Może się wydawać dziwne, że trzeba było tylu lat, żeby inkwizycja zajęła się alumbrados. Nietrudno było dostrzec, że wynoszą się ponad duchowieństwo, twierdząc, że z uwagi na swoją bezgrzeszność i otrzymane objawienie nie podlegają już jego władzy i nie potrzebują sakramentów. Głosili też wiele sprzecznych z Pismem Świętym doktryn. Na przykład nauczali, że Syn Boży to wcielenie Ojca czy zaprzeczali istnieniu piekła.1 Na pewno podstawową przyczyną było to, że początek XVI wieku był czasem wielkiego zamieszania w katolicyzmie. Wielu wyznawców tej religii czuło, że znajdują się w ślepej uliczce i szukało wyjścia. Nadzieja, że Bóg da jakieś wskazówki, była udziałem wielu świeckich, kapłanów, biskupów, nawet inkwizytorów. Takie nastawienie czyni podatnym na oszustwa. Zwłaszcza gdy towarzyszą im nadprzyrodzone zjawiska. Istniały też przynajmniej dwie inne przyczyny.

Inkwizycja hiszpańska była instytucją zbiurokratyzowaną ze wszystkimi tego konsekwencjami. Powstała, by tropić i karać heretyków. W ciągu kilkudziesięciu lat swej działalności spotykała się właściwie tylko z jednym rodzajem herezji – skrytym praktykowaniem judaizmu przez conversos. Opracowano skuteczne metody walki z nią. Wiadomo było, na co należy zwracać uwagę i jak postępować. Funkcjonariusze mieli instrukcje i postępowali według nich, nie trudząc się zbytnio myśleniem. Religia mojżeszowa to głównie przepisy i rytuały, więc na nich skupiało się śledztwo. Inkwizytora interesowało, czy podejrzany jadał wieprzowinę, czy ubierał się odświętnie w piątek wieczorem, czy sprzątało się wtedy u niego w domu… Nie pytał o poglądy teologiczne. Cały ten szablon niezbyt pasował do alumbrados i inkwizycja przez dłuższy czas musiała czuć się bezradna wobec nowego problemu.

Inną przyczyną był strach. Ścigając judaizantes, inkwizycja mogła być pewna poparcia większości społeczeństwa, które nie darzyło sympatią Żydów, nawet ochrzczonych. Natomiast „oświeceni” zyskiwali w pewnych kręgach dużą popularność, choć też często wywodzili się z konwertytów.2 Na przykład inkwizycja w Sewilli stwierdziła, że nie ma księżnej ani markizy, ani żadnej kobiety wysokiego czy niskiego stanu, której nie można by zarzucić jakiegoś błędu tej herezji.3 To oznaczało, że ewentualne represje wobec alumbrados wywołają oburzenie tych kobiet i przynajmniej części ich mężów. Niekiedy protektorami mistyków były osoby bardzo wysokiego stanu.

Wszystkie te czynniki wystąpiły w historii Magdaleny de la Cruz, zakonnicy, a potem przełożonej klasztoru franciszkanek w Kordobie (nie należy jej mylić z inną mistyczką Izabelą de la Cruz z Guadalajary). Wzbudzała sensację, nie przyjmując poza komunią żadnego innego pokarmu. Początkowo próbowano udowodnić jej oszustwo, ale bez powodzenia. Przez kilkadziesiąt lat nie zauważono, by jadła cokolwiek poza hostią. Jeszcze większe wrażenie robiły jej ekstazy. Opowiadano, że podczas nich lewituje odziana w płomienie. Przypisywano jej też dar proroczy. W dniu, w którym odbyła się bitwa pod Pawią, miała wiedzieć, że wojska cesarza Karola V pobiły Francuzów i wzięły do niewoli ich króla Franciszka I. Nie było możliwości, by ta wiadomość w naturalny sposób dotarła z Włoch do Hiszpanii tak szybko. Przepowiedziała też, że zaciekle walczący z Karolem V o prymat w Europie Franciszek ożeni się z jego siostrą Eleonorą. Miała stygmaty. Powszechnie uważano ja za świętą. Szlachetnie urodzone damy, włącznie z królową Izabelą, prosiły, będąc w ciąży, o fragmenty jej odzieży, które miały zapewniać szczęście ich dzieciom, a marynarze wzywali jej imienia podczas sztormu. Poza Inkwizytorem Generalnym Manrique pielgrzymowali do niej król Hiszpanii i cesarz niemiecki Karol V, i nuncjusz papieski Giovanni di Reggio. Prawda wyszła na jaw w roku 1543, gdy Magdalena poważnie zachorowała i wydawało się, że umrze. Poprosiła wtedy o egzorcyzm i zaczęła opowiadać o swoich oszustwach. Wyzdrowiała jednak i inkwizycja rozpoczęła długie śledztwo w jej sprawie. Złożyła obszerne i chyba szczere zeznania. Wyjaśniła, kto i jak dostarczał jej jedzenie, dzięki któremu mogła udawać, że życie daje jej wyłącznie sakrament. Zdradziła też wiele innych swoich sztuczek, którymi zwodziła ludzi. Część niezwykłych zjawisk, dzięki którym zyskała opinię wybranej przez Boga, przypisywała jednak demonom, którym dała się opanować jeszcze w dzieciństwie. 3 maja 1546 roku wystąpiła na auto da fe i przez 10 godzin opowiadała zgromadzonym tłumom mieszkańców Kordoby o swoich postępkach. Skazano ją na dożywotnią pokutę w klasztorze i przeniesiono do innego miasta. Zmarła w roku 1560.4 Prawdziwości jej opowieści o demonach oczywiście dowieść nie sposób. Natomiast nie ulega wątpliwości, że oszukiwała,by zyskać podziw u ludzi.

Zobacz też:  Sędziowie myśli cz.77 - Problem Morysków

To, w jaki sposób zakończyła się sprawa Magdaleny de la Cruz, ośmieliło nieco Święte Trybunały i w następnych takich przypadkach działały w sposób bardziej zdecydowany. W roku 1591 wpadającą w ekstazy i wygłaszającą proroctwa Marię de Morales inkwizycja w Toledo skazała na 200 batów. Takie mistyczne doświadczenia nie były udziałem wyłącznie kobiet. Za bardzo obdarowanego uchodził ksiądz Fernando Mendez z Sewilli. W swoich ekstazach widział niebo i uwalniał dusze z czyśćca. Dotknięte przez niego przedmioty sprzedawano jako amulety. Jego kochankami były damy z arystokracji. Wielkim zagrożeniem dla kłamcy jest to, że w końcu zaczyna wierzyć w to, co mówi. Mendez uznał, że jest prorokiem, i przepowiedział datę swojej śmierci. Gdy nie nastąpiła, stał się pośmiewiskiem, a inkwizycja wykorzystała okazję do rozprawienia się z całym skupionym wokół niego środowiskiem. Sam ksiądz w roku 1623 trafił do tajnego więzienia, gdzie po kilku latach zmarł. Śledztwem objęto około 700 osób, z których 11 wyrzekło się publicznie swych poglądów na auto da fe 30 września 1624 roku. Najsurowiej potraktowano Juana de Jezus, który twierdził, że przepełniająca go miłość do Boga jest tak gorąca, że może zagotować wodę. Został skazany na 200 batów i dożywotni pobyt w klasztorze, by nieco ochłonął.5

Doświadczenia sprzed prawie stu lat przydały się podczas śledztwa przeciwko klarysce Luizie de Colmenares. Miewała ona wizje, prorokowała, obiecywała, że pobłogosławione przez nią przedmioty zapewnią ich posiadaczowi bezwarunkowe zbawienie i podobnie jak Magdalena de la Cruz miała się żywić wyłącznie hostią. Po osadzeniu w więzieniu szybko poczuła głód. Nie dożyła do procesu, co nieomal doprowadziło do ludowego powstania przeciwko inkwizycji. Z drugiej strony jednak dowodziło niezbicie, iż twierdząc, że z łaski Boga będzie żyć do dnia Sądu Ostatecznego, mijała się z prawdą. Inkwizycja nie zaryzykowała aresztowania Marii Jezus de Agreda, o której król Filip IV był jeszcze lepszego zdania niż o Luizie Colmenares.6

Iluminizm przetrwał inkwizycję. Symboliczne jest, że ostatnią osobą, którą wydała ona świeckiemu ramieniu, była Maria de los Dolores Lopez. Spalono ją na stosie w roku 1781. Twierdziła ona stanowczo, że spotyka się z Dziewicą Maryją  i uwolniła z czyśćca miliony dusz.7 Jednak rozhisteryzowane, a być może obłąkane, zwodzące siebie i innych beaty spotykało się często w Hiszpanii jeszcze w późnych latach XIX wieku.8
Cdn.

Przypisy:
1 notbored.org/resistance-40.html
2Leszek Biały, „Dzieje inkwizycji hiszpańskiej”, Książka i Wiedza, Warszawa 1989, str.102.
3http://www.notbored.org/resistance-40.html
4Charles Lea, „Chapters from the religious history of Spain”, Lea Brothers&Co, Filadelfia 1890, str.330 – 335.
5Leszek Biały, op. cit., str.100 – 101.
6Leszek Biały, op. cit., str.101 – 102.
7Jon Edwards, „Inkwizycja hiszpańska”, Fakty, Warszawa 2002, str.141.
8Leszek Biały, op. cit., str.105.