Miliarder Peter Thiel oskarżył Google o zdradę w sprawie współpracy nad sztuczną inteligencją z rządem komunistycznych Chin. Prezydent Donald Trump w swoich tweetach deklaruje, że jego administracja przyjrzy się sprawie. Aby mieć lepszy ogląd sytuacji, warto przyjrzeć się temu, co Google robiło dotychczas.

MANIPULACJA PRZY WYBORACH

Jednym z najpoważniejszych zarzutów wysuwanych wobec Google jest manipulowanie wynikami wyszukiwania. Google nie wyświetla swoim użytkownikom informacji, które są bezpośrednią „odpowiedzią” na ich zapytanie. Zamiast tego filtruje rezultaty wyszukiwania za pomocą algorytmów. Algorytmy są oczywiście automatyczne, jednak konfigurowane i parametryzowane przez pracowników Google.

Ciekawym przykładem manipulowania opinii publicznej jest funkcja auto-complete w wyszukiwarce. Jak się okazało podczas poprzednich wyborów w USA, wyszukiwarka Google nie kojarzyła żadnych negatywnych „podpowiedzi” z Hillary Clinton. Oficjalne wytłumaczenie Google na to odkrycie było takie, że pasek wyszukiwania jest zaprogramowany tak, aby nie przedstawiać ludzi w negatywnym świetle. W tym samym czasie nic nie stało na przeszkodzie, żeby proponować szukającym negatywne frazy związane z Donaldem Trumpem, co dobitnie świadczy o hipokryzji firmy.

Kolejnym przykładem uzurpowania sobie przez Google prawa do ingerencji w opinię publiczną jest irlandzkie referendum aborcyjne. Google oficjalnie oświadczyło, że podczas referendum blokowało reklamy dotyczące aborcji, tłumacząc to chęcią ograniczenia „obcego” wpływu.

Warto wspomnieć, że według różnych szacunków 90% wyników wyszukiwania przechodzi przez ręce Google i YouTube (obie firmy podlegają Alphabet Inc.), więc daje im to wręcz nieograniczone możliwości kreowania opinii publicznej.

Na szczęście Amerykanie są coraz bardziej wyczuleni na te oszustwa. Jako przykład można podać świadectwo prof. Epsteina z American Institute for Behavioral Research and Technology, który przyznaje, że nie wspiera republikanów, ale mimo to wytyka manipulacje, które w nich uderzyły:

„1. W 2016 r. stronnicze wyniki wyszukiwania wygenerowane przez algorytm wyszukiwania Google prawdopodobnie wpłynęły na niezdecydowanych wyborców w sposób, który dał Hillary Clinton (którą wspierałem) co najmniej 2,6 mln głosów.

2. W dniu wyborów w 2018 r. przypomnienie „Go Vote” Google wyświetlane na stronie głównej dało jednej partii politycznej (demokratom) między 800 000 a 4,6 miliona głosów więcej.

3. W tygodniach poprzedzających wybory w 2018 r. uprzedzenia w wynikach wyszukiwania Google mogły zwiększyć o 78,2 mln liczbę głosów oddanych na kandydatów jednej partii politycznej (rozłożyły się one na setki wyścigów lokalnych i regionalnych).

4. Moje ostatnie badania pokazują, że sugestie wyszukiwania „autouzupełniania” Google mogą zmienić podział 50/50 wśród niezdecydowanych wyborców w podział 90/10, czyniąc to bez świadomości tych ludzi.

5. Google najprawdopodobniej od co najmniej 2015 r. ma realny wpływ na wyniki w różnych wyborach na świecie, sięgając 25% wyborców.”

W programie Idź Pod Prąd Dogrywka komentowaliśmy ingerencję i sposób manipulowania Google w wyborach:

 

„DRAGONFLY” SZPIEGUJE DLA CHIŃSKICH KOMUNISTÓW

Opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu Dragonfly w sierpniu 2018 r., kiedy Intercept upublicznił wewnętrzną notatkę napisaną przez pracownika Google na temat projektu. Dragonfly jest znaczący w kontekście współpracy Google z Chinami. Miał być ocenzurowaną wersją wyszukiwarki Google dla Chińczyków. Projekt, jak donosiły media, budził niepokój samych pracowników Google’a. W grudniu 2018 r. ogłoszono, że Dragonfly została „skutecznie zamknięta” po wewnętrznych konfliktach z członkami zespołu ds. prywatności w Google. Jednak według pracowników Google prace nad Dragonfly trwały do marca 2019 r. W lipcu 2019 r. Google ogłosił, że prace nad Dragonfly zostały „zakończone”.

Mając na uwadze poprzednie oświadczenie firmy, pojawiły się plotki, że zawieszenie projektu jest fikcyjne i stał się on po prostu tajny. Są to tylko domysły, jednak w przypadku Google i jego bliskiej współpracy z Chinami warto wziąć pod uwagę również taką opcję.

MANIPULACJA MAPAMI

Manipulacja faktami z Google ujawnia się w wielu sytuacjach i może mieć związek z konfliktami zbrojnymi. Chodzi o wyświetlanie spornych terenów w Mapach Google. Warto przytoczyć przykład aneksji Krymu przez Rosję. Rosjanie w swojej wersji widzieli półwysep jako część swojego państwa, a w wersjach amerykańskich i ukraińskich półwysep należał do Ukrainy.

BIG TECH ZAGRAŻA WOLNOŚCI

Coraz częściej płyną sygnały ze świata o manipulacji i cenzurze przeprowadzanej przez Google, Facebooka i Twittera. Jest wiele przykładów pokazujących, że te firmy bezprawnie kradną własność intelektualną, zamykając kanały i profile. Do tych zarzutów coraz częściej dołączają te o współpracy z reżimami: Google – Dragonfly – komunistyczne Chiny; czy te o łamaniu praw człowieka – Apple i Google umieszczają aplikację rządu saudyjskiego, która śledzi kobiety i powstrzymuje je przed opuszczeniem kraju. Coraz bardziej oczywista staje się też ingerencja tych podmiotów w wybory.

Dlatego godna wspomnienia jest postawa Microsoftu, który pracuje nad wykorzystaniem bojowym AI razem z amerykańską armią. Na zarzuty o militaryzację AI firma odpowiedziała: „(…) wierzymy w silną obronę Stanów Zjednoczonych i chcemy, aby ludzie, którzy ich bronią, mieli dostęp do najlepszej technologii, w tym od Microsoftu”.

 

Materiał powstał przy współpracy z Marcinem Palimąką