Mamy w małym palcu więcej maszyn, niż wyprodukowano na całym świecie

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 2 min.

Mieczysław Pajewski
Założyciel Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego (PTKr)
Redaktor naczelny Problemów Genezy

W internecie znaleźć można wykład Kena Dilla pod nieco mylącym tytułem „The protein folding problem: a major conundrum of science” (Problem fałdowania białek. Duża zagadka naukowa), http://tiny.pl/gsh98. Wykład został opublikowany 22 października 2013 roku. Tytuł jest trochę mylący, gdyż na temat fałdowania białek prelegent ma niewiele do powiedzenia. Ale wypowiada wiele niezwykle ciekawych twierdzeń na temat maszyn molekularnych, na działalności których ufundowane jest życie każdego z nas. Oto kilka wypowiedzi z tego wystąpienia:

  • Chcę przekonać was, że białka są maszynami. Każdy z nas ma w swoim ciele 20 tysięcy zupełnie odmiennych rodzajów maszyn białkowych. A każdy inny rodzaj żywego organizmu ma inne rodzaje maszyn białkowych. Istnieją dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki tysięcy odmiennych maszyn. I pierwszą rzeczą, do jakiej chciałbym was przekonać, jest to, że są to rzeczywiste maszyny. To nie jest metafora. Używają one energii. Kręcą się wokół osi. Pompują. Są źródłem siły i ruchu. (6:58–7:27)
  • Przedstawiłem kilka przykładów spośród dziesiątków tysięcy maszyn białkowych. Ale chcę was przekonać, że są to rzeczywiste maszyny, tyle że na supermikroskopijnym poziomie. (10:42–10:54)
  • Mamy tu mnóstwo technologicznych wskazówek, z jakich moglibyśmy skorzystać w tworzeniu maszyn w dużym świecie. (12:12–12:17)
  • Jeszcze inną rzeczą jest szansa przeskalowania maszyn z tego małego świata jak białka do świata dużego. (13;48–14:00)
  • W dużym świecie funkcjonuje pół biliona maszyn. Ale mamy więcej maszyn na czubku małego palca. (14:35–14:50)
  • Jest to jeden z nielicznych przypadków w historii, gdy można widzieć, jak szczegółowo jakaś technologia funkcjonuje, zanim została rozwinięta. Widzimy, że funkcjonuje ona w małej skali. (15:57–16:30)

Ken Dill jest członkiem zarówno Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk jak i Amerykańskiej Akademii Sztuki i Nauk. Jest też dyrektorem Centrum Fizycznej i Ilościowej Biologii na Uniwersytecie Stony Brook, w stanie Nowy Jork. To, że w naszym organizmie działają miliardy nanomaszyn, nie znaczy, że sami jesteśmy maszynami. Znaczy tylko, że podejście preferowane przez teorię inteligentnego projektu ma przynajmniej poznawcze zalety, jeśli nie merytoryczne. A podejście klasycznego neodarwinizmu, według którego wszystkie struktury powstały wskutek przypadkowych błędów przy przekazywaniu informacji genetycznej, staje pod dużym znakiem zapytania.

Wypowiedzi Kena Dilla przypominają znaną wypowiedź wybitego biochemika amerykańskiego, Bruce’a Albertsa:

Całą komórkę można postrzegać jako fabrykę, w której znajduje się wypracowana sieć wzajemnie powiązanych linii montażowych, z których każda składa się z szeregu wielkich maszyn białkowych. […] Dlaczego te wielkie zespoły białkowe, leżące u podstaw funkcjonowania komórki, nazywamy maszynami białkowymi? Robimy tak dokładnie dlatego, że podobnie jak maszyny wymyślone przez ludzi, by skutecznie zajmować się światem makroskopowym, tak te zespoły białkowe zawierają wysoce skoorodynowane ruchome części.

(Bruce Alberts, „The Cell as a Collection of Protein Machines: Preparing the Next Generation of Molecular Biologists” [Komórka jako zbiór maszyn białkowych. Przygotowywanie następnego pokolenia biologów molekularnych], Cell February 6, 1998, vol. 92, s. 291 [291–294], http://tiny.pl/gshwz.)