21 października 2018

Smoleńsk – sprawa zamknięta?

Marian Kowalski, prezes Ruchu 11 Listopada Prawo i Sprawiedliwość przez połowę swego istnienia było jedynym politycznym depozytariuszem sprawy smoleńskiej. Po 2010 roku, a zwłaszcza w...

YANKEE COME HOME?!

Paweł Chojecki We wrześniu Prezes PiS wystosował do przywódców Zachodu przejmujący list o rosyjskim zagrożeniu. Czy to było wołanie na puszczy? Nie doszło do instalacji elementów...
Unia Europejska z Chinami

Egzotyczny sojusz!?

Przypominamy artykuł z 2004 roku: Wreszcie prasa otwarcie już donosi (Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita z 29.01.2004) o czymś, czego dociekliwy czytelnik Biblii mógł się od dawna...

Skąd idzie zagłada Polski? Artykuł pastora Chojeckiego w nowym numerze “Idź Pod Prąd”

Na tak postawione pytanie każdy chrześcijanin z łatwością odpowie – z piekła! Racja, diabeł jest naszym wrogiem, jest „zwodzicielem narodów” (Obj. 20:3), a jego...
video

Polacy Bohaterami wśród narodów świata! Marta Bocheńska, Marianna Popińska-Rajska

https://www.youtube.com/watch?v=lmjsSK1uaiw Premiera reportażu Telewizji Idź Pod Prąd "Polacy bohaterami wśród narodów świata" - opowieść o dwóch Polkach - Marcie Bocheńskiej i Mariannie Popińskiej-Rajskiej, które z...

PROTESTANT, PATRIOTA, PREMIER

Recepta Orbana na zwycięstwo nie jest skomplikowana. To skorumpowani karierowicze muszą zatrudniać rzesze marketingowców, aby zawładnąć umysłami ludzi i wygrać wybory, pomimo beznadziejnej oferty....

JA NIE PAŃSKI, NIE HETMAŃSKI… CZYLI DLACZEGO BRONIĄ NAM BRONI?

 W dyskusji na temat dostępu do broni palnej warto szukać motywacji i celów strony pragnącej naszego rozbrojenia. Zanim jednak odpowiem na te pytania, zajmę się zagadnieniem przeciwnym – jakie skutki wywołuje w człowieku posiadanie broni?

 

Kiedy syn po raz pierwszy dostaje od ojca do ręki szablę, strzelbę czy pistolet, jakie myśli i uczucia cisną mu się do głowy? Czy rozpiera go duma? Czy czuje, że oto wkracza w świat dorosłych? Czy uświadamia sobie, jak wielką odpowiedzialnością został obdarzony? Odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Posiadanie broni palnej czyni młodego mężczyznę:

1) bardziej odpowiedzialnym,

2) bardziej skoncentrowanym,

3) bardziej pewnym siebie,

4) bardziej świadomym swojej roli w społeczeństwie (myśliwy, rycerz).

Dlatego właśnie w Szwajcarii mężczyzna wstępował w związek małżeński dopiero wtedy, gdy dorobił się własnego karabinu. Inaczej to ujmując: najpierw karabin, potem kobieta, najpierw odpowiedzialność, potem seks!

Założyciele Stanów Zjednoczonych Ameryki – najpotężniejszego w historii państwa ludzi wolnych – doskonale zdawali sobie sprawę z politycznych skutków posiadania broni. Jeden z nich napisał: Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi, jest to, że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.

Tę samą myśl zawiera i nasza tradycja, którą pięknie ilustruje refren pieśni podhalańczyków:

 

Ja nie pański, nie hetmański

Jeno harny, wolny strzelec podhalański

 

W naszej kulturze mężczyzna z karabinem to wolny mężczyzna z poczuciem dumy, gotowy bronić wolności osobistej, wolności swojej rodziny i ojczyzny.

Moskiewscy wrogowie cywilizacji ludzi wolnych wiedzieli, że nie pokonają Zachodu, jeśli wpierw nie zmienią rycerskiego wychowania naszej młodzieży. Wymyślili więc rewolucję lat 60. ubiegłego wieku: seks, narkotyki i tępa, zmysłowa muzyka (Sex, drugs & rock’n’roll)! Hasełko „Make love, not war” trafiło na podatny grunt młodych umysłów żyjących w świecie dobrobytu i bezpieczeństwa. Etos rycerski szybko został zastąpiony etosem konsumpcji i pożądliwości wszelkiego rodzaju. Jego produktem jest zniewieściały, zagubiony, narcystyczny maminsynek lub w najlepszym wypadku zuchwały cynik pozbawiony wszelkich norm i hamulców. Taki „produkt” bez walki odda swoją wolność – ze strachu bądź dla korzyści.

Ronald Reagan, gdy objął urząd 40. prezydenta USA, wiedział, skąd bierze się zło współczesnego świata. W 1983 roku udało mu się ponownie skierować wysiłek Zachodu przeciw Imperium Zła, komunistycznej Moskwie. Oficjalnie komunizm został pokonany. Niestety, wcześniej zdążył się przepoczwarzyć i ogarnąć kluczowe instytucje europejskie z Watykanem włącznie. W wyniku zdeterminowanej pracy ideologicznej agentury Wolny Świat Zachodu dogorywa, pogrążając się w wewnętrznym chaosie i moralnym upadku. Czy jest jeszcze szansa na ratunek? Póki my żyjemy, tak! Sprawa jest prosta, choć niełatwa. Nie musimy wcale „wynajdywać prochu”. Wystarczy wrócić do starych, wypróbowanych metod. Wolne społeczeństwa Zachodu zakwitły na gruncie chrześcijańskich wartości. Dziś pod płaszczykiem chrześcijaństwa ukryło się bardzo wiele idei absolutnie mu wrogich – humanizm, pacyfizm, socjalizm itp. Jeśli więc mamy uratować nasz świat, musimy wpierw oczyścić chrześcijaństwo z fałszywych idei. Różne są na to pomysły, ale najrozsądniejszym wydaje się konfrontowanie wszystkich doktryn z Biblią, fundamentem chrześcijaństwa. Jeśli coś stoi w sprzeczności z Pismem, należy to odrzucić. Gdy temu testowi poddamy humanizm, socjalizm czy pacyfizm, bez problemu odkryjemy, że są to całkowicie obce Biblii idee. Udało się je skutecznie podłożyć chrześcijaństwu jak kukułcze jajo, ponieważ chrześcijanie przestali poważnie traktować Biblię, a skupili się na poglądach teologów czy hierarchów, z których większość służy wrogim wartościom. Przykładowo już w latach czterdziestych XX w. Moskwa zleciła włoskim komunistom bratanie z się inteligencją katolicką. Efekty tego spisku opisał Józef Mackiewicz (szczególnie w najbardziej znanym dziele w tej tematyce „Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”). Wszyscy papieże od czasów Jana XXIII to mniej lub bardziej gorący orędownicy humanizmu, socjalizmu, priorytetu naturalistycznej nauki nad Biblią, pacyfizmu i synkretyzmu religijnego. Obecny papież już otwarcie zwraca się przeciw biblijnemu chrześcijaństwu. Podczas przemówienia w Kongresie USA jasno zdefiniował wroga ludzkości:

 

„Wszyscy dobrze zdajemy sobie sprawę i jesteśmy głęboko zatroskani niepokojącą sytuacją społeczno-polityczną w dzisiejszym świecie. Jest on coraz bardziej miejscem gwałtownych konfliktów, nienawiści i brutalnych zbrodni, popełnianych nawet w imię Boga i religii. Wiemy, że żadna religia nie jest wolna od form indywidualnych urojeń czy ekstremizmu ideologicznego. Oznacza to, że musimy być szczególnie uważni na wszelki rodzaj fundamentalizmu, czy to religijnego czy też innego rodzaju.”

 

Wrogiem ludzkości według papieża nie jest zło, fałsz czy grzech, ale… wszelki fundamentalizm, także chrześcijański. Czym jest fundamentalizm? Jest to rygorystyczne trzymanie się zasad i norm wyznaczonych przez daną ideologię. W przypadku chrześcijan jest to rygorystyczne trzymanie się ponadczasowej, objawionej prawdy Pisma Świętego. Franciszek wskazuje więc konserwatywnych chrześcijan jako wrogów ludzkości na równi z islamskimi mordercami! Co więcej, uderza w podstawowy dla chrześcijan dwubiegunowy obraz świata:

 

Ale jest też inna pokusa, której musimy się szczególnie wystrzegać: upraszczający redukcjonizm, który widzi tylko dobro lub zło; lub jeśli wolicie, sprawiedliwych i grzeszników. Współczesny świat, z jego otwartymi ranami, które naznaczają wiele naszych braci i sióstr, wymaga od nas przeciwstawiania się wszelkim formom polaryzacji, które dzieliłyby go na te dwa obozy.

 

A więc wszyscy, którzy obstają przy jasnym wytyczaniu granic pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy sprawiedliwością a grzechem, pomiędzy obozem ludzi dobrych a Imperium Zła są… wrogami ludzkości. To mówi ten, którego wielu uważa za zastępcę Chrystusa na ziemi…

 

Podążając drogą kulturowego czy odstępczego chrześcijaństwa, nie zatrzymamy upadku cywilizacji, a tylko wspomagamy postęp jego największych wrogów. Jak to trafnie ujął prof. Kazimierz Jodkowski:

 

Ratunek dla Europy i świata to konserwatywne i uzbrojone chrześcijaństwo.

 

Przed złymi ludźmi z bronią, a tacy zawsze czyhali na naszą wolność i zasoby, obroną są dobrzy ludzie z lepszą bronią i sprawnością! Człowiek staje się dobry dzięki głównemu przesłaniu Biblii – dobrej nowinie o darmowym ratunku od kary za nasze grzechy i mocy zła nad nami. Ten ratunek kupił nam już Jezus na krzyżu Golgoty. Karabin każdy musi kupić sobie sam (Łuk 22:36).

 

Tylko broń w rękach ludzi moralnych powstrzyma wrogów naszej cywilizacji.

 

Jeśli Twój syn ma wyjść na człowieka, wyposaż go za młodu w Biblię i karabin!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Idź Pod Prąd 10-11 (135-136) 2015


Wielka Prostytutka

Od wieków szczególnie jeden rozdział Nowego Testamentu rozpala umysły i ciekawość czytelników Biblii. Chodzi mianowicie o 17 rozdział Księgi Apokalipsy. Nie mając zamiaru w niniejszym krótkim opracowaniu rozwikłać wszystkich jego zawiłości, postaram się przybliżyć Państwu jego główną antybohaterkę. Mało zaszczytny termin, jakim już w tytule pozwoliłem sobie ją określić, nie jest żadną przesadą, a jedynie współczesnym zamiennikiem staropolskich słów nierządnica czy wszetecznica, jakimi wcześniej ją tytułowano. Wychodząc od definicji tego zawodu czy raczej tożsamości, prostytutka (nierządnica) to kobieta, która sprzeniewierzyła się swemu pierwotnemu powołaniu. Zamiast być wierną i służyć pomocą jednemu mężczyźnie - swemu mężowi, postanowiła w zamian za korzyści materialne oddawać swe usługi wielu chętnym. Wcześniej w Starym Testamencie Bóg nazywał tak swój naród wybrany, gdy ten nie dochowywał mu wierności, czcił obcych bogów i przejmował niemoralne obyczaje. (Jer. 2:20 i 3:20).

 

 

 


{youtube}Tzo96Myu8-M{/youtube}

 

Od wieków szczególnie jeden rozdział Nowego Testamentu rozpala umysły i ciekawość czytelników Biblii. Chodzi mianowicie o 17 rozdział Księgi Apokalipsy. Nie mając zamiaru w niniejszym krótkim opracowaniu rozwikłać wszystkich jego zawiłości, postaram się przybliżyć Państwu jego główną antybohaterkę. Mało zaszczytny termin, jakim już w tytule pozwoliłem sobie ją określić, nie jest żadną przesadą, a jedynie współczesnym zamiennikiem staropolskich słów nierządnica czy wszetecznica, jakimi wcześniej ją tytułowano. Wychodząc od definicji tego zawodu czy raczej tożsamości, prostytutka (nierządnica) to kobieta, która sprzeniewierzyła się swemu pierwotnemu powołaniu. Zamiast być wierną i służyć pomocą jednemu mężczyźnie - swemu mężowi, postanowiła w zamian za korzyści materialne oddawać swe usługi wielu chętnym. Wcześniej w Starym Testamencie Bóg nazywał tak swój naród wybrany, gdy ten nie dochowywał mu wierności, czcił obcych bogów i przejmował niemoralne obyczaje. (Jer. 2:20 i 3:20).

Tak więc nierządnica duchowa to system religijny, który utrzymuje, że jest jedynie prawdziwy i ustanowiony przez samego Boga, zachowuje zewnętrzne pozory wierności, podczas gdy w rzeczywistości zarówno swymi wierzeniami, jak i uczynkami zapiera się prawdziwego Boga. Starotestamentowi Żydzi często postępowali w ten sposób, a szczególnie ich kapłani, co dosadnie ujął Apostoł Paweł: "Ty więc, który uczysz drugiego, siebie samego nie pouczasz? Który głosisz, żeby nie kradziono, kradniesz? Który mówisz, żeby nie cudzołożono, cudzołożysz? Który wstręt czujesz do bałwanów, dopuszczasz się świętokradztwa? Który się chlubisz zakonem, przez przekraczanie zakonu bezcześcisz Boga? Albowiem z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu" (Rzym. 2:21-24). Zamiast prowadzić ludzi do Boga, ten obłudny system od Niego odstręczał!

Ap. Jan zapowiada z kolei, że w czasie po wniebowstąpieniu Jezusa pojawi się kościół z nazwy chrześcijański (Chrystusowy), a w rzeczywistości cudzołożny, ze wszelkimi wcześniej przedstawianymi oznakami duchowej prostytucji.

Werset pierwszy 1 7 rozdziału Apokalipsy określa ten cudzołożny system Wielkim. Epitet ten może odnosić się zarówno do stopnia odstępstwa i zdrady, jak i do skali oddziaływania na ludzi. Następne wersety potwierdzają oba te znaczenia. Wielka Prostytutka siedzi nad wieloma wodami (w.1). Werset 15. tłumaczy ten symbol: "I mówi do mnie: Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się wszetecznica, to ludy i tłumy, i narody, i języki" (Ap. 17:15).

Mamy więc do czynienia z jakimś kościołem z nazwy chrześcijańskim, który utrzymuje, że jest jedynym prawdziwym, jest zepsuty moralnie, nie dochowuje wierności Bogu i Jego Słowu, ale ma ogromny wpływ na całą ludzkość.

Werset 2. z naszego rozdziału pokazuje dwa kierunki aktywności tego fałszywego kościoła: nierząd z królami ziemi - walka o ziemską władzę poprzez wywieranie wpływu na przywódców politycznych; upijanie winem duchowego kłamstwa masy zwykłych śmiertelników. Pijany nie umie właściwie rozeznać swych czynów ani nie przyjmuje ostrzeżeń. Prostytuujący się kościół będzie umiał uspokajać sumienia swoich wyznawców i uodparniać ich na Prawdę. Nawet wielkie umysły nie zawsze obronią się przed taką manipulacją...

Werset 3. wprowadza nas w nową fazę bezbożności tego kościoła... "I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion" (17:3). Nie wdając się w zbytnie szczegóły, ta bestia - zwierzę to zapowiadany w czasach ostatecznych władca odnowionego Imperium Rzymskiego, panującego nad całą ziemią (Obj. 17:7-14; 13:1-8; Dan. 2:40-45; 7:3-7,19-27; 2Tes. 2:1-12). Widzimy więc, jak nasza Wielka Prostytutka wozi się na Antychryście - władcy politycznym globalnego imperium czasów końca. Żyje z nim w doskonałej komitywie na zasadach symbiozy i najprawdopodobniej udzieliła mu poparcia i wiarygodności, gdy pojawił się na ziemi. Sprowadzając to na nasz grunt, fałszywy kościół Chrystusa będzie popierał wszelkie wysiłki na rzecz politycznego zjednoczenia świata i będzie kolaborował, ciągnąc z tego korzyści, z politykami mającymi to na celu. Sielanka nie potrwa jednak długo. Gdy nierządnica zrobi swoje, a Antychryst się umocni, jego skrywana wcześniej niechęć do tej religii objawi się w całej pełni: "A dziesięć rogów, które widziałeś, i zwierzę, ci znienawidzą wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w ogniu" (Ap. 17:16).

Werset 4. przynosi nowe szczegóły wyglądu zepsutej kobiety: "A kobieta była przyodziana w purpurę i w szkarłat, i przyozdobiona złotem, drogimi kamieniami i perłami" (Ap. 17:4a). Fałszywy kościół będzie lubował się w drogocennych ozdobach - złoto, szlachetne kamienie, a najbardziej popularne jego barwy to czerwień i pewien odcień fioletu (ciekawe jest w tym kontekście pochodzenie słów purpurat i kolor biskupi...). Ogólnie można też po tych zewnętrznych przymiotach wywnioskować, że omawiany system będzie dość bogaty...

Typowym gestem tego kościoła będzie też trzymany w ręku złoty kielich pełen nierządu. Złoty kielich, szczególnie podniesiony, w kontekście religijnym kojarzy się z mszą. Ale dlaczego pełen jest "obrzydliwości i nieczystości jej nierządu"? Z pomocą przychodzi tutaj Autor Listu do Hebrajczyków: "Mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. A każdy kapłan sprawuje codziennie swoją służbę i składa wiele razy te same ofiary, które nie mogą w ogóle zgładzić grzechów; Lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej, Oczekując teraz, aż nieprzyjaciele jego położeni będą jako podnóżek stóp jego. Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni." "Dodaje: A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech." (Hbr. 10:10-14 i 17-18). W wiernych Jezusowi kościołach jest tylko jedna ofiara za grzech - ta złożona raz na zawsze przez Niego na Krzyżu Golgoty! Jeśli ktoś w Nią raz uwierzy, otrzymuje na zawsze przebaczenie wszystkich swoich grzechów. Dla niego nie ma już piekła ani żadnego czyśćca! Dla prawdziwego chrześcijanina "nie ma już ofiary za grzech" (Hbr. 10:18b). Wspomina się ją jedynie w celu przypomnienia tego, co Chrystus zrobił dwa tysiące lat temu. Kościół fałszywy będzie natomiast odmawiał takiego znaczenia ofierze Jezusa i wprowadzi na jej podobieństwo swoje ofiary za grzechy, osiągając przy tym korzyści finansowe. "Obrzydliwość i nieczystość nierządu"!

Werset 5. odsyła nas do dalekiej historii. "Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi". Każdy chyba zna historię miasta i wieży Babel. Była to pierwsza zbiorowa próba ludzkości, by przeciwstawić się Bogu i od Niego uniezależnić. Bóg ją udaremnił, ale część ludzi pozostała w buncie. W oparciu o nich powstał wrogi Bogu system religijny, będący symbolem i źródłem wszelkiego późniejszego odstępstwa. Mowa o religii Babilonu. Najwyższy kapłan Babilończyków nosił tytuł: "Wielki Budowniczy Mostu". Za pośrednictwem Etrusków pozostałości tej religii z dzisiejszej Azji Mniejszej dotarły do Italii. Najwyższy rzymski kapłan, a potem i cesarz nosił ten babiloński tytuł. Po łacinie brzmi on: "Pontifex Maximus". Czy wiedzą Państwo kto dziś nosi ten tytuł i skąd pochodzi słowo: "pontyfikat"?

Werset 6. przynosi jeszcze bardziej przerażającą cechę Wielkiej Prostytutki. Jawi się ona jako "pijana krwią" autentycznych chrześcijan. Podając się za jedyny prawdziwy kościół Chrystusa, sama nie znosi żadnej konkurencji. Nie tylko uciska myślących inaczej, ale ich fizycznie eliminuje. Ma na swoim koncie nie garstkę ofiar, ale cały tłum. Jest wręcz zamroczona żądzą mordu ludzi prawdziwie wiernych Jezusowi i będzie "ogniem i mieczem" (a także innymi, subtelniejszymi metodami) przyprawiać ich o męczeństwo.

Każdy, kto choć trochę zetknął się z Biblią, kto zna przynajmniej pobieżnie historię i obserwuje trendy dzisiejszej polityki, ma nieodparte skojarzenia i widzi, który kościół coraz szybciej "stara się" wypełnić omawiane proroctwo Pisma. Bóg jednak ma wzgląd także na "prostaczków", którzy nie mają zbyt dużej wiedzy o polityce czy historii. Dla nich to umieścił jeszcze jedną, tym razem bezdyskusyjną cechę fałszywego kościoła. Podał po prostu jego geograficzne umiejscowienie. "A kobieta, którą widziałeś, to wielkie miasto, które panuje nad królami ziemi." (Ap. 17:18). Jakie to miasto? "Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. Siedem głów, to siedem pagórków, na których rozsiadła się kobieta, i siedmiu jest królów" (17:9). Miasto na siedmiu wzgórzach. Czy ktoś ma wątpliwości jak brzmi jego nazwa? Czy jest jakaś organizacja religijna utożsamiona z tym miastem?

Są to oczywiście trywialne pytania. Ale ludzie często są na tyle ślepi, że nie widzą, że "król jest nagi" i w ogromnym tłumie zachwycają się "purpurą i złotem" monarchy...

Oby dla nikogo nie było strasznym i co najgorsze spóźnionym odkryciem, że "ta karczma Rzym się nazywa"...

 

 

 

Artykuł "Wielka Prostytutka" po raz pierwszy został opublikowany w roku 2004.

"idź Pod Prąd" nr 6, kwiecień-maj 2004r., s. 4

T


WPUSZCZANIE W KANAŁ

We wczesnym okresie Solidarności zachowywaliśmy się jak typowy szczeniak, któremu z każdym jest po drodze, który jest gotów pójść za każdym. Było nam po drodze nawet z Geremkiem, z Michnikiem, ze Staszewskim. Dobrze, że nie z Urbanem, ale chyba to Urban nie chciał kolaborować z opozycją. Nie winiliśmy nikogo za grzechy rodziców, a rodziców też chętnie rozgrzeszaliśmy z ich przewin. Każdy szczurołap mógł nas wprowadzić w dowolne maliny.

Uwaga techniczna. Użycie formy MY to w tym przypadku raczej pluralis modestiae. Przez skromność nie chcę wyróżniać się z ogółu, choć wtedy bardzo mi się nie podobała ta amikoszoneria.

Sądzę, że w sferach bezpieczniackich radziło się wówczas nad tym, jak skanalizować oddolną solidarnościową rewoltę. Skanalizować to znaczy dosłownie wpuścić w kanał, rozbroić.

Nie ma wątpliwości, że obecnie stosuje się tę samą taktykę sprawdzoną i skuteczną od czasów Ochrany. Metody infiltracji środowisk niepodległościowych się nie zmieniają. Natomiast jeszcze trudniej im przeciwdziałać, bo zmieniła się panorama polityczna. Kiedyś wybaczaliśmy komuchom niejako na wyrost, po chrześcijańsku. Teraz wiele zarzutów straciło po prostu ciężar gatunkowy.

O wiele poważniejszym problemem jest rozbicie naszej mitycznej solidarności. Nie mówię o organizacji piszącej się solidarycą, lecz o poczuciu solidarności, wszystkich ze wszystkimi, jak się potem często okazywało - solidarności kota z myszą. Interesy ludzkie są rozbieżne, więc trudno na przykład oczekiwać solidarności sprzedawcy z klientem. Sprzedawca chce sprzedać jak najdrożej, a klient kupić jak najtaniej i to generuje sprzeczność. Zwolennicy wolnego rynku twierdzą, że tę sprzeczność usuwa jakaś niewidzialna ręka, ale ja w duchy nie wierzę, a nie o to tutaj zresztą chodzi. Niezwykle skutecznym zabiegiem socjotechnicznym okazała się „ekonomizacja ludzi”. Wmówiono społeczeństwu , że niektórzy ludzie przynoszą same straty, bez przerwy trzeba do nich dokładać, są niejako permanentnie na jego garnuszku. Nie dotyczyło to bynajmniej marginesu społecznego, owych obiboków, którzy chcą „godnie żyć”, lecz nie zamierzają pracować. Zarówno w PRL-u, jak i obecnie są oni pupilkami władzy. Według liberalnej, czyli postkomunistycznej frazeologii tymi pasożytami okazali się robotnicy z wielkich zakładów przemysłowych. Od 30 lat słyszę bez przerwy, że kopalnie są nierentowne i trzeba je likwidować. Jakoś tak się dziwnie składa, że dla nabywców okazują się rentowne. Trudno zresztą, żeby były rentowne w kryminogennej strukturze pośredniczej, w budowaniu której mocno zasłużyła się lewicowa męczennica, śląska Aleksis.

Obecnie równie skutecznie stosuje się strategię napuszczania obywateli na strajkujących górników. „Niech sobie kupią kopalnię i nią zarządzają” - twierdzą różne mędrki. O, sancta simplicitas - przecież przysłowiowy Kowalski nie ma i nigdy nie będzie miał środków, żeby kupić kopalnię, nawet zbankrutowaną. Tam, gdzie groziło niebezpieczeństwo, że zwykli ludzie kupią na przykład pegeerowską ziemię, skutecznie temu przeciwdziałano. W imię mitycznej farmeryzacji rolnictwa, czyli tworzenia gospodarstw wielohektarowych, sprzedawano ziemię bardzo tanio „w pęczku”. Na przykład 1000 ha po 10 groszy za metr. Jak łatwo obliczyć, za taki areał należało zapłacić tylko milion złotych. To bardzo niska cena, ale rolnik nie ma w skarpetce tych pieniędzy, natomiast „oszczędny” parlamentarzysta już może mieć. W ten sposób powstały latyfundia rolników z Marszałkowskiej, którzy teraz czerpią zyski z dopłat unijnych, a potem będą tę ziemię sprzedawać. To wszystko z ewidentną szkodą dla rolnictwa, dla nas wszystkich, dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Natomiast cukrowni nie chciano sprzedawać spółkom producentów buraków za żadne pieniądze. Przecież miały być zlikwidowane, wraz z polskim cukrem. Jeszcze inny przykład. Uzdrowisko Inowrocław kupił jakiś peowiak i zapłacił 5 milionów. Jest to cena śmieszna. Więcej jest wart sprzęt rehabilitacyjny w jednym z gabinetów fizjoterapii. Jednak Kowalski nie ma tych 5 milionów, a jak twierdzili postkomuniści przerobieni na liberałów, każda rzecz jest tyle warta, ile ktoś chce za nią dać. Te 5 milionów może natomiast wysupłać bez trudu każdy z beneficjentów FOZZ albo innych utworzonych w tym celu specjalnych kraników z forsą dla komunistycznej i postkomunistycznej nomenklatury. Tak następuje oligarchizacja kraju.

PO zabiera się do przejęcia ostatnich klejnotów rodowych Rzeczpospolitej według sprawdzonych wzorów. Kopalnie – twierdzą - nie są nic warte i ich eksploatacja jest nieekonomiczna. Trzeba je zalać. Strajkujący w ich obronie górnicy to wichrzyciele, zagrożenie dla demokracji. Poza tym górnik dostaje na otarcie łez wysoką odprawę, której nie dostanie Kowalski zwolniony w ramach restrukturyzacji ze spółdzielni pracy Zbędny Trud. Kopacz przedstawiana jest wręcz jako polska Margaret Thatcher bohatersko przeciwstawiająca się dyktatowi związkowców.

Czy znowu damy się nabrać na ten sam numer?

 

 

 

 

 

 

 

idźPod Prąd, nr 1-2 (126-127), styczeń-luty 2015, s. 17

 


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut