18 czerwca 2019
Strona główna Tagi Emigracja

Tag: emigracja

Kiszczak i JP2 w “Murach” Kaczmarskiego na rocznicę stanu wojennego

Nadeszła kolejna rocznica wprowadzenia 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego w Polsce. Odpowiedzialni za zbrodnie stanu wojennego Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak nigdy nie...

Zanim wyemigrujesz

Zgodnie z obietnicą Aleksandra Kwaśniewskiego zawartą w broszurze stręczącej nas do głosowania na TAK w euroreferendum, że po wejściu do UE Polacy będą MOGLI emigrować, ta świetlana perspektywa jaśnieje od dekady nad Polską. Polityka tandemu Komorowski/Tusk mocno przyśpieszyła proces wyludniania, szczególnie województw wschodnich (z Podkarpacia i Podlasia wyjechało już ponad 10% ludności!).

Główną przyczyną wyjazdu jest brak perspektyw ekonomicznych. Tego szybko nie zmienimy. Warto jednak, oprócz zysków z emigracji, rozważyć kilka kwestii wątpliwych. Jako że mamy tendencję do unikania trudnych pytań i rozważań nad długofalowymi konsekwencjami naszych działań, postaram się przedstawić problem emigracji z ciemnej strony.




PYTANIA PRZED WYJAZDEM

1) Czy zdajesz sobie sprawę, że już twoje dzieci, a na pewno wnuki, nie będą znały języka polskiego? Jeśli się mocno postarasz, będą umiały sklecić proste zdanie łamaną polszczyzną, ale na tym koniec. Ich myślenie i kody kulturowe ukształtuje nowe środowisko. Nawet  ty sam, jeśli na stare lata wrócisz do Polski, będziesz dożywał swoich dni w samotności. Dla niektórych z nas to nic strasznego – nawet lepiej, że dzieci szybko zapomną o niewdzięcznej ziemi przodków – ale trzeba mieć tego świadomość.

2) Emigrując, wystawiasz się na ryzyko kryzysu tożsamości. Po dłuższym czasie pobytu za granicą nie będziesz do końca wiedział, gdzie jest twój dom – gdy będziesz mówił „u nas”, to co będziesz miał na myśli – wioskę pod Kielcami czy robotniczą dzielnicę Liverpoolu? Nawet kiedy zdecydujesz, że jesteś już Brytyjczykiem czy Niemcem, będzie to tylko pozór. Nigdy do końca nie będziesz się tam czuł u siebie. Co gorsza, nawet gdy zdecydujesz się na powrót do Polski, to i tu nie będziesz całkiem „na miejscu”. Twoje dzieci, szczególnie jeśli urodziły się jeszcze w Polsce, skazujesz na podobne rozterki.

3) Nie przebijesz szklanego sufitu. Każdy naród promuje „swoich”. Ty zawsze pozostaniesz obcy. Twoje dzieci też będą to odczuwać. Jeśli nawet dobrze opanują nowy język i zwyczaje, zawsze zdradzi je nazwisko. W dobie powszechnej globalizacji wydaje się, że to zjawisko zanikło. Rzeczywiście, szczególnie w dużych miastach nie będziesz się z tym często spotykał. Wystarczy jednak jedna poważna przykrość, której doświadczysz na własnej skórze lub co gorsza na skórze swoich dzieci, byś na zawsze czuł się obywatelem drugiej kategorii. Musisz też liczyć się z tym, że będziesz pracował poniżej swoich kwalifikacji czy aspiracji. Poza nielicznymi wyjątkami przybysze z Europy Wschodniej zajmują obszary rynku pracy „niechciane” przez tubylców.
Po ewentualnym powrocie trudno ci będzie zaakceptować pracę za jedną czwartą dotychczasowego wynagrodzenia.

4) Czy bierzesz pod uwagę wzrost zachowań ksenofobicznych na Zachodzie? Bieda postępuje, zagrożenie islamizacją również. Kiedyś nastąpi potężna reakcja na trwającą latami politykę poprawności politycznej i masowy napływ słabo asymilującej się emigracji „zasiłkowej”. Zamieszki w Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwecji to dopiero preludium. Gdy zapłoną zachodnie miasta, gdzie się podziejesz? Czy ktoś ci pomoże? Czy zdążysz uciec?
5) Jeśli masz rodzinę, wyjeżdżając w pojedynkę, nawet na krótko, ryzykujesz rozpadem lub problemami swojej rodziny. Oderwanie od kultury i presji obyczajowej bliskiego otoczenia, samotność i tęsknota to potężni wrogowie wartości, jakie wyznajesz. Nawet jeśli sam oprzesz się temu wszystkiemu, to nie pozbędziesz się podejrzeń, czy druga strona, mąż albo żona, równie dzielnie poradzili sobie z rozłąką. Jednego musisz być świadom – nic nie wypełni dzieciom twojego braku w ich życiu. Możesz sobie mnożyć dowolne usprawiedliwienia, ale faktem pozostanie, że uczynisz swoje dzieci emigracyjnymi sierotami, których jest już w Polsce kilkaset tysięcy.

6) Coś stracisz. Nie zabierzesz ze sobą wszystkich bliskich ci osób. Nie zabierzesz ulubionych miejsc, zapachów czy smaków. Podczas twojej nieobecności wiele się zmieni – ktoś umrze, ktoś dorośnie,inny się zestarzeje. Myśląc o bliskiej perspektywie poprawy swojej sytuacji materialnej, nie myślisz o takich „drobnostkach”, ale po kilku latach dopadnie cię nostalgia. Wtedy wiele chciałbyś oddać, by ją uśmierzyć, ale będzie za późno. Weź też pod uwagę, że samo przysyłanie pieniędzy starym rodzicom czy wynajęcie opiekunki nie da im starości przeżywanej pod opieką własnego syna czy córki. Oni poświecili ci najlepsze lata swojego życia…

Jak ptak, który daleko odleciał od gniazda, tak człowiek, który się tuła z dala od ojczyzny. Przyp. 27:8

Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, Dz.Ap. 17:26

OD REDAKCJI

Zbliżają się wakacje, a wraz z nimi nowa fala emigracji, którą prof. Krystyna Iglicka nazwała „krwawieniem ludźmi”. Tandem Tusk/Komo-rowski kontynuuje dzieło okrągłego stołu i wejścia do UE – niszczą Polską gospodarkę, zmuszając kolejne rzesze młodych Polaków do wyjazdu „za chlebem”.

Co możemy w tej sprawie zrobić? Nie poprawimy szybko sytuacji ekonomicznej, ale możemy wzmacniać pozaekonomiczne czynniki wiążące Polaków z krajem nad Wisłą. Możemy budować u siebie nawzajem poczucie dumy narodowej – poznawać chlubne karty historii, odkłamywać lewacką propagandę deprecjonowania polskości, wykonywać sumiennie swoje powinności i żyć zgodnie z deklarowanymi wartościami. Możemy wzmacniać wzajemne więzi, łączyć się w grupy wsparcia, pomagać mniej zaradnym i tworzyć przyjazny klimat więzi społecznych. Tu jest ogromne pole do aktywności dla kościołów chrześcijańskich – jeśli my nie damy narodowi wzoru, to skąd ma on przyjść?


Warto też skończyć z mitem wyższego wykształcenia. Oto zasłyszana niedawno rozmowa dwojga pracowników hipermarketu: „Co skończyłaś? Polonistykę, a Ty? Politologię…” Jeśli ponad połowa młodych Polaków kończy studia, to jaką one mogą przedstawiać wartość? Musimy naszym dzieciom pomóc rozpoznać, czy studia to nie jest dla nich  strata czasu, czy nie powinni wcześniej wejść w samodzielne życie i rozpocząć żmudną drogę do materialnej niezależności. Trzeba przywrócić szacunek do zawodów rzemieślniczych i do rolników. To w tych obszarach buduje się znaczna część naszej ekonomicznej przyszłości.

Nade wszystko musimy pomóc młodemu pokoleniu przeciwstawić się kulturze braku wartości czy ograniczeniu się do sfery materialnej. Na tym kierunku rozgrywa się główny konflikt w walce o przetrwanie naszej cywilizacji – człowiek bez wartości, bez Boga, żyjący tylko „tu i teraz” to wymarzony obiekt obróbki medialnej dla koncernów oraz politycznych szalbierzy. Niestety hierarchowie kościelni wydają się mało zainteresowani ratowaniem młodych Polaków. Co więcej, zamiast dawać im „pokarm o właściwej porze” (Mat. 24:45), sączą im zgubną truciznę. Bo jak inaczej nazwać zachowanie człowieka obdarzonego przez młodzież ogromnym autorytetem i powołującego się na Jana Pawła II, który daje młodzieży za wzór Bronisława Komorowskiego? Na ks. Janie Górze i dominikanach, którzy zaprosili tę personę do Lednicy, nie pozostawia suchej nitki Aleksander Ścios:

„Po złożeniu homagium przez Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, podpisaniu orędzia z wysłannikiem płk. Putina, publikacji „przesłania” Komorowskiego w śpiewniku uczestników Orszaku Trzech Króli, mamy kolejny akt politycznego serwilizmu. Akt szczególnie niegodziwy i podstępny, bo odnoszący się do młodzieży zgromadzonej na modlitewnym spotkaniu na polach Lednicy.

Zapraszając Komorowskiego na XVII Spotkanie Młodych Lednica 2000, ojcowie dominikanie poczynili wyrazisty gest polityczny pod adresem środowiska Belwederu. Ta decyzja nie znajduje innego uzasadnienia i nie wolno doszukiwać się w niej sensu religijnego czy patriotycznego. Komorowskiego nie zaproszono ze względu na jego życiową postawę lub przymioty osobiste. Nie wpuszczono go dlatego, że swoim życiem zasłużył na miano „ojca narodu” czy „męża stanu”. Ta wizyta leżała w interesie obu stron i tylko w kontekście interesu należy ją oceniać.

Ten, kto podjął decyzję, wykorzystał cynicznie nie tylko tradycję spotkań lednickich, ale potraktował instrumentalnie polską młodzież i świadectwo wiary dawane przez młodych Polaków. (…) W takim działaniu wolno się dopatrywać szczególnie groźnej intencji. Ludzie, którzy chcieliby uczynić z Komorowskiego „wzór ojcostwa” i „konserwatyzmu”, wydają się liczyć na to, że zapomnimy, kim naprawdę jest ten człowiek, jakim wartościom politycznym hołdował, z kim przestawał, co mówił i robił w swojej karierze.

W narzuconej Polakom optyce mamy nie pamiętać, że lokator Belwederu przez lata wspierał „czerwoną generalicję” i środowisko wojskowej bezpieki, stając się najzagorzalszym obrońcą i politycznym patronem ludzi WSI. Mamy zapomnieć jego pełne pogardy słowa na temat przeciwników politycznych i nie pamiętać o nienawiści, jaką żywił wobec prezydenta Kaczyńskiego. Mamy wymazać z pamięci obraz roześmianej twarzy Komorowskiego, gdy nasz prezydent wracał w trumnie z nieludzkiej ziemi.

Mamy nie rozumieć, skąd brała się radość kremlowskich satrapów po wyborze tego człowieka i nie dostrzegać jego rozlicznych kontaktów z ludźmi służącymi Moskwie. Mamy zapomnieć, że jego serdecznym przyjacielem i alter ego jest poseł na P. i to, czego nie mógł zrobić i powiedzieć lokator Belwederu, zawsze wykonywał jego kamrat. Bo i to mamy zapomnieć, że za sprawą Komorowskiego rozpętano walkę z krzyżem upamiętniającym ofiary Smoleńska, że pod jego siedzibą drwiono ze zmarłych, bito i lżono modlących się ludzi. Zapomnieć mamy tym szybciej, że w tym samym czasie polski Episkopat słał do Komorowskiego zadziwiające homagium, a opluwanych i bitych przez motłoch Polaków nazwano „fanatyczną sektą” i ludźmi „zadymionymi PiS-em”.

Jeśli ojciec Góra i podobni mu ludzie Kościoła chcą młodym Polakom stawiać „na wzór” postać Komorowskiego – niech mają dość odwagi, by zmierzyć się z prawdą o tej postaci.” CENA STRACHU, bezdekretu.blogspot.com

Mądra młodzież nie da się nabrać na fałszywe nuty. Potrzebuje autentyzmu i szczerości. Warto zapytać, dlaczego tak wielu młodych ludzi porzuca wiarę i z niechęcią odnosi się do kościoła? Czy czasem przykład nie przyszedł z góry? Czy młodzi nie zaobserwowali letniości i obłudy w wierze swoich rodziców? Czy służąc do mszy, nie poznali prawdziwego oblicza kapłana, który krótko potem zmienia się w „rozmodlonego świętego”? Już apostoł Paweł ostrzegał, skąd bierze się agresywny ateizm:

Ty więc, który uczysz drugiego, siebie samego nie pouczasz? Który głosisz, żeby nie kradziono, kradniesz?
Który mówisz, żeby nie cudzołożono, cudzołożysz? Który wstręt czujesz do bałwanów, dopuszczasz się świętokradztwa?
Który się chlubisz zakonem, przez przekraczanie zakonu bezcześcisz Boga?
Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu. Rzym. 2:21-24

TWÓJ RUCH – DEBATA CZY EMIGROWAĆ?

CZEGO BAŁA SIĘ GAZETA WYBORCZA, TEGO NIE BAŁ SIĘ TWÓJ RUCH!

Jacek Piotrowski - wiceprezes zarządu Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości UMCS

Bardzo dużo było pesymizmu. Ja jestem optymistą i nie obawiam się instytucji państwa, bo od każdego z nas zależy, co w przyszłości będziemy robić. Oczywiście, że są podatki, jest źle, ale one są wszędzie, nawet Kajmany od nich nie uciekną. W Polsce podatki są horrendalne. Gdy zakładamy działalność gospodarczą w Niemczech, jeśli nie przynosi nam ona zysków, nie musimy płacić żadnych podatków. W Polce po założeniu działalności już w pierwszym miesiącu musimy płacić ZUS.

Jest bardzo dużo minusów, ale można to zmieniać. Uważam, że w Polsce można zarabiać bardzo dobre pieniądze, uważam, że w Lublinie można zarabiać bardzo dobre pieniądze. Moim zdaniem problem nie wynika z tego, że w Polsce jest źle, ale z tego, że w Polsce ludzie w siebie nie wierzą. Nie wierzą, że można zrobić wszystko. Jeśli chcemy obalić rząd, to po prostu wstajemy i to robimy. Bo wszystko zależy od nas. Jeśli chcemy coś osiągnąć, można to zrobić, wierzcie mi.

Wielu ludzi woli narzekać. Dlaczego woli narzekać? Bo tak jest łatwiej. A wziąć się do roboty i zmienić coś wokół siebie? To już troszeczkę jest z tym problem...

Koszty pracy w Polsce są po prostu horrendalne i porównując się z resztą Europy, jesteśmy w tej dziedzinie liderami.

Decyzja, którą wyda urząd skarbowy, obejmuje tylko urząd, który ją wydał. Jeśli robię szkolenie w Kielcach i pytam o coś urząd skarbowy, to on wydaje mi pozwolenie. Jeśli to samo szkolenie przeprowadzę później we Wrocławiu, urząd orzeknie, że złamałem prawo, okradłem państwo, muszę płacić podatki, dlatego że interpretacja jednego urzędu nie wiążą żadnego innego.

Michał Kabaciński - Ruch Palikota, poseł na Sejm RP VII kadencji

Żeby taki zespół zbudować, musi być poczucie zaufania do siebie nawzajem, do swojego sąsiada. Moi rodzice często opowiadają, jak kiedyś mieszkali w bloku na starym osiedlu i wszyscy ludzie, którzy tam mieszkali, rozmawiali ze sobą na klatce, można było pogadać z sąsiadem w sklepie osiedlowym w kolejce. A jak to dzisiaj jest w mojej rzeczywistości? Wszyscy patrzą na siebie wrogo. Sąsiad sąsiadowi nie odpowiada „dzień dobry”. Z czego to wynika? Dzisiaj, szczególnie pośród młodych ludzi, nie budujemy poczucia, że nie możesz myśleć indywidualnie, tylko musisz pamiętać, że w grupie jest raźniej. Musimy odbudować już podczasedukacji w szkole poczucie zespołowego działania. Dlaczego sprawdziany rozwiązujemy indywidualnie, a nie np. w kilkuosobowych zespołach? W ten sposób tworzylibyśmy poczucie, że ze sobą rozmawiamy i jesteśmy zależni od siebie. To by w przyszłości owocowało, umielibyśmy budować relację i zespół.

Niedawno byłem na spotkaniu z profesorem Kołodką. Podczas dyskusji padła myśl, że jeśli nie zmienimy podejścia państw całego świata do gospodarki i zarządzania środkami, możemy doprowadzić do sytuacji, w której będzie wojna. Niejeden powiedział, że wojna jest pewnego rodzaju oczyszczeniem z różnych patologii i właśnie po wojnie budują się nowe gospodarki, a wszystko rozwija się od początku. Są pewne obawy i po części zgodzę się z nimi, że jeśli nic nie zmieni, to za dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat może dojść do dużego konfliktu – prędzej czy później ten balon pęknie.

Paweł Chojecki - pastor Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie, redaktor naczelny miesięcznika "idź Pod Prąd"

Emigracja jest „nagrodą” za wejście Polski do UE! Emigracja tak wielkiej części narodu jest „nagrodą” za głupotę większości Polaków, którzy po 1989 roku wybrali sobie takie elity i którzy wybrali przy dźwiękach „Ody do radości” wejście do UE praktycznie jako niewolnicy, jako tania siła robocza!

Co by było, gdyby ten milion czy dwa miliony młodych, produktywnych, przedsiębiorczych ludzi zostało w Polsce, a nie wyjechało?

Człowiek, który zostanie wprowadzony w kult konsumpcjonizmu, ląduje często w kredytach, poważnie zadłużony. Wtedy ma już pętlę na szyi, nie ma innego wyjścia, jak jechać za granicę, bo tu zostanie bankrutem, zlicytują go etc.

Pomyślcie też o tym aspekcie. Czy swoją nadzieję trzeba lokować w nowym iPhonie, nowym samochodzie, komputerze...

Poczucie bezpieczeństwa. Nasze państwo się zwija. Może się w dalszym ciągu zwijać w ślimaczym tempie, stopniowo zmniejszając nasze poczucie bezpieczeństwa, albo też stanie się to na ostro i dojdzie do zamieszek i rozruchów społecznych. Wtedy żadna policja, która zapewne schowa się i ucieknie, nie zapewni nam bezpieczeństwa. Dlatego zachęcam młodych ludzi do odwiedzania strzelnic i ćwiczenia się w strzelectwie sportowym. Zawsze było to mocną stroną Polaków. Polak, który uważał się za szlachcica, zawsze miał szablę i konia. Dziś o szablę i konia może być ciężko, ale do strzelectwa sportowego bardzo namawiam.

Nasz naród dał już się raz ogłupić pewnej grupie ludzi, później im znowu zaufał, po czym znów wystawili go do wiatru – mam pewne wątpliwości, czy nie potrzeba nam pewnej rewolucji mentalnej. Być może Polacy potrzebują terapii szokowej, aby mogli zobaczyć rzeczywistość w prawdziwych kolorach. W chwili obecnej poprawę odczytałbym jako zjawisko w kategoriach cudu.

Marian Kowalski - członek Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego

Nie znam takiego narodu, który by odniósł sukces, wyzbywając się własnego państwa. Natomiast podam wiele przykładów, które pokazują, że odzyskując albo budując własne państwo, narody osiągają sukces, jak to się stało choćby w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Indiach, Izraelu. Przykładem mogą też być Rosjanie, którzy swego państwa się nigdy nie wyrzekną, choćby ich nie wiadomo jak krzywdzono w tym państwie. Dlatego uczmy się od ludzi rozsądnych. Tymczasem przekonuje się nas, że lepiej wyrzec się swojego państwa, lepiej oddać część kompetencji i suwerenności obcym. Ja nie bardzo wierzę w altruizm. Nigdy w życiu nikt mi nie dał pieniędzy, oprócz osób mi bliskich, napewno nikt obcy. Obcy prędzej człowieka okradną, oszukają, zostawią na lodzie. Dlatego uważam, że Polacy powinni wierzyć we własne państwo, wybierać do władzy ludzi, którzy traktują służbę publiczną jako akt poświęcenia, a nie karierę osobistą.

Nigdy nie słyszałem ani jednego polityka, który powiedział, że koszta pracy są za niskie. Wszyscy mówią, że koszta pracy wywołują bezrobocie, że młodzi uciekają za granicę. Oczywiście, że tak. Z tym, że jest to najłatwiejszy sposób ściągnięcia z ludzi pieniędzy. A te pieniądze są potrzebne. Komu? Potrzebne są systemowi. Politykom, którzy płacą swoim zwolennikom urzędami. Dlatego powstaje biurokracja – bo swoim trzeba dać miejsce w urzędzie. Taki jest mechanizm tej demokracji. Politycy łupią nas z pieniędzy, aby utrzymać swoje „dwory”, urzędników, dać im władzę, dać możliwość pastwienia się nad nami. Inaczej politykom nikt by nie pomagał w kampaniach wyborczych, nie wybierał, nie zostaliby pasożytami na zdrowym ciele narodu. Ale ci politycy nie biorą się z rękawa. Pokazywani są w niektórych telewizjach, lansowani na siłę, zwołuje się konferencje prasowe, na których nie mają nic do powiedzenia, pokazuje się ich jedynie ludziom, w końcu ludzie na nich zagłosują. Tutaj sięgamy jądra systemu. Otóż w Polsce mamy coś takiego, że kilometr autostrady incydentalnie kosztował jedenaście razy drożej, stadiony kosztowały pięć razy drożej i się walą. Wszelkie inwestycje publiczne infrastrukturalne to możliwość kradzieży gigantycznych pieniędzy. Pieniędzy nie kradną krasnoludki. Nie, to są kolesie, którzy przy Okrągłym Stole dostali na tacy od generała Kiszczaka i tzw. opozycji demokratycznej tytuły magnackie i szlacheckie. Suchą nóżką przeszli z systemu do systemu i teraz ich dzieciątka i wnuczęta są na najwyższych stanowiskach. Nasze państwo to dziurawa beczka. Przy każdej z tych dziur siedzi zaprzyjaźniony facet z dawnego układu. Mówimy, że obniżymy koszta pracy – któż by nie chciał obniżyć. Ale musimy najpierw obalić wreszcie system Okrągłego Stołu, odpędzić te świnie od koryta, nim wyciągną nam resztki krwi.

Najbardziej szkoda mi tego, że kolejne pokolenie Polaków, dwudziestopięciolatków, będzie kolejnym zmarnowanym pokoleniem. Mnie już nie czeka nic dobrego, ale resztką sił chcę przekonać was do tego, że jeżeli wasze życie nie ma być zmarnowane, jak nasze, to zróbcie wszystko, by te świnie rozpędzić. Oni nie mają żadnych walorów. Ani intelektualnych, ani moralnych.


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut