25 kwietnia 2019
Strona główna Tagi Edukacja

Tag: edukacja

Austria zwalcza chrześcijańską etykę seksualną w szkołach

Austriacki Minister Edukacji Heinz Faßmann (ÖVP) ugiął się pod presją homoseksualnego lobby i chce uniemożliwić konserwatywnemu stowarzyszeniu "Teenstar" działalności w szkołach. "Nie zalecam dalszego...

Niemcy na tropie faszystów w przedszkolach

Kilka miesięcy temu niemiecka Fundacja Amadeu Antonio wydała broszurę edukacyjną, która ma na celu pomóc nauczycielom przedszkolnym i szkolnym rozpoznawać i zwalczać “prawicowy ekstremizm”,...

Izraelskie szkoły unikają nauczania teorii ewolucji

Kreacjonistyczny Przegląd Prasy (tekst z newslettera PTKr, 5.11.2018) Mieczysław Pajewski Założyciel Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego (PTKr) Redaktor naczelny Problemów Genezy Według raportu ogłoszonego 29 sierpnia 2018 roku większość uczniów szkół...

SERWIS INFORMACYJNY, 16 grudnia 2018 r.

Strajk nauczycieli rozszerza się Do oddolnego strajku nauczycieli zdecydował dołączyć Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wczoraj prezes ZNP Sławomir Broniarz oświadczył: – Związek rozpoczyna ogólnopolską akcję protestacyjną pracowników...

Organizacja propagująca chrześcijańską etykę seksualną wyrzucona z austriackich szkół!

Organizacja “TeenSTAR" zajmuje się od 10 lat edukacją seksualną w szkołach i posiada rekomendacje Instytutu Małżeństwa i Rodziny. Stowarzyszenie uczy, że homoseksualizm jest uleczalną chorobą,...

SERWIS INFORMACYJNY, 31 sierpnia 2018 r.

Rząd PiS chce ściągać więcej imigrantów do Polski Wiceminister inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży był wczoraj gościem Klubu Jagiellońskiego w Warszawie. Spotkanie miało temat „Jakiej...

SERWIS INFORMACYJNY, 29 maja 2018 r.

Zamach na policjantów w Belgii W mieście Liège mężczyzna podszedł do dwóch policjantek, które sprawdzały parkometry i zaatakował je nożem. Po zadaniu kilku ciosów wziął...

SZTUKA BEZ STWÓRCY

Podręczniki do historii dla szkoły podstawowej i gimnazjum zaczynają się od przedstawienia początków historii ludzkości. Najczęściej spotkamy tam ilustracje ludzi ubranych w skóry, żyjących w jaskiniach oraz przykłady malowideł naskalnych – reprodukcje tych malowideł znajdziemy także w podręcznikach do plastyki jako przykłady sztuki prymitywnych ludzi. Niezgodnością takiego obrazu początków ludzkości z zapisem biblijnym zajmiemy się przy omawianiu historii. Tymczasem pozostańmy przy malowidłach. Przykładem mogą być słynne malowidła i ryty z jaskini Chauveta we Francji, które przedstawiają lwy, konie, mamuty, nosorożce,  jelenie, renifery, bizony, motyle. Obrazy te nie są jednak prymitywne ani jeśli chodzi o ich wygląd, ani jeśli chodzi o zastosowane tam techniki malarskie, wśród których znajdziemy perspektywę, wielotonalność, cieniowanie w celu uzyskania gradacji dla oddania wyglądu sierści zwierzęcia, syntezę kształtu na poziomie kubizmu.

To i inne znaleziska, przy braku znalezisk z prymitywną wcześniejszą sztuką, jasno pokazują, że nie rozwijała się ona ewolucyjnie i liniowo przez setki czy tysiące pokoleń, ale najwcześniejsza sztuka jest od razu zaawansowana, a umiejętności artystyczne ówczesnych ludzi  jakościowo nie różniły się fundamentalnie od naszych.

Bardzo podobne malowidła  znaleziono też w Hiszpanii (jaskinia Altamira) oraz w Indonezji (wyspa Sulawesi). Do czasu odkryć malowideł w Indonezji ewolucjoniści tak nagłe pojawienie się sztuki tłumaczyli tym, iż po opuszczeniu kolebki ludzkości (czyli Afryki) ludzie w trakcie zmagań z neandertalczykami przeszli na wyższy poziom rozwoju kultury. Obecnie uważają, że umiejętność tworzenia sztuki była ludziom znana już przed opuszczeniem Afryki.

Jak znaleziska te mają się jednak do zapisu biblijnego? Czy postęp w dziedzinie sztuki i techniki opisany w Biblii jest powolny, czy raczej bardzo szybki? W Księdze Rodzaju czytamy: „[…] imię brata jego było Jubal, który był praojcem wszystkich grających na cytrze i na flecie. Również i Sylla urodziła Tubalkaina, który wykuwał wszelkie narzędzia z miedzi i żelaza” (Rdz. 4:21-22). Jubal należał do dziewiątego pokolenia po Adamie. Jest to pierwsza wzmianka o sztuce i technice w Biblii i nie wyklucza ona możliwości pojawiania się sztuki jeszcze wcześniej. Skoro już na pewno w dziewiątym pokoleniu ludzie zajmowali się muzyką oraz wyrobami hutniczymi, nie należy się dziwić, iż nie znajdujemy „form pośrednich” w sztuce.

Jednak to wcale nie historia rozwoju sztuki jest największym wyzwaniem dla ewolucjonistycznego poglądu na rozwój ludzkości, a raczej sztuka jako taka! Jak bowiem na gruncie ateizmu i ewolucjonizmu można wytłumaczyć chęć wyrażania się ludzi przy pomocy obrazów czy muzyki? Skąd choćby teoretycznie w umysłach ludzi zagościły takie pojęcia, jak piękno, harmonia, ład? Dlaczego przy pomocy zmysłów wzroku, słuchu, smaku czy dotyku możemy wręcz się czymś zachwycić, a nie tylko odczuć jakieś impulsy? (Izaj. 45:18-19) Dlaczego widok piękna w przyrodzie, na obrazach czy słuchanie muzyki skłania nas do odczuć i refleksji wręcz duchowych? Dlaczego większość otaczającego nas świata wydaje nam się piękna, harmonijna, przyjemna dla wszelkich zmysłów? Dlaczego potrafimy zachwycić się widokiem gwiazd i zachodu słońca, czego nie spotkamy u innych naszych rzekomych „ewolucyjnych przodków”?

Ateistyczny światopogląd będzie szukał odpowiedzi na te pytania w budowie i złożoności mózgu, wpływie kultury czy dostosowaniu się ludzi do otoczenia na drodze ewolucyjnych zmian. Biblia udziela jednak zupełnie innych odpowiedzi i stwierdza, że Bóg stworzył świat tak, aby on wyrażał Jego atrybuty – wielkość, potęgę, bóstwo, dobroć, hojność i wiele innych. Człowiek stworzony na obraz Boga tym samym może zauważyć te cechy Boga poprzez obserwację fizycznego stworzenia (Rzym. 1:20). Bóg na końcu procesu stwarzania także spogląda na swoje dzieło i stwierdza, że jest ono „bardzo dobre”. Postrzeganie piękna (niezależnie od tego, czy znajdujemy je w przyrodzie, czy w dziełach ludzkich) zostało niejako w nas wbudowane. Pojawienie się sztuki nie jest więc skutkiem ewolucyjno-kulturalnego procesu zachodzącego w materii (bo czym innym, jak nie tylko materią, jest dla konsekwentnego ateisty człowiek), lecz raczej logicznym skutkiem tego, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boga.

Autor artykułu odniósł się krytycznie do pewnych treści w dominującej obecnie interpretacji naukowej zawartych m.in. w omawianych podręcznikach.

Podobne treści znajdują się w podręcznikach innych wydawnictw, co wynika z zaleceń MEN.

 

 

 

 

 

 

 idźPod Prąd, nr 1-2 (126-127), styczeń-luty 2015, s. 10

 


Pedagogika w nauczaniu teorii ewolucji

W 1999 roku Szkolna Rada Edukacji stanu Kansas podjęła decyzję o usunięciu teorii makroewolucji ze stanowych testów egzaminacyjnych i dała lokalnym zarządom, prowadzącym nadzór nad szkołami, prawo do decydowania, czy makroewolucja będzie przedmiotem wykładanym w szkołach okręgowych. Ewolucjoniści dysponują serwerem pocztowym, zwanym EvolDir.1 Ponad 90 procent zamieszczonych tam ogłoszeń to oferty pracy. Decyzja Szkolnej Rady Edukacji stanu Kansas wywołała na EvolDir falę szyderczych komentarzy. Sam przesłałem wiadomość następującej treści:

Szanowni członkowie EvolDir,
Decyzja Szkolnej Rady Edukacji stanu Kansas jest prawdziwym darem dla nauczycieli biologii ewolucyjnej. Wreszcie zaczęliśmy rozmawiać o uwzględnieniu wszystkich uczniów na lekcjach biologii w szkołach średnich, zamiast ograniczać dyskusję wyłącznie do zagadnienia ewolucji naturalistycznej.

W społeczeństwie USA niemal 50 procent to kreacjoniści młodej Ziemi. Ogromna większość osób będących zwolennikami teorii ewolucji przez dziedziczenie wierzy, że procesem tym kieruje Bóg i że prawdziwa jest jedna z wersji "teorii projektu". W innych krajach istnieją dość liczne mniejszości, które żywią podobne poglądy. Czy naprawdę naszym celem może być uniemożliwianie uczniom z takimi poglądami uczciwego uczestnictwa w dyskusji na temat ewolucji na lekcjach biologii? Czy rzeczywiście wierzymy w to, że uczniowie zostaną przekonani do teorii ewolucji, gdy będziemy ich powstrzymywać od mówienia o ich własnych niepokojach dotyczących ewolucji?

Mamy już pełną kontrolę nad treścią teorii ewolucji w podręcznikach biologii dla szkół średnich. Nauczyciele zakazują uczniom na zajęciach uczciwej dyskusji na temat ewolucji. Co więcej, grono pedagogiczne jest do tego zachęcane przez National Academy of Sciences, National Center of Science Education (nasze ciało nadzorcze) i American Civil Liberties Union.2
W rezultacie studenci prawdopodobnie uważają teorię ewolucji za najnudniejszy temat na zajęciach z biologii. A przecież część zajęć poświęcona teorii ewolucji mogłaby być najbardziej pasjonująca, przyjemna i inspirująca.

"Nauczanie" kreacjonizmu czy teorii projektu jest całkowicie niepotrzebne i być może nielegalne w Stanach Zjednoczonych. Uczniowie będą poruszać wszystkie kwestie związane z teorią ewolucji, jeśli zostaną do tego zaproszeni, a nie zgaszeni. W Sta­nach Zjednoczonych i prawdopodobnie gdzie indziej w takich dyskusjach nie ma niczego bezprawnego. Uczniowie nigdy nie zapomną części zajęć dotyczących teorii ewolucji i będą pamiętać o niej przez lata, a być może nawet przez całe życie.

Moja wypowiedź uzyskała niewielkie poparcie na stronie EvolDir. Ukazało się natomiast kilka negatywnych komentarzy, pewne przesłano mi tylko prywatnie. Wielu ewolucjonistów było przerażonych moją propozycją, chociaż część wyrażała poparcie.

Eugene Garver wysunął w niniejszym tomie [Darwinism, Design and Public Education] argument na rzecz niezapoznawania uczniów z teorią ID czy kreacjonizmem na zajęciach z teorii ewolucji. Być może prowadził on zajęcia dotyczące tej materii i odkrył, że powstrzymywanie większości studentów od udziału w nich jest dobrym podejściem. Jeśli miałbym prowadzić zajęcia zgodnie z jego wyobrażeniami, natychmiast bym zrezygnował. Bez udziału uczniów, bez brania pod uwagę ich własnych poglądów i przyjmowania dotkliwej (choć dyktowanej osobistymi przekonaniami) krytyki, nauczanie jest pozbawione sensu. Przekazywanie wiedzy jest nudne. W takim wypadku lepiej dać uczniom książki.

Nauczałem teorii ewolucji wszędzie, począwszy od gimnazjum (przez dwa lata), liceum (dziewięć liceów w północnej części stanu Nowy Jork), a skończywszy na poziomie uczelni wyższej, studiów po­dyplomowych czy letnim uniwersytecie dla dorosłych. W każdym przypadku uczniowie świetnie się bawili, podzielając i krytykując poglądy lub świadectwa dotyczące teorii ewolucji. Nawet w ramach 400-godzinnego kursu cotygodniowe sekcje, liczące nie więcej niż 20 godzin, dają studentom okazję do poważnych dyskusji. Sądzę, że dużo uczymy się na temat biologii ewolucyjnej, od teorii Darwina do kon­cepcji współczesnych, i mamy z tego wiele radości. Każdy, kto prezentuje odmienny punkt widzenia, jest mile widziany. Celem nie jest napełnienie uczniowskiej mózgownicy tym wszystkim, co obecnie uważa się na temat biologii ewolucyjnej, ale to, by zainteresować ucznia problematyką ewolucyjną na całe życie. Pozwolę sobie przedstawić złożoność zajęć w liceum.

Zajęcia z biologii w małym liceum zaczynają się od części poświęconej teorii ewolucji. Nauczyciel postępuje wedle rad Garvera. Uczniowie będący Świadkami Jehowy wiedzą znacznie więcej na temat ewolucji niż ich rówieśnicy i są pewni, że ona nie miała miejsca. Świadkowie zaczynają myśleć nad ewolucją w bardzo wczesnym wieku. Na zajęciach są już gotowi, by o niej rozmawiać. Dokładnie tak, jak podejrzewali, nauczyciel stara się im zamknąć usta. Twierdzi, że najpierw muszą się nauczyć teorii ewolucji w tej postaci, jaką się wykłada w podręczniku, zatwierdzonym przez naukowców i National Academy of Sciences. Mogą wierzyć w cokolwiek chcą, ale muszą zapoznać się z ogólnie przyjętą wiedzą. A ogólnie przyjętą wiedzą są pewne, ale nudne informacje o biologii ewolucyjnej, przedstawiane w podręczniku. Następne zajęcia biologii tracą to radosne podniecenie, któremu sprzyja wolna dyskusja na temat ewolucji. Na jaw wychodzi niesprawiedliwość.

Przypatrzmy się innemu podejściu. Nauczyciel sądzi, że teoria ewolucji należy do ważnych tematów - według niego wszyscy uczniowie powinni być nią zainteresowani. Wszystkie prezentowane stanowiska są przedmiotem dyskusji i krytyki. Świadkowie Jehowy przedstawiają swoje argumenty przeciwko teorii ewolucji. Do dyskusji przyłączają się ewolucjoniści, którzy wierzą, że Bóg kieruje procesem ewolucji, uczniowie opowiadający się za naturalizmem oraz osoby żywiące inne poglądy. Wtedy nauczyciel mówi: "Jak dotąd toczona przez was dyskusja przebiega prawidłowo. Teraz udajcie się do pracowni komputerowej i wyszukajcie w Internecie więcej informacji na temat ewolucji, by odpowiednio przygotować się do jutrzejszych zajęć" - poświęconych tematowi doboru naturalnego, pojęcia gatunku, rozmieszczenia geograficznego, losowego rozprzestrzeniania się genów lub jakiemukolwiek innemu tematowi, który zaproponuje nauczyciel. Uczniowie są zachwyceni, ponieważ zostają wysłuchani i potraktowani poważnie. Uczniowie będący zwolennikami kreacjonizmu mogą iść do domu i powiedzieć mamie i tacie: "Szkoda, że nie widzieliście, jak dziś dołożyłem ewolucjonistom". Żadni rodzice nie będą rozczarowani, jeśli ich dzieci będą stwarzać innym i sobie okazję do rozmowy i uczestnictwa.

Dopuszczając wszystkich uczniów do udziału w dyskusjach, sprawiamy, że analizowanie teorii ewolucji na zajęciach w liceum przestaje być czynnością niebezpieczną. Przez ponad 30 lat niejeden rodzic miał zastrzeżenia do tego podejścia. Jednak zajęcia są fascynujące, a uczniowie i nauczyciele liceów przesyłają wyrazy wdzięczności.

Rozważanie sposobów zapobiegania uczestnictwu młodzieży w pewnych zajęciach, przy równoczesnym faworyzowaniu innych, jest dogłębnie niesprawiedliwe. Wiele stanów sugeruje trzymanie kreacjonistów z dala od dyskusji na lekcjach biologii. Wyżej wspomniana broszuraNational Academy of Sciences daje wskazówki, jak to robić. Ale postrzeganie połowy lub więcej swoich uczniów jako "wrogów" jest upiorne.

Kreacjoniści będą musieli bardziej stanowczo głosić swoje poglądy. Podtrzymuję swoje poparcie dla tych, którzy chcieliby, aby ich głos został wysłuchany na zajęciach biologii. Będę popierał starania mające na celu ograniczenie nauczania biologii ewolucyjnej dopóty, dopóki ewolucjoniści nie zachęcą uczniów do udziału w dyskusjach. Pomysł American Civil Liberties Union, by współpracować z biologami ewolucyjnymi w celu ograniczenia wolności słowa większości licealistów w tym kraju, jest groteskowy.

William B. Provine

Przypisy:

    1. Karol Darwin, O pochodzeniu człowieka, przeł. Stanisław Panek, Państwowe Wydaw­ nictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1959. http://life.biology.mcmaster.ca/~brian/evoldir.html.
    2. Por. "Teaching About Evolution and the Nature of Science", http://www.nap.edu/read ingroom/books/evolution98/; http://fp.bio.utk.edu/darwin/NAS_guidebook/provine_1.html.

Proces w Dover

20 grudnia 2005 roku sąd okręgowy w Pensylwanii wydał wyrok w głośnej sprawie dotyczącej programu nauczania w amerykańskich szkołach publicznych. Na temat samej rozprawy i wydanego wyroku wypowiedziano wiele mylących twierdzeń. Przede wszystkim wmawiano niezorientowanym czytelnikom, że proces dotyczy zastąpienia teorii ewolucji przez kreacjonizm:

     Zamiast powszechnie wykładanej teorii ewolucji Darwina teoria o stworzeniu życia przez Boga? Taką możliwość rozważa zarząd edukacji amerykańskiego stanu Kansas. O tym, która teoria stanie się obowiązującą w stanie Kansas, zadecyduje tygodniowe przesłuchanie [...]. Jednak już dziś nie brakuje głosów, że skład sędziowski zarządu [...] zabroni nauczania teorii Darwina.1 

Ta wypowiedź pochodziła z okresu, kiedy jeszcze w pewnym okręgu w stanie Kansas (nie w całym stanie) dyskutowano nad sprawą, która została później rozstrzygnięta przez radę szkolną, a następnie zaskarżona przez rodziców kilkorga dzieci. Można więc do pewnego stopnia usprawiedliwić niewiedzę autora. Sprawa była względnie nowa, mało znana, dopiero na jaw wychodziły pewne szczegóły. Wprawdzie jak się coś pisze, to należy dokładnie sprawdzić, ale errare humanum est. Gorzej, że dokładnie ten sam błąd (błąd czy świadome wprowadzanie w błąd czytelników?) powtarzano potem w niezliczonych komentarzach we wszystkich językach świata. Nawet w najpoważniejszej chyba gazecie w Polsce:

     Rodzice ośmiorga uczniów nie chcieli, by ich dzieci uczyły się o kreacjonizmie, i skierowali sprawę do sądu w Harrisburgu [...].Włączenie teorii ?inteligentnego projektu" do programu szkół publicznych (wiele prywatnych już to zrobiło) jest rozpatrywane w innych stanach, takich jak Kansas czy Ohio, a wśród jego zwolenników jest prezydent George W. Bush.2 

Z tych słów czytelnik ma prawo wnioskować, że rozprawa sądowa w Pensylwanii dotyczyła uczenia w szkołach kreacjonizmu albo - nie jest to do końca jasne - teorii inteligentnego projektu. Niewykluczone też, że zdaniem autora różnica między kreacjonizmem a teorią inteligentnego projektu nie istnieje albo jest niewielka. Trzeba przyznać, że ostatnie zdanie artykułu w Rzeczypospolitej poprawnie przedstawia, o co naprawdę chodziło radzie szkolnej okręgu Dover w Pennsylvanii. Brzmiało ono tak:

     Richard Thompson, adwokat władz szkolnych, podkreśla jednak, że do programu nauczania włączono jedynie uwagę, że istnieje alternatywna teoria wyjaśniająca pochodzenie życia na Ziemi, i każdy, kto chce, może się z nią zapoznać w książce ?O pandach i ludziach", która wyjaśnia podstawy ?teorii inteligentnego projektu".

Nie chodziło więc o wyrugowanie nauczania ewolucjonizmu. Nie chodziło nawet o nauczanie obok ewolucjonizmu także kreacjonizmu czy teorii inteligentnego projektu (bo kreacjonizm i teoria inteligentnego projektu to nie jest to samo!). Chodziło jedynie o niewielką, parozdaniową wzmiankę w podręcznikach.

O co naprawdę chodziło Radzie Szkolnej w Dover?
Pod koniec 2004 roku Rada Szkolna okręgu Dover, Pensylwania, uznała, że uczniów, którzy uczą się teorii ewolucji, należy poinformować, że teoria ta ma luki i że luki te stara się wypełnić inna teoria: teoria inteligentnego projektu. W rezultacie w podręcznikach winna znaleźć się następująca informacja:

     Standardy szkolne stanu Pennsylwania wymagają od uczniów poznania Darwinowskiej teorii ewolucji, tak by w końcu zdali oni standardowy test, którego częścią jest wiedza o ewolucjonizmie.

     Ponieważ teoria Darwina jest teorią, jest ona stale sprawdzana w miarę odkrywania nowych faktów. Teoria ta nie jest faktem. Istnieją w niej luki niewypełnione żadnymi faktami empirycznymi. Teorię naukową definiuje się jako dobrze sprawdzone wyjaśnienie, unifikujące szeroki zakres obserwacji.

     Odmiennym od Darwinowskiego ujęciem jest teoria inteligentnego projektu. Jeśli uczniowie będą zainteresowani szczegółami teorii inteligentnego projektu, mogą sięgnąć do podręcznika Of Pandas and People.

     Uczniów zachęca się, by z otwartym umysłem podchodzili do każdej teorii. Sprawę pochodzenia życia szkoła pozostawia samym studentom i ich rodzinom. Ponieważ w okręgu szkolnym obowiązują określone standardy, instrukcje dydaktyczne mają na celu przygotowanie uczniów do zdobycia przez nich pozytywnych ocen.3 

I to wszystko. Cały hałas o rzekomym nauczaniu kreacjonizmu, o wyrzucaniu z programu szkolnego ewolucjonizmu to zasłona dymna. Naprawdę chodziło o te kilka zdań. O wyrażone opinie, że teoria ewolucji ma luki, że istnieje alternatywne ujęcie i że jak ktoś chce, to może sięgnąć po konkretną książkę, by dowiedzieć się o tym ujęciu więcej. Ale jak ktoś tego nie chce robić, to nie musi. Nie było mowy o żadnym nauczaniu ani kreacjonizmu, ani teorii inteligentnego projektu. To teoria ewolucji miała być przedmiotem nauczania. Trzeba było też na końcu zdać test z jej znajomości, ze znajomości teorii ewolucji, nie kreacjonizmu czy teorii inteligentnego projektu. A że mówiono o lukach w teorii ewolucji? Czy to coś złego? Każda teoria ma luki, ?każda teoria pływa w morzu anomalii",4 mawiał Imre Lakatos, wybitny filozof nauki, uczeń Karla Poppera. W cytowanej wzmiance była zachęta, by uczniowie traktowali wszystkie teorie, a więc teorię ewolucji, ale też i teorię inteligentnego projektu, z otwartym umysłem, bez uprzedzeń, niedogmatycznie - jednym słowem: krytycznie. Najwyraźniej tego już ewolucjonistom było za wiele. Nie po to dzieci naucza się ewolucjonizmu, by traktowały go one jako jedną z wielu teorii, która ma luki i może nawet być nieprawdziwa.

Manipulacje, ciąg dalszy
Przyjrzyjmy się, jak manipulowano w tej sprawie opinią publiczną w Polsce i za granicą. Tomasz Zalewski tak przedstawiał problem:

     Zarząd oświaty stanu Kansas postanowił, że uczniowie mają się uczyć w szkołach tez podważających teorię ewolucji gatunków Darwina. Decyzja toruje drogę do nauczania religijnych koncepcji kreacjonizmu.5  

Podobnie Zalewski pisał już po wydaniu werdyktu w rozprawie:

     W październiku rada szkolna w miasteczku Dover w Pensylwanii nakazała nauczycielom biologii w miejscowych szkołach informować uczniów, że teoria Darwina ?nie jest udowodniona", w związku z czym należy się też zapoznać z teorią ?rozumnego projektu". Podyktowane nauczycielom oświadczenie odsyłało do podręcznika ?rozumnego projektu" [...].6 

Zwróćmy uwagę na kłamliwe stwierdzenie ?należy się zapoznać". Mała zmiana, prawda? Zamiast ?można" mamy ?należy".
W tych artykułach już nie mówiło się o nauczaniu kreacjonizmu, a tylko o nauczaniu jakichś tajemniczych tez, podważających teorię ewolucji (pewnie chodzi o informację o lukach w teorii albo o otwarty umysł). Tezy te mają jakoś ?torować drogę" do nauczania kreacjonizmu - ale jak torować, już nie wiadomo. Zresztą to ?torowanie" ma być w przyszłości, więc co tu można dokładniej powiedzieć? Pewnie jakoś tak, jak w konserwatywnych stanach południowych i środkowego zachodu, gdzie też dokładnie nie wiadomo, jak się to robi:

     Wtorkowa decyzja w Kansas jest jednak już kolejną z serii podobnych podejmowanych w ostatnich latach w USA, gdzie zwłaszcza na konserwatywnym południu i środkowym zachodzie lokalne władze edukacyjne starają się zastępować teorię ewolucji teorią ?rozumnego projektu".7 

W jakich stanach, kiedy oraz w jaki sposób próby takie podejmowano, autor już nie podaje. Podaje natomiast wyświechtany stereotyp o religijnych ignorantach walczących z nauką, ale bez szczegółów, bo po co? I tak wszyscy ?wiedzą", jak jest. Przy okazji autor daje popis swojej stronniczości:

     Głosi ona [teoria inteligentnego projektu], że wszystkie żywe stworzenia, także człowiek, nie rozwinęły się z jednego organizmu, lecz zostały ?zaprojektowane przez bliżej nieokreśloną istotę rozumną". Teoria ta nie precyzuje, że chodzi o Boga, i jej zwolennicy przedstawiają ją jako alternatywną teorię naukową.

     Przeciwnicy ?rozumnego projektu" - w tym przytłaczająca większość naukowców - uważają, że jest to w istocie pogląd religijny, nowa wersja kreacjonizmu, czyli tezy, że świat i wszystkie istoty żywe zostały stworzone w ciągu siedmiu dni przez Boga.8  

Mamy więc następującą sytuację: teoria inteligentnego projektu wprawdzie nie głosi, że projektantem jest Bóg, ale ?przytłaczająca większość naukowców" - oczywiście ewolucjonistów - uważa, że głosi. Chociaż nie głosi, to jednak głosi. A dlaczego ?przytłaczającej większości naukowców" tak zależy, by teoria inteligentnego projektu głosiła to, czego nie głosi? Odpowiedź jest prosta: bo jeśli głosi, to można ją wtedy uznać za fragment religii i skorzystać z zasady oddzielenia państwa i kościoła. Jeśli jest doktryną religijną, to można jej nauczać w kościołach albo prywatnie, ale nie w publicznych szkołach.

Przedstawianie teorii inteligentnego projektu jako odmiany kreacjonizmu jest standardowym zabiegiem ewolucjonistów na całym świecie. Znany biolog, Jerry Coyne, uważa, że ?Teoria inteligentnego projektu [...] jest najnowszym wcieleniem biblijnego kreacjonizmu popieranego przez Williama Jenningsa Bryana w Dayton."9  Przypominam Czytelnikom, że William Jennings Bryan był oskarżycielem w słynnym ?małpim procesie" (Dayton 1925), w którym Johna Scopesa oskarżono o nauczanie ewolucjonizmu.10  A znany ideolog ewolucjonizmu i propagator ateizmu, Richard Dawkins, uważa, że teoria inteligentnego projektu ?to po prostu kreacjonizm z powodów politycznych zamaskowany pod nową nazwą".11  

Zagraniczni dziennikarze, nawet amerykańscy, manipulują opinią publiczną równie skutecznie jak polscy, nawet w czołowych czasopismach. Oto jak sprawę przedstawiał Time:

     W stanie Kansas konserwatywni członkowie rad szkolnych próbują na nowo sformułować obowiązujące w całym stanie standardy nauczania ewolucjonizmu, by znalazła w nich miejsce teoria inteligentnego projektu, będąca współczesną pasierbicą kreacjonizmu.12 

Wprawdzie nie chodziło o nauczanie kreacjonizmu, ale jego ?pasierbicy", cokolwiek to znaczy. I proszę zwrócić uwagę na ten majstersztyk słowny: ?aby znalazła w nich miejsce teoria inteligentnego projektu". Jak rozumie takie słowa zwykły, niezorientowany czytelnik? Czy tak, ze podaje się tylko nazwę teorii i radę dla zainteresowanych, gdzie można znaleźć więcej informacji, jeśli ktoś tego chce? Z całą pewnością nie. Z całą pewnością normalny czytelnik rozumie, że chodzi o nauczanie ?pasierbicy kreacjonizmu".

Przyjrzyjmy się, jak znany popularyzator nauki i zarazem ewolucjonistyczny propagandysta mąci w umysłach swoich polskich czytelników. Marcin Rotkiewicz pisze tak:

     Szkoły publiczne w USA znów stały się polem bitwy między obrońcami teorii ewolucji a chrześcijańskimi fundamentalistami, którzy domagają się, by dzieci nauczano również kreacjonizmu.

     [...] na lekcjach biologii poświęconych teorii ewolucji uczniowie już na wstępie są informowani, iż ?darwinizm nie jest faktem, ale jedynie pełną luk hipotezą; istnieje natomiast alternatywna koncepcja powstania życia na Ziemi i narodzin człowieka, tzw. teoria inteligentnego projektu, którą obszernie omawia książka ?Of Pandas and People? znajdująca się w szkolnej bibliotece". 13 

Jeśli się pisze ?już na wstępie uczniowie są informowani", to czytelnik ma prawo spodziewać się, że na następnych lekcjach będzie tylko gorzej, że zamiast teorii ewolucji dzieci będą poznawały kreacjonizm. Ma prawo się tego spodziewać, bo pierwsze zdania artykułu mówią wyraźnie o chrześcijańskich fundamentalistach, którzy chcą nauczania kreacjonizmu. A tymczasem na następnych lekcjach, jak widzieliśmy, uczniowie mieli się już uczyć tylko teorii ewolucji i zdać test tylko z jej znajomości. Parozdaniowa informacja była wszystkim, co tak wzburzyło ewolucjonistów. Jak widać, ewolucjoniści nie znoszą, by ktokolwiek, nawet w paru zdaniach, wspominał o lukach w tej teorii i traktowaniu jej z otwartym umysłem. Fizycy, astronomowie, chemicy, geologowie, prawie wszyscy przyrodnicy, nie mają nic przeciwko temu, by wspominać o lukach w ich teoriach. Wszyscy, tylko nie ewolucjoniści. Teoria ewolucji ma być jak żona cezara niezależnie od tego, jak jest naprawdę.

Nie ma się co dziwić, że zasłużona w manipulowaniu polską opinią publiczną Gazeta Wyborcza już po wydaniu werdyktu sędziowskiego nadal ?trzymała linię" zajętą przez ewolucjonistów całego świata:

     Sędzia federalny w USA zakazał uczenia w szkołach teorii uznającej Boga za autora procesu ewolucji. W przynajmniej 20 stanach trwają próby wprowadzenia elementów kreacjonizmu na lekcje biologii w szkołach publicznych.14  

Wprawdzie sędzia rzeczywiście zakazał, ale autor tekstu nie dodał, że teoria inteligentnego projektu nie mówi o Bogu i że nikt nie dążył do tego, co sędzia zakazał Utrwalił w ten sposób w umysłach czytelników Gazety Wyborczej fałszywy stereotyp ?wojny o Darwina".

Orzeczenie sądu w Dover
Cytowana wcześniej parozdaniowa informacja na temat luk w teorii ewolucji, istnieniu teorii inteligentnego projektu, o której można poczytać w książce Of Pandas and People oraz o potrzebie podchodzenia do każdej teorii z otwartym umysłem, została uznana przez sędziego za niezgodną z konstytucją amerykańską (dokładniej: z tzw. pierwszą poprawką do konstytucji), ponieważ rodzice i uczniowie mogliby ją rozumieć jako popieranie religii przez państwo. Orzeczenie sędziego Jonesa liczy sobie 139 stron,15  wypełnione jest informacjami na temat prawnych precedensów i zawiłymi rozumowaniami, ale niesie bardzo wyraźne przesłanie. System prawny Stanów Zjednoczonych nie będzie tolerował ataków na nauczanie ewolucjonizmu, temat religii nie ma miejsca w amerykańskich szkołach, a wierzący w Stwórcę są naiwnymi fanatykami.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpiło charakterystyczne odwrócenie ról. Na początku lat 1920-tych wierzący potępiali dogmatycznie teorię ewolucji i odmawiali jej prawa wstępu do szkół. Dzisiaj ewolucjoniści używają tamtego języka wobec kreacjonistów i zwolenników inteligentnego projektu. Wygląda to tak, jakby ślepa wiara w ewolucję sama stała się religią. Z orzeczenia sędziego Johna E. Jonesa III wynika, że wiara w ewolucję jest fundamentem społeczeństwa amerykańskiego. Nie wszyscy jednak ewolucjoniści są do końca zadowoleni z orzeczenia. Wprawdzie sędzia zakazał nawet wzmianki o teorii inteligentnego projektu, ale nie zakazał dyskutowania o niej na lekcjach nauk społecznych. Już pojawiły się głosy, że Bóg i religia powinny być całkowicie zakazane w szkołach.16  Przypomina to pomysł Orwella, że jeśli wyeliminuje się z języka słowa, opisujące pewne idee, to idee te wkrótce przestaną istnieć.

Przypisy:

  1. ?Zbyt konserwatywni na Darwina", http://www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,4195
  2. Piotr Gillert, ?Bóg, Darwin i szkoły", Rzeczpospolita, 28.09.2005, Nr 227, http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050928/swiat/swiat_a_2.html?k=on;t=2005092820050928
  3. ?Tammy Kitzmiller, et al. v. Dover Area School District, et al.", Case No. 04cv2688, s. 1-2, www.pamd.uscourts.gov/kitzmiller/kitzmiller_342.pdf; ?The Orignal Statement by the Dover School Board", The New York Times December 20, 2005, http://www.nytimes.com/2005/12/20/national/text-dover.html
  4. Anomalie to fakty niezgodne z teorią. Uczeni, którzy akceptują daną teorię, starają się anomalie wyjaśnić. Często im się to po jakimś czasie udaje. Ale nie zawsze. Jeśli jakieś ważne anomalie uporczywie nie dają się usunąć, uczeni mogą zniechęcić się do panującej teorii i uznać, że należy poszukiwać nowej, lepszej.
  5.  Tomasz Zalewski, "Szkoły w Kansas walczą z teorią Darwina", środa, 9 listopada 2005, http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8086252&rfbawp=1131578650.759&ticaid=1841
  6. Tomasz Zalewski, "Sąd przychylił się ku Darwinowi", wtorek, 20 grudnia 2005, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8128735,wiadomosc.html
  7. Zalewski, "Szkoły w Kansas...".
  8. Tamże.
  9. Jerry Coyne, ?The Case Against Intelligent Design. The Faith That Dare Not Speak Its Name", The New Republic 22 August, 2005, http://www.tnr.com/doc.mhtml?i=20050822&s=coyne082205&c=1
  10.  O procesie tym pisałem dużo we wrześniowym numerze Idź pod prąd (nr 9, s. 8-9, http://creationism.org.pl/Members/miepaj/moje/meandry/Meandry006/document_view) i trochę w paź­dzier­ni­ko­wym numerze Idź pod prąd (nr 10, s. 8), http://www.podprad.knp.lublin.pl/archiwum-2.php?idg=84&tyt=NAUKA%20%20%20A%20%20%20BIBLIA:%20Meandry%20sporów%20o%20pochodzenie%20%20cz.%207
  11. Richard Dawkins, ?Creationism: God?s Gift to the ignorant", The Times May 21, 2005; http://www.timesonline.co.uk/article/0,,592-1619264,00.html
  12. Charles Krauthammer, ?Let's Have No More Monkey Trials. To teach faith as science is to undermine both", Time Aug. 01, 2005, http://www.time.com/time/columnist/krauthammer/article/0,9565, 1088869,00.html
  13. Marcin Rotkiewicz, ?Ten diabeł Darwin! Wiara czy ewolucja?", Polityka 2005, nr 46, http://wiadomosci.onet.pl/1259421,242,kioskart.html
  14. Marcin Gadziński, ?USA: zakaz nauczania teorii inteligentnego projektu", Gazeta Wyborcza 22.12.2005 r., http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,3079652.html
  15. http://www.pamd.uscourts.gov/kitzmiller/kitzmiller_342.pdf
  16. Por. Frank Dunkle, ?Intelligent Design v. Evolution: The Latest Battle in the Culture Wars", World News & Prophecy January 2006, vol. 9, no. 1, s. 3.

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut