„Spór o «podpis w komórce»” – analiza Stephena C. Meyera argumentu na rzecz projektu w przyrodzie

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 9 min.

Niniejszy tekst jest spisaną wersją referatu o tym samym tytule wygłoszonego 12 września podczas XI Polskiego Zjazdu Filozoficznego.

 

Małgorzata Gazda

W referacie chcę przybliżyć ciekawy argument w sporze o pochodzenie życia sformułowany przez zwolennika teorii inteligentnego projektu Stephena C. Meyera. Argument ten nie jest w Polsce szerzej znany, ale jest ważny, dlatego warto go nagłośnić.

W tym roku wraz z Wydawnictwem „Pod Prąd” Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie udało nam się wydać książkę „Spór o «podpis w komórce»” [1] – jest to książkowa wersja mojej rozprawy doktorskiej pt. „Stephena C. Meyera teleologiczna koncepcja «podpisu w komórce». Spór o pochodzenie informacji genetycznej” napisanej pod kierunkiem prof. Kazimierza Jodkowskiego. Książka ukazała się jako 8 tom serii naukowej Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy, stworzonej przez prof. Jodkowskiego. W tytule fraza „podpis w komórce” jest zapisana w cudzysłowie, ponieważ w pracy tej analizuję spór o argument Stephena Meyera, który przedstawił on w najpełniejszej, najszerszej postaci w książce pt. „Signature in the Cell”, co znaczy właśnie „Podpis w komórce”.

Przedstawię najpierw argument Meyera z książki „Signature in the Cell”, a następnie dwa punkty mojej analizy sporu o ten argument.

I. Argumentacja Meyera

Problemem, na którym Meyer się koncentruje, jest kwestia pochodzenia życia na Ziemi, ale sprowadzona konkretnie do pytania o to, skąd się wzięła informacja genetyczna konieczna dla zaistnienia życia komórkowego, jakie znamy na Ziemi.

Już wcześniej ujmowano to w ten sposób. Meyer odwołuje się do słów Bernda-Olafa Küppersa:

„Problem powstania życia co do istoty swej jest najwyraźniej równoznaczny z problemem powstania informacji biologicznej”. [2]

Główną tezą Meyera w jego książce jest to, że obecnie najlepszym wyjaśnieniem pochodzenia tej właśnie informacji genetycznej koniecznej do powstania życia jest inteligentny projekt.

Meyer charakteryzuje, czym jest ta informacja genetyczna, której pochodzenie trzeba wyjaśnić.

Skupia się na pochodzeniu zapisanej w DNA informacji zawierającej zakodowane instrukcje dla komórki, jak zbudować funkcjonalne cząsteczki białkowe. Jak ona funkcjonuje? Na podstawie informacji genetycznej zapisanej w liniowej sekwencji łańcucha nukleotydów powstają określone liniowe sekwencje łańcucha aminokwasów, które tworzą funkcjonalne białka, gdy zwiną się w struktury przestrzenne. Informacja przetwarzana jest zgodnie z przyporządkowaniami kodu genetycznego.

Ryc. 1. Na schemacie przedstawiono w uproszczeniu, jak przetwarzana jest informacja genetyczna dotycząca syntezy białek.

 

Charakterystykę informacji genetycznej dotyczącej syntezy białek można podsumować następująco:

a) jest zapisana w złożonym układzie elementów – w sekwencji nukleotydów DNA,

b) jest odczytywana zgodnie z określonym kodem – kodem genetycznym,

c) na podstawie tej informacji otrzymuje się ściśle określony efekt – konkretne funkcjonalne cząsteczki białka (przy czym to, jakie powstaje białko, zależy od sekwencji nukleotydów).

Jak stwierdza Meyer, informacja genetyczna jest tego samego rodzaju informacją, co informacja zapisana cyfrowo w programach komputerowych.

Na określenie tego rodzaju informacji Meyer używa terminu „wyspecyfikowana informacja”.

Wyspecyfikowana informacja to rodzaj informacji zdefiniowanej jako: atrybut przypisany złożonemu (tj. wysoce nieprawdopodobnemu) układowi elementów (np. jakiegoś rodzaju znaków) wywołującemu ściśle określony, specyficzny skutek (np. przekazanie konkretnego komunikatu w danym języku), przy czym skutek ten jest zależny precyzyjnie od szczegółowego rozmieszczenia poszczególnych elementów w tym układzie (np. od kolejności liter). [3]

Wyspecyfikowana informacja na przykładzie informacji genetycznej: wysoce złożony układ elementów (sekwencja nukleotydów DNA) wywołuje skutek ściśle określony (utworzenie konkretnej sekwencji aminokwasów) i specyficzny (te sekwencje aminokwasów tworzą białko o specyficznej funkcji biologicznej), przy czym skutek ten jest zależny precyzyjnie od ułożenia elementów układu (to, jakie białko powstaje, zależy precyzyjnie od sekwencji nukleotydów).

Odbiorcą tej informacji nie jest umysł (przynajmniej nie głównym), ale maszyneria komórkowa, która ją przetwarza do uzyskania funkcjonalnego białka.

Jak znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd się wzięła tego rodzaju (wyspecyfikowana) informacja w DNA?

Meyer na początek zajął się ustaleniem, jak generalnie w nauce wyjaśnia się problemy typu: „Jaka przyczyna w przeszłości doprowadziła do skutku czy śladu, który teraz obserwujemy”?

Po pierwsze, za Lyellem dochodzi on do wniosku, że uczeni powinni proponować wyjaśnienia odwołujące się nie do egzotycznych przyczyn, ale do przyczyn, o których skądinąd wiadomo, że są w stanie wywołać dany rodzaj skutku – określa takie wyjaśnienia jako „adekwatne przyczynowo”. Po drugie, przeprowadza się wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia, tj. różne hipotezy porównuje się pod względem zdolności wyjaśniania głównego faktu wraz z innymi towarzyszącymi mu faktami i wskazuje się „najlepsze wyjaśnienie”. Przykładowo można podać różne hipotezy (adekwatne przyczynowo) wyjaśniające fakt, że podjazd do garażu jest mokry. Ale kiedy określi się dodatkowe fakty, np. że trawnik jest suchy, a woda w kałużach zawiera środek pieniący, to niektóre hipotezy, które wcześniej były adekwatne przyczynowo, po włączeniu dodatkowych faktów już nie wyjaśniają ich w sposób adekwatny.

Jak Meyer poszukiwał adekwatnych przyczynowo wyjaśnień pochodzenia informacji genetycznej?

1. Najpierw analizował wyjaśnienia nieteleologiczne (nieodwołujące się do przyczyn celowych; Meyer określa je jako „naturalistyczne”) pod kątem tego, czy któreś z nich proponuje wyjaśnienie adekwatne przyczynowo (czyli odwołuje się do przyczyny mającej niezależnie potwierdzoną zdolność generowania wyspecyfikowanej informacji „od zera”). Analizował różne propozycje, ale zwrócił uwagę na to, że wszystkie one mieszczą się w ramach trzech typów wyjaśnień:

– odwołujące się do przypadku (procesy losowe),

– odwołujące się do konieczności (procesy zdeterminowane przez prawa przyrody),

– odwołujące się do kombinacji przypadku i konieczności.

Dzięki temu mógł wskazać na problemy nie tylko poszczególnych hipotez, ale też każdej z trzech wymienionych grup hipotez. Po przeanalizowaniu propozycji nieteleologicznych Meyer skonkludował, że nie ma wśród nich hipotezy, która spełniałaby warunek adekwatności przyczynowej.

2. W obliczu niepowodzenia wyjaśnień nieteleologicznych Meyer rozważa jeszcze inny rodzaj wyjaśnienia – teleologiczne, odwołujące się do celowego, inteligentnego projektu.

Wskazuje on, że inteligentny podmiot jest rodzajem czynnika o potwierdzonej zdolności do tworzenia wyspecyfikowanej informacji – może generować i generuje informację. Zostało to zademonstrowane, np. informatycy piszą programy komputerowe, inżynierowie tworzą instrukcje budowy maszyn, a w inżynierii genetycznej naukowcy potrafią zapisać w sekwencji nukleotydów informację dotyczącą prostych obrazków.

Ponieważ wyjaśnienie teleologiczne jako jedyne jest adekwatne przyczynowo – gdyż odwołuje się do takiego rodzaju przyczyny, co do której z doświadczenia wiemy, że ma ona zdolność generowania wyspecyfikowanej informacji – to według Meyera w tej chwili jest ono najlepszym wyjaśnieniem.

II. Dwa punkty analizy sporu o argument Meyera.

A. Czy argument Meyera jest fundamentalnie nienaukowy i jako taki można go z góry wykluczyć z rozważań naukowych?

Mimo że już jakiś czas temu zwrócono uwagę, że lepiej zajmować się oceną treści czy wartości uzasadnienia teorii, a nie oceną, czy jest ona naukowa, to jednak w praktyce jest tak, że jeśli teoria zostaje uznana za nienaukową, to ma to istotne znaczenie, ponieważ nie jest wtedy traktowana jako równoprawne wyjaśnienie, ale jako pseudonaukowa wroga opcja.

I taką postawę wielu uczonych rzeczywiście prezentuje wobec czy to teorii inteligentnego projektu w ogóle, czy konkretnie argumentu przedstawionego przez Meyera. Według krytyków są to koncepcje nienaukowe, skoro odwołują się do inteligentnego czynnika. Według nich bowiem odwoływanie się do inteligentnych, celowych przyczyn sprawia, że łamią one fundamentalną zasadę współczesnej nauki, czyli zasadę naturalizmu metodologicznego. Tak jednak nie jest, co zostanie w tym miejscu pokazane.

Nie zawsze tak było, ale obecnie zasada naturalizmu metodologicznego ma fundamentalną rolę w nauce. Według terminologii wprowadzonej przez prof. Jodkowskiego jest ona tzw. epistemicznym układem odniesienia (EUO) nauki, który określa najbardziej fundamentalne założenia co do warunków koniecznych uprawiania nauki.

„Epistemiczny układ odniesienia to szereg najogólniejszych założeń, jak można i jak nie można uprawiać nauki. Bez tych założeń uprawianie nauki nie jest możliwe”. [4]

Jest więcej możliwych EUO nauki, nie tylko jeden.

„Istnienie epistemicznych układów odniesienia jest słabo rozpoznane we współczesnej filozofii nauki. Mówi się w niej całkiem sporo o jednym z nich, o tzw. naturalizmie metodologicznym, nie zdając sobie chyba sprawy, że jest to tylko jeden z wielu możliwych epistemicznych układów odniesienia i że niektóre z tych możliwych były nawet dawniej praktykowane”. [5]

Jak zauważa prof. Jodkowski, obecnie przyjętym w nauce epistemicznym układem odniesienia jest naturalizm metodologiczny – rozumiany jako wykluczenie z kręgu wyjaśnień naukowych wszelkich odwołań do przyczyn nadnaturalnych.

„Zasada naturalizmu metodologicznego ma sens przy pewnych założeniach ontologicznych: gdy Boga nie ma lub jeśli jest, to nie działa. Czyli ma sens, gdy teizm jest fałszywy, a więc gdy prawdziwy jest ateizm lub deizm. Należy zauważyć, że apriorycznie wyklucza pewne naukowe rozstrzygnięcia na temat świata. Jest więc epistemicznym układem odniesienia nauk przyrodniczych”. [6]

„Naturalizm metodologiczny to pogląd, że w wyjaśnianiu naukowym nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody, nie wolno odwoływać się do przyczyn nadnaturalnych, nadprzyrodzonych”. [7]

Trzeba tutaj zaznaczyć, że jak zauważył prof. Jodkowski, pojęcie naturalizmu może występować w dwóch różnych znaczeniach.

1) jako odrzucenie tylko przyczyn nadnaturalnych – antynadnaturalizm

2) jako odrzucenie wszystkich przyczyn sztucznych (inteligentnej ingerencji jakiegokolwiek rodzaju) – antyartyficjalizm

Które z tych znaczeń naturalizmu obowiązuje jako EUO nauki?

Naukowcy, kiedy mówią o zasadzie naturalizmu metodologicznego jako o generalnym warunku naukowości, mają na myśli naturalizm w pierwszym z wymienionych znaczeń. Sztuczne czy inteligentne przyczyny pewnych rodzajów są w niektórych dziedzinach nauki dopuszczane, a nawet oczekiwane, jak to jest w wypadku archeologii. Również w inżynierii genetycznej, jeśli chcielibyśmy wyjaśnić pochodzenie roślin transgenicznych, to trzeba by było odwołać się do inteligentnego projektu i zapewne żadnemu naukowcowi by to nie przeszkadzało. Zatem zasada naturalizmu jako EUO nauki nie każe odrzucać wszelkich przyczyn inteligentnych, a jedynie nadprzyrodzone. Tak charakteryzuje to prof. Jodkowski m.in. w cytowanej wyżej wypowiedzi. Można też znaleźć cytaty samych orędowników naturalizmu metodologicznego, które wskazują na takie rozumienie tej zasady, np:

„Jeżeli nauki przyrodnicze mają znajdować odpowiedzi na pytania o to, co wydarza się w naturze, i nie mają nic do powiedzenia na temat istot nadnaturalnych, to «naturalizm metodologiczny» stanowi właściwą strategię prowadzenia badań naukowych”. [8]

Co w takim razie z argumentacją Meyera? Czy mieści się ona w ramach naturalizmu metodologicznego, czy też łamie tę zasadę i można z góry powiedzieć, że jest nienaukowa w świetle EUO współczesnej nauki?

Meyer nie wprowadza czynnika nadprzyrodzonego do nauki. Argumentuje on, że informacja genetyczna została zaprojektowana przez jakiś inteligentny podmiot (którego tożsamość na gruncie nauki nie jest określona) – a to nie jest sprzeczne z zasadą naturalizmu w rozumieniu antynadnaturalizmu.

B. Czy argument Meyera da się utrzymać w świetle kontrargumentów, jakie przedstawili inni naukowcy?

Meyer, aby uzasadnić swoją główną tezę (że inteligentny projekt jest obecnie najlepszym wyjaśnieniem powstania wyspecyfikowanej informacji genetycznej koniecznej do utworzenia pierwszego życia), musiał wykazać, że:

1a – żadne wyjaśnienie nieteleologiczne nie odwołuje się do rodzaju przyczyny, co do której wykazano by, że ma ona zdolność wytwarzania wyspecyfikowanej informacji.

i

1b – inteligentny podmiot jest rodzajem przyczyny, która ma potwierdzoną zdolność wytwarzania wyspecyfikowanej informacji.

Inaczej mówiąc, musiał wykazać, że inteligentny projekt jest jedynym adekwatnym przyczynowo wyjaśnieniem.

Natomiast krytycy, aby podważyć tezę Meyera, powinni wykazać, że:

2a – inteligentne podmioty nie mają potwierdzonej zdolności wytwarzania tego rodzaju informacji.

lub

2b – istnieje co najmniej jedna inna przyczyna o potwierdzonej zdolności wytwarzania wyspecyfikowanej informacji.

Według mojej analizy żaden z przedstawionych przez naukowców kontrargumentów nie osiągnął przynajmniej jednego ze wskazanych celów.

Warto też zwrócić uwagę na rzecz szczególnie zaskakującą, mianowicie, że duża część krytyków w ogóle nie przedstawiła kontrargumentów odnoszących się do głównej tezy Meyera (np. Dennis Venema), w niektórych przypadkach adwersarze przypisywali Meyerowi zupełnie inne tezy, niż naprawdę sformułował (np. Stephen Matheson, Arthur Hunt). Istnieje też mocne podejrzenie, że jeden z krytyków przedstawił swoje zarzuty, w ogóle nie czytając książki, choć twierdził, że ją czytał (Francisco Ayala). [9]

Choć sformułowano różne zarzuty wobec argumentacji Meyera, to analiza merytorycznych kontrargumentów prowadzi do wniosku, że żaden z krytyków nie podał zarzutu, który skutecznie podważyłby wniosek Meyera.

Zatem jak na razie nie ma powodu, by nie przyznać, że obecnie inteligentny projekt jest najlepszym wyjaśnieniem powstania życia na Ziemi.

 

Przypisy:

[1]    Zob. Małgorzata Gazda, Spór o „podpis w komórce”, Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy, t. 8, Wydawnictwo „Pod Prąd”, Lublin 2019.

[2]    Bernd-Olaf Küppers, Geneza informacji biologicznej, przeł. Włodzimierz Ługowski, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1991, s. 14, 173.

[3]    Meyer przytacza również inny sposób ujmowania idei „wyspecyfikowania”, który opracował William Dembski. Coś jest „wyspecyfikowane”, gdy z dużą precyzją odpowiada „specyfikacji”, czyli jakiemuś niezależnemu wzorcowi – rzeczowemu lub, jak w wypadku informacji genetycznej, funkcjonalnemu. Niezależny wzorzec rzeczowy istnieje wtedy, gdy dany złożony (nieprawdopodobny) układ materii jest co do swoich istotnych cech charakterystycznych odzwierciedlony w innym niezależnie istniejącym układzie materii. Przykładowo twarz człowieka może być niezależnym wzorcem rzeczowym dla rzeźby lub obrazu. Niezależny wzorzec funkcjonalny istnieje zaś wtedy, gdy ustalone są niezależne wymogi decydujące o tym, jakie cechy musi mieć układ zdarzeń, symboli, cząsteczek itp., aby realizował określoną funkcję, i dany złożony układ odpowiada tym konkretnym wymogom. Na przykład wzorce funkcjonalne nałożone są przez każdy język na układ znaków w wyrazie czy zdaniu zapisanym w tym języku. Sekwencja „liter” genetycznych niosąca wyspecyfikowaną informację jest zaś akurat taka, że odpowiada niezależnym wymogom biochemii co do realizacji konkretnego, ściśle określonego zadania – prowadzi do utworzenia takiej cząsteczki białkowej, która pełni w komórce specyficzną funkcję.

[4]    Kazimierz Jodkowski, „Nienaukowy fundament nauki”, w: Zbigniew Pietrzak (red.), Granice nauki, Lectiones & Acroases Philosphicae 2013, t. VI, nr 1, s. 96 [59-108], http://tiny.pl/gftjn.

[5]    Tamże, s. 96.

[6]    Tamże, s. 95-96.

[7]    Tamże, s. 94.

[8]    Elliott Sober, Evidence and Evolution: The Logic Behind the Science, Cambridge University Press, New York 2008, s. 111 przyp. 2, wyróżnienia w oryginale (cyt za: Dariusz Sagan, Metodologiczno-filozoficzne aspekty teorii inteligentnego projektu, Biblioteka Filozoficznych Aspektów Genezy, t. 6, Instytut Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zielona Góra 2015, s. 241-242, http://tiny.pl/gd36d.

[9]    Por. Gazda, Spór o „podpis w komórce”…, s. 175-226 (rozdział III).

 

Nagranie z referatu można obejrzeć tutaj: