W ubiegłym miesiącu przedstawiłem pierwszą (i ważniejszą) część odpowiedzi na pytanie “dlaczego dobry i kochający Bóg stworzył pasożyty?” czy ogólniej: “… zło i śmierć?” Pytając tak, zakłada się, że obecny świat, taki jaki widzimy, został stworzony przez Boga. Biblia ujawnia inna prawdę. Bóg stworzył świat doskonały. Ten doskonały świat uległ zmianie z chwilą grzechu naszych prarodziców, zmianie na gorsze. Cała rzeczywistość uległa skażeniu. Wynika z tego, że wiele elementów świata, jaki widzimy, nie wyszło spod ręki Boga. Jeśli mamy trudności z przyjęciem, że jakieś pasożyty zostały stworzone, to mamy rozwiązanie: być może nie zostały stworzone, być może są zdegenerowaną formą czegoś innego, lepszego. Jeśli ktoś chce, może to nazwać ewolucją. Bo kreacjoniści, wbrew potocznym mniemaniom, nie kwestionują w ogóle zachodzenia ewolucji. My jedynie ograniczamy – zgodnie z dostępnymi faktami – jej zasięg do niewielkich rozmiarów. Z grubsza (nie jest to dokładny opis, ale dzisiaj musi nam wystarczyć) kreacjoniści akceptują zachodzenie tzw. mikroewolucji, czyli niewielkich zmian mniej więcej na poziomie gatunku. Taka mikroewolucja mogła, a nawet musiała mieć miejsce, skoro Biblia wspomina, iż obecny zdegenerowany świat nie jest tym światem, jaki Bóg stworzył “na początku”. Kreacjoniści sprzeciwiają się natomiast idei zachodzenia tzw. makroewolucji, czyli samorzutnego (pod wpływem przypadkowych mutacji i doboru naturalnego) powstawania nowych planów budowy ciała, a więc zmian zachodzących powyżej poziomu gatunków.

Zanim przejdę do zapowiedzianej miesiąc temu drugiej części odpowiedzi, wspomnę o pewnym problemie, jaki się pojawia, gdy słyszymy o katastrofalnych skutkach grzechu Adama. Nowy Testament mówi, że “zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzym. 6:23). Skłonni jesteśmy wtedy uznać i zrozumieć śmierć dorosłych, bo wiemy, jak głęboko prawdziwe są słowa “nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego” (Rzym 3:10), “wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rzym. 3:23). Ale co z dziećmi, zwłaszcza małymi, na przykład niemowlętami? Przecież one nie miały okazji, ani nawet możliwości zgrzeszyć. Jeśli umierają one wskutek grzechu nie swojego, ale Adama, to mógłby ktoś powiedzieć, że mamy sytuację, gdy sąsiad pije, a mnie boli głowa. Muszę przyznać, że sam mam spory problem ze zrozumieniem faktu śmierci niemowląt. Najlepsze wyjaśnienie, jakie do mnie trafia, jest takie oto: wniosek, że niemowlęta umierają wskutek winy kogoś obcego, jest mylny. Adam nie był kimś obcym, kimś w rodzaju “naszego sąsiada”. On był naszym praojcem, wszyscy od niego pochodzimy. A to już potrafimy zrozumieć: jeśli ojciec-alkoholik się schleje i “po pijaku” spłodzi dziecko, które następnie choruje, a może nawet i umrze, to wiadomo, kto jest winien – winien jest ojciec. Otóż to, co zrobił Adam, nasz praojciec, było większą zbrodnią, niż to, co robi rodzic-alkoholik, bo rzutuje swoimi skutkami nie na pojedyncze osoby, ale na całą ludzkość w całej jej historii.

Wróćmy jednak do problemu istnienia pasożytów.
Pasożyty czasami mogą się do czegoś przydać
Istnieje też inne wyjaśnienie występowania pasożytów, choć należy pamiętać, by go nie przeceniać. Pasożyty mianowicie mogą być korzystne z tego czy innego powodu i nie zawsze musimy być tego świadomi. W rezultacie może się nam błędnie wydawać, że pasożyty pełnią wyłącznie negatywną rolę w świecie ożywionym. Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

a) kacyki i oropendole
W Panamie żyją ptaki (pewien gatunek kacyków, Scaphidura oryzivora, ptaki z rodziny Icteridae), które mają zwyczajem naszych kukułek podrzucać swoje jaja do gniazd innych ptaków, np. oropendoli. Pisklęta kacyków nie wyrzucają jednak innych jaj i piskląt z gniazda, do którego zostały podrzucone, niemniej jednak są pasożytami gniazdowymi. Okazuje się, że niektóre oropendole w agresywny sposób odpędzają wszystkie pojawiające się w pobliżu ich gniazd kacyki, nie pozwalając tym samym znieść “kukułczego” jaja, ale innym najwyraźniej jest to obojętne. Okazało się, że pisklęta kacyków mają zwyczaj iskać swoich przybranych braci, usuwając z ich skóry larwy gzów ptasich. W rezultacie pisklęta oropendoli, wychowujące się obok pisklęcia kacyka, są zdrowsze i chociaż w ich gniazdach wychowuje się dodatkowe pisklę obcego gatunku, to i tak z takich gniazd średnio wywodzi się więcej piskląt oropendoli niż z tych, w których nie było pasożyta-kacyka. Pasożyt okazuje się tu zwiększać szansę przeżycia młodych piskląt, zmniejszając ich śmiertelność wywołaną przez larwy gzów ptasich.

Dlaczego wobec tego niektóre oropendole odpędzają kacyki, uniemożliwiając tak skuteczną ochronę przed larwami gzów ptasich? Okazuje się, że tak jest tylko wtedy, gdy gniazda oropendoli znajdują się w pobliżu gniazd pewnego gatunku os. Osy te utrudniają gzom docieranie do gniazd oropendoli i dodatkowa ochrona nie jest już tym ostatnim potrzebna.

Zobacz też:  Zagubione poselstwo Jezusa?

b) pasożyt chroni przed astmą
Kilka lat temu w brytyjskim czasopiśmie medycznym The Lancet ukazał się artykuł przedstawiający wyniki badań, prowadzonych przez prof. Johna Britona i jego zespół, nad mieszkańcami etiopskich miast i wsi.2  Uczeni sprawdzali, jak wielu mieszkańców cierpi na astmę i ilu z nich nosi w jelitach tęgoryjca dwunastniczego. Tęgoryjec dwunastniczy jest pasożytem z rodziny obleńców, do których należy także glista ludzka. Odżywia się krwią, pobieraną ze ścian jelita cienkiego lub dwunastnicy, powodując niedokrwistość żywiciela. Ich jaja są wydalane z kałem. Wylęgające się z nich larwy mogą przedostać się do organizmów innych żywicieli drogą pokarmową lub przez skórę. Następnie wraz z krwią dostają się do płuc, gardła i przewodu pokarmowego. Opis taki powoduje, że nikt nie ma wątpliwości co do pasożytniczego charakteru tęgoryjców.

A jednak okazało się, że Etiopczycy zarażeni tęgoryjcem o połowę rzadziej chorują na astmę niż ich pozostali rodacy. Uczeni wyjaśniają to skutkami wywoływanymi przez wspomniane obleńce. Pasożyty osłabiają reakcję immunologiczną organizmu, by się łatwiej przemieszczać. Ale tym samym osłabiają reakcję układu odpornościowego na alergeny prowokujące astmę.
Pasożyt co prawda szkodzi, ale w pewnych sytuacjach także pomaga.

c) łykanie robaków pomaga leczyć chorobę Crohna
Choroba Crohna to stan zapalny jelit wywołany silną reakcją odpornościową. Choroba ta jednak rzadko występuje w krajach Trzeciego Świata. Od dawna przypuszczano, że jest to wynik oddziaływania pospolitych tam pasożytów jelitowych. Niski poziom higieny (zanieczyszczona woda i żywność oraz brudne ręce) powodują, że jaja tych pasożytów często trafiają do ludzkiego organizmu. Pasożyty te następnie tłumią zbyt silną reakcję odpornościową w jelicie, przyczynę choroby Crohna.

W trakcie badań prowadzonych głównie przez uczonych z University of Iowa okazało się, że wspomniane przypuszczenie jest trafne. 29 pacjentów chorych od lat na chorobę Crohna przez pół roku co trzy tygodnie wypijało płyn zawierający 2500 żywych jaj włosogłówki świńskiej (Trichuris suis). Poprzednio typowe leczenie im nie pomagało. Teraz jednak u wszystkich za jednym wyjątkiem nastąpiła poprawa, a u 21 objawy ustąpiły całkowicie. Co więcej, nie zaobserwowano szkodliwych skutków obecności pasożyta.
Ponownie się okazało, że pasożyt w szczególnych okolicznościach nie tylko szkodzi, ale może pomagać.

d) pasożyty źródłem leków na astmę i cukrzycę
Przywry z rodzaju Schistosoma są pasożytniczymi robakami, których larwy przenikają z wód jezior przez skórę, a następnie atakują takie narządy wewnętrzne jak pęcherz, wątroba czy jelito grube. Około 200 milionów ludzi jest zarażonych przez te pasożyty, głównie w Afryce i Ameryce Południowej. Mogą one przebywać w organizmie żywiciela przez wiele lat, co prowadzi do znacznego osłabienia układu odpornościowego.

Desiree van der Kleij z Uniwersytetu w Leiden, Holandia, w czasie badań związanych z przygotowywaniem pracy doktorskiej odkryła, że lipidy, substancje występujące w organizmach tropikalnych pasożytów Schistosoma, mogą hamować nadmierną reakcję ludzkiego układu odpornościowego, która jest odpowiedzialna za rozwój alergii. Pewien kwas tłuszczowy wchodzący w skład tych lipidów (niewystępujący w ludzkim organizmie) aktywuje specyficzny receptor tzw. komórek dendrytycznych układu odpornościowego człowieka, które zapoczątkowują rozwój komórek regulatorowych, limfocytów T. Te zaś z kolei tłumią aktywność innych komórek wspomnianego układu odporności. Komórki dendrytyczne wykrywają obecność patogenów w organizmie i kierują rozwojem właściwej reakcji immunologicznej, mającej zwalczyć patogen (może to być bakteria, ale także wirus czy pasożyt).

Cukrzyca typu I i astma są wywołane niewłaściwymi reakcjami immunologicznymi napewne substancje. Cząsteczki posiadające zdolność hamowania tych reakcji, jak cząsteczki lipidów pochodzących od pasożytów Schistosoma, mogą być wykorzystane do tłumienia tych reakcji w procesie leczenia.

e) wnioski
We wszystkich tych przykładach niewątpliwe pasożyty ujawniały też swoją przydatność w pewnych specyficznych warunkach, najczęściej związanych z chorobami. Pasożyty przynosiły wówczas ulgę lub prowadziły do wyzdrowienia. Nie chcę sugerować, że jest tak ze wszystkimi pasożytami, że każdy z nich pełni niekiedy pożyteczną funkcję. Ale na pewno niektóre przynoszą korzyść w niektórych okolicznościach. Prawdopodobnie w przyszłości odkryjemy, że jakieś inne pasożyty również przynoszą taką samą korzyść. Mamy więc dwa wyjaśnienia istnienia w naszym świecie pasożytów. Mogą w pewnych sytuacjach przynosić korzyść. Ale jeśli nawet są takie, które nigdy nie przynoszą nikomu najmniejszej korzyści, to także jest to doskonale zgodne z biblijnym opisem stworzenia. Trzeba tylko pamiętać, że obecny świat skażony skutkami grzechu Adama i Ewy, nie jest tym samym światem, jaki stworzył Bóg, który “widział, że wszystko było dobre”.