Przeczytasz tekst w ok. 6 min.

– Trudno zrzucać na Kościół odpowiedzialność za czyny pedofilskie ks. Kani. Sprawcą krzywd jest bardzo konkretna osoba i to ona powinna zadośćuczynić – powiedział w rozmowie z telewizją Idź Pod Prąd rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej, ks. dr Rafał Kowalski. Decyzją sądu kuria wrocławska i bydgoska zapłaciły 400 tysięcy złotych odszkodowania ofierze księdza pedofila. Do słów księdza rzecznika odniósł się Jakub Pankowiak, bohater filmu Zabawa w chowanego: “Linia Kościoła jest dla mnie skandaliczna i świadczy o tym, że rzecznik kurii wrocławskiej bardzo wąsko postrzega rzeczywistość!”. Wypowiedź ks. Kowalskiego skomentował także pastor Paweł Chojecki: “Kania pracował dla kurii i dzieci przychodziły do Kościoła, a nie do księdza, dlatego niech Kościół teraz za to płaci!”. Rozmawia Kornelia Chojecka.

Rozmowa z ks. rzecznikiem Archidiecezji Wrocławskiej i komentarz pastora Pawła Chojeckiego:


Sąd w Bydgoszczy zdecydował, by kuria wrocławska i bydgoska zapłaciły czterysta tysięcy złotych odszkodowania mężczyźnie, który w wieku nastoletnim był wykorzystywany przez księdza znanego z filmu braci Sekielskich Tylko nie mów nikomu
Już kilka lat temu kuria wrocławska zadeklarowała chęć pomocy ofiarom księdza pedofila. Dlaczego jednak teraz nie chcecie wypłacić odszkodowań pokrzywdzonym?
Uważaliśmy, że odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, trudno zrzucać na Kościół. Kościół nie był stroną między osobą krzywdzącą a krzywdzoną. Nie czujemy się sprawcą. Sprawcą tych krzywd jest bardzo konkretna osoba i to ona powinna zadośćuczynić.
Jeżeli ja panią redaktor poznaję w kontekście posługi, którą pełnię, a poza tą posługą panią krzywdzę, to czy można powiedzieć, że Kościół ponosi odpowiedzialność za to, że ja panią skrzywdziłem? Trudno oczekiwać, żeby biskup diecezjalny odpowiadał za osoby, które
posyła do pracy.
Jakub Pankowiak, pokrzywdzony przez ks. Arkadiusza H., znany z filmu braci Sekielskich, powiedział, że to “kurie muszą dostać po kieszeni”. To w końcu ksiądz pedofil ma płacić pokrzywdzonemu czy też kuria?
Wszystko zależy od tego, kto jest odpowiedzialny za wyrządzoną krzywdę. Jeśli rzeczywiście kuria przyczyniłaby się jakoś do tej krzywdy albo byłaby za nią odpowiedzialna, to odpowiedzialność za czyny ponosi sprawca. W przypadku diecezji wrocławskiej staliśmy na stanowisku, że osobą ponoszącą odpowiedzialność jest sprawca, jednak świadczyliśmy też pomoc ofiarom.
Z doniesień medialnych wiemy, że adwokat diecezji bydgoskiej nie wyklucza odwołania się [od nakazu wypłacenia odszkodowań ofiarom księży pedofilów z diecezji bydgoskiej] do Sądu Najwyższego. Czy kuria wrocławska będzie się odwoływać od decyzji sądu w Bydgoszczy?
Ja takiej decyzji nie będę podejmował, ale kiedy zapadnie prawomocny wyrok, dostosujemy się do niego. Jednak cały czas powtarzamy: jeżeli są osoby, które zostały skrzywdzone i potrzebują pomocy, jesteśmy gotowi udzielać pomocy bez wyroków sądu. Na dzień dzisiejszy poprosiliśmy sąd o  to, aby przysłał nam uzasadnienie tego wyroku, chcemy się z nim zapoznać.
Były ksiądz Paweł Kania, pełniąc posługę kapłańską, dopuścił się przestępstwa pedofilii. Sam Kania powiedział przed sądem: “Moi przełożeni z Wrocławia od początku wiedzieli, czego dotyczy moja sprawa. Interesowały się nią media, ja sam też z nimi rozmawiałem”. Jak podaje “Gazeta Wyborcza”, już na początku lat dwutysięcznych Kania miał w sposób niemoralny interesować się chłopcami, o czym doniesiono w 2004 r. arcybiskupowi Gołębiewskiemu.
Trzeba zwrócić uwagę, że po raz pierwszy o byłym księdzu usłyszeliśmy w 2005 r. Oskarżono go o posiadanie pornografii dziecięcej oraz proponowanie nieletnim podjęcia się innych czynności seksualnych. Sąd pierwszej instancji uniewinnił go od pierwszego zarzutu, a skazał za posiadanie materiałów zakazanych prawem. Następnie zapadł prawomocny wyrok uniewinniający. Zgadzam się z tym, że ludzie Kościoła popełnili błędy, ale nikt nie patrzy na cały kontekst tej sprawy. Do ludzi Kościoła dotarła przecież informacja o prawomocnym uniewinnieniu Kani od wszystkich zarzutów. W tym momencie absurdalne jest dla mnie, że nikt nie mówi o błędach, które popełniły instytucje państwowe. Zwracam na to uwagę, ponieważ w tamtym czasie do ludzi Kościoła docierały sprzeczne informacje od organów państwowych, które miały możliwość dokładnego zbadania tej sprawy.
(…) Z perspektywy czasu zgadzam się z tym, że w 2005 r. ksiądz Kania powinien zostać natychmiast odwołany, ale w tamtym czasie nawet organy państwowe nie miały takiej pewności.
Arcybiskup Gołębiewski miał wiedzę nt. czynów pedofilskich ks. Kani, a jednak w 2006 r. przekazał go pod opiekę biskupa Jana Tyrawy, który wciąż pracował tam z młodymi osobami. Później ks. Kania został przeniesiony z powrotem do diecezji wrocławskiej. Kto powinien ponieść odpowiedzialność za przenoszenie ks. Kani z diecezji do diecezji, mimo wiedzy nt. jego czynów?
Nie wiem, skąd pani redaktor posiada informację na temat wiedzy abp. Gołębiewskiego o czynach pedofilskich ks. Kani, ja takich informacji nie posiadam. W 2009 r. sąd i prokuratura uznały Kanię za niewinnego, wtedy też wrócił do posługi duszpasterskiej w diecezji wrocławskiej. Natomiast w 2010 r. ten wyrok został poddany kasacji, uznano Kanię za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem i wtedy natychmiast ks. Kania został odsunięty od pracy duszpasterskiej.
Jak informuje Gazeta Wyborcza sędzia Barbara Rączka-Sekcińska uzasadniając wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku powiedziała, że biskupi byli świadomi pedofilii swojego podopiecznego księdza Pawła Kani. O wiedzy arcybiskupa wrocławskiego Mariana Gołębiewskiego nt. przestępstw seksualnych ks. Kani mówił również mecenas Janusz Mazur, który reprezentuje pokrzywdzonego przez ks. Kanię.
Mecenas Janusz Mazur powiedział też wielokrotnie w mediach, że diecezja wrocławska nigdy nie przeprosiła jego klienta. Dobrze by było, gdyby dziennikarze weryfikowali słowa mec. Mazura, bo akurat w przypadku jego klienta nie tylko go przeprosiliśmy, ale przez długi czas również pomagaliśmy mu. Słowa mecenasa nie są dla mnie wiarygodnym argumentem.
Chciałbym zapytać mec. Mazura o źródło jego wiedzy nt. abp. Gołębiewskiego. Mówiąc kilka razy, że jego klient nigdy nie doczekał się przeprosin ze strony diecezji wrocławskiej, minął się z prawdą.
Wiemy z sondaży opinii publicznej, że znacząco spada poparcie dla Kościoła katolickiego, szczególnie wśród młodych ludzi. Czy chciałby ksiądz na koniec dodać coś na temat przyszłości polskiego Kościoła?
Wierzę, że ten Kościół jest prowadzony tak, aby móc być światłem w tym świecie.
Kiedy mówimy o odchodzeniu ludzi od Kościoła, jestem daleki od szukania wrogów gdzieś na zewnątrz. Dla mnie bardzo ważne jest to, co zapisał Paweł VI: tym, co utrudnia ludziom wiarę, bycie w Kościele, ewangelizację, jest problem domowy, czyli wewnątrz Kościoła. Od Kościoła odciągają nie jego wrogowie, ale grzechy i upadki ludzi Kościoła.
Pan Jezus znalazł się w bardzo podobnej sytuacji. Oceniając faryzeuszy, mówił do ludzi: “Czyńcie, co wam mówią, ale ich uczynków nie naśladujcie”. Jestem w Kościele nie ze względu na jakiegoś księdza, ale ze względu na Jezusa Chrystusa. Wiele rzeczy, które widzę w Kościele, może mnie boleć, ale wierzę, że Pan Bóg prowadzi ten Kościół. Lekarstwo działa niezależnie od tego, czy ktoś, kto je podaje, jest zdrowy, dlatego wierzę, że łaska Boża działa wbrew temu, jacy jako księża jesteśmy.

Do wywiadu z ks. rzecznikiem Archidiecezji Wrocławskiej odniósł się Jakub Pankowiak, ofiara księdza pedofila z diecezji kaliskiej Arkadiusza H., który swoją historię opowiedział po raz pierwszy w filmie Zabawa w chowanego braci Sekielskich.

– Piękne i okrągłe słowa rzecznika Archidiecezji Wrocławskiej trafiają do zwolenników podejścia, że biskupi i kurie nie są odpowiedzialni za postępowanie księży pedofilów. Chciałbym po raz kolejny wytłumaczyć, jeśli ksiądz rzecznik tego nie rozumie, że ksiądz jest wysyłany na daną parafię przez biskupa i jeśli przestępstwa seksualne dzieją się w ramach czynności wykonywanych przez niego w danej parafii, to nie mam wątpliwości, że nie tylko ksiądz jest odpowiedzialny finansowo za swoje czyny, ale również jego pracodawca. Po drugie ksiądz oficjalnie nie wykazuje praktycznie żadnych dochodów. Dlatego linia Kościoła jest dla mnie skandaliczna i świadczy o tym, że rzecznik kurii wrocławskiej bardzo wąsko postrzega rzeczywistość – stwierdził w rozmowie z Kornelią Chojecką.
– Mam nadzieję, że polski episkopat zdecyduje się na wypłacanie odszkodowań bez spraw sądowych, co byłoby pokazaniem pokrzywdzonym, że biskupi są po ich stronie i rozumieją ich potrzeby – dodał Jakub Pankowiak.

Linia Kościoła jest dla mnie skandaliczna i świadczy o tym, że rzecznik kurii wrocławskiej bardzo wąsko postrzega rzeczywistość. Mam nadzieję, że polski episkopat zdecyduje się na wypłacanie odszkodowań bez spraw sądowych – Jakub Pankowiak.

Rozmowę z ks. Rafałem Kowalskim skomentował także pastor Paweł Chojecki.

– Kiedy Kościół katolicki chce pompować swój autorytet, to mówi, że Kościół ma dwa tysiące lat, jego założycielem jest Chrystus i tym podobne, a kiedy chodzi o pedofilię, a szczególnie odszkodowania, to nie pamięta, co zdarzyło się 15 lat temu – stwierdził pastor Chojecki. – Jeśli hierarchowie nie wiedzieliby o czynach ks. Kani, to by go nie przenosili [na inne parafie] – dodał.
– Zobaczcie państwo, jak ksiądz rzecznik manipuluje, odwołując się do decyzji sądów świeckich. Kiedy sąd uniewinnił Kanię, rzecznik stwierdził, że nie można traktować ks. Kani jako winnego, co oczywiście jest sprzeczne z wewnętrznym prawem kanonicznym Kościoła. Kiedy jednak red. Chojecka zacytowała sędzię, również sądu świeckiego, uznającą, że abp. Gołębiewski wiedział o czynach Kani, ks. rzecznik stwierdził, że nie ma na to dowodów. Przedstawiciele Kościoła każą mówić o faktach. Ale czy zeznania ofiar i świadkowie to nie są fakty? – powiedział pastor Paweł Chojecki.
Pastor Chojecki ustosunkował się również do słów ks. rzecznika na temat tego, kto powinien być odpowiedzialny za wypłacenie odszkodowania poszkodowanemu.
– Ks. Kowalski stwierdził, że to sprawca jest odpowiedzialny za finansowe odszkodowanie poszkodowanemu, a nie kuria. To zakłamana postawa, bo ksiądz nie jest samodzielnie odpowiedzialny za Kościół, ale jest bezpośrednim podwładnym biskupa. To jest też kpina jeśli chodzi o ludzką sprawiedliwość, bo kiedy ksiądz pełni posługę dla Kościoła, to odpowiada za to Kościół, choć Kania oczywiście też. On nie pracował dla siebie, on pracował dla kurii i dzieci przychodziły do Kościoła, a nie do księdza, dlatego niech Kościół teraz za to płaci – stwierdził.