19 czerwca 2019

Znamy nowych dowódców wojsk specjalnych

Minister Obrony Narodowej wyznaczył tymczasowych dowódców wojsk specjalnych.  Gen. Wojciech Marchwica będzie pełniącym obowiązki Szefem Inspektoratu Wojsk Specjalnych, a ppłk Robert Kopacki pełniącym obowiązki dowódcą GROM.
Minister wyznaczył także gen. Adama Joksa na szefa Zarządu Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych zastąpi on na tym stanowisku generała Marchwicę.


Zmiany te nastapiły po odwołaniu w tym tygodniu ze stanowiska gen. Piotra Patalonga - szefa Inspektoratu Wojsk Specjalnych oraz pułkownika Piotra Gąstała - dowódcę jednostki GROM. 

Generał Patalong będzie pełnił funckję do 19 września, potem zostanie przeniesiony do rezerwy kadrowej.  Decyzjadowódca GROM, będzie pełnił funkcję do 15 września.
Rzecznik ministerstwa – Bartłomiej Misiewicz poinformował, że decyzja nie ma związku z wypadkiem, w którym pod koniec sierpnia w Gdańsku zginął oficer jednostki, jak sugerowaly niektóre media. Pułkownik zostanie również przeniesiony rezerwy kadrowej. Na razie nie poinformowano o wyznaczeniu nowego dowódcy.

 

Premier Słowenii ostrzega przed wojną

Premier Słowenii Miro Cerar ostrzega przed wojną w Europie:
- Jestem z dumny z tego, że udało nam się w ubiegłym roku uporać z rekordowym napływem imigrantów. Ale jesteśmy małym krajem. Nie możemy sobie pozwolić na powtórzenie takiej sytuacji. Gdyby szlak bałkański został z powrotem otwarty, wybuchłby konflikt w regionie - mówi w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt”.
- Powinniśmy robić, co w naszej mocy, by uchronić Bałkany przed konfliktem, a strefę Schengen przed rozpadem. Jeśli przybędzie zbyt wielu nielegalnych imigrantów, wszystkie kraje zamkną swoje granice. Doprowadzi to do sporów - przekonuje Cerar. Według niego zamknięcie granic oznacza bowiem, że dany kraj nie jest gotów przyjąć dalszych uchodźców z krajów sąsiedzkich.
- W ten sposób powstaje efekt domina. To byłoby bardzo niebezpieczne dla naszej gospodarki i turystyki. Jeśli Austria zamknie swoją granicę, imigranci utkną u nas. A wiemy, że Austria szykuje się do takiego kroku - dodaje szef słoweńskiego rządu. Jego zdaniem nastąpi to jeszcze we wrześniu lub najpóźniej w październiku. Cerar uważa, że Grecja jest po części odpowiedzialna za kryzys uchodźczy.

Szef MSW Austrii Wolfgang Sobotka oświadczył, że jeśli Węgry nie przyjmą z powrotem migrantów, którzy przekroczyli ich wspólną granicę, Austria pozwie ten kraj do sądu. Jak zaznacza Reuters, Wiedeń wielokrotnie oskarżał Budapeszt o pozwalanie migrantom, by wkraczali na terytorium Austrii, mimo że na mocy porozumień z Dublina ubiegający się o azyl powinni zostać w pierwszym kraju, do którego dotrą. Z kolei Węgry utrzymują, że większość migrantów, którzy znaleźli się na ich terytorium, przybyło wcześniej do innych państw Unii Europejskiej, głównie do Włoch i Grecji. Węgierski premier Viktor Orban wielokrotnie podkreślał, że każdy imigrant oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa i ryzyko terroryzmu. Nie wykluczał również, że jesienią na bałkańskim szlaku migracyjnym trzeba będzie zmierzyć się z podobnym napływem migrantów, jaki obserwowano w zeszłym roku. W poniedziałek Węgry do 8 marca przyszłego roku przedłużyły stan kryzysowy wprowadzony rok temu z powodu kryzysu migracyjnego.
Warto zauważyć, że w Austrii wzrasta poparcie dla prawicowej Austriackiej Partii Wolności. Według sondaży możliwe jest, że październikowe wybory prezydenckie wygra właśnie kandydat prawicy Norbert Hofer. Jak zauważa Reuters, w innych krajach europejskich jego zwycięstwo mogłoby się stać przełomowym momentem dla polityków, których popularność wzrosła na fali kryzysu migracyjnego.


PO żąda delegalizacji ONR


PO żąda delegalizacji ONR. W tej sprawie przesłała już wniosek do Prokuratury Generalnej. Wniosek złożyła grupa czterech posłów: Cezary Tomczyk, Agnieszka Pomaska, Sławomir Nitras oraz Paweł Olszewski. Jak tłumaczyli na krótkim briefingu, chcą poprzez delegalizację ONR przywrócenia poczucia bezpieczeństwa Polakom. Podobny wniosek z żądaniem delegalizacji Obozu Narodowo Radykalnego wpłynął do prezydenta Częstochowy... Dzieje się tak, gdyż stowarzyszenie, jakim jest ONR, właśnie w tym mieście jest zarejestrowane. We wniosku możemy przeczytać, dlaczego politycy PO tak bardzo chcą walczyć z ONR-em i żądają usunięcia tej organizacji z życia społecznego: odwołanie się do ideologii faszystowskiej i antysemickiej i stosowanie przemocy w celu propagowania tej zbrodniczej ideologii stanowi faktycznie jeden z najważniejszych celów tego stowarzyszenia, pomimo że nie znajduje odzwierciedlenia w statucie tego stowarzyszenia czy innych aktach, na których podstawie organizacja ta funkcjonuje. Oznacza to, że stowarzyszenie ONR dopuszcza się rażącego i uporczywego naruszenia przepisów kodeksu karnego.
Decyzję o złożeniu tego wniosku politycy PO podjęli po rzekomym pobiciu działaczy KOD - Mateusza Kijowskiego oraz Sławomira Szumełdy. Do zdarzenia miało dojść w Gdańsku w czasie pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”.


Komisja śledcza jeszcze za zamkniętymi drzwiami

Wczoraj zebrała się sejmowa komisja śledcza do spraw afery Amber Gold.
- Będziemy dążyć do maksymalnej jawności - zapowiedziała Małgorzata Wassermann, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej. Na, zamkniętym dla mediów, posiedzeniu posłowie mieli rozmawiać na temat toku prac oraz o harmonogramie przesłuchań osób, które mają się stawić przed komisją.
Przewodnicząca komisji, zapytana przez dziennikarza o to, czy istnieje możliwość, by przed komisją był przesłuchiwany przewodniczący Parlamentu Europejskiego Donald Tusk, odpowiedziała, że komisja po wstępnych rozmowach nie przewiduje takiej ewentualności. Wassermann zaznaczyła jednak, że to dopiero początek obrad, a materiał dowodowy jest bardzo obszerny i niczego nie wolno w toku postępowania wykluczyć. Komisja śledcza powstała pod koniec lipca i wtedy też wybrano jej skład. Szefową została Małgorzata Wassermann, a jej zastępcami posłowie Paweł Grabowski z Kukiz ’15 i Marek Suski z PiS. Ponadto zasiadają w niej: Krzysztof Brejza, Witold Zembaczyński, Andżelika Możdżanowska oraz Joanna Kopcińska, Jarosław Krajewski i Stanisław Pięta.


Polskie koncerny zbrojeniowe to prywatne folwarki

Ujawniane są kolejne patologie w polskiej zbrojeniówce. O bulwersujących przykładach nepotyzmu, niegospodarności, a nawet przestępstw donosi portal wpolityce.pl. Miliony złotych przeciekały spółkom przez palce. Brak nadzoru doprowadził do patologii w wielu zakładach branży przemysłowej.


Nowy audyt, który przeprowadzili urzędnicy Ministerstwa Obrony Narodowej oraz przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej, dobrze tłumaczy, skąd atak polityków Platformy Obywatelskiej na nowe kierownictwo resortu oraz na zmianę filozofii, jaką kieruje się MON, preferując w przetargach nasz rodzimy przemysł. Ustalenia PGZ wskazują, że wielu polityków PO, a także prezesów spółek uprawiało nepotyzm na olbrzymią skalę.

W przypadku zakładów „Jelcz” prezes zatrudniał nie tylko swoją córkę, ale także syna. Jest też sprawa firmy, gdzie pracuje syn byłej posłanki PO Jadwigi Zakrzewskiej. W jednej ze spółek był zatrudniany senator PO. Takich przykładów zatrudniania polityków PO w spółkach jest dużo więcej. Mamy przykład choćby z Radomia, gdzie były wicemarszałek województwa mazowieckiego był zatrudniony w jednej ze spółek. Został zwolniony, a przeciwko niemu toczy się postępowanie karne.

A ile Twój adwokat zarabia?

Majątki sędziów i prokuratorów będą jawne. Rząd na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości przyjął projekt zmian w prawie dotyczącym sędziów.
Oświadczenia majątkowe sędziów i prokuratorów będa publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Złożenie fałszywego oświadczenia będzie przestępstwem, czyli będzie skutkowało odpowiedzialnością karną, a nie, jak dotychczas, tylko dyscyplinarną.
Rządowy projekt przewiduje również wydłużenie okresu, w którym będzie można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego oraz wydłużenie okresu przedawnienia w sprawach dyscyplinarnych. Dodaje również nową karę dyscyplinarną – obniżenie wynagrodzenia zasadniczego sędziego.
Widać, że powtarza się scenariusz z Chicago, gdzie Al Capone został skazany nie za morderstwa i rozboje, a za oszustwa podatkowe – komentuje Pastor Paweł Chojecki.


Polska kupi Patrioty


Polska wystosowała do rządu USA zapytanie ofertowe w sprawie zestawów obrony powietrznej Patriot - poinformował w Kielcach szef MON Antoni Macierewicz. Powiedział, że chodzi o zakup ośmiu zestawów. MON chce pozyskać przeciwlotnicze i przeciwrakietowe zestawy rakietowe średniego zasięgu, którym wojsko nadało kryptonim "Wisła". W kwietniu 2015 r. ówczesny rząd przyjął rekomendację MON do udzielenia rządowi USA zamówienia na dostawę zestawów Patriot produkowanych przez firmę Raytheon. Dwa zestawy Patriotów miałyby zostać dostarczone do 2019 r. Pozostałych sześć miałoby trafić do Polski po 2020 r. Macierewicz zaznaczył, że nie jest to jeszcze podpisanie kontraktu. Nie podał też wartości przyszłej umowy.


Premier Słowenii ostrzega przed wojną

- Jestem z dumny z tego, że udało nam się w ubiegłym roku uporać z rekordowym napływem imigrantów. Ale jesteśmy małym krajem. Nie możemy sobie pozwolić na powtórzenie takiej sytuacji. Gdyby szlak bałkański został z powrotem otwarty, wybuchłby konflikt w regionie - mówi w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt”.


 

- Powinniśmy robić, co w naszej mocy, by uchronić Bałkany przed konfliktem, a strefę Schengen przed rozpadem. Jeśli przybędzie zbyt wielu nielegalnych imigrantów, wszystkie kraje zamkną swoje granice. Doprowadzi to do sporów - przekonuje Cerar. Według niego zamknięcie granic oznacza bowiem, że dany kraj nie jest gotów przyjąć dalszych uchodźców z krajów sąsiedzkich.
- W ten sposób powstaje efekt domina. To byłoby bardzo niebezpieczne dla naszej gospodarki i turystyki. Jeśli Austria zamknie swoją granicę, imigranci utkną u nas. A wiemy, że Austria szykuje się do takiego kroku - dodaje szef słoweńskiego rządu. Jego zdaniem nastąpi to jeszcze we wrześniu lub najpóźniej w październiku. Cerar uważa, że Grecja jest po części odpowiedzialna za kryzys uchodźczy.

Szef MSW Austrii Wolfgang Sobotka oświadczył, że jeśli Węgry nie przyjmą z powrotem migrantów, którzy przekroczyli ich wspólną granicę, Austria pozwie ten kraj do sądu. Jak zaznacza Reuters, Wiedeń wielokrotnie oskarżał Budapeszt o pozwalanie migrantom, by wkraczali na terytorium Austrii, mimo że na mocy porozumień z Dublina ubiegający się o azyl powinni zostać w pierwszym kraju, do którego dotrą. Z kolei Węgry utrzymują, że większość migrantów, którzy znaleźli się na ich terytorium, przybyło wcześniej do innych państw Unii Europejskiej, głównie do Włoch i Grecji. Węgierski premier Viktor Orban wielokrotnie podkreślał, że każdy imigrant oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa i ryzyko terroryzmu. Nie wykluczał również, że jesienią na bałkańskim szlaku migracyjnym trzeba będzie zmierzyć się z podobnym napływem migrantów, jaki obserwowano w zeszłym roku. W poniedziałek Węgry do 8 marca przyszłego roku przedłużyły stan kryzysowy wprowadzony rok temu z powodu kryzysu migracyjnego.
Warto zauważyć, że w Austrii wzrasta poparcie dla prawicowej Austriackiej Partii Wolności. Według sondaży możliwe jest, że październikowe wybory prezydenckie wygra właśnie kandydat prawicy Norbert Hofer. Jak zauważa Reuters, w innych krajach europejskich jego zwycięstwo mogłoby się stać przełomowym momentem dla polityków, których popularność wzrosła na fali kryzysu migracyjnego.

DLACZEGO SMOLEŃSK?Czas Patriotów

WSPÓLNE OGLĄDANIE CZASU PATRIOTÓW W KLUBACH IPP - szczegóły TUTAJ


{youtube}VmZJQy3CsH0{/youtube}

 

Dołącz na Facebooku: https://www.facebook.com/events/268493303543815/

WSPÓLNE OGLĄDANIE CZASU PATRIOTÓW W KLUBACH IPP - szczegóły TUTAJ

 

 

Polskie koncerny zbrojeniowe to prywatne folwarki

Ujawniane są kolejne patologie w polskiej zbrojeniówce. O bulwersujących przykładach nepotyzmu, niegospodarności, a nawet przestępstw donosi portal wpolityce.pl. Miliony złotych przeciekały spółkom przez palce. Brak nadzoru doprowadził do patologii w wielu zakładach branży przemysłowej.

Nowy audyt, który przeprowadzili urzędnicy Ministerstwa Obrony Narodowej oraz przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej, dobrze tłumaczy, skąd atak polityków Platformy Obywatelskiej na nowe kierownictwo resortu oraz na zmianę filozofii, jaką kieruje się MON, preferując w przetargach nasz rodzimy przemysł. Ustalenia PGZ wskazują, że wielu polityków PO, a także prezesów spółek uprawiało nepotyzm  na olbrzymią skalę.

W przypadku zakładów „Jelcz” prezes zatrudniał nie tylko swoją córkę, ale także syna. Jest też sprawa firmy, gdzie pracuje syn byłej posłanki PO Jadwigi Zakrzewskiej. W jednej ze spółek był zatrudniany senator PO. Takich przykładów zatrudniania polityków PO w spółkach jest dużo więcej. Mamy przykład choćby z Radomia, gdzie były wicemarszałek województwa mazowieckiego był zatrudniony w jednej ze spółek. Został zwolniony, a przeciwko niemu toczy się postępowanie karne.


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut