W podwójnym numerze “Idź pod prąd” z grudnia 2009 roku i stycznia 2010 roku ukazała się pierwsza część mojego tekstu “Dziesięć największych błędów Darwina”. [1] Redakcja “Idź pod prąd” tekst ten pod koniec stycznia tego roku opublikowała w Internecie w popularnym Salonie24. [2] Pod tekstem wywiązała się dyskusja. Między innymi bloger o nicku Matt Kaboom napisał równie krótki, co nieprzyjemny komentarz o następującej treści: “Nierzetelnie pani cytuje. Pozwoliłem sobie to skomentować osobno: salon24.pl/152931,miesiecznik-idz-pod-prad-nierzetelnosc-cytowania”. Pod podanym adresem znajduje się niewielki tekst, który zarzut nierzetelności – hm, jak by to nazwać? – rozwija. Po zapoznaniu się z jego treścią uznałam, że szkoda czasu odpowiadać na niego. Jednak jeden z moich bliskich znajomych namawiał mnie mocno, żebym jakoś zareagowała, co niniejszym czynię. Robię to nie tylko dla niego, ale i dlatego, że jest okazja, by oprócz odpowiedzi na marnej jakości zarzut trochę temat podrążyć.

Mattowi Kaboomowi nie spodobał się następujący fragment mojego tekstu:

“Darwin wiedział więc, że znany w jego czasach zapis kopalny nie potwierdza jego teorii. Ale szukał przekonujących usprawiedliwień, dlaczego zapis kopalny jest niekompletny, oraz wierzył, że mimo trudności w miarę upływu czasu potwierdzenia takie, choć nie wszystkie, będą znajdowane w dostatecznych ilościach, by na ich podstawie odtworzyć historię życia na Ziemi. W pierwszym osiągnął sukces. Jego argumenty, że zapis kopalny musi być niekompletny, powtarzają ewolucjoniści do dzisiaj. Ale jego wiara, że sytuacja będzie się poprawiać, poniosła spektakularną, choć mocno przez ewolucjonistów maskowaną, klęskę. […] Oczekiwania Darwina i jego bezpośrednich następców się nie sprawdziły. Wybitny paleontolog David Raup twierdzi, że sytuacja w omawianej sprawie jest dzisiaj nawet gorsza niż w czasach Darwina: “Jesteśmy obecnie 120 lat po Darwinie i znajomość zapisu kopalnego znacznie się powiększyła. Mamy teraz ćwierć miliona skamieniałych gatunków, ale sytuacja nie zmieniła się zbytnio. Zapis ewolucji jest nadal niespodziewanie szarpany i możemy z ironią stwierdzić, że mamy nawet mniej przykładów przejść ewolucyjnych niż w czasach Darwina.””

Co się Mattowi Kaboomowi nie podoba? Nie podoba mu się to, jak zacytowałam Raupa. Napisał: “Rzetelnie podała źródło cytatu […], ale już sam cytat jest nierzetelny”. Dlaczego? Bo jego zdaniem dalszy ciąg wypowiedzi Raupa w żaden sposób nie uzasadnia mojego twierdzenia, że sytuacja dziś jest nawet gorsza niż w czasach Darwina. Matt Kaboom oskarżył mnie więc o to, że wycięłam przy cytowaniu Raupa fragment jego wypowiedzi, oraz że ten pominięty przeze mnie fragment niezgodny jest z wnioskiem, jaki z wypowiedzi Raupa wyciągnęłam.

Zgadzam się, że przy cytowaniu pominęłam resztę krótkiego artykułu Raupa, ale to jest nieodłączna cecha cytowania, na tym ono polega, i nie sądzę, by Matt Kaboom miał mi to za złe. Przyjrzyjmy się więc, czy ma on rację, uważając, że to, co pominęłam, podważa mój pogląd, że według Raupa sytuacja jest dzisiaj gorsza niż w czasach Darwina. Podkreślam, żenie była to moja opinia. Ja tylko streszczałam własnymi słowami to, co o tym myśli Raup, i właśnie to streszczenie Matt Kaboom zakwestionował. Uważał on przy tym, że moje streszczenie tylko dlatego mogłam sformułować, bo celowo (nierzetelnie) nie przytoczyłam pewnego fragmentu.

Jego zarzut nie dotyczy więc obiektywnego stanu rzeczy, ale tego, co powiedział Raup. Skoro Matt Kaboom kwestionuje moje streszczenie poglądów Raupa, że dzisiaj sytuacja, jeśli chodzi o paleontologiczne przykłady darwinowskiej ewolucji, jest jeszcze gorsza niż w czasach Darwina, to znaczy, że jego zdaniem Raup uważa, że dzisiejsza sytuacja nie jest gorsza niż w czasach Darwina (czyli że jest taka sama lub lepsza). Jak to Matt Kaboom uzasadnia? Trzeba powiedzieć, że uzasadnia w dziwny sposób. Przytacza mianowicie ten pominięty przeze mnie fragment, także w oryginale, zostawiając całą resztę czytelnikowi. To czytelnik po przeczytaniu słów Raupa i po ich przemyśleniu ma przyznać rację Mattowi Kaboomowi.

Całą wypowiedź Raupa, a więc włącznie z tym, co pominęłam, Matt Kaboom przytacza tak: “(…) mamy nawet mniej przykładów przejść ewolucyjnych niż w czasach Darwina, (…) które wydawały się być prostym postępem, kiedy to stosunkowo niewiele danych było dostępnych; teraz wydaje się, że są one znacznie bardziej złożone, a znacznie mniej gradualistyczne.” Ten pominięty przeze mnie fragment znajduje się po nawiasie z wielokropkiem: “które [przykłady przejść ewolucyjnych w czasach Darwina] wydawały się być prostym postępem, kiedy to stosunkowo niewiele danych było dostępnych; teraz wydaje się, że są one znacznie bardziej złożone, a znacznie mniej gradualistyczne.” W istocie rzeczy pominięty przeze mnie fragment jest większy, niż to przedstawia Matt Kaboom, co widać, gdy przyjrzymy się angielskiemu oryginałowi. On też pominął pewien fragment.

Cała omawiana wypowiedź Raupa składa się z czterech zdań. Ja zacytowałam pierwsze trzy z nich, a Matt Kaboom uważa, że zrobiłam to nierzetelnie, bo powinnam zacytować także i ostatnie czwarte, a przynajmniej jego część, jak to sam zrobił. Żebyśmy mogli wydać osąd, kto z nas ma rację – ja, że to ostatnie zdanie nie zmienia w istotny sposób sensu pierwszych zdań, czy on, że jednak zmienia – przytoczę już cały omawiany fragment:

“Jesteśmy obecnie 120 lat po Darwinie i znajomość zapisu kopalnego znacznie się powiększyła. Mamy teraz ćwierć miliona skamieniałych gatunków, ale sytuacja nie zmieniła się zbytnio. Zapis ewolucji jest nadal niespodziewanie szarpany i możemy z ironią stwierdzić, że mamy nawet mniej przykładów przejść ewolucyjnych niż w czasach Darwina. [Tyle ja przytoczyłam, a teraz ostatnie zdanie, z powodu którego Matt Kaboom oskarżył mnie o nierzetelność:] Rozumiem przez to fakt, że niektóre z klasycznych przykładów przejścia ewolucyjnego w zapisie kopalnym, jakimi dysponowaliśmy w czasach Darwina, takie jak ewolucja konia w Północnej Ameryce, musieliśmy porzucić lub zmodyfikować w wyniku zdobycia bardziej szczegółowych informacji – to, co wydawało się pięknym prostym postępem, gdy dostępnych było względnie niewiele faktów, obecnie wygląda na znacznie bardziej złożone i znacznie mniej gradualistyczne.”

Zobacz też:  KREACJONIZM A TEORIA INTELIGENTNEGO PROJEKTU

Ja nie widzę w tym ostatnim zdaniu niczego, co by podważało moje streszczenie poglądów Raupa, że w sprawie przykładów przejść ewolucyjnych sytuacja dzisiaj jest nawet gorsza niż w czasach Darwina. W cytowanym przeze mnie fragmencie powiedział on przecież, że mamy dzisiaj mniej przykładów ewolucyjnego przejścia niż w czasach Darwina. Skoro mniej, to jest gorzej – to chyba oczywiste. Ostatnie zdanie – to, które pominęłam – niczego tu nie zmienia. Raup wyjaśnia w nim, dlaczego uważa, że mamy dzisiaj mniej przykładów ewolucyjnego przejścia – ano dlatego, że niektórych przykładów, akceptowanych w czasach Darwina, dzisiaj już nie możemy akceptować, bo więcej wiemyna temat zapisu kopalnego.

Ale Matt Kaboom po przytoczeniu tego ostatniego, pominiętego przeze mnie zdania, twierdzi: “Nieprawdą więc jest, że Raup twierdził, iż z zapisem kopalnym jest dziś jeszcze gorzej niż w czasach Darwina. Raup twierdzi, że te przejścia, które kiedyś wydawały się prostsze, dziś wydają się bardziej złożone.”

Matt Kaboom uważa więc, że gdy Raup twierdzi, że przejścia dawniej uznawane za ewolucyjne, dziś wydają się bardziej złożone, to jednak nadal są to przykłady ewolucji, tylko bardziej skomplikowane. Niestety, taka interpretacja ostatniego zdania Raupa jest wyraźnie niezgodna z tym, co powiedział wcześniej: “mamy nawet mniej przykładów przejść ewolucyjnych niż w czasach Darwina”. Mniej przykładów, a nie tyle samo (lub więcej), tylko bardziej złożonych. Skoro jest mniej przykładów, to miałam prawo napisać, że sytuacja w tej sprawie jest obecnie gorsza.

Poza tym Raup nie napisał, że przejścia ewolucyjne są bardziej złożone, jak jego słowa przetłumaczył Matt Kaboom, sugerując, że wg Raupa to nadal są przejścia ewolucyjne. Różnica jest subtelna, ale charakterystyczna. Raup mowi: “to, co wydawało się” dawniej być przejściem ewolucyjnym, obecnie widzimy, że jest dużo bardziej skomplikowane. Dla Raupa to nie są już przejścia ewolucyjne. To jest coś dużo bardziej złożonego. I dlatego uważa on, że przykładów jest dzisiaj mniej niż w czasach Darwina.

Zwykła analiza tekstu, jaki Matt Kaboom przytacza, pozwala odeprzeć jego zarzut, że nierzetelnie cytowałam Raupa i że przekręciłam jego myśli. Raup swoje poglądy powtarzał w innych publikacjach, nie tylko w tym niewielkim tekście, jaki cytowałam w artykule “Dziesięć największych błędów Darwina”. Uwzględnienie ich stanowi dodatkowy argument, że Matt Kaboom się myli i bezpodstawnie zarzuca mi nierzetelność.

Oto wypowiedź Raupa z innej publikacji, w której przyznaje, że przewidywania Darwina zakończyły się fiaskiem:

“Darwin przewidywał, że zapis kopalny powinien ujawniać dość gładkie continuum par złożonych z przodka i potomka oraz wystarczająco wiele form pośrednich między większymi grupami. Darwin nawet posunął się tak daleko, że uznał, iż gdyby tego nie znaleziono w zapisie kopalnym, to jego ogólna teoria ewolucji byłaby poważnie zagrożona. W czasach Darwina takich gładkich przejść nie znaleziono i wyjaśniał on częściowo ten stan rzeczy, odwołując się do niekompletności zapisu geologicznego, a częściowo do braku badań tego zapisu. Znajdujemy się obecnie ponad sto lat po Darwinie, a sytuacja niewiele się zmieniła. […] Faktycznie możemy mieć mniej przykładów gładkiego przejścia, niż mieliśmy w czasach Darwina, gdyż niektóre z dawnych przykładów okazały się nietrafne, gdy je szczegółowo przebadano.” [3]

W dalszej części Raup napisał, że odkryto kilka nowych form pośrednich lub przejściowych, ale nie wiadomo, czy uważa, że jest lepiej czy gorzej niż w czasach Darwina. Na pewno dobrze dla darwinowskiego ewolucjonizmu nie jest. Dane kopalne nie popierają tego modelu historii życia, o czym napisał w jeszcze innej publikacji:

“Spora liczba niezłych uczonych spoza biologii ewolucyjnej i paleontologii przyswoiła sobie, niestety, ideę, że zapis kopalny jest bardziej darwinowski, niż jest on w istocie. Przypuszczalnie jest tak wskutek nadmiernego uproszczenia, nieuchronnego w drugorzędnych źródłach: podręcznikach szkolnych, półpopularnych artykułach i tak dalej. Istnieje też prawdopodobnie do pewnego stopnia myślenie życzeniowe. Po Darwinie jego obrońcy mieli nadzieję odnaleźć przewidywane progresje. Ogólnie rzecz biorąc, nie odnaleziono ich – jednak ten optymizm nie ginął i pewna doza czystej fantazji wkradła się do podręczników.” [4]

Oczywiście, David Raup jest ewolucjonistą. Ale nie jest ewolucjonistycznym propagandystą. Uczciwie przedstawia niewesoły dla ewolucjonizmu stan rzeczy w dziedzinie, na której się zna – w paleontologii.

Przypisy:

[1] Idź pod prąd grudzień 2009 – styczeń 2010, nr 12-1 (65-66), s. 12-14.
[2] http://idzpodprad.salon24.pl/152683,dziesiec-najwiekszych-bledow-darwina
[3] David M. Raup, “The Geological and Paleontological Arguments of Creationism”, w: Larie R. Godfrey (ed.), Scientists Confront Creationism, W.W. Norton & Company, New York – London 1983, s. 156.
[4] David M. Raup, “Evolution and the Fossil Record”, Science 1981, vol. 213, s. 289.