Bombardowani jesteśmy ostatnio w Polsce wciąż nowymi wieściami z frontu walki o ekumenizm. Kolejne alianse, koncerty i eventy to wywieszanie białej flagi i przyjmowanie rzymskich doktryn jako akceptowalnych, a niekiedy nawet jako własnych. Rzym też jakby zmiękł i z dobrodusznością godną matki wszelkich religii pochyla się nad zagubionymi owcami, mamrocząc zaklęcie o jednym pasterzu i jednej owczarni.

Ma ruch ekumeniczny i swoich proroków. Od jednego z nich, luteranina (a jakże!), wyszło pojęcie „jedności w różnorodności”, określające postawę akceptowania u domniemanych braci w wierze doktrynalnych różnic. Jest w tym pojęciu iście złowieszcza mieszanina prawdy z kłamstwem. Choć bowiem Pismo wzywa do akceptowania różnic u słabszych, niedojrzałych braci, to jednocześnie braterstwo w Biblii oparte jest na wierze w ewangelię o zbawieniu jedynie na podstawie zaufania Jezusowi Chrystusowi, który zbawienie ofiarowuje wyłącznie ze swojej łaski. Nazywanie bratem osoby, która wierzy w rzymskie dogmaty, jest zatem odrzuceniem podstawowych prawd, które Bóg jasno objawił w swoim Słowie. Tymczasem obecna soteriologia Rzymu tak różni się od biblijnej, jak trydencka msza od zebrania wierzących w pierwszym wieku. I pomyśleć, że Paweł apostoł radził tym, którzy chcieli dodać do wiary w Jezusa jeden tylko ruch noża, aby odcięli sobie i całe przyrodzenie (Gal 5:12). Jaką radę od Pawła usłyszałby teolog katolicki dzisiaj – aż strach pomyśleć.

Skąd zatem takie parcie na ekumenizm wśród wyznających Jezusa między Odrą a Bugiem? Między innymi z duchowej ślepoty i bezbożnej naiwności jego propagatorów. Co im radzić? Może powinni pójść po rozum do głowy albo – jeśli taka podróż wydaje się im zbyt daleka – po radę do wierzących w Jezusa we Włoszech, mieszkających tam, gdzie tron ma sam Pontifex Maximus, a którzy „trzymają się mocno imienia Jezusa i nie zaparli się wiary w Niego” (Obj 2:13). Owi bracia (ok. 85% wszystkich włoskich chrześcijan ewangelicznych), obyci z imperialnym Kościołem rzymskim, wystosowali 19 lipca 2014 roku takie oto wezwanie:

W następstwie okrągłego stołu z udziałem the Italian Evangelical Alliance, the Federation of Pentecostal Churches, the Assemblies of God in Italy, the Apostolic Church oraz the Pentecostal Congregations, jaki miał miejsce w Aversea 19 lipca 2014 roku w Zielonoświątkowym Kolegium Studiów Religijnych (the Pentecostal College of Religious Sciences), wspomniane wyżej kościoły i organizacje, zaalarmowane ostatnimi ekumenicznymi działaniami ze strony chrześcijan ewangelicznych oraz kręgów zielonoświątkowych w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego i jego obecnego zwierzchnika, nie osądzając wiary poszczególnych członków tego kościoła, uważają, iż jest niezgodne z nauczaniem Pisma twierdzenie, że kościół może być pośrednikiem w kwestii zbawienia czy też przedstawiać inne osoby jako pośredników łaski, ponieważ Boża łaska jest dostępna wyłącznie przez wiarę w Jezusa Chrystusa (Ef 2:8) bez udziału pośredników (1 Tym 2:5).

Uważamy również za niemożliwe dopogodzenia z Pismem istnienie kościoła, którego sercem jest państwo polityczne będące spuścizną kościoła „imperialnego”, od którego bierze ono swoje tytuły oraz prerogatywy. Kościoły chrześcijańskie muszą powstrzymywać się od naśladowania „książąt tego świata” i iść za przykładem Jezusa, który przyszedł, aby służyć, nie zaś, aby Mu służono (Mk 10:42-45).

Wierzymy również, że to, co w niektórych elementach wydaje się podobne do ewangelicznej wiary i duchowości, nie pozwala żywić nadziei, że w Kościele rzymskokatolickim dokonała się prawdziwa przemiana. Z powodu wszystkich teologicznych i etycznych różnic te podobieństwa nie mogą usprawiedliwić inicjowania ekumenicznych kroków wobec Kościoła rzymskokatolickiego.

Wzywamy chrześcijan ewangelicznych w kraju i na forum międzynarodowym do stosowania zdrowej biblijnej metody badania (1 Jan 4:1) bez popadania w unifikacyjne inicjatywy, które są sprzeczne z Pismem, oraz do odnowienia swego oddania sprawie zaniesienia ewangelii Jezusa Chrystusa do całego świata (Mt 28:18-20).

Powyższy tekst, choć napisany formalnym i wygładzonym stylem, i tak byłby niedopuszczalnie sekciarski dla dużej części polskich „ewangelikałów”. Oduczyli się oni biblijnej ostrości, a w imię fałszywej jedności z ziemską potęgą Rzymu na indeks wersetów zakazanych wpisali i ten:

Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia, nie upadamy na duchu, lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem. A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną,  w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga. 2 Kor 4:1-4 

Oby wszyscy wierzący w Polsce mogli te słowa szczerze za Pawłem powtórzyć!

 

Zobacz też:  O wyższości 11 listopada nad 13 października

  

 

 

 

 

idź Pod Prąd, styczeń-luty 2015, s.7