26.8 C
Lublin, PL
18 sierpnia 2018
Strona główna Jak zdobyć pozwolenie na broń

Jak zdobyć pozwolenie na broń

Pastorze, jak żyć? BROŃ – pastor odpowiada hejterom #14

Z pastorem Pawłem Chojeckim z Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie rozmawia grupa chrześcijańskiej młodzieży. Włącz się do akcji #jestemchrzescijaninem: https://www.facebook.com/IamAChristianPL


{youtube}vZi31sS3O2k{/youtube}

 

Z pastorem Pawłem Chojeckim z Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie rozmawia grupa chrześcijańskiej młodzieży.

Włącz się do akcji #jestemchrzescijaninem: https://www.facebook.com/IamAChristianPL

Zapraszamy do dyskusji w komentarzach, a także na Facebooku miesięcznika "idź Pod Prąd": https://www.facebook.com/idzpodprad

Ja, Polak – codalej?

 

Reakcja na mój list otwarty do polityków była dość oczekiwana. Nie odpowiedzieli, żaden! Po prostu nie odpowiedzieli i szczerze mówiąc, wcale mnie to nie zdziwiło. Jeden z polityków, dość otwarty na sprawy broni palnej, list określił mianem: „idiotyczny”.

 

Natomiast reakcja zwykłych ludzi na ten apel była zaskakująco pozytywna. Na portalu społecznościom Facebook list rozpowszechniał się błyskawicznie. W momencie gdy trafił na Wykop, dotarł do dziesiątków tysięcy, o ile nie setek tysięcy odbiorców. W konsekwencji zostałem zaproszony do TV Republika i list nabrał wzmożonej siły rażenia. Siły telewizyjnej. To może tylko cieszyć.

 

Na podstawie reakcji na mój apel mam też smutne konstatacje. Różnica światów nas, ludzi i ich, polityków, jest zatrważająco wielka. Skoro polityk, który z sympatią odnosi się do spraw broni palnej, list określa jako „idiotyczny”, to przepaść między naszymi światami jest zaiste ogromna. W oficjalnych wystąpieniach nikt nie był łaskaw pochylić się nad moim apelem. Może nie jestem personą takiego formatu, że politycy winni mi są odpowiedź na list. Moje wystąpienie nie dotyczyło jednak błahej sprawy i nie pochodziło wyłącznie ode mnie, choć ja list podpisałem. Wystąpiłem w imieniu tych dziesiątków czy setek tysięcy, którzy z radością treść listu przyjęli, dlatego politycy powinni na niego odpowiedzieć. Apel mój dotyczy sprawy bezpieczeństwa nas, Polaków. To najważniejszy powód, dla którego powinien doczekać się reakcji.

 

Europa jest systematycznie podpalana. Tu i ówdzie słychać już strzały. Odgłosy wojny dobiegają nie z odległych kontynentów, a z sąsiedniej Ukrainy. Europę czeka niechybnie islamska wiosna ludów. Póki czas, póki w Polsce mamy względny spokój, powinniśmy na poważnie rozmawiać o broni.

 

Milczenie polityków wzmaga moje przekonanie, że musimy działać oddolnie. Musimy budować szeroki ruch społeczny. Tak też i czynię nieustannie. Zwykli ludzie słuchają, to do nich trzeba mówić. Jako Ruch Obywatelski Miłośników Broni zaczynamy właśnie społeczną kampanię pod hasłem „Broń dla ochrony miru domowego”. Już w lutym na ulicach polskich miast powinny zacząć pojawiać się wielkoformatowe billboardy. Ich celem będzie masowe zainteresowanie Polaków bronią palną. Rozsądny człowiek rozumie konieczność posiadania środków, a nie jedynie poczucia bezpieczeństwa. Treść billboardów będzie, mam nadzieję, na tyle zaskakująca, że wywoła zainteresowanie problemem. 
 
 

 

Andrzej Turczyn, adwokat, ekspert prawny, prezes ROMB

[email protected]

 

 

 

 

 

Artykuł ukaże się w najnowszym numerze miesięcznika "Idź Pod Prąd".


Ograniczenia dostępu do broni dotykają wyłącznie praworządnych obywateli

Ograniczenia dostępu do broni palnej w Polsce prowadzone są pod hasłem zapewnienia porządku i bezpieczeństwa publicznego. Tezy uzasadniające zmianę przepisów muszą być zatem następujące:

1) im mniej broni palnej w rękach praworządnych Polaków, tym mniej przestępstw oraz

2) im mniej broni palnej w rękach praworządnych Polaków, tym mniej broni nielegalnej na - nazwijmy to - czarnym rynku.

Założenia są błędne logicznie i pozbawiane jakichkolwiek podstaw faktycznych.

Założenie pierwsze: im mniej broni palnej w rękach praworządnych Polaków, tym mniej przestępstw.

Przepisy ustawy o broni i amunicji regulują administracyjne zasady dostępu do broni palnej. Przepisy te są skierowane do ludzi, którzy broń palną chcieliby posiadać i chcą spełnić kryteria opisane w ustawie. Aktualny stan prawny można nazwać stanem, który wyłącza możliwość posiadania broni przez ludzi, którzy mieli konflikt z prawem. Karalność za przestępstwa dość szeroko opisane w ustawie wyłącza możliwość otrzymania pozwolenia na broń. Uprawnione jest twierdzenie, że aktualny stan prawny pozwala na posiadanie broni palnej wyłącznie obywatelom praworządnym. Ustawa o broni i amunicji jako akt normatywny jest adresowana do nieograniczonego kręgu adresatów. Faktycznie jednak, z uwagi na treść, skorzystać z ustawy może wyłącznie obywatel praworządny. Zwiększenie restrykcyjności ustawy jest zatem hasłem skierowanym do odbiorców ustawy, którzy aktualnie z niej korzystają albo kwalifikują się do skorzystania. Ci, co korzystają i ci, co skorzystać mogą z dobrodziejstw ustawy, to ludzie praworządni i zdrowi psychicznie. Kryteria wydawania pozwolenia na broń tak są ukształtowane, że nie może go otrzymać osoba skonfliktowana z prawem oraz osoba odbiegająca o normy zdrowia psychicznego i funkcjonowania psychologicznego. Inaczej pisząc, zwiększenie restrykcyjności ustawy to postulat, który nie jest adresowany do osób skonfliktowanych z prawem i osób odbiegających o normy zdrowia psychicznego i funkcjonowania psychologicznego. Ci już dzisiaj prawa do broni są pozbawieni.

Autorzy projektu zmian w ustawie o broni i amunicji mówią zatem do nas, praworządnych, zdrowych psychicznie i poprawie funkcjonujących psychologicznie obywateli: nie jesteście dość praworządni, nie jesteście dość zdrowi psychicznie i wasze funkcjonowanie psychologicznie nie jest dla nas zadowalające, utrudnimy wam zatem jeszcze bardziej dostęp do broni palnej.

Do osób skonfliktowanych z prawem, którzy chcą i mają broń palną, bez spełnienia kryteriów wynikających z ustawy, adresowany jest przepis z kodeksu karnego. Będziesz miał broń bez pozwolenia, wsadzimy cię do więzienia, mówi ustawodawca. Proszę zwrócić uwagę na to, że tego przepisu nikt nie zmienia, nie udoskonala po hasłem zwiększenia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Przepis spokojnie istnieje od kilkudziesięciu lat.

Projektodawcy zmian w ustawie o broni i amunicji w istocie nie dążą zatem do zwiększenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, bowiem swoje pomysły kierują wyłącznie do tych, co prawa przestrzegają, a nie robią niczego wobec tych, co prawa nie przestrzegają i broń palną nielegalnie posiadają. Obywatel niepraworządny, zainteresowany posiadaniem broni palnej, nawet nie pomyśli o ustawie o broni i amunicji i tym, w jaki sposób jej sprostać. Po co zatem mówić, że celem zmian jest to, aby obywatel niepraworządny broni nie otrzymał, po co zatem zmieniać ustawę, która go zupełnie nie obchodzi i jej rygorom nie zamierza się poddawać? To zagadka, której rozwiązanie jest znane znawcom i praktykom systemów rozumowania innych niż logika formalna.

Przestępstwa popełniają obywatele niepraworządni. Praworządny obywatel przestępstw nie popełnia. Owszem, może praworządny człowiek zejść na drogę zła i ustawa to przewiduje, umożliwiając różnorakie działania. Pierwsze z nich to możliwość prewencyjnego odebrania broni, a ostatecznie możliwość cofnięcia pozwolenia na broń i wykluczenie obywatela z kręgu praworządnych, którym ustawa daje prawo posiadania broni i amunicji. Ale wróćmy do tych, co przestępstwa popełniają. Reformatorzy ustawy o broni i amunicji mówią tak: „Jeżelinie będą praworządni obywatele mieli broni palnej, to obywatele niepraworządni nie będą popełniali przestępstw.” Tak, tak, ja tu niczego nie pomyliłem. Choć takich słów reformatorzy ustawy o broni i amunicji nie używają, dokładnie tak twierdzą. Wyłącznie taki wniosek płynie z ich działań. Mając na uwadze powyższe moje rozważania, wniosek oczywiście nielogiczny, błędny, pozbawiony jakiegokolwiek uzasadnienia. Jednak trzeba powiedzieć sprawdzam, aby to obłędne rozumowanie odkryć i zdemaskować.

Jedynym łącznikiem i jedynym sposobem uznania, że zdanie: „Jeżeli nie będą praworządni obywatele mieli broni palnej, to obywatele niepraworządni nie będą popełniali przestępstw” jest prawdziwe musi być twierdzenie, że broń posiadana przez obywateli praworządnych wędruje do obywateli niepraworządnych.

Założenie drugie: im mniej broni palnej w rękach praworządnych Polaków, tym mniej broni nielegalnejna - nazwijmy to - czarnym rynku.

Takie założenie musi przyświecać reformatorom ustawy o broni i amunicji, aby można było zachować zdrowie psychiczne przy uzasadnieniu tezy o tym, że im mniej broni palnej w rękach praworządnych obywateli, tym mniej przestępstw popełnią obywatele niepraworządni. Założenie czysto badawcze. Może być prawdziwe, bo jego prawdziwość nie jest kwestią logicznego rozumowania, a faktów. Albo takie fakty istnieją, albo nie istnieją. Czy mamy odpowiedź na to podlegające badaniu założenie ? Tak ! Broń palna w zasadzie nie ginie praworządnym obywatelom, którzy ją zgodnie z prawem posiadają. Wynika to z obserwacji komend wojewódzkich, wynika to z badań MSW. Dysponuję pismem jednej z komend wojewódzkich policji, w którym stwierdza się, że broń palna właściwie nie ginie. Stwierdzenie to pojawiło się w toku konsultacji policyjnych nad projektem rozporządzenia o przechowywaniu broni i amunicji. Ponadto w corocznym raporcie na temat bezpieczeństwa w Polsce MSW jednoznacznie wskazuje, skąd obywatele niepraworządni zaopatrują się w narzędzia zbrodni. Nie jest to w żaden sposób rabunek obywatelom praworządnym przez niepraworządnych czy przekazywanie jej dobrowolnie przez obywateli praworządnych obywatelom niepraworządnym.

Podsumowanie.

Moim zdaniem omawianych tez nikt nie wypowiadał, nie rozmyślał nad nimi, nie sprawdzał ich logicznie i badawczo. Nikt tego robił, bo ten, kto wpadł na pomysł zmian w ustawie o broni i amunicji, nie realizuje celów artykułowanych, tylko cele nieartykułowane. Nie wiem jakie, ale z całą pewnością nie jest to troska o porządek i bezpieczeństwo naszego społeczeństwa. Stawiam na zwykły strach, zakorzeniony w irracjonalnej części rozumu.

Andrzej Turczyn adwokat
wiceprezes Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni


Broń a prohibicja?

W dniu 8 listopada 2013 r. Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy o zmianie ustawy o broni i amunicji. Projekt wpłynął do Sejmu w dniu 13 maja 2013 r. z inicjatywy posłów Klubu Parlamentarnego Solidarnej Polski. Wnoszący projekt posłowie to: Jacek Bogucki, Andrzej Dera, Mieczysława Golba, Tomasz Górski, Patryk Jaki, Beata Kempa, Arkadiusz Mularczyk, Józef Rojek, Andrzej Romanek, Edward Siarka, Piotr Szeliga, Tadeusz Woźniak, Jan Ziobro, Kazimierz Ziobro i Jarosław Żaczek. Projekt otrzymał numer druku sejmowego 1782.

W głównej mierze projekt dotyczył zakazu posiadania noży o określonej wielkości i pod takimi hasłami był prezentowany. Jednak w tym zakresie pomijam omówienie tego dokumentu, bowiem z pozoru jedynie dotyczył noży. W rzeczywistości był bardzo niebezpiecznym projektem ustawy, który w zakamuflowany sposób chciał wprowadzić bezwzględny zakaz spożywania alkoholu – prohibicję – dla wszystkich posiadaczy broni, broni w rozumieniu przepisów ustawy o broni i amunicji. Zgodnie z systematyką ustawy są kategorie broni, na które nie jest wymagane pozwolenie. Stanowi o tym przepis art. 11 ustawy. Planowany przez wskazanych nakaz prohibicji miał dotyczyć także posiadaczy broni zwolnionej z wymogu posiadania pozwolenia.

Aktualnie obowiązuje zakaz noszenia broni w stanie po użyciu alkoholu i zakaz ten spełnia wszelkie kryteria racjonalności ustawodawcy. Przepis art. 51 ust. 2 pkt 4 ustawy o broni o amunicji stanowi: Tej samej karze (grzywny albo aresztu) podlega, kto: 4) nosi broń, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu, środka odurzającego lub substancji psychotropowych albo środka zastępczego. Orzekanie w tej sprawie następuje w trybie przepisów o wykroczeniach. Dodatkową dolegliwością dla osoby naruszającej zakaz noszenia broni, a nawet przemieszczania się z nią w stawnie rozładowanym po użyciu alkoholu, jest obowiązkowe cofnięcie pozwolenia na broń o ile pozwolenie zostało takiej osobie wydane. Stanowi o tym art. 18 ust 1 pkt 4 ustawy o broni i amunicji, który ma brzmienie: Właściwy organ Policji cofa pozwolenie na broń, jeżeli osoba, której takie pozwolenie wydano: przemieszcza się z rozładowaną bronią albo nosi broń, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu, środka odurzającego lub substancji psychotropowej albo środka zastępczego. Aktualnie obowiązująca ustawa wprowadza zatem daleko idące konsekwencje dla osób, które nie stosują się do przepisów prawa. Twierdzę, że obowiązujące przepisy spełniają wszelkie kryteria racjonalnego i sprawiedliwego prawa. Prawa, które ma stać na straży ładu i spokoju społecznego.

Wskazani posłowie zamierzali wprowadzić bezwzględny, pod groźbą popełnienia przestępstwa, zakaz spożywania alkoholu przez posiadaczy wszelkiej broni, także tej, na którą pozwolenie nie jest wymagane. Można też od drugiej strony stwierdzić, że każdy, kto zamierzał spożyć najmniejszą nawet ilość alkoholu, powinien zrezygnować z posiadania jakiejkolwiek broni, także tej niewymagającej pozwolenia, o ile nie chciałby jednocześnie zostać przestępcą. Zdaję sobie sprawę z tego, że prezentowana przeze mnie teza brzmi dość absurdalnie. Niestety jest prawdziwa.

Posłowie Solidarnej Polski wnosili do Sejmu o skreślenie przepisu art. 51 ust 2 pkt 4 ustawy o broni i amunicji – cytowanego powyżej. W miejsce skreślonego przepisu projektowali przepis następującej treści: Art. 50b. Kto posiada broń, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu, środka odurzającego lub substancji psychotropowych albo środka zastępczego, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 3.

Przepisy prawa, jak wiadomo, wymagają precyzji językowej. W projektowanym przepisie posłowie SP posłużyli się słowem: posiada. Projektowana zmiana ustawy nie nadawała szczególnego znaczenia terminowi posiada, zatem rozumieć ten termin należy w taki sposób, jak rozumie się go w systemie prawa. Posiadanie to termin cywilistyczny. Zatem na gruncie przepisów ustawy o broni i amunicji słowo posiada należy rozumieć w ujęciu cywilistycznym.

Jedynie osoby niemające do czynienia z prawem mogą błędnie uznać, że posiada znaczy dzierży, trzyma tu i teraz. Prawne znaczenie posiadania opisuje o wiele szersze stany faktyczne. Posiadanie jest określonym rodzajem władztwa nad rzeczą. Najogólniej rzecz ujmując, posiadanie oznacza, że osoba znajduje się w sytuacji, która daje jej możliwość władania rzeczą w taki sposób, jak mogą to czynić osoby, którym przysługuje do rzeczy określone prawo, przy czym nie jest konieczne efektywne wykonywanie tego władztwa. Na gruncie przepisów karnych o nielegalnym posiadaniu broni ukształtował się pogląd, że zakres pojęcia posiadania jest bardzo szeroki, nie jest ograniczony do posiadania samoistnego lub zależnego, lecz obejmuje każde faktyczne władanie rzeczą. Posiadanie to nie tylko fizyczne władanie rzeczą w danej chwili, to także posiadanie samoistne i zależne. Zgodnie z przepisem art. 336 kodeksu cywilnego: Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny). Np. inne prawdo do władania rzeczą to umowa użyczenia, tak bardzo popularna w relacjach myśliwskich. Dla zachowania bezpieczeństwa myśliwi po polowaniach użyczają sobie broni na czas biesiad myśliwskich, tak aby była pod pewną i bezpieczną opieką. Z uwagi na to, że istnieje przepis art. 337 kodeksu cywilnego: Posiadacz samoistny nie traci posiadania przez to, że oddaje drugiemu rzecz w posiadanie zależne - użyczenie broni nie uwalniałoby od popełniania projektowanego typu przestępstwa.

Projektowany przepis ustawy o broni i amunicji wprowadzałby karalność spożywania alkoholu, w każdej dowolnej mierzalnej ilości, wobec osób posiadających broń. Dla przykładu, niewątpliwym posiadaczem borni jest myśliwy czy sportowiec, który broń posiada w zamkniętej szafie, a sam jest na spotkaniu ze znajomymi w sąsiedniej miejscowości. Broń zamknięta bezpieczna, posiadacz tej broni oddalony, spożywa odrobinę wina, piwa czy innego mocnego napoju i w świetle prawa staje się przestępcą. Zdaję sobie sprawę z tego, że to musi budzić sprzeciw i niedowierzanie. Jednak gramatyczna wykładnia proponowanego zapisu prowadzi do takiego jedynie wniosku. Wykładnia gramatyczna jest wykładnią podstawową przepisów prawa. Jeżeli daje ona racjonalne brzmienie normy prawnej, nie ma powodu do sięgania po inne sposoby wykładni.

Moim zdaniem świadomi czy nie, z rozmysłem czy z niewiedzy posłowie Solidarnej Polski zamierzali pozbawić nas wolności. Wolności rozumianej jako dążenie do szczęścia przez siebie rozumianego, bez szkody dla innych ludzi. Takim ideom przy wyborach należy mówić głośno NIE, skreślając z list wyborczych osoby je głoszące.

Andrzej Turczyn adwokat, ekspert prawny, wiceprezes Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni

projekt i jego autorzy:

http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/B9EFD62D74058171C1257BF90032DBFC/%24File/1782.pdf

głosowanie:

http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&nrkadencji=7&nrposiedzenia=53&nrglosowania=62


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut