Pozarządowa organizacja zajmująca się ochroną praw człowieka, Human Rights Watch, poinformowała w opublikowanym w czwartek raporcie, że mieszkanki Mjanmy są przewożone do komunistycznych Chin, by rodzić dzieci.

W raporcie czytamy, że kobiety początkowo są przekonywane, że jadą do Chin do pracy. Na miejscu jednak okazuje się, że chińskie rodziny płacą za nie, a ich głównym zadaniem jest rodzenie dzieci. Kobiety często są zamykane i gwałcone. Chińczycy według raportu płacą za nie od 3 do 13 tys. dolarów. Urodzenie dziecka jest często jedyną szansą na odzyskanie wolności.

Treść raportu w dużym stopniu oparta jest na rozmowach z 37 kobietami, które przeżyły proceder.

Redaktor Hanna Shen mówiła o tej sprawie w Telewizji „Idź Pod Prąd”:

Jedna tragedia – polityka kontroli urodzeń, wymuszona aborcja i sterylizacja – doprowadza do kolejnej: że kobiety są porywane z innych krajów (podobna sytuacja jest w Kambodży, w Laosie…) To może wydarzyć się w każdym innym miejscu. To jest stopień okrucieństwa – tu widać, jak okrucieństwo i brak szacunku dla życia jest niestety cechą tego państwa rządzonego przez komunistów.

Pastor Paweł Chojecki zwrócił uwagę, jak w świetle tych informacji można ocenić działania i postawę wielu polskich polityków:

Można dodać nasze ostrzeżenie sprzed kilku lat. Kiedy pisowcy (ale też Korwin, Braun, Winnicki…) mówią nam, jak to trzeba rozwijać kontakty z Chinami, jaki tam jest wolny rynek, zawsze pytaliśmy, co możemy eksportować na ten rynek. I nigdy nie uzyskaliśmy sensownej odpowiedzi. Ale my mówiliśmy, co jedynie może mieć z Polski wartość dla Chińczyków – to są polskie kobiety. Czy rzeczywiście polscy patrioci są zainteresowani takim dealem, żeby sprzedawać polskie kobiety w jasyr do chińskich burdeli?! Czy to jest polityka polskich narodowców, czy może jakichś fake-narodowców, fake-wolnorynkowców, fake-wolnościowców…