Przesłuchania kandydatów do administracji Donalda Trumpa rozwiewają wątpliwości co do postawy nowych władz USA wobec Rosji.
Generał James Mattis, kandydat na Sekretarza Obrony, zapytany o największe zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, odpowiedział: „Uważam, że lista zagrożeń zaczyna się od Rosji”. Jasno stwierdził, że Stany Zjednoczone muszą się zmierzyć z Rosją, która obrała drogę „strategicznego konkurenta” Waszyngtonu. „Ważne, byśmy uświadomili sobie, co robi Putin, że chce rozbić Sojusz Północnoatlantycki” – mówił generał. Zaznaczył, że światowy porządek jest atakowany najsilniej od czasu II wojny światowej: ze strony Rosji, ze strony islamskich grup terrorystycznych oraz Chin.
Również Rex Tillerson, kandydat na Sekretarza Stanu, podkreśl swoją silną postawę wobec Rosji.
Powiedział, że Ameryka powinna była przekazać Ukraińcom broń po ataku Rosji w 2014 r. „Rosyjscy przywódcy rozumieją jedynie silną odpowiedź” – oświadczył Tillerson, który ma w kontaktach z Rosjanami spore doświadczenie, ponieważ przez lata prowadził interesy w Moskwie jako szef koncernu ExxonMobil. Opowiedział się także jasno za utrzymaniem sankcji wobec Moskwy i stanowczo wykluczył możliwość uznania aneksji Krymu.
W kwestii Bliskiego Wschodu oświadczył, że priorytetem musi być likwidacja „kalifatu w Iraku i Syrii”, ale jednocześnie odsunięcie od władzy sojusznika Rosji – Baszara al-Assada.
Ostro wypowiedział się również w kwestii Chin. Ekspansję Chin na Morzu Południowochińskim porównał z aneksją Krymu przez Rosję. Chiny budują sztuczne wyspy, aby przejąć kontrolę nad tym akwenem, który jest kluczowy dla handlu światowego. „Będziemy musieli wysłać Chińczykom jasny sygnał, że po pierwsze budowa wysp musi zostać wstrzymana, a po wtóre, że stracą do nich dostęp” – oświadczył Tillerson.

Zobacz też:  Skandal szpiegowski na amerykańskiej uczelni