Listy ateisty 3: Ochrzczony ewolucjonizm

Ochrzczony ewolucjonizm

Jak stwierdził podczas wizyty w Polsce czołowy ideolog ateizmu i biolog ewolucyjny prof. Jerry Coyne, teoria ewolucji jest najlepszym narzędziem w walce z religią, głównie z chrześcijaństwem. Trudno się z nim nie zgodzić – jeśli powstaliśmy w drodze przypadku i naturalnych procesów, to nie ma żadnego Stwórcy, a co za tym idzie obiektywnej potrzeby komunikowania się z Nim czy obawy przed Jego sądem. Religia to wtedy wytwór ludzkiej wyobraźni. Jak chrześcijanie zareagowali na teorię ewolucji?

Ogólnie można podzielić te reakcje na obozy. Jedni odrzucili teorie ewolucji i pozostali wierni biblijnemu kreacjonizmowi. Inni, widząc potęgę współczesnej nauki, postanowili asymilować ewolucjonizm na swoje podwórko. W ten sposób powstał ewolucjonizm teistyczny. Zakłada on z grubsza, że Bóg i owszem stworzył świat, ale za pomocą naturalnych procesów opisywanych przez naukowców- ewolucjonistów. Dla osłody niektórzy dodają chrześcijanom punktową ingerencję Boga – początek życia i tchnienie duszy w człowieka.


Pomysł wydawał się dobry – teistyczny ewolucjonizm nie musi tłumaczyć się przed naturalistyczną nauką - prawie bez zastrzeżeń przyjmuje jej odkrycia i twierdzenia – a jednocześnie ratuje wiarę w Boga i wytrąca ateistom z rąk groźną broń przeciwko religii.

Jest tylko jedno małe „ale”. Teistyczni ewolucjoniści muszą jakoś sobie poradzić z biblijnym, sześciodniowym opisem stworzenia. Potrzeba jest matką wynalazku – szybko więc powstała szkoła symbolicznej interpretacji Biblii. Dotychczas prawie bez zastrzeżeń świat chrześcijański przyjmował dosłowną interpretację Pisma. Do rozumienia symbolicznego uciekano się tylko w pojedynczych wersetach Biblii, teraz trzeba było potraktować tak całą historię stworzenia. Ale cóż robić – potrzeba jest wielka, ewolucjonistyczny wróg u bram –więc pogląd o symbolicznym opisie Księgi Rodzaju rozprzestrzenił się szybko w chrześcijańskim świecie. Czy jednak teistyczny ewolucjonizm spełnił pokładane w nim nadzieje?

Obawiam się, że nie. Raz przesunięta granica nieomylności i precyzji tekstu Biblijnego nie może zostać zatrzymana. Jeśli legenda jest opis stworzenia, to może i potopu? Jeśli potopu, to może i przejścia przez Morze Czerwone? A jeśli tak, to może i cuda Jezusa są tylko dydaktyczną opowiastką? A co z grzechem i odkupieniem? Czy to czasem nie „opium dla ludu”? Może nie każdy teistyczny ewolucjonista pójdzie aż tak daleko w swych wnioskach, ale każdy będzie miła problem z otwarciem Biblii o czytaniem jej jak nieomylne, siedmiokroć oczyszczone, Słowo Boga. Biorąc pod uwagę, że nasza wiara buduje się poznaniem Słów Boga (np. Rzym. 10:17), będziemy mieli rzesze letnich – no właśnie – czy chrześcijan?

Obserwując współczesny świat Zachodu trudno nie dostrzec słuszności powyższej tezy.

Gdy dyskutuję z teistycznymi ewolucjonistami, zawsze zadziwia mnie z jaką pewnością deklarują oni przekonanie o niedosłownym charakterze opisu Mojżesza. Skąd oni to wiedzą? Zapytani, nie potrafiądać przekonującej odpowiedzi. Jest ona bowiem wstydliwa. Otóż interpretację symboliczną przyjęli oni głównie pod wpływem nauki. Z jednej strony deklarują się jako chrześcijanie wierzący w objawione Słowo Boga, z drugiej uznają prymat odkryć naukowych i ich materialistycznej interpretacji nad Biblią. Zakrawa to na rozdwojenie jaźni…

Warto zadać sobie pytanie – jakie cechy powinien mieć opis Biblijny, by uznać go za dosłowny, a jakie by uznać za symboliczny?

Warto przypomnieć sobie czasy dzieciństwa, kiedy często słuchaliśmy historii zaczynających się od słów „dawno, dawno temu, za górami lasami…” Już wiedzieliśmy, że słuchamy bajki. Czy tak rozpoczyna się Księga Rodzaju?

Idźmy dalej, czy Autor podawałby weryfikowalne szczegóły opisu, gdybychciał, by traktować go dosłownie? Czy na przykład napisałby, że wszyscy ludzie wywodzą się od jednego przodka? Czy podałby szczegółową kolejność pojawiania się istot żywych? Czy podałby konkretny zasięg potopu? Czy też poruszałby się w obszarze niejasnych symboli i niedomówień? Zakładając, że Bóg jest wszechwiedzący i zna przyszłość, należy też założyć, że wiedział o współczesnych odkryciach astronomii, geologii, archeologii czy genetyki. Czy świadomie narażałby się na utratę wiarygodności, a nas na zamęt co do podstaw naszej wiary?

Podejdźmy do opisu stworzenia jeszcze z innej strony. Gdy konstruujemy jakąś teorię naukową, najpierw przedstawiamy założenia wstępne, na których się opieramy. Musimy tu być bardzo precyzyjni, bo wykazanie nam błędu na tym etapie dyskwalifikuje naszą dalszą pracę naukową. Czy Stwórca byłby mniej staranny w swoim traktacie skierowanym do nas? Czy na samym początku swego przesłania umieściłby materiał niejasny, niezrozumiały lub obarczony błędami?

Mogę zrozumieć ateistów, którzy pod wpływem materialistycznie zorientowanej nauki odrzucają istnienie Boga, a Biblię traktują za zbiór legend. Jest w tym konsekwencja i logika. Nie mogę jednak tego powiedzieć o chrześcijanach traktujących „symbolicznie” opis stworzenia, który dała nam Osoba najlepiej poinformowana w tej sprawie – sam Stwórca.

Listy ateisty 3 – Dowód dla niewierzących

Dowód dla niewierzących

Bóg doskonale zdaje sobie sprawę z trudności człowieka z zaufaniem Mu. Prawie komicznym przykładem są historie Gedeona czy Hiskiasza:

 

Sędz. 6:36-40

36. Wtedy rzekł Gedeon do Boga: Jeżeli wybawisz moją ręką Izraela, jak obiecałeś,
37. To ja rozłożę runo wełny na klepisku; jeżeli rosa będzie tylko na runie a cała ziemia wokoło pozostanie sucha, to będę wiedział, że wybawisz moją ręką Izraela, jak obiecałeś.
38. I tak się stało. Gdy bowiem wstał nazajutrz i ścisnął runo, wygniótł z runa tyle rosy, że czasza była pełna wody.
39. Lecz Gedeon rzekł jeszcze do Boga: Niech nie zapłonie gniew twój na mnie, że jeszcze raz się odezwę; niech jeszcze raz wypróbuję to na runie: niech tylko runo pozostanie suche, a na całej ziemi wokoło będzie rosa.
40. I uczynił tak Bóg tej nocy. Tylko runo było suche, a na całej ziemi wokoło była rosa.


2 Król. 20:8-11

8. Hiskiasz zaś zapytał Izajasza: Jaki jest znak tego, że Pan mnie uleczy i ja wstąpię trzeciego dnia do świątyni Pana?
9. A Izajasz odpowiedział: Taki będzie dla ciebie znak od Pana, że spełni Pan słowo, które wypowiedział: Czy cień ma posunąć się o dziesięć stopni, czy ma się cofnąć o dziesięć stopni?
10. Hiskiasz odpowiedział: To łatwe dla cienia posunąć się o dziesięć stopni; nie, niech raczej cień cofnie się wstecz o dziesięć stopni.
11. Zawołał tedy prorok Izajasz do Pana i ten sprawił, że cień cofnął się o dziesięć stopni wstecz na schodach Achaza, z których już zeszedł.

 

Bóg zna nasze ograniczenia i wychodzi im naprzeciw – pod jednym wszakże warunkiem:

Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, Wszystkim, którzy, go wzywają szczerze. Ps. 145:18

Jeśli szczerze szukasz Boga, to z pewnością dostaniesz od Niego dostateczny materiał dowodowy, o Jego istnieniu. Pewna jego część jest powszechnie dostępna:

Świadomość wieczności

Jednym z naczelnych haseł propagandowych sowieckiego komunizmu było „Lenin wiecznie Żywy!”. Czy zastanawiałeś się, dlaczego materialiści wierzący tylko w tu i teraz mają tak daleki horyzont czasowy w swoich planach? Odpowiedź znajduje się w Księdze Kaznodziei:

Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca; Kazn. 3:11

Świadectwo przyrody

Ateistyczni bojownicy przyznają, że teoria samoistnego powstania świata i życia (w uproszczeniu teoria ewolucji) jest ich najskuteczniejsza bronią w walce z religią. Nic dziwnego, że współczesna nauka broni „jak niepodległości” swoich materialistycznych założeń. Aprori odrzuca wszelką myśl o Bogu, arbitralnie oceniając, że odwoływanie się do Boga jest „nienaukowe”. Tymczasem:

… to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi. Rzym. 1:19-22

Znak Jonasza

Bóg dał go jako wyzwanie nawet tym, którzy aktualnie mają wobec Niego złe zamiary:

Wtedy odpowiedzieli mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od ciebie znak. A On odpowiadając, rzekł im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka. Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce. Mat. 12:38-40

Apostoł Paweł wypowiedział się o tym znaku, jako o czymś ostatecznie rozstrzygającym w sprawie wiarygodności chrześcijaństwa:

A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara; wówczas też byliśmy fałszywymi świadkami Bożymi, 1 Kor. 15:14-15

Istnieje więc prosty sposób obalenia/potwierdzenia autentyczności chrześcijańskiego przesłania – wystarczy zająć się sprawą zmartwychwstania Jezusa. Takie wyzwanie mogę zaproponować każdemu uczciwemu ateiście – zbadaj materiał dowodowy na temat tego, co prawie dwa tysiące lat temu zdarzyło się w okolicach Jerozolimy i co do dziś tak silnie oddziaływuje na ludzi (napisz do nas, a wyślemy Ci bezpłatny PDF książki na ten temat). Wykaż, że wskazuje on na mit czy spisek, ale jeśli tego nie potrafisz, przestań twierdzić, że Boga nie ma i zacznij na poważnie zastanawiać się, jak Go znaleźć.

Oprócz świadectw ogólnie dostępnych, Bóg może dać Ci dodatkową pomoc – jeśli szukasz go szczerze. Przykładem tego jest Tomasz, który bardzo jasno postawił Bogu warunki:

Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę. Jan. 20:25

By już za kilka dni kornie deklarować:

Pan mój i Bóg mój. Jan. 20:28

Podobna przygodę miał ap. Paweł, zanim został uczniem Jezusa:

A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy. I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? I rzekł; Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; Dz. Ap. 9:1-5

Widać, że niektórych z nas Bóg musi dosłownie „przeczołgać” zanim zmądrzejemy. Warto jednak zanim się to stanie, spróbować czegoś innego.

Za czasów, gdy moją ulubioną piosenką była Międzynarodówka, doszedłem do bardzo bolesnego odkrycia, że z tym powszechnym braterstwem i szczęściem to jakiś kit. Tak naprawdę człowiek jest samotny. Nawet bardzo. Z tym odkryciem ciężko się żyło. Nawet bardzo… Pomyślałem wtedy w desperacji, że co mi szkodzi spróbować. Jeśli Go nie ma to nic nie stracę, ale może… „Boże, jeżeli jesteś, spraw bym znalazł bratnią duszę” – po raz pierwszy skierowałem do „niewiadomoczyisteniejącego” Boga szczerą prośbę. Nie minęło kilka miesięcy, a miałem wtedy ok. 17 lat, znalazłem moją obecną Żonę i miałem subiektywny dowód, że jednak Ktoś słucha. To uruchomiło ciąg zdarzeń, który doprowadził mnie do decyzji, która z dawnego ateisty uczyniła mnie gorliwym uczniem Jezusa (więcej na ten temat znajdziesz na stronie Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie - knp.lublin.pl- w dziale „Świadectwa zmienionego życia”).

Paweł Chojecki

LISTY ATEISTY

Niektórzy ludzie zadają sobie różne trudne pytania na temat Boga. Chrześcijanom zdarza się uciekać od odpowiedzi na nie, a nierzadko nawet dystansować się od „ateistów”. Niniejsza rubryka jest miejscem na zadanie dowolnego pytania na temat Boga lub wyrażenia wątpliwości co do Jego istnienia. W miarę możliwości podejmiemy dyskusję.

Piotr: Skoro Bóg jest doskonały i samowystarczalny, to oznacza, że nie potrzebuje do istnienia niczego. Tymczasem chrześcijański Bóg potrzebuje czci od swojego stworzenia.
Okazuje też słabości, jak wpadanie w gniew. Nie może być zatem doskonały.


Gdyby Bóg przedstawiony w Biblii czegoś potrzebował (w sensie niemożności istnienia bez tego), rzeczywiście byłby tylko jednym z bożków wymyślonych przez ludzi na swoje podobieństwo. Biblia jasno odcina się od takiego postrzegania Boga:

Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych. Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. Dz.Ap. 17:24-25

Bóg Biblii nie potrzebuje niczego z naszej strony. Pragnie jednak, byśmy odwzajemnili Jego miłość do nas. Nie jest Mu ona jednak niezbędna do istnienia.

Biblia często pokazuje różnice pomiędzy bogami wymyślonymi przez ludzi, a Bogiem w niej objawionym:

Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu. Dz.Ap. 17:29

Bóg nasz jest w niebie, Czyni wszystko, co zechce.
Bożyszcza ich są ze srebra i złota, Są dziełem rąk ludzkich.
Mają usta, a nie mówią, Mają oczy, a nie widzą.
Mają uszy, a nie słyszą, Mają nozdrza, a nie wąchają.
Mają ręce, a nie dotykają, Mają nogi, a nie chodzą, Ani nie wydają głosu krtanią swoją.
Niech będą im podobni twórcy ich. Wszyscy, którzy im ufają! Ps. 115:3-8

Wzięli tedy cielca, którego im dano, oprawili go i wzywali imienia Baala od rana aż do południa, mówiąc: Baalu, wysłuchaj nas. Lecz nie było żadnej odpowiedzi. Wykonywali przy tym taniec kultowy wokoło ołtarza, który wznieśli. A gdy nastało południe, Eliasz zaczął drwić z nich, mówiąc: Wołajcie głośniej, wszak jest bogiem, ale może się zamyślił lub jest czym innym zajęty, lub może udał się w drogę, albo może śpi? Niech się więc obudzi!

Wołali więc głośno i według swojego zwyczaju zadawali sobie rany nożami i włóczniami, aż krew po nich spływała. A gdy minęło południe, oni trwali jeszcze w swoim upojeniu aż do pory składania ofiary z pokarmów, ale nie było żadnej odpowiedzi.

Wtedy Eliasz rzekł do całego ludu: przystąpcie do mnie. A gdy cały lud zbliżył się do niego, on naprawił zburzony ołtarz Pana. (…) I rzekł: Napełnijcie cztery wiadra wodą i wylejcie je na ofiarę całopalną i na drwa. Potem rzekł: Powtórzcie to jeszcze raz. I oni powtórzyli to jeszcze raz. I znów rzekł: Uczyńcie to po raz trzeci. I oni uczynili to po raz trzeci.

35. I spłynęły wody te z ołtarza tak, że i rów wypełnił się wodą. A gdy nadeszła pora składania ofiary z pokarmów, prorok Eliasz przystąpił i rzekł: Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Izraela! Niech się dziś okaże, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja twoim sługą i że według twego słowa uczyniłem to wszystko. Odezwij się, Panie, odpowiedz mi, a niech ten lud pozna, że Ty, Panie, jesteś Bogiem prawdziwym i że Ty odmienisz ich serca.

Wtedy spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył. Gdy to cały lud zobaczył, padł na twarz, mówiąc: Pan jest Bogiem, Pan jest Bogiem! 1 Król. 18:26-39

Drugim przez Pana poruszanym problemem jest gniew Boga, który rzekomo wskazuje na jego niedoskonałość. Jest to antropomorfizacja Boga – przypisywanie mu naszych cech i ocenianie ich z naszej perspektywy. Zwykle oceniamy ludzki gniew jako słabość lub wadę. Tę perspektywę łatwo przenosimy na Boga. Jeśli Bóg wpada w gniew, tak jak człowiek, to jest niedoskonały. Trzeba by jednak wykazać, że gniew Boga jest moralnie naganny lub niekontrolowany. Biblia przedstawia tu zgoła inną perspektywę:

Gniew Boga jest sprawiedliwy – to znaczy zawsze wypływa ze słusznych przesłanek.

Jeśli bowiem nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czyż Bóg jest niesprawiedliwy, gdy gniew wywiera? Po ludzku mówię. Z pewnością nie!Bo jak Bóg ma sądzić ten świat? Rzym. 3:5-6

Przykładem sprawiedliwego gniewu, który podlega pełnej kontroli, jest znane zachowanie Jezusa przeciw religijnemu kupczeniu:

I zastał w świątyni sprzedających woły i owce, i gołębie, i siedzących wekslarzy.

I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał, a do sprzedawców gołębi rzekł: Zabierzcie to stąd, z domu Ojca mego nie czyńcie targowiska. Wtedy uczniowie jego przypomnieli sobie, że napisano: Żarliwość o dom twój pożera mnie. Jan. 2:14-17

Różnicę pomiędzy gniewem ludzkim i Bożym widzimy też w historii z Jonaszem:

Na polecenie króla i jego dostojników ogłoszono taki rozkaz: Ludzie i zwierzęta, bydło i owce niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i niech nie piją wody! Niech włożą włosiennice, zarówno ludzie jak i bydło, i niech żarliwie wołają do Boga, niech każdy zawróci ze swojej złej drogi i od bezprawia, własnoręcznie popełnionego. A może Bóg znów się użali i odstąpi od swojego gniewu, i nie zginiemy.

A gdy Bóg widział ich postępowanie, że zawrócili ze swojej złej drogi, wtedy użalił się Bóg nieszczęścia, które postanowił zesłać na nich, i nie uczynił tego.

Jonaszowi bardzo się to nie podobało, tak że się rozgniewał.

I modlił się do Pana, mówiąc: Ach, Panie! Czy nie to miałem na myśli, gdy jeszcze byłem w mojej ojczyźnie? Dlatego pierwszym razem uciekałem do Tarszyszu; wiedziałem bowiem, że Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, cierpliwym i pełnym łaski, który żałuje nieszczęścia. Otóż teraz, Panie, zabierz moją duszę, bo lepiej mi umrzeć aniżeli żyć.

A Pan odpowiedział: Czy to słuszne, tak się gniewać?(…)

Lecz nazajutrz z pojawieniem się zorzy wyznaczył Bóg robaka, który podgryzł krzew rycynowy, tak że usechł. A gdy wzeszło słońce, zesłał Bóg suchy wiatr wschodni i słońce prażyło głowę Jonasza, tak że omdlewał i życzył sobie śmierci, mówiąc: Lepiej mi umrzeć niż żyć.

Wtedy rzekł Bóg do Jonasza: Czy to słuszne, tak się gniewać z powodu krzewu rycynowego? A ten odpowiedział: Słusznie jestem zagniewany, i to na śmierć.

A Pan rzekł: Ty żałujesz krzewu rycynowego, koło którego nie pracowałeś i którego nie wyhodowałeś; wyrósł on w ciągu jednej nocy i w ciągu jednej nocy zginął, a Ja nie miałbym żałować Niniwy, tego wielkiego miasta, w którym żyje więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie umieją rozróżnić między tym, co prawe, a tym, co lewe, a nadto wiele bydła?

Jon. 3:7-10 i 4:1-11

Gniew sam w sobie nie jest więc moralnie zły – może mieć jedynie złe powody lub formy wyrazu. Warto też nadmienić, że Bóg stale powściąga Swój słuszny gniew przeciwko ludzkości:

Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. 2 Piotr. 3:9

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut