18 czerwca 2019

Tag: JP2

Gdzie jest teczka JPII?

Czy prawda o tym błyskotliwym, rasowo komunistycznym okpieniu milionów ufnych ludzi ujrzy kiedykolwiek światło dzienne?
Stanisław Remuszko o historii GW, grudzień 1991r.

"Kościół nie boi się PRAWDY"
Brzmi ładnie, ale nie wytrzymuje próby logicznego myślenia. Jeśli kościół tak bardzo rozmiłował się w PRAWDZIE, to dlaczego dogadał się z Kiszczakiem, by zniszczyć wszelkie ślady kolaboracji swoich "duszpasterzy"? Dlaczego nakazał milczenie jedynemu księdzu, który chciał ujawnić PRAWDĘ o księżach-agentach? Dlaczego do lustracji biskupów wziął się dopiero przyparty do muru prasowymi informacjami o przeszłości najwyższego polskiego hierarchy??? Wniosek jest jeden:
"Kościół nie boi się PRAWDY UKRYTEJ"

Polacy powoli dowiadują się prawdy o tresurze medialnej, jakiej byli poddawani w "wolnej" Ojczyźnie. Sekretne porozumienie okrągłostołowej "opozycji" z komunistycznymi aparatczykami nie jest już dla nikogo tajemnicą. Nie wszyscy jeszcze dowierzają, że przedstawiciele "środowisk patriotycznych" zasiadający do rozmów w Magdalence to w rzeczywistości tylko druga twarz "Człowieka Honoru" (tak Kiszczaka kazał tytułować Michnik), ale najbliższe dni powinny rozwiać te wątpliwości. Bardziej przenikliwi komentatorzy sceny politycznej (Bukowski, Korwin-Mikke, Michalkiewicz) tropią jeszcze dalej korzenie przemian politycznych lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku - do tajnego porozumienia pomiędzy socjalistami Moskwy i Zachodu, by pokojowo rozmontować żelazną kurtynę i wprowadzić niewidoczną odmianę kontroli władzy nad jednostką (doktryna konwergencji). Nikt chyba oprócz nas nie pisał otwarcie o największym tabu polskich i ogólnoświatowych przemian - o haniebnym zaangażowaniu Watykanu i osobiście Wojtyły w zniewalające narody tajne porozumienie.

Przypomnijmy niektóre znane fakty:

- młody ksiądz Wojtyła tuż po święceniach wyjechał do Rzymu (koniec 1946) - jakie to były czasy do otrzymania paszportu, nie trzeba wyjaśniać.
- 17 września 1953 (10 lat !!! przed soborem Vaticanum II) odprawia ze studentami w Gorcach mszę przodem do wiernych - jawne nieposłuszeństwo konserwatywnemu Rzymowi. Prawdopodobnie jest to pierwszy taki przypadek w Polsce złamania dotychczasowego kościelnego porządku. Nowa msza stała się sztandarowym "produktem" modernistów w katolicyzmie i "kością niezgody" powodującą bunt biskupa Lefebvra.
- od 1954 roku studiuje na KUL - wylęgarni postępowej myśli katolickiej oraz ośrodku szczególnej aktywności UB.
- w roku 1958 zostaje najmłodszym biskupem w Polsce (38 lat), za pięć lat (1963r.) zostaje arcybiskupem metropolitą krakowskim.
- młody krakowski biskup jako pierwszy hierarcha w Polsce nawiązuje oficjalne rozmowy z "władzą ludową" w celu uzyskiwania przywilejów dla kościoła.
- w 1962 roku bierze udział w rozpoczęciu II soboru watykańskiego, pracuje w zespole opracowującym w Rzymie Konstytucję o Kościele w świecie współczesnym. Nawołuje do zmiany podejścia do komunistów (z fundamentalnego potępienia na "zdobywanie miłością"). Sobór odrzuca katolicki konserwatyzm, zmienia liturgię i przede wszystkim otwiera drogę do ekumenizmu i marksistowskiej "nauki społecznej kościoła".
- 18.11.1965 abp Wojtyła ogłasza orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Oto fragment: "W tym ogólno-chrześcijańskim, a zarazem bardzo humanitarnym duchu wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru, przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Jeśli Wy - biskupi niemieccy i ojcowie Soboru - ujmiecie po bratersku nasze wyciągnięte dłonie, wówczas dopiero będziemy mogli z czystym sumieniem obchodzić w Polsce nasze Millenium na sposób całkowicie chrześcijański. Zapraszamy Was po to serdecznie do Polski". A to cytat z niemieckiej odpowiedzi: "Z braterskim szacunkiem przyjmujemy wyciągnięte dłonie. Bóg pokoju niech zaś za przyczyną 'Regina Pacis' (Królowej Pokoju) sprawi, by upiór nienawiści już nigdy nie rozłączył naszych rąk". Mamy więc polityczny skutek soboru - doktryna konwergencji zaakceptowana w Rzymie. Zaczyna się "duchowe" urabianie społeczeństw Europy.
- 26.06.1967 otrzymuje kapelusz kardynalski z rąk Pawła VI, którego bez przesady można nazwać "czerwonym papieżem". To on doprowadził do tego, że "komunizm przestał być postrzegany jako zło, a stał się równorzędną ideologią pochodzącą z wielkiego, szlachetnego kraju, jak nazwał Paweł VI Związek Radziecki" Ł. Adamski iPP 12/2006.
- 2 czerwca 1979 JP2 wypowiada w Warszawie pamiętne słowa: Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Doktryna konwergencji przechodzi w fazę bezpośredniej realizacji politycznej. Za rok wybuchają w Polsce inspirowane przez służby specjalne strajki.
- polski kler jest kluczowym czynnikiem w uwierzytelnieniu w społeczeństwie Wałęsy jako "autentycznego wodza narodu". Gwiazda, Wyszkowski, Walentynowicz wiedzą o mistyfikacji, ale boją się zadrzeć z kościołem - siedzą cicho.
- JP2 od początku "pompuje" autorytet Wałęsy (audiencja w Rzymie 15.01.1981)
- 13 stycznia 1987 - papież przyjmuje na audiencji Wojciecha J., kolejnego Człowieka Honoru z listy Michnika. Oczywiste błogosławieństwo mającego się niedługo ziścić "historycznego kompromisu" z komunistami.
- jesień 1988 - katoliccy biskupi pomagają przygotować rozmowy okrągłego stołu.
- 20 kwietnia 1989 - spotkanie z delegacją agenturalnie odnowionej Solidarności i z Lechem Wałęsą po zakończeniu obrad okrągłego stołu.
- 20 października 1989 - watykańska audiencja dla premiera Tadeusza Mazowieckiego - autoryzacja rządu "grubej kreski".
- 15.03.1990 - nawiązanie stosunków dyplomatycznych Watykan - CCCP
- 28 lipca 1993 - papież podpisuje konkordat między PRL-bis a Watykanem, gwarantujący katolicyzmowi uprzywilejowaną pozycję religijną, ekonomiczną i polityczną.
- lipiec 1999 - Aleksander K. jest pierwszą świecką głową państwa, którą papież zaprosił do papamobile. "Niespodziewanie" wygrał wyścig o drugą kadencję z Krzaklewskim.
- 6 października 2002 - JP2 kanonizuje Jose Marię Eskrive de Balaguer, założyciela Opus Dei, kontrowersyjnej organizacji pomawianej o obsadzanie swoimi ludźmi kluczowych stanowisk w poszczególnych państwach (katolicki odpowiednik masonerii).
- 19.05.2003 w obecności postkomunistycznych eurostręczycieli na czele z Aleksandrem K. Wojtyła wypowiada te słowa: "Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje Świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. [Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy.] Jest to wyzwanie, które współczesność stawia przed nami i przed wszystkimi krajami, które na fali przemian politycznych w regionie tak zwanej Europy Środkowowschodniej wyszły z kręgu wpływów ateistycznego komunizmu." Do euroreferendum zostało 18 dni...

Sprzyjanie interesom międzynarodówki socjalistycznej jest jasne na podstawie samego skrótowego przeglądu faktów z życia Wojtyły. Dążenie do korzystnego dla obu stron dialogu z komunistami oraz postępowe ciągoty widać u niego od samego początku kapłaństwa. Kluczowe pytanie brzmi - czy były to działania czysto spontaniczne, czy też zadziwiające nagromadzenie "przypadków" jest wynikiem świadomej i tajnej współpracy z postępowymi siłami komunistycznymi pragnącymi kompromisu z Zachodem?

By lepiej naświetlić sytuację najbardziej zakonspirowanej agentury, zacytuję tu zdanie prof. Wieczorkiewicza i Justyny Błażejowskiej o możliwym wyjaśnieniu dziwnego i aroganckiego przerwania współpracy Lecha W. ps. "Bolek" z SB w 1976 roku:

"Notabene warto zauważyć, że wyrejestrowanie TW nie musiało oznaczać końca przygody ze Służbą Bezpieczeństwa. Mogło wiązać się z przejściem na wyższy lub zgoła najwyższy poziom agentury, na którym nie pisano sprawozdań, a wszystko załatwiano "na gębę". (publikacja okolicznościowa Newsweek: "13 XII 1981 - Jak to się stało")

Ta uwaga wskazuje, że może być bardzo trudno znaleźć materialne ślady agenturalnych kontaktów JP2. Jeśli Wałęsa zasługiwał na szczególne traktowanie jako "najwyższy poziom", to gdzie mógł plasować się biskup, kardynał czy przyszły papież. Inni badacze akt IPN sygnalizują podobne zjawisko - księdzu-agentowi awansowanemu do rangi biskupa przestawano prowadzić regularną teczkę.

Oprócz jednak poszlak wynikających z "kryterium Jezusa" (po owocach poznacie ich) nieoczekiwanie w sukurs przychodzą nam niewytrzymujący napięcia obecnych gorących dni lustracyjnych koledzy Adama M. Oto jak Ernest Skalski, którego powiązań z zapoznanym z aktami PRL Michnikiem nie muszę udowadniać, zagalopował się w obronie TW Wielgusa: Gdybym był głęboko wierzącym i pobożnym katolikiem, jakim wówczas myślałem, że będę, to bym się dzisiaj nie zastanawiał, kto jest bardziej kompetentny w sprawie inwestytury w metropolii warszawskiej: redaktor Sakiewicz czy Papież. Doceniłbym fakt, że Watykan nie wypowiadał się w sprawie zmiany Piotra Wierzbickiego na Tomasza Sakiewicza na stanowisku redaktora "Gazety Polskiej". I wcale bym nie czekał, aż Ojciec Święty objawi urbi et orbi, że biskup  Stanisław Wielgus nie zdradził Kościoła na rzecz Służby Bezpieczeństwa PRL, że Stolica Apostolska ma potwierdzenie tego, iż jego kontakty z SB, utrzymywane za wiedzą i aprobatą jego ówczesnego biskupa, nie przynosiły szkody, a były wręcz nieodzowne. Podobnie jak, więcej niż prawdopodobne, kontakty innego hierarchy, Karola Wojtyły. (wyróżnienie red.)(http://obserwator.salon24.pl/3110,index.html)

Mamy tu potwierdzenie wcześniejszej tezy o kontaktach hierarchów katolickich z SB za wiedzą Watykanu, o ich korzyści czy wręcz "nieodzowności" dla papiestwa oraz o bardzo wysokim prawdopodobieństwie, że Wojtyła utrzymywał z komunistycznymi specsłużbami podobne kontakty jak Wielgus.

Inny założyciel Gazety Wybiórczej, Jacek Żakowski, występując z Maciejem Rybińskim 10.01.2007r. w telewizyjnym programie "Z refleksem", objawił oczywistą, choć nigdy w telewizji nie wypowiedzianą wcześniej prawdę, że III RP to efekt współpracy pomiędzy Kiszczakiem, Michnikiem i JP2!!! Zwrócił też uwagę na równie oczywisty fakt, że gdyby tylko papież chciał, to z łatwością mógł przeprowadzić lustrację polskich księży czy hierarchów. Widocznie nie chciał.

Ze swojej strony dodam, że tych wszystkich księży-agentów Wojtyła nie tylko nie zlustrował, ale często osobiście wysoko wyforował. Gdyby nie wiedział o ich agenturalnych powiązaniach, byłby najbardziej naiwnym i nieudolnym przywódcą w dziejach ludzkości. A tak chyba nie chcemy o nim myśleć... Miejmy nadzieję, że stale nowelizowane rewelacje teczkowe wkrótce utwierdzą nas w przekonaniu, że był to jednak Wielki Szu...




Autor: Paweł Chojecki

Artykuł pochodzi z 30 numeru Idź Pod Prąd
(styczeń 2007r. )

KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

Rzym zbuduje uniwersalną religię bez Chrystusa

Sobór Watykański II otworzył nowy etap w historii katolickiego odchodzenia od Prawdy. Tam położono podwaliny pod budowę światowego Kościoła bez Chrystusa. Najjaśniejszą, praktyczną i multimedialną wykładnię SW II dał papież JP II, gdy „modlił” się o pokój wespół z przedstawicielami różnych religii, z szamanami i czarownikami. F I najwyraźniej idzie tą drogą, a za cel nadrzędny wziął sobie zwiedzenie ewangelikalnych protestantów, którzy są największą przeszkodą na drodze odstępczej wszechświatowej religii.


KOŚCIÓŁ BEZ CHRYSTUSA

Rzym zbuduje uniwersalną religię bez Chrystusa

 

Sobór Watykański II otworzył nowy etap w historii katolickiego odchodzenia od Prawdy. Tam położono podwaliny pod budowę światowego Kościoła bez Chrystusa. Najjaśniejszą, praktyczną i multimedialną wykładnię SW II dał papież JP II, gdy „modlił” się o pokój wespół z przedstawicielami różnych religii, z szamanami i czarownikami. F I najwyraźniej idzie tą drogą, a za cel nadrzędny wziął sobie zwiedzenie ewangelikalnych protestantów, którzy są największą przeszkodą na drodze odstępczej wszechświatowej religii.

 

Sobór watykański II otworzył dialog z religiami pogańskimi i ogłosił, że „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” Deklaracja Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich.

 

Karol Wojtyła, gorący orędownik soborowych zmian, gdy został papieżem, poszedł jeszcze dalej – zrównał wszystkie religie jako możliwe drogi do Boga oraz ogłosił zbawienie bez osobistego poznania Chrystusa:

„…należy uznać «ziarna Słowa» istniejące i działające w różnych religiach (por. Ad gentes,11; Lumen gentium, 17). Nauka ta każe nam stwierdzić, że wprawdzie na różnych drogach, «ale przecież jakby w jednym kierunku postępuje to najgłębsze dążenie ducha ludzkiego, które wyraża się w szukaniu Boga - a zarazem w szukaniu poprzez dążenie do Boga - pełnego wymiaru człowieczeństwa, pełnego sensu życia ludzkiego» (…) Trzeba przede wszystkim pamiętać, że wszelkie poszukiwania prawdy i dobra, a ostatecznie Boga, podejmowane przez ludzkiego ducha wzbudzane są przez Ducha Świętego. Właśnie z tego pierwotnego otwarcia się człowieka na Boga rodzą się różne religie. Nierzadko ich założycielami byli ludzie, którzy z pomocą Ducha Bożego zdobyli głębsze doświadczenie religijne. Doświadczenie to, przekazane innym, przyjęło postać doktryn, obrzędów i przykazań w różnych religiach. Jan Paweł II, Duch Boży a «ziarna prawdy» obecne w religiach niechrześcijańskich, audiencja generalna 9 września 1998

„Na ogół «poprzez praktykowanie tego, co dobre w ich własnych tradycjach religijnych i postępując zgodnie z głosem sumienia, członkowie innych religii odpowiadają pozytywnie na Boże wezwanie i dostępują zbawienia w Jezusie Chrystusie, nawet jeżeli nie uznają Go za swego Zbawiciela” j.w.

Warto zaznaczyć, że jeszcze sto lat wcześniej poprzednik JP II zakazywał takich poglądów: „Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii.” Syllabus błędów Piusa IX

 

Benedykt XVI próbował delikatnie łagodzić skutki herezji JP II i przypominać o wyjątkowości i konieczności wiary w Chrystusa, ale jak wiemy, nie dał rady i… przeszedł na emeryturę.

 

Obecny „zastępca Chrystusa na ziemi” zrobił ostry zwrot w kierunku humanistycznej religii. Za pomocą tanich gestów zjednuje sobie pospólstwo, które z radością wita „ubogi Kościół Franciszka”, a jednocześnie mocno uderza w konserwatywne fundamenty katolicyzmu, czego przykładem może być sławna wypowiedź o zboczeńcach: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga, i ma dobrą wolę, kim jestem, by go sądzić?”.

 

Jako że zbliża się pięćsetna rocznica wydarzenia, które przywróciło Chrystusowi należne miejsce w chrześcijaństwie, F I podejmuje działania, by zniwelować doniosłość tego wspaniałego zakrętu historii, który dla milionów ludzi ponownie odkrył prawdę o zbawieniu wyłącznie z łaski tylko przez wiarę w Jezusa.

 

Gdy zakończył się okres wojen religijnych XVI i XVII wieku, Watykan długo nie potrafił znaleźć sposobu, by powstrzymać sukcesy ewangelikalnego protestantyzmu. Spektakularnym przykładem może tu być Brazylia, która jeszcze na początku XX w wieku była praktycznie w 100% katolicka, a obecnie katolicy nie stanowią tam nawet połowy obywateli. Tam, gdzie biblijni chrześcijanie odważnie głosili prawdę o darmowym zbawieniu nabytym dla nas bezcenną Krwią Jezusa przelaną na Golgocie i jasno demaskowali rzymskokatolickie odstępstwo, tam odnosili sukces. Nie pomagały katolickie prześladowania, oszczerstwa, obelgi ani intrygi. Narzędzie do walki z Prawdą wymyślili … sami protestanci! Na imię mu ruch ekumeniczny. Zrodził się on w połowie XIX wieku (Alians Ewangeliczny) i miał pomóc we wspólnym zaangażowaniu społecznym oraz pracy misyjnej różnych wyznań protestanckich. Watykan długo odnosił się wrogo do ekumenizmu. Jeszcze w roku 1948 nie pozwalał katolikom na obecność w Zgromadzeniu Ogólnym Światowej Rady Kościołów w Amsterdamie (Cum compertum). Dopiero J XXIII dostrzegł w nim doskonałe narzędzie powstrzymania klęsk Watykanu. Na zwołany przez siebie sobór zaprosił w roli obserwatorów protestantów. Od wieków katolicyzm stosował wobec zagrożeń trójstopniową taktykę: izolacja, prześladowanie, inkorporacja. Na pierwszym etapie starano się nie zwracać uwagi na nowe zjawisko, licząc, że samo się „wypali”. Gdy jednak pomimo izolacji robiło postępy, przechodzono do etapu zwalczania wszelkimi dostępnymi środkami. Gdy to nie pomogło, Watykan… sam stawał się orędownikiem zwalczanych idei. Przykładem tej taktyki może być stosunek katolicyzmu do demokracji liberalnej i wolności religijnej (Jeszcze w 1864 Watykan ogłosił błędem następujące poglądy: „W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań.(…) Chwalebne jest więc, że w pewnych krajach uważanych za katolickie ustawy zezwalają, by przybysze mogli tam sprawować publicznie swoje nabożeństwa.” Syllabus błędów Piusa IX)

 

Dziś katolicyzm jest jednym z pierwszych propagatorów ekumenizmu i stara się wniknąć nawet do stricte protestanckich przedsięwzięć, byleby tylko utrwalać mit, że „wszyscy wierzymy w jednego Boga”, a katolicyzm od protestantyzmu różnią tylko naleciałości kulturowe.


Naiwność protestantów jest w tym zakresie trudna do wyobrażenia – choć Rzym dotychczas nie odwołał klątwy, którą obłożył Marcina Lutra, choć Rzym na zawsze potępił zbawienie tylko z łaski dzięki zasługom samego tylko Chrystusa (Sobór Trydencki), spora część protestantów radośnie brata się katolicyzmem i cieszy się, że wpuszczają ich do swoich świątyń.


„Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest tylko ufnością w miłosierdzie Boga, który odpuszcza grzechy ze względu na Chrystusa, albo że ta ufność jest jedynym źródłem usprawiedliwienia – niech będzie wyłączony.”

Sobór Trydencki, Dekret o usprawiedliwieniu, kanon 12

 

Sztampowym przykładem tego był znany ewangelista Billy Graham, którego syn Franklin ma niebawem odwiedzić Polskę ze swoją krucjatą (Festiwal Nadziei). Oczywiście katolicki Episkopat i apb Nycz zostali dołączeni do organizatorów tego protestanckiego przedsięwzięcia.

 

W tym samym czasie F I wysyła do protestantów ckliwe orędzie nagrane smartfonem. Co ciekawe, reakcją na nie są oklaski, uniesienie i dziękczynna modlitwa amerykańskich zielonoświątkowców (tu film: tiny.pl/q4q39). Trudno o widoczniejszy obraz zwiedzenia, jakie dotknęło świat protestancki.

 

Gest papieża i reakcja amerykańskich zielonoświątkowców to policzek nawet dla prawdy przez małe „p”. Papież gra na tanich emocjach i ewidentnie zakłamuje rzeczywistość: „Jesteśmy rozdzieleni ze względu na grzech, wszystkie nasze grzechy, nieporozumienia, do jakich doszło w historii. To długa droga grzechów, w której wszyscy mamy udział. Kto ponosi winę? Wszyscy jesteśmy winni. Zgrzeszyliśmy. Tylko Pan jest bez winy.”

 

A więc nie ma winnych (ale Luter jest ekskomunikowany), a podział spowodowały tylko ludzkie ułomności i niezrozumienie. Trudno o bardziej trywialne i dalsze od faktów podsumowanie reformacyjnego konfliktu. Anglikański biskup i agent ekumenizmu Tony Palmer, który nagrał przesłanie F I do zielonoświątkowców, posuwa się również do jawnego kłamstwa i manipulacji:

„Bracia i Siostry, protest Lutra skończył się. Teraz będę trochę uszczypliwy, rzucając wyzwanie moim przyjaciołom pastorom. Pytam Was: skoro już nie ma protestu, jak może istnieć Kościół protestancki?”

 

Jako dowód, że istota konfliktu pomiędzy Lutrem a Rzymem została zakończona, podaje dokument z 1999 roku podpisany przez Światową Federacją Luterańską i Papieską Radą do spraw Popierania Jedności Chrześcijan („Wspólna deklaracja w sprawie nauki o usprawiedliwieniu”), z którego cytuje:

„Usprawiedliwienie oznacza zatem, że Chrystus sam jest naszą sprawiedliwością, która staje się naszym udziałem z woli Ojca przez Ducha Świętego. Wspólnie wyznajemy: Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych zasług zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków.”

 

Jednocześnie Palmer zataja przed ufnie go słuchającymi zielonoświątkowcami, że w kościele katolickim tego typu „wspólne deklaracje” nie są normatywne. Nawet ekumeniczni teologowie zastrzegają to w dokumencie, na który Palmer się powołuje jako na rzekomy koniec reformacji:

„Nasz konsens w podstawowych prawdach dotyczących nauki o usprawiedliwieniu musi znaleźć odbicie i potwierdzenie w życiu i doktrynie Kościołów.”

 

W katolicyzmie naukę określają niezmienne i nieomylne dogmaty i dekrety soborów, a nie jakieś deklaracje gremiów teologicznych. Tej prawdy Palmer już zielonoświątkowcom nie mówi, ale bezczelnie wciska im kłamstwa w rodzaju: „Skoro już nie ma protestu, jak może istnieć Kościół protestancki?”.

 

Zwodzenie weszło więc dziś w nowy etap – już nie pochodzi ono tylko z Watykanu. Fałszywi prorocy w rodzaju Palmeta i wielu mu podobnych są pośród protestantów. Nic też dziwnego, że diabeł wybrał sobie zielonoświątkowców  na obiekt szczególnego rozpracowania pojednaniem z Franciszkiem. Ci protestanci mają chyba najluźniejsze oparcie w Biblii i bardzo łatwo sprowadzić ich na manowce, odwołując się do emocji, rzekomych porywów Ducha Świętego i powierzchownego rozumienia wybranych tekstów Biblii. Tę manipulację przywódców zielonoświątkowych widać wyraźnie na linkowanym wcześniej filmie, który polecam każdemu chrześcijaninowi do wnikliwej analizy. Całość kończy się „wesołym oberkiem”, kiedy to zielonoświątkowcy przyjmują błogosławieństwo F I, modlą się za niego, błogosławią go i nagrywają smartfonem swoje poselstwo dla niego, które mają zawieźć już w większym gronie „pastorzy” żądni synekur i pierwszych miejsc w nowo powstającym kościele światowym, czyli ekumenicznym – gr. οικουμένη – oikumene zamieszkała ziemia, świat…

 

Każdy więc, kto dziś przykłada w jakiejkolwiek sposób rękę do ekumenizmu i współpracy z Kościołem rzymskokatolickim, musi mieć świadomość, że bierze udział w zwodzeniu wierzących i diabolicznym spisku mającym zniewolić mieszkańców ziemi (Obj. 17:1-15). Pamiętajmy ostrzeżenie ap. Pawła:

Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. 2 Kor. 11:13-15

 

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut