Strona główna Tagi Kod genetyczny

Tag: kod genetyczny

PRZESZKODA DLA KORZYSTNYCH MUTACJI

Ewolucjoniści głoszą, że każdy organizm żywy powstał w procesie ewolucji od jakiegoś pierwotnego organizmu jednokomórkowego. Rozwój ten według neodarwinistów odbywa się dzięki istnieniu dziedzicznej zmienności i działaniu doboru naturalnego. Podstawą dziedzicznej zmienności są mutacje – korzystne, niekorzystne i neutralne – zachodzące w materiale genetycznym. Spośród tych trzech dla koncepcji ewolucjonistycznej najważniejsze są oczywiście mutacje korzystne – one bowiem mają odpowiadać za pojawianie się coraz lepszych przystosowań.

Krytycy teorii ewolucji zwracają jednak uwagę na to, że korzystnych mutacji właściwie się nie obserwuje lub obserwuje się bardzo rzadko – jeśli za korzystną uznać mutację wywołującą anemię sierpowatą, która chroni przed śmiercią z powodu malarii, czy mutacje powodujące odporność bakterii na niektóre substancje chemiczne.[1] W jednym z takich krytycznych artykułów autorzy zwrócili uwagę na pewną cechę większych genomów, która podkopuje wiarygodność mechanizmu mutacje + dobór naturalny jako mechanizmu twórczego ulepszania genomów. Autorzy tego artykułu zajęli się mianowicie problemem, w jaki sposób istnienie nakładających się (zachodzących na siebie) kodów genetycznych wpływa na prawdopodobieństwo zajścia korzystnej mutacji.[2]

Pojęcie kodu genetycznego odnosi się do zależności pomiędzy sekwencją nukleotydów w DNA a pojawianiem się określonych skutków biologicznych. Na przykład w powszechnie znanym trójkowym kodzie genetycznym, za którego pomocą kodowane są białka, pewne sekwencje DNA ulegają przepisaniu na cząsteczki pośredniczące (mRNA), a następnie „odczytywane” są w ten sposób, że trzy nukleotydy (stanowiące tryplet, kodon) oznaczają instrukcję wstawienia jednego określonego aminokwasu. Odczytywanie trypletów zgodnie z kolejnością ich ułożenia w sekwencji nukleotydów prowadzi do realizowania instrukcji dotyczących łączenia aminokwasów w prawidłowej kolejności, warunkującej prawidłowe funkcjonowanie białek. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny kod genetyczny i nie jest to jedyny poziom zapisanej informacji genetycznej.

Na przykład istnieje również kod, w którym równolegle do kodu trójkowego (kodującego instrukcje co do kolejności łączenia aminokwasów w białkach) zapisana jest inna informacja (w tych samych sekwencjach nukleotydów, jednak czytanych w inny sposób). Chodzi tutaj o kod, w którym zapisana jest informacja o występowaniu pauz w translacji, co ma znaczenie dla tworzenia właściwej struktury przestrzennej białek, zapewniającej ich funkcjonalność.[3]

Co ciekawe, część fragmentów DNA, które gdy są odczytywane z jednej nici, zawierają zakodowaną informację na temat kolejności łączenia aminokwasów w białkach, posiada również biologiczne znaczenie, gdy są odczytywane z drugiej nici – jako tzw. antysensowne transkrypty.[4]

W 1980 roku odkryto także pewien inny wzorzec sekwencji, który odpowiada za uporządkowane zwijanie (upakowywanie) nici DNA. Nazwano go kodem chromatynowym. Chodzi o periodyczne sekwencje wyznaczające miejsca, w których do DNA przyłączają się białka histonowe, na które DNA nawija się, co wpływa na jego ściślejsze upakowanie w komórce (białka te wraz z nawiniętymi odcinkami DNA to tzw. nukleosomy).[5]

DNA zawiera również informacje jeszcze innego typu, np. dotyczące procesu splicingu genów, regulacji transkrypcji, wyznaczania miejsc wiązania kohezyn. Autorzy artykułu przedstawili swoją propozycję wyodrębnienia aż szesnastu różnych kodów genetycznych odpowiadających różnym poziomom zakodowanej informacji.[6] Oczywiście nie twierdzą oni, że każdy nukleotyd w genomie ma znaczenie dla więcej niż jednego kodu. Dopuszczają nawet możliwość, że niektóre nukleotydy w ogóle nie są brane pod uwagę w żadnym kodzie. Nie twierdzą też, że istnieje choćby jeden nukleotyd, który brałby udział we wszystkich szesnastu kodach.

Dla kwestii prawdopodobieństwa zachodzenia korzystnych mutacji ważne jest to, że różne kody genetyczne mogą w mniejszym lub większym stopniu wykorzystywać te same odcinki nici DNA. Inaczej mówiąc, występowanie takich a nie innych nukleotydów w danym miejscu sekwencji może być istotne ze względu na więcej niż jeden kod. Jeśli chodzi np. o odcinki DNA kodujące aminokwasy w białkach (tzw. eksony stanowiące około 1-2% genomu), to objęte są one co najmniej dwoma kodami – trójkowym oraz dotyczącym występowania pauz podczas translacji. Część nukleotydów znajdujących się w obrębie eksonów jest istotna również ze względu na inne kody, np. kod chromatynowy, ponieważ w obrębie eksonów również znajdują się miejsca wiązania histonów.

We wspomnianym artykule przedstawiono obliczenia pokazujące, jak wielość kodów genetycznych – możliwość wykorzystania tych samych nukleotydów do kodowania informacji różnego typu – wpływa na prawdopodobieństwo ulepszenia sekwencji DNA w wyniku punktowej mutacji.[7] W obliczeniach tych przyjęto założenia, które być może zaniżają bądź zawyżają w pewnym stopniu konkretny wynik liczbowy, warto jednak zwrócić uwagę na ogólne wnioski. Po pierwsze, prawdopodobieństwo korzystnej mutacji jest tym mniejsze, im większy stopień optymalności wykazuje aktualna sekwencja. Po drugie zaś, prawdopodobieństwo korzystnej mutacji jest tym mniejsze, im więcej kodów współdzieli daną sekwencję.

Dla zobrazowania tych zależności można spróbować wyobrazić sobie akapit tekstu, w którym przy różnych sposobach czytania (wprost, wspak, co drugą literę itp.) uzyskuje się jakąś sensowną treść. Jeśli ktoś przepisze ten akapit z jedną literówką, być może uda mu się zwiększyć optymalność tekstu na jednym poziomie odczytu, chociaż o wiele bardziej prawdopodobne jest, że się ona zmniejszy. A jeśli weźmiemy pod uwagę dwa, trzy lub więcej poziomów odczytywania tego tekstu, to prawdopodobieństwo, że przynajmniej na jednym z nich nastąpi ulepszenie bez jednoczesnego uszkodzenia na pozostałych poziomach, jest jeszcze bardziej nikłe.

Chociaż jak dotąd nie wiadomo, jaka jest skala zjawiska występowania nukleotydów istotnych ze względu na informacje kodowane za pomocą więcej niż jednego kodu, to w tych obszarach DNA, w których zjawisko to ma miejsce, prawdopodobieństwo zajścia korzystnej mutacji drastycznie maleje, osiągając bardzo niewielkie wartości w stosunku do prawdopodobieństwa zachodzenia mutacji szkodliwych.[8] Obserwacje potwierdzają, że zachodzenie szkodliwych mutacji jest w genomach normalną tendencją.

Ale skoro tak jest, to jak takie rzadkie korzystne mutacje wśród przytłaczającej większości mutacji szkodliwych mogłyby stanowić wystarczające źródło ulepszania genomów?

 

Przypisy:

[1] Jednak można je uznać za korzystne tylko w takim sensie, że blokują niszczący wpływ jakiegoś jednego czynnika, nie wnoszą natomiast żadnej twórczej korzyści i w normalnych warunkach mogą okazywać się szkodliwe, jak jest w przypadku mutacji wywołującej anemię sierpowatą.

[2] Zob. George Montañez, Robert J. Marks II, Jorge Fernandez and John C. Sanford, „Multiple Overlapping Genetic Codes Profoundly Reduce the Probability of Beneficial Mutation” w: R. J. Marks II, M. J. Behe, W. A. Dembski, B. L. Gordon, and J. C. Sanford, Biological Information. New Perspectives, World Scientific Publishing Company 2013, s. 139-167 (wszystkie artykuły opublikowane w tej książce można pobrać ze strony http://tiny.pl/qzbpz, 28.01.2015 r.).

[3] Por. David J D’Onofrio, David L. Abel, „Redundancy of the genetic code enables translational pausing”, Frontiers in Genetics 2014, vol. 5, s. 1, 3, 4 [1-16], http://tiny.pl/q6nt9 (27.09.2014 r.); pisałam też o tym w tekście „«Śmieciowy» DNA i «zdegenerowany» kod genetyczny”, idź Pod Prąd 2014, nr 8-9-12 (121-122-123), s. 16.

[4] Por. Adam Master, Alicja Nauman, „Regulacja ekspresji genów przez długie naturalnie występujące antysensowne transkrypty”, Postępy Biologii Komórki 2014, tom 41, nr 1, s. 3-28, http://tiny.pl/qzv2f (27.01.2014 r.).

[5] Por. Edward N. Trifonov, „Thirty Years of Multiple Sequence Codes”, Genomics Proteomics Bioinformatics 2011, vol. 9, no 1-2, s. 1-6, http://tiny.pl/qzvfc (27.01.2015 r.). Por. też: J. C. Sanford, Genetic Entropy & The Mystery of the Genome, FMS Publications, New York 2008, s. 132.

[6] Por. Montanez et al., „Multiple Overlapping Genetic Codes…”, s. 154-155.

[7] Por. Tamże, s. 144-148.

[8] Warto dodać, że wiele mutacji wywołuje tak słaby efekt, że są jakby niewidoczne dla doboru naturalnego, przez co nie są selekcjonowane. Niekorzystne mutacje mogą się więc akumulować w genomie, mimo że teoretycznie powinny być eliminowane, korzystne mutacje zaś – nawet jeśli już się pojawią – mogą nie być faworyzowane, a przez to nie będą miały szans zdominować populacji, aby korzystna zmiana została utrwalona w kolejnych pokoleniach. Por. John C. Sanford, John R. Baumgardner and Wesley H. Brewer, „Selection Threshold Severely Constrains Capture of Beneficial Mutations” w: Marks II et al., Biological Information…, s. 265-266 (http://tiny.pl/qzbpz, 28.01.2015 r.).

 

  

 

 

 

 

idź Pod Prąd, nr 1-2 (126-127) styczeń-luty 2015, s. 15-16


“ŚMIECIOWY” DNA I “ZDEGENEROWANY” KOD GENETYCZNY

fot. sxc.huNaukowcy od dawna wiedzą, że tylko niewielką część ludzkiego DNA stanowią sekwencje kodujące białka.[1]  Zdecydowana większość genomu nie jest wykorzystywana jako matryca w procesie syntezy białek. Już w latach siedemdziesiątych Susumu Ohno pisał, że – jak wówczas oceniano – tylko ok. 6% ludzkiego DNA stanowią geny. Co do pozostałej części materiału genetycznego sugerował, że mogą to być „pozostałości wymarłych genów”, które w toku ewolucji nagromadziły się w genomie, podobnie jak w skałach nagromadziły się skamieniałości wymarłych gatunków.[2]

 

W tytule swojego artykułu Ohno określił tę część materiału genetycznego jako „śmieciowy DNA”. Wprawdzie określenie to było znane już w latach sześćdziesiątych,[3] ale Ohno przyczynił się do jego spopularyzowania. W taki sposób opisywało tę część genomu wielu uznanych naukowców, m.in. Francis Crick i Leslie Orgel: „Wiele danych empirycznych sugeruje [...], że duża część DNA organizmów wyższych to niewiele więcej niż zwykłe śmieci”.[4]

 

Istnienie rozległych bezużytecznych sekwencji DNA często było wykorzystywane przez ewolucjonistów jako argument przeciwko kreacjonistom. Np. filozof Philip Kitcher przekonywał: „Gdybyś projektował genomy organizmów, nie wypełniałbyś ich śmieciami”. [5]

 

Dzisiaj wiemy już, że „śmieci” to fałszywa metka, którą przyklejono do części genomu, nie mając wystarczającej wiedzy na temat jego funkcjonowania. Wiadomo obecnie, że oprócz białek, produktami powstającymi na podstawie informacji genetycznej zapisanej w DNA są również tzw. niekodujące RNA – cząsteczki RNA, które nie przekazują instrukcji montażu białek, lecz pełnią inne funkcje. Stosunkowo niedawno opublikowane wyniki badań prowadzonych w ramach tzw. Projektu ENCODE [6] wskazują, że około 80% genomu ulega przepisywaniu (transkrypcji) na cząsteczki RNA.[7] Nie wiadomo, czy wszystkie one pełnią jakieś funkcje w komórkach, nie można jednak tego wykluczyć.

 

W wywiadzie dla Scientific American przewodniczący zespołu ponad czterystu naukowców z ENCODE, Ewan Birney, mówiąc o określeniu „śmieciowy DNA”, stwierdził: „Uważam, że tę frazę należy raz na zawsze usunąć z leksykonu. [...] obecnie nie jest to najprzydatniejszy opis genomowej rzeczywistości”.[8]

 

Podobnie nie „najprzydatniejsze” okazało się także inne określenie używane w biologii molekularnej, mianowicie „zdegenerowany” (ewent. „redundantny”) kod genetyczny.

 

Terminu tego używa się w odniesieniu do kodu genetycznego, ponieważ w przyporządkowaniach kodon-aminokwas kodony (trójki nukleotydów) występują w nadmiarze w stosunku do aminokwasów. Istnieją 64 różne kodony (jest to liczba wszystkich kombinacji sekwencji składających się z trzech nukleotydów, kiedy dostępne są 4 różne nukleotydy), a kodują one tylko 20 rodzajów aminokwasów (z trzema wyjątkami, które oznaczają zakończenie translacji). Dlatego większość aminokwasów kodowana jest przez więcej niż jeden kodon (tzw. kodony synonimiczne).

 

Wydawało się więc, że kod genetyczny jest zdegenerowany czy redundantny w tym sensie, że mógłby wyczerpywać pulę wszystkich znaczeń, nawet gdyby duża część kodonów w ogóle nie występowała w sekwencjach DNA. Jednak dzięki postępowi badań naukowych obecnie wiadomo, że funkcjonowanie tego kodu jest w rzeczywistości dużo ciekawszym zagadnieniem.

 

Okazuje się, że kod genetyczny jest idealnym narzędziem służącym do zapisywania informacji w sposób wielowymiarowy. Odkryto bowiem, że sekwencje nukleotydów w mRNA nie tylko określają kolejność łączenia się aminokwasów w łańcuchu polipeptydowym tworzącego się białka, ale także zawierają precyzyjną informację na temat szybkości translacji – występowania pauz w czasie tego procesu. Ścisłe określenie momentów zwalniania translacji jest bardzo ważne dla powstawania funkcjonalnych białek, ponieważ ma to wpływ na sposób ich fałdowania, czyli na trójwymiarowy kształt cząsteczek, a od tego zależy ich funkcjonalność.[9]

 

Zapisana w sekwencji nukleotydów informacja o pauzach w przebiegu translacji odczytywana jest nie z pojedynczych kodonów, ale z ich par (heksamerów nukleotydów). O tym, czy pauza nastąpi, czy nie, decyduje oddziaływanie pary sąsiadujących kodonów z tzw. sekwencją anty-Shine-Dalgarno, która stanowi fragment rybosomowej cząsteczki RNA (integralnej części rybosomu).[10]

 

W rybosomie znajdują się więc dwa osobne centra odczytu informacji zapisanej wprawdzie w jednym, tym samym ciągu znaków (nukleotydów), ale w różny sposób – innym kodem. Dzięki temu z jednej sekwencji nukleotydów odczytywane są dwa różne znaczenia.[11] Co ważne, bezkolizyjność tych dwóch równocześnie zapisanych informacji jest możliwa właśnie dzięki temu, że kod genetyczny określający przyporządkowania kodonów do aminokwasów (rozpatrywany jako wyizolowana część układu kodów) charakteryzuje się redundantnością. Jednak biorąc pod uwagę jego jednoczesne funkcjonowanie z drugim kodem, nie jest on – jak się okazuje – ani redundantny, ani „zdegenerowany”.[12] Naturę tego systemu lepiej oddawałoby określenie „optymalnie skonstruowany”.

 

Warto zwrócić uwagę, że z punktu widzenia kreacjonistów odnajdywanie w żywych organizmach wyrafinowanych układów informatycznych powinno być czymś wręcz oczekiwanym. Jednak konkretne rozwiązania niezmiennie budzą zdumienie i podziw dla Stwórcy. W tym kontekście przypomina się fragment Psalmu 111, „Wielkie są dzieła Pana, godne badania przez wszystkich, którzy je kochają”. Słowa te za czasów Jamesa Clerka Maxwella zostały wyryte na drzwiach wejściowych słynnego Laboratorium Cavendisha w Cambridge. To właśnie tam w następnym stuleciu Watson i Crick dokonali odkrycia struktury DNA, które stało się podstawą dla dalszego rozwoju genetyki.

 

Przypisy:
[1] Obecnie szacuje się, że ludzki genom zawiera ok. 20-25 tys. genów kodujących białka, a fragmenty kodujące – eksony (sekwencje ulegające translacji) – obejmują ok. 1,2% euchromatyny (części chromatyny o mniej skondensowanej strukturze w odróżnieniu od heterochromatyny). Por. International Human Genome Sequencing Consortium, „Finishing the Euchromatic Sequence of the Human Genome”, Nature 2004, vol. 431, no 7011, s. 942-943 [931-945], http://tiny.pl/q64jb (27.09.2014 r.).
[2] Por. Susumu Ohno, „So Much «Junk» DNA in Our Genome” [w:] H.H. Smith (ed.), Evolution of Genetic Systems: Brookhaven Symposia in Biology, no. 23, Gordon and Breach, New York 1972, s. 367-368 [366-370] http://tiny.pl/q64p6 (27.09.2014 r.)
[3] Por. Charles Ehret, Gérard de Haller, Origin, Development, and Maturation of Organelles and Organelle Systems of the Cell Surface in Paramecium, Journal of ultrastructure research. Supplement: 6, Academic Press, New York, London 1963, s. 39; Judge Starling, „The Origin of Junk DNA: A Historical Whodunnit”, http://tiny.pl/q644n (27.09.2014 r.).
[4] L.E. Orgel, F.H.C. Crick, „Selfish DNA: The Ultimate Parasite”, Nature 1980, vol. 284, no. 5757, s. 604-605 [604-607], http://tiny.pl/q64n1 (27.09.2014 r.).
[5] Philip Kitcher, Living with Darwin: Evolution, Design, and the Future of Faith, Oxford University Press, 2007, s. 57.
[6] Pełna nazwa projektu: Encyclopedia of DNA Elements (Encyklopedia Elementów DNA).
[7] Por. wywiad z Ewanem Birneyem (który przewodził zespołowi naukowców z ENCODE): „Wyprawa w głąb genomu”, Świat Nauki 2012, nr 69 (listopad), s. 70 [68-71]; The ENCODE Project Consortium, „An integrated encyclopedia of DNA elements in the human genome”, Nature 2012, vol. 489, no. 7414, s. 57 [57-74].
[8] wywiad z Birneyem, „Wyprawa…”, s. 70.
[9] Por. David J D’Onofrio, David L. Abel, „Redundancy of the genetic code enables translational pausing”, Frontiers in Genetics 2014, vol. 5, s. 1, 3, 4 [1-16], http://tiny.pl/q6nt9 (27.09.2014 r.).
[10] Por. tamże, s. 2, 3, 11.
[11] Por. tamże, s. 11.
[12] Por. tamże, s. 3, 13.

 

idź Pod Prąd, październik 2014


Co było pierwsze?

Dzięki odpowiednim cechom budowy chemicznej cząsteczka DNA doskonale spełnia swoją rolę uniwersalnego tworzywa, z którego skonstruowane są różnorodne genotypy wszystkich istot żywych, a także rolę czynnika umożliwiającego rozmnażanie organizmów i dziedziczenie cech oraz produkcję odpowiednich białek.

To idealne dopasowanie struktury i funkcji może rodzić podejrzenie, że DNA został inteligentnie i celowo zaprojektowany, chociaż część naukowców uważa, że jest to jedynie „wrażenie projektu”, a nie rzeczywisty projekt. 1

Jednak Stephen Meyer opisuje w swojej książce jeszcze inny problem związany z funkcjonowaniem DNA i przetwarzaniem informacji genetycznej, który stanowi niemały kłopot dla prób naturalistycznego wyjaśnienia genezy życia. W proponowanych wyjaśnieniach powinny zostać przedstawione jakieś wiarygodne koncepcje dotyczące stopniowego powstania komórki, a zatem także stopniowego powstania złożonego systemu ekspresji genów. Jednak bliższe przyjrzenie się funkcjonowaniu tego systemu pokazuje, że próba określenia, w jaki sposób mógł on wyewoluować, jest zadaniem karkołomnym.




Każda żywa komórka zawiera w swoim wnętrzu DNA - molekularny nośnik informacji genetycznej. Jest to cząsteczka złożona z dwóch połączonych ze sobą i spiralnie skręconych długich nici zbudowanych z tzw. nukleotydów. W DNA występują cztery rodzaje nukleotydów (można je sobie wyobrazić jako koraliki w czterech różnych kolorach nawleczone na sznurek). Procesy przetwarzania informacji zapisanej w DNA, w wyniku których produkowane są różne rodzaje cząsteczek RNA oraz białka, nazywane są ekspresją genów.

W kontekście pytania o genezę życia najciekawsze będzie rozważenie tych procesów, które zachodzą w komórce, by przejść od informacji zapisanej w sekwencji nukleotydów w DNA do zbudowania białka o określonej sekwencji aminokwasów.

Syntezą białek na podstawie informacji genetycznej rządzą pewne prawidłowości. Odkryto mianowicie, że obowiązuje tu zasada, iż każdej kombinacji trzech nukleotydów w powstałej na podstawie DNA cząsteczce mRNA odpowiada jeden konkretny rodzaj aminokwasu w cząsteczce białka (z wyjątkiem trzech trypletów – kodonów – które oznaczają komendę „STOP” podczas tzw. translacji). Jednak ponieważ liczba możliwych kodonów (64) jest większa niż liczba rodzajów aminokwasów (20), to część aminokwasów przyporządkowana jest do więcej niż jednego kodonu. Zbiór tych przyporządkowań nazywa się kodem genetycznym.

Proces syntezy białka dzieli się na dwa etapy. Pierwszym z nich jest tzw. transkrypcja. Dochodzi tutaj do przepisania informacji biologicznej z cząsteczki DNA na cząsteczkę RNA (mRNA), która następnie kieruje się do rybosomów obecnych w cytoplazmie komórki i przy udziale tych struktur ulega tzw. translacji. Translacja polega na „przetłumaczeniu” informacji zapisanej w mRNA – w określonej kolejności ułożenia nukleotydów – na kolejność łączenia odpowiednich aminokwasów w tworzącym się białku.

Na czym jednak polega wspomniany problem? Otóż w obu etapach syntezy białek konieczna jest obecność pewnych bardzo specyficznych… białek!

Transkrypcja zachodzi przy udziale kompleksu enzymatycznego zwanego polimerazą RNA oraz innych molekuł, tzw. czynników inicjacji, elongacji i terminacji transkrypcji. Są to białka. Najprostsza polimeraza RNA jest kompleksem pięciu podjednostek białkowych, z których każda zbudowana jest w specyficzny sposób odpowiadający funkcji, jaką pełni. Ponadto polimeraza RNA do wyprodukowania cząsteczki mRNA potrzebuje budulca – rybonukleotydów. Ich synteza również wymaga działania szeregu różnych specyficznych enzymów (które są rodzajem białek).

Podobnie jest w przypadku translacji. Rybosomy, na których odbywa się ten proces, składają się z dwóch podjednostek zbudowanych z białek i rRNA. W komórkach prokariotycznych (nieposiadających jądra komórkowego) na jeden rybosom przypada około 50 cząsteczek białkowych i 3 cząsteczki rRNA. W komórkach eukariotycznych (posiadających jądro komórkowe) jest to około 80 cząsteczek białek i 4 cząsteczki rRNA.

Oprócz tego, aby mógł zachodzić proces translacji, konieczna jest obecność cząsteczek aminoacylo-tRNA. To one transportują do rybosomów odpowiednie rodzaje aminokwasów, zgodnie z kolejnością przesuwających się kodonów mRNA. Każda cząsteczka aminoacylo-tRNA posiada antykodon pasujący tylko do jednego kodonu na mRNA i jeden konkretny aminokwas odpowiadający temu kodonowi. Synteza tych cząsteczek wymaga specyficznych enzymów – syntetaz aminoacylo-tRNA. Jest ich co najmniej 20 rodzajów i są przypisane do konkretnych rodzajów aminokwasów.

Z problemem tym wiąże się także proces replikacji DNA, który polega na zbudowaniu kopii już istniejącej cząsteczki DNA (proces ten jest podstawą rozmnażania). Również tutaj niezbędna jest obecność białek – enzymów, takich jak topoizomeraza, helikaza, polimeraza DNA, prymaza i kilku innych.

Jak widać, nie tylko synteza białek wymaga uprzedniego istnienia wielu produktów owej syntezy, ale nawet instrukcja (DNA), na podstawie której się ona odbywa, nie powstaje bez udziału końcowych produktów (białek) ekspresji pewnych genów.

Mamy więc do czynienia ze ściśle zintegrowanym układem zależności, w którym pojawienie się jednych cząsteczek nie tylko nie ma sensu, ale jest nawet niemożliwe, jeżeli równocześnie nie istnieją inne elementy systemu. Sposób funkcjonowania procesów przetwarzania informacji genetycznej wskazuje, że omawiany system powstał od razu w całości, a nie stopniowo, w toku ewolucji. Twórca życia najwyraźniej zadbał, by człowiek, napotykając Jego ślady, mógł poznać, że „bez niego nic nie powstało, co powstało”. 2

* na podstawie książki Stephena C. Meyera „Podpis w komórce”: Stephen C. Meyer, Signature in the Cell. DNA and the Evidence for Intelligent Design, Harper One, New York 2009, s. 112 – 135.
1 Por. tamże, s. 12.
2 Jan 1:3.


Polecamy stronę internetową Zielonogórskiej Grupy Lokalnej "Nauka a Religia" i czasopisma internetowego "Filozoficzne Aspekty Genezy": www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl

Na stronie znajdą Państwo artykuły w języku polskim (oryginalne oraz tłumaczenia) poświęcone kwestii relacji między nauką i religią, ale też dotyczące szeroko rozumianej problematyki genezy.

NAJNOWSZE ARTYKUŁY