Ledwie Donald Tusk otrzymał stanowisko prezydenta Unii Europejskiej, a sam Janusz Palikot oznajmił Polakom, że po papieżu Polaku to drugi zaszczyt, jakiego dostąpił nasz naród. No, skoro sam pedalski führerogłasza taki komunikat, to chyba wie, co mówi. W końcu nie jest żadnym menelem spod GS-u, bo jak wiemy, żeby wytrąbić buteleczkę wina z Aleksandrem Kwaśniewskim, specjalnie w tym celu udaje się do Szwajcarii. Wspomniany Aleksander Kwaśniewski też był stręczony m. in. na szefa NATO, ale żadnej godności nie dostąpił, pewnie dlatego, że potrafi sobie golnąć częściej i bliżej. Wprawdzie zdychająca cywilizacja białego człowieka podniosła do rangi cnoty najrozmaitsze słabostki i nałogi, ale żeby tak po prostu moczyć mordę? Co to, to nie!

Reżimowe media urządziły prawdziwą akademię ku czci ekspremiera i same nie wiedzą, w co go za to wywyższenie całować. I choć do Gwiazdki zostało ponad 100 dni, PiS doczekał najwspanialszego daru od losu, bo Tusk przestał być premierem. Partia ta zresztą od dawna traktowała to jako jedyny cel i sens swych poczynań i teraz śmiało może się rozwiązać. Chyba, że…

Obdarowanie Tuska taką godnością wcale nie jest nagrodą za jego nadzwyczajne osiągnięcia w rządzeniu Polską. Myślę sobie, że dziejowa misja Tuska dopiero przed nim. Ślimaczący się konflikt zbrojny ukraińsko – rosyjski ma swój sens i logikę. Celem Rosji jest odepchnięcie Banderlandu od Morza Czarnego i trwałe pozbawienie przemysłowego wschodu. Wschód i Krym już diabli wzięli, teraz krok po kroczku trzeba doczłapać do Naddniestrza i Mołdawii. Rosja musi mieć swobodne wyjście na Morze Śródziemne i przez Kanał Sueski na Bliski Wschód. Turcji wprawdzie nie połknie, ale przynajmniej chwiejne państwo ukraińskie nie będzie żadnym zagrożeniem. I co by tu nie mówić o Ruskich, nieźle kombinują w kategoriach dziesięcioleci, nie tak jak nasi mężykowie staniku od wyborów do wyborów.

Rzecz jasna, Niemcy póki co są powściągliwe w hamowaniu putinowskich zapędów, ale w końcu pieprzną pięścią w stół. I jako naród rozsądny wolą, by ta pięść była im posłuszna i nie zabolała, jeśli rąbnie w coś twardego. Któż do tej roli pięści nadaje się lepiej niż odwieczni frajerzy Europy, czyli my – Polacy? Za wolność waszą…, przedmurze czegoś tam, za poklepywanie po plecach, tytuły i ordery wpakujemy się znowu w katastrofalną awanturę. Już jestem w stanie sobie wyobrazić kolejnych Kolumbów gnijących w podkijowskich okopach, drzemiących przy banderowskich dumkach nuconych przez towarzyszy niedoli. Jeżeli Unia dowodzona przez Berlin wyda ustami Tuska rozkaz „bij Moskala”, to nawet prezes Kaczyński podskoczy z zachwytem. W końcu wówczas będzie to kolejny sukces PiS-u, bo Tusk zrealizuje drugie marzenie tej partii. Wszystkie stronnictwa polityczne tego Sejmu łykną ten rozkaz z zachwytem jak młody pelikan. A i nie bez powodu Schetyna został nowym Sikorskim. Wprawdzie ten pan z Donaldem byli wzajemnie sfochowani, ale jak trzeba będzie polskimi rękoma znów wyprać gacie historii, to ręczę, że mogą być zgranym duecikiem niczym Flip i Flap. Dlaczego Unia rządzona przez Niemcy potrzebuje wojować z Putinem per prokura? Bo jakwszystko pójdzie dobrze, to będzie ich sukces, a jak źle, to znów będzie winna Polska z tym jej „Gdańskiem” lub jaką inną cholerą.

Zobacz też:  Czy funkcjonalne białka mogą powstać przypadkowo

Chociaż jakieś plusy można znaleźć. Po pierwsze: nawet najgłupszy prezydent USA będzie musiał być czujny w temacie Moskwa. Po drugie: Ukraińcy na własnej d… poczuli, że Moskal nie był i nie jest dla nich bratem. Po trzecie wreszcie: Ukraina pozbawiona zaplecza surowcowo–energetycznego tym chętniej może opróżnić nasze hałdy węglowe.

Jeśli nie damy się wpędzić w wojnę albo zrobimy to jak najpóźniej, a naród polski przy wyborach oprócz tyłka ruszy także głową, przeflekowana Ukraina może wrócić w orbitę naszych wpływów, co obu stronom wyjdzie na zdrowie.

Nie dziwi mnie także fakt, że pewne osoby w Polsce kibicują Putinowi. Idiotów nigdy nie brakowało, a niektórzy nie wiedzieć czemu każą tytułować się narodowcami. Ruch Narodowy identyfikujący się z tradycją Żołnierzy Wyklętych nie widzi najmniejszego powodu, by kibicować spadkobiercom idei strzelania w tył głowy jeńcom wojennym. Nie będziemy się też przyjaźnić za darmo ze spadkobiercami myśli Bandery. Stawiamy sobie za cel uchronienie młodych Polaków od kolejnej bezsensownej daniny krwi. W najgorszym wypadku do wojny mamy wejść jak najpóźniej i określić jasno warunki przystąpienia.

W tej bezsensownej, głupiej i niejasnej dla przeciętnego wyborcy sytuacji mamy szansę osiągnąć realne korzyści znacznie ważniejsze niż zaszczytny tron naszego ekspremiera.