W naszej miejscowości mieszkają trzy siostry. Mają szczęście, ponieważ ich brat jest bardzo mądry i troszczy się o nie. Wiem o tym, gdyż czasem wspomina, że jedna z sióstr lub też wszystkie trzy przyjadą do kościoła (który znajduje się godzinę jazdy od ich domu) lub na jakieś spotkanie towarzyskie. Jak dotąd żadna z sióstr (wszystkie są przed 20-ką) nie znalazła małżonka, ale z pewnością im się uda, ponieważ ich brat wziął sprawy w swoje ręce.

W naszej miejscowości mieszkają trzy siostry. Mają szczęście, ponieważ ich brat jest bardzo mądry i troszczy się o nie. Wiem o tym, gdyż czasem wspomina, że jedna z sióstr lub też wszystkie trzy przyjadą do kościoła (który znajduje się godzinę jazdy od ich domu) lub na jakieś spotkanie towarzyskie. Jak dotąd żadna z sióstr (wszystkie są przed 20-ką) nie znalazła małżonka, ale z pewnością im się uda, ponieważ ich brat wziął sprawy w swoje ręce.

 

Pewnie większość z was zapyta: „No zaraz, a co z ich ojcem? Czy odpowiedzialność nie leży raczej po jego stronie?” Może tak, a może nie, szczególnie jeśli chodzi o kwestię szukania kandydatów. Zastanówmy się: w tym konkretnym przypadku ich brat jest w tej samej grupie wiekowej, co potencjalni adoratorzy. Będzie mógł ich poznać w różnych sytuacjach, również takich, gdy osłabią swoją czujność. A gdy już dojdzie do umawiania chłopaków z dziewczynami, brat nie będzie tak odstraszający jak ojciec. Potencjalnemu narzeczonemu będzie raźniej umówić się na nieformalne spotkanie z dziewczyną poprzez jej brata niż poprzez ojca, który może spodziewać się zbyt dużo po młodym chłopaku decydującym się  na spotkanie z jego córką.

 

Większość młodych mężczyzn będzie potrzebować trochę czasu, aby poznać dziewczynę bez wymuszania na nich natychmiastowego wyznania miłości oraz składania deklaracji ojcu, zanim będą pewni, że dziewczyna w ogóle im się podoba. Z powodu obecnych konserwatywnych, skomplikowanych oczekiwań, przez które młodzi mężczyźni muszą przebrnąć, aby zdobyć ukochaną, wielu uczonych domowo chłopaków rezygnuje z podjęcia starań. Znajdują małżonki spoza „strefy zalotów”, pozostawiając wiele dziewczyn bez szans na bycie zdobywaną, na kręcenie młynka kciukami w domu podczas czekania na kogoś, kto buszuje w bezpieczniejszych wodach.

 

Wszystkie trzy nasze dziewczyny – Rebekah, Shalom i Shoshanna – poznały swoich przyszłych mężów dzięki wcześniejszej przyjaźni ich brata z tymi chłopakami. Gabe zawsze aktywnie sprawdzał potencjalnych kandydatów. Kiedy ich poznawał, informował nas o tym, kogo wytypował. Większość poznanych chłopaków nie znajdowało jego akceptacji, a jego opinia praktycznie była decydująca. Mógł na przykład mimochodem wspomnieć, że jakiś chłopak jest leniwy. Fuj…, kto by chciał leniwego zięcia? Znowu innym razem mawiał: „Ten gość mi się podoba. Ciężko pracuje i zdaje się, że prawdziwie kocha Boga.” Niczego nie podejrzewający delikwent automatycznie trafiał na naszą listę „potencjalnych kandydatów”. Gdy nadarzała się okoliczność, zapraszałam go na obiad i naprawdę dobrze go traktowaliśmy. Oczywiście, większość chłopaków, których sprawdzaliśmy, nie wiedziało o naszych zamiarach, ale również nigdy nie spytało o nasze córki. Pomyślcie tylko, co STRACILI!

 

Wielu chłopaków chciało się ożenić z Shalom. Była delikatna, ładna, pracowita i zawsze wesoła. Do tego była najbardziej uległą dziewczyną, jaką kiedykolwiek spotkaliście. Lecz zanim komukolwiek z nich udało się przekroczyć próg naszego domu, aby porozmawiać z tatusiem Mike’em, większość z nich była już odrzucona. Gabe i Natan zatroszczyli się o to, dając im odpowiednie świadectwo. Starsi bracia strzegli swoich sióstr, szczególnie tę najsłodszą.

Zobacz też:  Obrona konieczna

 

Rzecz jasna, siostry starały się odwzajemnić przysługę braciom. Odwiedzały i poznawały dziewczyny, o których mówili im bracia. „Ta jest markotna – skreślaj ją z listy. Ta znowu leniwa – nie nadaje  się. A ta źle się odzywa do ojca – wygwizdać ją. Ta jest wesoła – śmiało ją poznawaj.” Mike starał się pomóc, zapraszając dziewczyny lub wysyłając synów na spotkania z nimi, lecz nigdy nie trafiał w gusta chłopaków. Próbując być swatem, ojciec zawodził na całej linii za każdym razem. Ja nie byłam w tym lepsza, chociaż bardzo się starałam.

 

Myślę, że morałem tej bajki jest: „Bracia, róbcie, co do was należy!” Jeśli macie starsze niezamężne siostry… wstydźcie się. Wyjdźcie na zewnątrz, by spotkać się z mężczyznami, którzy mogliby być dobrą partia dla waszych sióstr. Zaproście ich do domu, zaplanujcie dobrą wyżerkę. Porozmawiajcie ze swoimi siostrami – SZCZERZE, śmiało i bez ogródek. Powiedzcie, co każdy z tych kandydatów lubi albo czego nie lubi, o ich marzeniach i ambicjach, o tym, co lubią jeść i jaki styl preferują. Porozmawiajcie również z tymi kumplami. Można powiedzieć coś w stylu: „Słuchaj, szukasz narzeczonej? Mam cztery siostry i będzie to dla mnie zaszczytem, jeśli wpadniesz i wybierzesz sobie którąś. Moi rodzice ufają mi, a akurat tak się składa, że dobrze cię oceniam. Oczywiście moje siostry są wybredne i to do nich należy ostatnie słowo, ale dobrze im cię przedstawię, kiedy będę z nimi rozmawiał. Co do moich sióstr, to najstarsza jest nieco władcza, ale zawsze ustępuje po niedużej namowie. Jest najmądrzejsza. Więc jeśli lubisz wyzwania i jednocześnie chciałbyś znaleźć dobrego przyjaciela… jest twoim typem. Następna siostra nie jest zbyt ładna, ale jest najmilsza z nich wszystkich. Ten, kto zdobędzie jej serce, będzie miał dobrze, ponieważ już teraz nieźle zarabia w swojej firmie. A może wolisz gaduły? Z pewnością kimś takim jest moja trzecia siostra, ale przy tym każdego potrafi rozbawić. Jest duszą towarzystwa. Muszę przyznać, że lubię z nią podróżować, ponieważ łatwo nawiązuje kontakty z ludźmi. Jesteś raczej spokojny, więc mogłaby najbardziej ci pasować. Moja najmłodsza siostra jest jeszcze zbyt młoda, by wychodzić za mąż, więc zapomnij o niej, no chyba że chciałbyś trafić na listę jej kandydatów, kiedy już dorośnie. Jeśli jesteś nią zainteresowany, odezwę się do ciebie na maila za jakieś 3-4 lata. Więc jak? Chciałbyś je poznać? Zaprosiłem też czterech innych kolegów na lunch w tę niedzielę, więc lepiej się pośpiesz, jeśli chcesz jako pierwszy dokonać wyboru.”

 

Myślicie może, że jestem dość odważną straszą panią. Może macie rację. A może… jestem mądrą i odważną starszą panią… W każdym razie wiem na pewno, że w wyniku tego, o czym piszę, mam pięcioro kolejnych dzieci – dobrych zięciów i synowe – oraz 15 wnuków, nie licząc tych, którzy jeszcze się urodzą. W moim domu nie ma ani starych panien, ani starych kawalerów!

 

Miłość, małżeństwo i wózek dziecięcy sprawiają, że życie jest tak słodkie. Zmądrzejcie, bracia. Ileż dobrych sióstr siedzi w domu, gdzieś czekając… i czekając… i czekając.

 

DEBI PEARL

tłumaczenie Tatiana Wojewoda

fot. Foter.com Lst1984