Łatwość, z jaką protestantyzm w połowie XVI wieku szerzył się na terenie Polski i Litwy, musiała szokować ludzi mieszkających w tym czasie w innych krajach. Także dziś ktoś, kto zna historię konfrontacji między zwolennikami i przeciwnikami reformacji na zachodzie Europy, może być nią zdziwiony. W Niemczech, Niderlandach, Francji, Anglii i Hiszpanii uznawanych za wyżej stojące pod względem kulturalnym od Polski tolerowanie odmiennych poglądów w sprawach duchowych było wtedy potępiane jako przejaw obojętności wobec Boga. Niewątpliwie jest w tej ocenie wiele racji. Na tolerancję łatwo jest nam się zdobyć tylko w sprawach, które niewiele nas obchodzą. Korzystając z tej „mody na gorliwość”, biskupi i inkwizytorzy byli w stanie zmobilizować katolików przeciwko swym zarażonym herezją rodakom i zadawać im mocne ciosy. Protestanci z kolei, tam gdzie zdobyli władzę, z podobnych powodów i w podobny sposób prześladowali katolików i wyznawców innych nurtów protestantyzmu.

 

W państwie polsko-litewskim żyło wtedy 10 milionów ludzi. W czasie, gdy zainteresowanie reformacją osiągnęło swój szczyt, wyznawcy wszystkich jej odłamów mogli liczyć około 200 tysięcy. Stanowiąc wyraźną mniejszość, podejmowali oni działania, które ich współwyznawcom na Zachodzie przy takiej liczebnej przewadze katolików nie przyszłyby nawet na myśl. Byli wśród nich politycy, którzy zupełnie nie kryli się ze swoimi przekonaniami i nie szkodziło to ich karierze. Byli też artyści, którzy swoimi utworami starali się szerzyć biblijne przesłanie. Potomność zapamiętała Mikołaja Reja, ale działało ich więcej, i to nie tylko pisarzy. Zapomnianego dziś Wacława z Szamotuł do czasów Fryderyka Chopina uważano za najwybitniejszego polskiego kompozytora.1 W tych czasach najwydajniejszym sposobem docierania do ludzkich umysłów było posługiwanie się słowem drukowanym. Polscy różnowiercy wiedzieli o tym i podejmowali odpowiednie działania. Zapamiętano, że wydali Biblię Brzeską, ale duże znaczenie miał też fakt, że po prostu drukowali więcej od katolików. Wydawali najróżniejsze pozycje, od traktatów teologicznych po poradniki rolnicze. Jeszcze pod koniec XVI wieku, gdy zwolenników reformacji w Rzeczpospolitej ubywało, mieli oni 24 drukarnie, a katolicy 21.2 Ten sukces mógł być jeszcze większy, gdyby nie pazerność protestanckiej szlachty, która zagarniała dobra katolickich parafii i klasztorów i często trwoniła je na swe zachcianki, skąpiąc Bogu każdego grosza.3

 

Podobnie rzecz miała się ze szkołami. Najbardziej znane było gimnazjum pińczowskie, ale także niektóre inne szkoły zborowe osiągały bardzo wysoki poziom. Mogło ich być więcej, mówiło się nawet o protestanckim uniwersytecie, ale nie udało się zebrać funduszy.4 Także w tej dziedzinie katolicy długo nie przeszkadzali, ale tacy patroni, jak Mikołaj Rej, który budował szkoły i nawet zbory, należeli do rzadkości.5

 

Polscy protestanci z reguły używali świątyń odebranych katolikom, z których usuwali obrazy, rzeźby i krucyfiksy. Jezuici zarzucali im profanację około 2000 świątyń.6 Najprawdopodobniej przesadzali, ale można uznać, że było kilkaset takich przypadków. Na zachodzie Europy znacznie drobniejsze incydenty wywoływały wojny religijne. W Polsce i na Litwie wyznawcy religii panującej znosili to spokojnie. Czy zabrakło wtedy w naszym kraju gorliwych katolików?

 

Rzeczywiście nie było ich wielu, ale przecież podobnie rzecz się miała także na Zachodzie. Tam jednak rozumiało się samo przez się, że władza państwowa musi jakąś religię popierać i zwalczać wszystkie inne. Prymas Dzierzgowski starał się, by tak też było w Polsce. Okazja nadarzyła się wkrótce i w dużym stopniu stworzyli ją sami protestanci. Wkrótce po wstąpieniu Zygmunta Augusta na tron okazało się, że po kryjomu zalegalizował swój długoletni romans, żeniąc się z Barbarą Radziwiłłówną. Oczywiście innym wielkim rodom magnackim nie w smak był taki sukces Radziwiłłów, ale nie tylko one chciały ich pognębić. Radziwiłłowie dążyli zawsze do zachowania możliwie dużej niezależności Litwy wobec Korony. Wyrażała się ona między innymi w tym, że Polacy nie mogli posiadać na Litwie majątków.7 Rzecz jasna ci, którzy marzyli o założeniu folwarku na żyznych ziemiach ukraińskich należących wtedy jeszcze do Wielkiego Księstwa, dążyli do osłabienia pozycji przeciwników „integracji”. Rozgłaszali słowem i drukiem, jak źle prowadzi się Barbara i uznawali małżeństwo króla za „mezalians”. Zgodnie domagali się jego unieważnienia katolicy i protestanci. Ani jedni, ani drudzy nie widzieli w tym niczego niestosownego. Początkowo także prymas Dzierzgowski przyłączył się do tej kampanii, obiecując zwolnić monarchę z przysięgi i rozłożyć winę wiarołomstwa na wszystkich poddanych. Widząc jednak, że Zygmunt August niezłomnie trwa przy żonie, zmienił front i w roku 1550 ukoronował ją.8 Oczywiście nie zrobił tego za darmo. 12 grudnia 1550 roku król zobowiązał się nie dopuszczać heretyków do senatu i urzędów, a zatwardziałych wyganiać z kraju. Nakazał też starostom pod groźbą kar pilną obronę praw i przywilejów duchowieństwa oraz ściganie różnowierców.9

Zobacz też:  Słomiany ogień cz.9 - Nagiego Chrystusa ukrzyżowanego sługa

 

Wyegzekwowanie tych edyktów okazało się niemożliwe i można podejrzewać, że Zygmunt August przewidywał to już, wydając je. Stan szlachecki w Polsce zazdrośnie strzegł praw, które mu przysługiwały, i umiał je stosować. Urzędnicy i sędziowie królewscy też do niego należeli i rozumieli, że ukaranie jednego z panów braci za wyznawanie niewłaściwej religii może stać się wstępem do odebrania im wolności, jakiej nikt inny na świecie nie miał. Dlatego niezależnie od swych poglądów w kwestii wiary kierowali się stanową solidarnością. Zarządzenia króla sabotowano na różne sposoby. Edykty przeciwko różnowiercom zostały wydane bez zgody szlachty, a przecież w myśl konstytucji sejmowej Nihil novi żadne nowe prawo nie mogło być bez niej ustanowione. Zatem mogły zostać uznane za bezprawne. Można też było twierdzić, że edykty są niejasne. Wielu ludzi czekało wtedy, jakie stanowisko w sprawie nauk reformatorów zajmie obradujący niespiesznie sobór trydencki. Skoro nie wypowiedział się on jeszcze, to skąd wiadomo, kto jest heretykiem i kogo należy ścigać?

 

Polscy protestanci nie ucierpieli zbytnio w tym prześladowaniu. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że przez swoją interesowność stracili bardzo wiele nieco wcześniej. Barbara Radziwiłłówna, wielka miłość Zygmunta Augusta, zmarła w roku 1551. Wkrótce potem po stronie reformacji zaangażował się jej brat cioteczny Mikołaj Radziwiłł zwany Czarnym. To on sam sfinansował druk Biblii Brzeskiej, bo magnatom małopolskim szkoda było na to pieniędzy.10 Być może pamięć o tym, jak kiedyś współwyznawcy potraktowali jego krewną, popchnęła go potem w kierunku arianizmu.11 Być może z tej przyczyny rodzony brat Barbary, Mikołaj Radziwiłł Rudy, przyjął kalwinizm znacznie później, w roku 1564. W postępowaniu króla Zygmunta Augusta wobec zwolenników reformacji trudno dopatrzyć się czegoś więcej niż czystej polityki i niezdecydowania. Być może okazując trochę szacunku małżeństwu, zdobyliby jego prawdziwą przychylność. Oczywiście pewności, co by było gdyby, mieć nie można.
cdn.

 

Przypisy:

1 http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_z_Szamotu%C5%82
2 http://www.reformowani.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7&Itemid=4&limit=1&limitstart=2
3 Andrzej Tokarczuk, „Ewangelicy polscy”, Interpress, Warszawa 1988, str.34.
4 Aleksander Brückner, „Dzieje kultury polskiej” t.2, Książka i Wiedza, Warszawa 1958, str.185–189.
5 Wacław Urban, „Epizod Reformacyjny”, KAW, Kraków 1988, str.28.
6 Janusz Tazbir, „Historia kościoła katolickiego w Polsce (1460 – 1795), Wiedza Powszechna, Warszawa 1966, str.59.
7 http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_lubelska
8 Walerian Krasiński, „Zarys dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce”t.1, Zwiastun Ewangeliczny, Warszawa 1903, str.99 – 100.
9 Janusz Tazbir, „Państwo bez stosów”, ISKRY, Warszawa 2009, str.59 – 60.
10 Aleksander Brückner, „Różnowiercy polscy”, Księgarnia Naukowa, Warszawa 1905, str.5.
11 http://pl.wikipedia.org/wiki/Miko%C5%82aj_Radziwi%C5%82%C5%82_Czarny

 

lipiec 2014