Minister Rozwoju Mateusz Morawiecki obiecuje po rozmowie z premier Szydło w ramach przeglądu ministerstw, że polskim przedsiębiorcom w końcu będzie lżej.

Niestety, jak zwykle, w zapowiedziach ministra mało jest konkretów, a te obietnice, które są składane, nie dotyczą wszystkich przedsiębiorców, tylko wybranych grup.

Na przykład minister planuje wprowadzić półroczne zwolnienie z płacenia haraczu do ZUS-u. Ma ono jednak dotyczyć tylko przedsiębiorców, którzy założą nową firmę, natomiast wszyscy pozostali, a w szczególności małe przedsiębiorstwa jednoosobowe dostały w tym roku kolejną podwyżkę ZUS-u.

Tak samo ma się sytuacja z podatkiem VAT. System jest uszczelniany, na czym tracą mafie, ale rzetelni i uczciwi przedsiębiorcy dalej są przez urzędy traktowani jak potencjalni oszuści. Stawka podatku VAT, która miała być dawno obniżona, pozostała na niezmienionym poziomie.

Pojawiły się co prawda mgliste obietnice, że od przyszłego roku VAT ma być wreszcie obniżony, ale na ile okażą się one prawdziwe, trudno dzisiaj ocenić.

Minister Morawiecki twierdzi, że Ministerstwo Finansów da się lubić.
My jeszcze nie podzielamy tego przekonania.

Życzymy natomiast ministrowi, żeby doprowadził polską gospodarkę do stanu, w którym owoce wzrostu gospodarczego, który podobno i jest, i będzie, będą spożywać zwykli Polacy, a nie wielkie korporacje i lobby bankowo-finansowe.

Zobacz też:  Władze Japonii przygotowują ewakuację swoich obywateli z Korei Południowej