszyscy mamy udział. Kto ponosi winę? Wszyscy jesteśmy winni. Zgrzeszyliśmy. Tylko Pan jest bez winy.”

 

A więc nie ma winnych (ale Luter jest ekskomunikowany), a podział spowodowały tylko ludzkie ułomności i niezrozumienie. Trudno o bardziej trywialne i dalsze od faktów podsumowanie reformacyjnego konfliktu. Anglikański biskup i agent ekumenizmu Tony Palmer, który nagrał przesłanie F I do zielonoświątkowców, posuwa się również do jawnego kłamstwa i manipulacji:

„Bracia i Siostry, protest Lutra skończył się. Teraz będę trochę uszczypliwy, rzucając wyzwanie moim przyjaciołom pastorom. Pytam Was: skoro już nie ma protestu, jak może istnieć Kościół protestancki?”

 

Jako dowód, że istota konfliktu pomiędzy Lutrem a Rzymem została zakończona, podaje dokument z 1999 roku podpisany przez Światową Federacją Luterańską i Papieską Radą do spraw Popierania Jedności Chrześcijan („Wspólna deklaracja w sprawie nauki o usprawiedliwieniu”), z którego cytuje:

„Usprawiedliwienie oznacza zatem, że Chrystus sam jest naszą sprawiedliwością, która staje się naszym udziałem z woli Ojca przez Ducha Świętego. Wspólnie wyznajemy: Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków.”

 

Jednocześnie Palmer zataja przed ufnie go słuchającymi zielonoświątkowcami, że w kościele katolickim tego typu „wspólne deklaracje” nie są normatywne. Nawet ekumeniczni teologowie zastrzegają to w dokumencie, na który Palmer się powołuje jako na rzekomy koniec reformacji:

„Nasz konsens w podstawowych prawdach dotyczących nauki o usprawiedliwieniu musi znaleźć odbicie i potwierdzenie w życiu i doktrynie Kościołów.”

 

W katolicyzmie naukę określają niezmienne i nieomylne dogmaty i dekrety soborów, a nie jakieś deklaracje gremiów teologicznych. Tej prawdy Palmer już zielonoświątkowcom nie mówi, ale bezczelnie wciska im kłamstwa w rodzaju: „Skoro już nie ma protestu, jak może istnieć Kościół protestancki?”.

 

Zwodzenie weszło więc dziś w nowy etap – już nie pochodzi ono tylko z Watykanu. Fałszywi prorocy w rodzaju Palmeta i wielu mu podobnych są pośród protestantów. Nic też dziwnego, że diabeł wybrał sobie zielonoświątkowców  na obiekt szczególnego rozpracowania pojednaniem z Franciszkiem. Ci protestanci mają chyba najluźniejsze oparcie w Biblii i bardzo łatwo sprowadzić ich na manowce, odwołując się do emocji, rzekomych porywów Ducha Świętego i powierzchownego rozumienia wybranych tekstów Biblii. Tę manipulację przywódców zielonoświątkowych widać wyraźnie na linkowanym wcześniej filmie, który polecam każdemu chrześcijaninowi do wnikliwej analizy. Całość kończy się „wesołym oberkiem”, kiedy to zielonoświątkowcy przyjmują błogosławieństwo F I, modlą się za niego, błogosławią go i nagrywają smartfonem swoje poselstwo dla niego, które mają zawieźć już w większym gronie „pastorzy” żądni synekur i pierwszych miejsc w nowo powstającym kościele światowym, czyli ekumenicznym – gr. οικουμένη – oikumene zamieszkała ziemia, świat…

 

Każdy więc, kto dziś przykłada w jakiejkolwiek sposób rękę do ekumenizmu i współpracy z Kościołem rzymskokatolickim, musi mieć świadomość, że bierze udział w zwodzeniu wierzących i diabolicznym spisku mającym zniewolić mieszkańców ziemi (Obj. 17:1-15). Pamiętajmy ostrzeżenie ap. Pawła:

Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. 2 Kor. 11:13-15

 

ZDRADZILI MEKSYKAŃSKICH KATOLIKÓW

Zdradzili Meksykanów,  dlaczego mają być wierni nam?

„Katyń, który miał w myśl prowokacji hitlerowskiej poróżnić bratnie armie, staje się jeszcze jedną więzią, łączącą nas do wspólnej walki” Jerzy Borejsza, nadzorca życia literackiego komunistycznej Polski, brat kata podziemia Józefa Różańskiego, sprawcy śmierci rotm. Pileckiego, „Nowe Widnokręgi”.

Czy nasi biskupi jednając się z Cerkwią Putina wzorowali się na tych „mądrościach”?

Szczególnie w czasach trudnych rośnie zapotrzebowanie na optymistycznych proroków. Ludzie coraz głośniej jęczą pod jarzmem okoliczności i łapczywie pragną nadziei na lepsze jutro. By przynajmniej na chwilę lepiej się poczuć, wyłączają rozsądek i czekają na sprzedawców złudzeń. Zręczni „iluzjoniści” z ochotą sprzedadzą nam sny, które chcemy śnić – „cóż z tego, że to tylko sen, ale jakże piękny”…


Polacy mają okazję obejrzeć w kinach historię niezwykłego powstania – katolicy, głównie z terenów wiejskich, chwycili za broń, by walczyć o swoje prawa przeciwko socjalistycznemu rządowi i prezydentowi Callesowi. Ich okrzykiem bojowym było: „Viva Cristo Rey!” („Niech Żyje Chrystus Król!”), a nazwano ich Cristeros (Chrystusowcy). Przyświecała im szczytna idea, dowodził zdolny generał, ale skończyli klęską - zdrada przyszła z najmniej spodziewanej strony…

Historia meksykańskich partyzantów ze stosunkowo nieodległych nam czasów powinna być dla nas ważnym ostrzeżeniem. Tamtejsi katolicy w prostocie serca wystąpili przeciw niesprawiedliwościom, gwałtom i dyskryminacji, jakie spadły na tamtejszy Kościół katolicki. Powstanie miało szansę na zwycięstwo, ale zostało zdradzone przez… katolickich hierarchów, którzy dogadali się z antyklerykalnym rządem i wystąpili przeciw broniącym ich Chrystusowcom. Oto, jak opisuje to prof. Jacek Bartyzel, katolicki tradycjonalista:

„Trzecim powodem była ugodowa postawa papieża Piusa XI, który wprawdzie po raz kolejny potępił antyreligijne prześladowania w alokucji konsystorialnej Misericordia Domini (20 XII 1926), lecz polecił biskupom meksykańskim przyjąć ogólnikowe propozycje Callesa. 21 VI 1929 roku, w wyniku negocjacji pomiędzy p.o. prezydenta Emiliem Portesem Gilem (1890-1978) a biskupami: Leopoldem Ruizem (przebywającym na wygnaniu w Waszyngtonie jako delegat apostolski) i Pascualem Diazem oraz papieskim agentem, amerykańskim księdzem Johnem J. Burke’m, przy mediacji ambasadora USA Dwighta W. Morrowa, zawarto porozumienie, zwane arreglos, czyli układami. (…) Cristeros czuli się zdradzeni z powodu ugody zawartej za ich plecami (przeciwko rozpoczętym negocjacjom zdążył jeszcze zaprotestować gen. Gorostieta, a ks. Pedroza prosił w liście do arcybiskupa Ruiza, by pasterze nie wydawali swych owiec katowi), jednak posłuszni biskupom, z nielicznymi wyjątkami, jak Trinidad Mora z Durango, który walczył aż do grudnia 1929 roku, zaniechali walki i wrócili do domów. Ich obawy nie były bezpodstawne: niemal natychmiast po ogłoszeniu amnestii rozpoczęły się represje; jedną z pierwszych ofiar był ks. Aristeo Pedroza, rozstrzelany dwa tygodnie po zawieszeniu broni. Ogółem zamordowano około 500 dowódców i ponad 5000 szeregowych cristeros. (…) Arreglos zostały zawarte również poza plecami polityków i intelektualistów katolickich, tworzących LDNLR i stanowiących polityczne kierownictwo powstania. Przewodniczący LDNLR – Rafael Ceniceros ubolewał nad zaprzepaszczeniem tej zdobyczy cristiady, iż katolicyzm „cierpliwy, uległy, anemiczny i tchórzliwy [wcześniejszych generacji]” (paciente, resignado, anémico y cobarde [de generaciones anteriores]) „został zastąpiony przez katolicyzm skuteczny, żywotny, płomienny, wojowniczy i zaczepny” (se ha trocado en un catolicismo operante, vivo, ardente, batallador y agresivo), który budził strach jego wrogów, pozostając zawsze wiernym papieżowi i Chrystusowi Królowi. Miguel Palomar przywoływał sławne zdanie bpa Wilhelma Emmanuela Kettelera: „najkrwawsze prześladowania przyniosły Kościołowi mniej szkody niż dworski serwilizm biskupów”. Ta opozycja LNDLR doprowadziła do cofnięcia jej uznania przez hierarchię: najpierw (6 XI 1929) Liga została zmuszona do usunięcia ze swojej nazwy przymiotnika Religiosa, stając się odtąd Krajową Ligą Obrony Wolności (LNDL), co sprawiło, że w krótkim czasie utraciła większość swoich członków, a w konsekwencji uległa rozkładowi po upadku „drugiej cristiady” z lat 30., ostatecznie znikając z życia w 1941 roku.” bibula.com

Jeszcze dosadniej opisał to komentator portalu wpolityce.pl:

„Powstanie Cristeros to historia bohaterskiej walki w imię wiary i ideałów, która na skutek zdrady ze strony Kościoła Katolickiego zakończyła się tragicznie. Oglądając ten film, pamiętajmy, co było przyczyną załamania się meksykańskiego Powstania Cristeros (1926-1929). Cristeros byli biednymi, wierzącymi chłopami, którzy walczyli z rewolucyjnym rządem meksykańskim w imię wolności wyznawania wiary w Chrystusa. W 1929 roku hierarchia kościelna, która dotychczasowo popierała powstańców, podpisała porozumienie z ateistycznym rządem meksykańskim zabezpieczające jej przywileje, majątki, wpływy polityczne i... zostawiła powstańców "na lodzie". Kościół posunął się aż do ogłoszenia ekskomuniki dla powstańców i jej przywódców. Jaki był dalszy los powstańców po tej zdradzie? Oczywiście bardzo smutny!!! Część z nich uciekła do Stanów Zjednoczonych (wyemigrowało około 5% całej ówczesnej populacji Meksyku). Większość, która walczyła do końca w obronie wiary katolickiej, została bezlitośnie unicestwiona. Ostateczny bilans powstania to około 90 000 zabitych. Po zdradzie ze strony Kościoła Katolickiego ponad 500 przywódców powstania i 5000 innych jego uczestników zostało zabitych już po poddaniu się... i to często w swoich domach na oczach rodzin i dzieci. Intensywne prześladowania Cristeros trwały jeszcze przez 12 lat po upadku powstania i zmniejszyły się dopiero na początku lat 40. Rewolucyjna Partia Meksyku, popierana przez hierarchię kościelną, utrzymała się przy władzy ponad 70 lat (!) i straciła ją dopiero w 2000 roku...” Gość z CH

Warto pamiętać, że hierarchowie rzadko kierują się ideałami, a prawie zawsze logiką władzy, która każe im dogadywać się z silniejszym, by zachować swoje wpływy. Na tym poziomie drabiny hierarchicznej trwanie instytucji i zagwarantowanie jej bytu materialnego jest wartością nadrzędną – nawet nad wiernością „Chrystusowi Królowi”. Tak było, jest i będzie, a każdy, kto zechce szukać oparcia dla wartości i ideałów u hierarchów, doświadczy tego samego losu, co dzielni meksykańscy Cristeros.

Z naszej najnowszej, powojennej historii wystarczy przywołać chociażby zdradę Żołnierzy Wyklętych przez episkopat i prymasa Wyszyńskiego, którzy 10.04.1950 r. podpisali ugodę z komunistami:

„Kościół Katolicki, potępiając zgodnie ze swymi założeniami każdą zbrodnię, będzie zwalczać również zbrodniczą działalność band podziemia i będzie piętnował i karał konsekwencjami kanonicznymi duchownych winnych udziału w jakiejkolwiek akcji podziemnej i antypaństwowej.”

Później mamy wystąpienie prymasa Wyszyńskiego wzywającego robotników sierpnia ’80 „do rozwagi i odpowiedzialności”, kolaborację episkopatu przy okrągłym stole, milczącą zgodę na uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury, na brak lustracji i dekomunizacji, haniebną postawę po katastrofie nad Smoleńskiem, gdy nad trumnami poległych biskupi wzywali do pojednania z Rosją:

„Teraz jednak, po tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia br., przekonujemy się, że krew przelana przed 70 laty potrafi łączyć zarówno polityków, jak i zwykłych szarych ludzi. [...] Z perspektywy 70 lat widać wyraźniej niż kiedykolwiek, że niewinnie przelana krew ofiar tego samego, nieludzkiego systemu, która wsiąkła w tę samą ziemię i dzieliła nas przez pokolenia, nie musi koniecznie dzielić, a może także łączyć". prymas Henryk Muszyński 17.04. 2010
„Siedemdziesiąt lat temu Katyń oddalił dwa narody, a ukrywanie prawdy o niewinnie przelanej krwi nie pozwalało zabliźnić się bolesnym ranom. Tragedia sprzed ośmiu dni wyzwoliła wiele pokładów dobra, tkwiących w osobach i narodach. Współczucie i pomoc, jakiej doświadczyliśmy w tych dniach od braci Rosjan, ożywia nadzieje na zbliżenie i pojednanie naszych dwóch słowiańskich narodów.” kard. Stanisław Dziwisz 18.04.2010

Dalej mamy historię z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdzie wysłannicy hierarchów wespół z siepaczami władzy wystąpili przeciw patriotom; wiele obraźliwych wypowiedzi wobec osób upamiętniających smoleńską zbrodnię, by w końcu dokonało się dopełnienie zdrady narodowej 17.08.2012 r. w akcie hołdu wobec Cerkwi Putina za wiedzą i przyzwoleniem Benedykta XVI. Nie należy mieć złudzeń – obecny ugodowy papież będzie dalej dążył do dogadania się z prawosławiem, a „niepojętni” polscy patrioci będą stali temu porozumieniu na przeszkodzie. Jeśli chcemy budować Wolną Polskę, musimy pamiętać, że w obecnym układzie sił hierarchów katolickich będziemy mieć konsekwentnie przeciwko sobie. Można oczywiście żyć naiwnymi stereotypami w rodzaju „Kościół zawsze z narodem”, ale wtedy skazujemy się na tragiczny los Cristeros…

Film „Cristiada” w kinach.


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut