Poseł Przemysław Wipler został pobity przez policjantów i policjantkę, a przynajmniej tak twierdzi. Policja utrzymuje, że to poseł Wipler zaatakował policjantów i policjantkę, a nawet rozerwał mundur. Dowodem mającym rozstrzygnąć te dwie wykluczające się wersje ma być zapis monitoringu. Dopóki owego zapisu nie zobaczymy, to trudno powiedzieć, kto ma rację. W każdym razie Przemysław Wipler jest poobijany, co widać na zdjęciach, a rozerwanego munduru Komenda Główna Policji nie zaprezentowała. Może to być stary, tandetny chwyt milicjantów przekazywany z ojca na syna, który dawno temu stosował milicjant w miejscowości, w której mieszkam. Najpierw zrzucił sobie czapkę, a później ludzi pałował. Ale jak napisałem, dopóki nie zobaczymy zapisu słynnego monitoringu, to trudno rozstrzygnąć, jak było.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, mówi przysłowie. Po takim spotkaniu z funkcjonariuszami państwowymi opłacanymi z naszych podatków obywatel ma od razu poszerzone horyzonty. I wszystkim posłom, i senatorom życzę takich spotkań z policjantami. Dzięki temu zrozumieją, że jak się daje komuś uprawnienia, to ten ktoś może z nich skorzystać, że policja to państwo w państwie, gdzie więcej do powiedzenia mają starzy towarzysze z UB niż litera prawa, że nie jest ważne, co się stało, a ważne, co policjant zapisał w notatniku, że lepiej tym śmiechu wartym policjantkom dać pensje i emeryturę po piętnastu latach i niech siedzą w domach, niż wysyłać je na patrole, bo nikomu w niczym nie pomogą, a swoimi histerycznymi reakcjami stwarzają niebezpieczeństwo i dla kolegi z patrolu i dla Bogu ducha winnych ludzi, a przestępcy to raczej nie złapią, no bo jak?

Panie Przemysławie, niech się pan cieszy, że żyje, to po pierwsze. A po drugie, nadchodzą takie czasy, że miejsce normalnych ludzie będzie albo w więzieniu, albo w lesie. Zdobył pan cenne doświadczenia, które pomogą panu dać sobie radę, gdy pana zamkną. Ja będę próbował przetrwać w lesie. Uczę się, jak ługować żołędzie, rozpoznawać dziko żyjące rośliny jadalne, i takie tam.

Zobacz też:  Duch doktora Mengele unosi się nad Wisłą

PS

I widzi Pan… Koncepcja, że można wprowadzić wolny rynek w Polsce i to wszystko załatwi, jest do niczego. Trzeba uzdrowić wszystkie struktury państwa, bo inaczej przedsiębiorcy będą dalej obłupiani na wszelkie sposoby pod byle pretekstem przez mafie urzędników i inne. I uszy do góry, nie takie niepowodzenia ludzi spotykały, a mimo to żyli i działali. Np. Józefowi Piłsudskiemu carscy na Syberii wybili zęby z przodu, a gdy dorobił się sztucznych, to mu je ukradli razem z portmonetką, na co narzekał w liście. I mimo to został Naczelnikiem Państwa, Pierwszym Marszałkiem i premierem. Wszystko więc przed Panem!

Michał Pluta

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułRozterki
Następny artykułRaport rotmistrza Pileckiego cz. 49