Strona główna Tagi Bóg

Tag: Bóg

Benedykt XVI zapowiada Apokalipsę!

W ostatnich dniach opublikowano sensacyjny list papieża Benedykta XVI do rabina Arie Foglera, w którym papież zapowiada przyszłe nawrócenie dwunastu pokoleń Izraela do Jezusa...

Pence: Boże błogosław Polskę, Boże błogosław Amerykę!

Ameryka zawsze będzie stała wraz z narodem polskim – powiedział wiceprezydent USA Mike Pence. Wiceprezydent i jego małżonka Karen Pence razem z polską parą prezydencką...

Prezydent USA Donald Trump: “Dziękujmy za cud życia, majestat stworzenia i...

Prezydent USA Donald Trump podczas dorocznego Narodowego Śniadania Modlitewnego dużo czasu poświęcił sprawie aborcji. - Musimy zbudować kulturę, która docenia godność i świętość ludzkiego życia. Wszystkie...

Karol Darwin światłością świata?

Archiwum: Idź Pod Prąd 2016, nr 139-141 (luty-kwiecień), s. 7-8. Radosław Kopeć Jeden z najbardziej znanych propagatorów darwinizmu naszych czasów Richard Dawkins twierdzi, że Darwin przyniósł...

SERWIS INFORMACYJNY, 28 maja 2018 r.

Katolicka Irlandia za zabijaniem dzieci W piątek Irlandczycy zagłosowali w referendum za zniesieniem przepisu konstytucji, który daje nienarodzonemu dziecku równe prawo do życia jak jego...

DLACZEGO BÓG DOPUSZCZA BÓL PO STRACIE BLISKICH?

Wszystkie nasze nieszczęścia i cierpienia to konsekwencja buntu pierwszych Rodziców. To wiemy. Ale przecież Jezus przyszedł na ziemię, by umrzeć za nasze grzechy – zapłacić całkowicie, w pełni należną każdemu z nas osobiście karę. Jeśli więc rozpoznamy ofertę Jezusa i zawołamy do Niego jak łotr ukrzyżowany po prawicy (Łuk. 23:42-43), jesteśmy uratowani, czyli zbawieni. Czyż w takiej sytuacji nie powinniśmy już więcej nie cierpieć? Przecież Jezus wziął na siebie przyczynę naszych cierpień!

Po świecie ciągle krążą duchowi oszuści obiecujący ludziom życie bez cierpienia. Można ich znaleźć nawet w łonie chrześcijaństwa – „uwierz w Jezusa, a będziesz zdrowy, bogaty i szczęśliwy”. Bóg jednak uznał, że cierpienie jest nam potrzebne. Nawet ludzie już uratowani przez Jezusa cierpią. Przykładem jest ap. Paweł:

Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie,troska o wszystkie zbory. Jeśli kto słabnie, czy i ja nie słabnę? Jeśli kto się potknie, czy i ja nie płonę?                             2 Kor. 11:24-29

Dlaczego więc Bóg pozostawił dla nas cierpienie? Szczególnie skupię się na cierpieniu po stracie ukochanych. Ten ból nie ominął nawet samego Jezusa, gdy był na ziemi (pełny pełny opis - Jan. 11:1-45):

Panie, gdybyś tu był, nie byłby umarł mój brat. Jezus tedy, widząc ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy z nią przyszli, rozrzewnił się w duchu i wzruszył się, i rzekł: Gdzie go położyliście? Rzekli do niego: Panie, pójdź i zobacz. I zapłakał Jezus. Rzekli więc Żydzi: Patrz, jak go miłował.
Jan. 11:32-36

Śmiercią ludzi obcych mało się przejmujemy – umierają przecież codziennie tysiące. Co innego, gdy śmierć uderza blisko nas – wtedy traktujemy ją osobiście. Wtedy dopiero stajemy oko w oko z czymś, co nas przerasta, każe zamilknąć i wyrwać się z codzienności. Dopiero ten przeszywający serce ból budzi nas z nirwany „wiecznego życia na ziemi”. W pierwszej kolejności dociera do nas  nieodwołalność śmierci – to już się stało i nigdy się nie cofnie. Już nic nie można zrobić. Koniec. Dla niego i dla mojej więzi z nim. Tak, jakbyśmy nagle stanęli nad bezdenną przepaścią. Wszystko wokół znikło lub przynajmniej straciło barwy – widzimy tylko tę nieodwołalność, która świdruje nasze myśli.

Nie jest to jednak bezcelowe doświadczenie. W zależności od naszego związku z Bogiem kieruje nas ono ku różnym zastosowaniom.

Po pierwsze, dla osób niewierzących lub tylko religijnych śmierć bliskich rodzi pytania o to, co dalej. Co z nim się stało? Czy jest teraz w niebie? Czy może człowiek to tylko „garść prochu” i nie ma niczego poza materią? Co będzie ze mną? Czy jeszcze się kiedyś spotkamy?

To jak najbardziej zasadne rozterki. Być może jednym z głównych celów tego bólu jest zmuszenie nas do poważnej refleksji nad życiem wiecznym. Nie warto więc zagłuszać tego bólu i uciekać od ważkich pytań. Gdy znajdziemy na nie prawdziwą odpowiedź, zrozumiemy, jak ciężkie zadanie miał Bóg, by otworzyć nam oczy na duchową rzeczywistość.

Po drugie, ból śmierci przypomina nam o tym, że nie żyjemy w niebie. Człowiek współczesny ma zasadniczo bardzo miłe i łatwe życie – stąd ogromny rozwój przemysłu rozrywkowego. W tym wirze przyjemnych bodźców możemy zasmakować w ziemskim życiu i nie tęsknić do prawdziwego nieba. Śmierć i ból „sprowadzają nas na ziemię”.

I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi, i otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie.                      Obj. 21:3-4

Po trzecie, śmierć przypomina nam o pilności zadania. Dla niezbawionych jest to zadanie nawrócenia, znalezienia prawdziwej (czyli wąskiej - Mat. 7:13-14) drogi powrotu do Ojca. Dla narodzonych na nowo uczniów Jezusa jest to przypomnienie o misji ratowania bliźnich zagrożonych wiecznym potępieniem:

Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem.
2 Kor. 5:19-20

Szczególnie gdy umrze ktoś, komu nie zdążyliśmy powiedzieć ewangelii o zbawieniu, dociera do nas ogromna ranga misji, jaką realizujemy. To nie wciskanie ludziom jakiegoś kitu, którego tak naprawdę nikt nie potrzebuje – to  ratowanie ludzi przed wieczną śmiercią. I tylko tu na ziemi, w ciągu krótkiego życia, można z tego ratunku skorzystać – potem koniec, nie ma drugiej szansy, nie ma zmiany werdyktu:

…postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd.                                Hebr. 9:27

Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga, kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia. O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne.
1 Jana 5:10-13

W bólu po stracie bliskiego Bóg przygotował dla na mądrość i poprawę naszego dotychczasowego stanu:
Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiady; bo tam widzi się kres wszystkich ludzi, a żyjący powinien brać to sobie do serca. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo gdy smutek jest na twarzy, serce staje się lepsze. Serce mądrych jest w domu żałoby, lecz serce głupich w domu wesela.
Kazn. 7:2-4

Jeśli nasz ukochany zmarły zaufał w swoim doczesnym życiu Chrystusowi co do swojego zbawienia (i my również należymy do Jezusa), wtedy możemy mieć pewność, że nasza rozłąka jest tymczasowa i że niebawem spotkamy się znowu. Tak właśnie Jezus pocieszał siostrę zmarłego Łazarza:

Zmartwychwstanie brat twój. Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?                                   Jan. 11:23-26

Ważne więc, byś miał pewność, że po śmierci czeka Cię niebo; byś miał ją wypływającą z właściwych przesłanek, a nie fałszywej nadziei (wielu ludzi pociesza się frazesami, że nie są gorsi od innych; że chodzą do kościoła; że w życiu zrobili więcej dobra niż zła i zasługują na niebo; że w ostateczności posiedzą trochę w czyśćcu itp. – tym zalecam lekturę: Filip. 3:4-9). Ważne też, byś miał pewność, że twoi bliscy poznali drogę do nieba – gdy umrą, będzie za późno. Przede wszystkim zaś, byś zastanowił się, czy jest w życiu ważniejsza misja niż nieść tym, którzy nie znają osobiście Jezusa, Jego zbawiającą ewangelię?

Albowiem nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy.
Rzym. 1:16

LISTY ATEISTY

Niektórzy ludzie zadają sobie różne trudne pytania na temat Boga. Chrześcijanom zdarza się uciekać od odpowiedzi na nie, a nierzadko nawet dystansować się od „ateistów”. Niniejsza rubryka jest miejscem na zadanie dowolnego pytania na temat Boga lub wyrażenia wątpliwości co do Jego istnienia. W miarę możliwości podejmiemy dyskusję.

Piotr: Skoro Bóg jest doskonały i samowystarczalny, to oznacza, że nie potrzebuje do istnienia niczego. Tymczasem chrześcijański Bóg potrzebuje czci od swojego stworzenia.
Okazuje też słabości, jak wpadanie w gniew. Nie może być zatem doskonały.


Gdyby Bóg przedstawiony w Biblii czegoś potrzebował (w sensie niemożności istnienia bez tego), rzeczywiście byłby tylko jednym z bożków wymyślonych przez ludzi na swoje podobieństwo. Biblia jasno odcina się od takiego postrzegania Boga:

Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych. Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. Dz.Ap. 17:24-25

Bóg Biblii nie potrzebuje niczego z naszej strony. Pragnie jednak, byśmy odwzajemnili Jego miłość do nas. Nie jest Mu ona jednak niezbędna do istnienia.

Biblia często pokazuje różnice pomiędzy bogami wymyślonymi przez ludzi, a Bogiem w niej objawionym:

Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu. Dz.Ap. 17:29

Bóg nasz jest w niebie, Czyni wszystko, co zechce.
Bożyszcza ich są ze srebra i złota, Są dziełem rąk ludzkich.
Mają usta, a nie mówią, Mają oczy, a nie widzą.
Mają uszy, a nie słyszą, Mają nozdrza, a nie wąchają.
Mają ręce, a nie dotykają, Mają nogi, a nie chodzą, Ani nie wydają głosu krtanią swoją.
Niech będą im podobni twórcy ich. Wszyscy, którzy im ufają! Ps. 115:3-8

Wzięli tedy cielca, którego im dano, oprawili go i wzywali imienia Baala od rana aż do południa, mówiąc: Baalu, wysłuchaj nas. Lecz nie było żadnej odpowiedzi. Wykonywali przy tym taniec kultowy wokoło ołtarza, który wznieśli. A gdy nastało południe, Eliasz zaczął drwić z nich, mówiąc: Wołajcie głośniej, wszak jest bogiem, ale może się zamyślił lub jest czym innym zajęty, lub może udał się w drogę, albo może śpi? Niech się więc obudzi!

Wołali więc głośno i według swojego zwyczaju zadawali sobie rany nożami i włóczniami, aż krew po nich spływała. A gdy minęło południe, oni trwali jeszcze w swoim upojeniu aż do pory składania ofiary z pokarmów, ale nie było żadnej odpowiedzi.

Wtedy Eliasz rzekł do całego ludu: przystąpcie do mnie. A gdy cały lud zbliżył się do niego, on naprawił zburzony ołtarz Pana. (…) I rzekł: Napełnijcie cztery wiadra wodą i wylejcie je na ofiarę całopalną i na drwa. Potem rzekł: Powtórzcie to jeszcze raz. I oni powtórzyli to jeszcze raz. I znów rzekł: Uczyńcie to po raz trzeci. I oni uczynili to po raz trzeci.

35. I spłynęły wody te z ołtarza tak, że i rów wypełnił się wodą. A gdy nadeszła pora składania ofiary z pokarmów, prorok Eliasz przystąpił i rzekł: Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Niech się dziś okaże, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja twoim sługą i że według twego słowa uczyniłem to wszystko. Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca.

Wtedy spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył. Gdy to cały lud zobaczył, padł na twarz, mówiąc: Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem! 1 Król. 18:26-39

Drugim przez Pana poruszanym problemem jest gniew Boga, który rzekomo wskazuje na jego niedoskonałość. Jest to antropomorfizacja Boga – przypisywanie mu naszych cech i ocenianie ich z naszej perspektywy. Zwykle oceniamy ludzki gniew jako słabość lub wadę. Tę perspektywę łatwo przenosimy na Boga. Jeśli Bóg wpada w gniew, tak jak człowiek, to jest niedoskonały. Trzeba by jednak wykazać, że gniew Boga jest moralnie naganny lub niekontrolowany. Biblia przedstawia tu zgoła inną perspektywę:

Gniew Boga jest sprawiedliwy – to znaczy zawsze wypływa ze słusznych przesłanek.

Jeśli bowiem nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czyż Bóg jest niesprawiedliwy, gdy gniew wywiera? Po ludzku mówię. Z pewnością nie!Bo jak Bóg ma sądzić ten świat? Rzym. 3:5-6

Przykładem sprawiedliwego gniewu, który podlega pełnej kontroli, jest znane zachowanie Jezusa przeciw religijnemu kupczeniu:

I zastał w świątyni sprzedających woły i owce, i gołębie, i siedzących wekslarzy.

I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał, a do sprzedawców gołębi rzekł: Zabierzcie to stąd, z domu Ojca mego nie czyńcie targowiska. Wtedy uczniowie jego przypomnieli sobie, że napisano: Żarliwość o dom twój pożera mnie. Jan. 2:14-17

Różnicę pomiędzy gniewem ludzkim i Bożym widzimy też w historii z Jonaszem:

Na polecenie króla i jego dostojników ogłoszono taki rozkaz: Ludzie i zwierzęta, bydło i owce niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i niech nie piją wody! Niech włożą włosiennice, zarówno ludzie jak i bydło, i niech żarliwie wołają do Boga, niech każdy zawróci ze swojej złej drogi i od bezprawia, własnoręcznie popełnionego. A może Bóg znów się użali i odstąpi od swojego gniewu, i nie zginiemy.

A gdy Bóg widział ich postępowanie, że zawrócili ze swojej złej drogi, wtedy użalił się Bóg nieszczęścia, które postanowił zesłać na nich, i nie uczynił tego.

Jonaszowi bardzo się to nie podobało, tak że się rozgniewał.

I modlił się do Pana, mówiąc: Ach, Panie! Czy nie to miałem na myśli, gdy jeszcze byłem w mojej ojczyźnie? Dlatego pierwszym razem uciekałem do Tarszyszu; wiedziałem bowiem, że Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, cierpliwym i pełnym łaski, który żałuje nieszczęścia. Otóż teraz, Panie, zabierz moją duszę, bo lepiej mi umrzeć aniżeli żyć.

A Pan odpowiedział: Czy to słuszne, tak się gniewać?(…)

Lecz nazajutrz z pojawieniem się zorzy wyznaczył Bóg robaka, który podgryzł krzew rycynowy, tak że usechł. A gdy wzeszło słońce, zesłał Bóg suchy wiatr wschodni i słońce prażyło głowę Jonasza, tak że omdlewał i życzył sobie śmierci, mówiąc: Lepiej mi umrzeć niż żyć.

Wtedy rzekł Bóg do Jonasza: Czy to słuszne, tak się gniewać z powodu krzewu rycynowego? A ten odpowiedział: Słusznie jestem zagniewany, i to na śmierć.

A Pan rzekł: Ty żałujesz krzewu rycynowego, koło którego nie pracowałeś i którego nie wyhodowałeś; wyrósł on w ciągu jednej nocy i w ciągu jednej nocy zginął, a Ja nie miałbym żałować Niniwy, tego wielkiego miasta, w którym żyje więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie umieją rozróżnić między tym, co prawe, a tym, co lewe, a nadto wiele bydła?

Jon. 3:7-10 i 4:1-11

Gniew sam w sobie nie jest więc moralnie zły – może mieć jedynie złe powody lub formy wyrazu. Warto też nadmienić, że Bóg stale powściąga Swój słuszny gniew przeciwko ludzkości:

Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. 2 Piotr. 3:9

NAJNOWSZE ARTYKUŁY