Przeczytasz tekst w ok. 6 min.

Paskudny zdrajca – Radziwiłł i niezłomny bohater – Kordecki. A pomiędzy nimi przeżywający przemianę, w trakcie której przechodzi od jednego do drugiego – Kmicic. Taką wizję wojny ze Szwecją wtłoczył nam w głowy Henryk Sienkiewicz. Ale czy tak było naprawdę?

 

Zdrada Radziwiłła

W „Potopie” mamy zakreśloną mniej więcej taką sytuację: Radziwiłł w krytycznym momencie, kiedy ważą się losy ojczyzny, wbija w nią nóż, aby wykroić dla siebie kawałek „czerwonego sukna” Rzeczpospolitej. Zaskakuje nagle swoich podkomendnych decyzją o podporządkowaniu się królowi Karolowi Gustawowi, a sprzeciwiających się dowódców każe uwięzić.

Co na to historia?

W 1654 r. na Litwę wkraczają silne armie rosyjskie. Radziwiłł – niedawno mianowany hetmanem wielkim – broni się przed wielokrotnie liczniejszym wrogiem. Zadanie ma utrudnione, król ciągle próbuje osłabić jego pozycję, na hetmana polnego mianuje skłóconego z Radziwiłłem Wincentego Gosiewskiego.

Po wspaniałym zwycięstwie pod Szkłowem przychodzi klęska pod Szepielewiczami. Rosjanie zajmują połowę obszaru Litwy. Wiosną 1655 r. kontynuują ofensywę. Zajęte tereny systematycznie grabią, rozpoczynają również deportacje ludności w głąb Rosji.

W lipcu do Polski wkraczają Szwedzi, armia polska (w tym młody Jan Sobieski) kapituluje pod Ujściem, Wielkopolska poddaje się Karolowi Gustawowi. Jan Kazimierz błaga o pomoc cesarza, oferując mu w zamian nawet koronę polską. Odwołuje z Litwy chorągwie koronne.

W takiej sytuacji Janusz Radziwiłł wraz ze swoim bratem oraz biskupem wileńskim rozpoczynają własne negocjacje ze Szwedami. Chcą zastrzec udział Litwy w rozmowach pokojowych Polski i Szwecji i dopiero potem rozstrzygnięcie kwestii wzajemnych stosunków między trzema państwami,  postulują również możliwość zawarcia unii polsko-litewsko-szwedzkiej.

Rosjanie po wygranej bitwie zajmują Wilno, palą miasto, mordując niemal połowę mieszkańców.

Na pozostałą część Litwy wkraczają od północy Szwedzi. Wystosowują do szlachty litewskiej odezwę, w której obiecują zachowanie przywilejów (Jan Kazimierz dążył do ich ograniczenia, by wzmocnić swoją władzę) i obronę przed Moskwą.

Janusz Radziwiłł i kilkuset przedstawicieli szlachty litewskiej podpisują pierwsze  porozumienie ze Szwedami w tym samym dniu, w którym Jan Kazimierz opuszcza bezbronną Warszawę. Szwedzi zobowiązują się odbić zajęte przez Moskwę tereny i nie naruszać praw, wolności i zwyczajów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Król Polski, przegrywając kolejne bitwy, wycofuje się do Krakowa, z którego w końcu ucieka na Śląsk. Szwedzi zajmują Kraków.

Radziwiłł w tym czasie kontynuuje trudne negocjacje. Pogarszająca się sytuacja w Koronie zdecydowanie osłabia jego pozycję w rokowaniach. Po dwóch miesiącach – 20 października – w Kiejdanach podpisuje akt odłączający Litwę od Korony i oddający ją pod władanie króla Szwecji. Obok niego podpisy złożyło ponad 1100 dostojników i szlachty litewskiej, w tym biskup żmudzki oraz kanonik wileński w imieniu biskupa i duchowieństwa wileńskiego.

Następnego dnia w Krakowie poddaje się Karolowi Gustawowi siedem województw koronnych. Kilka dni później Aleksander Koniecpolski i hetman wielki koronny Stanisław Rewera Potocki.

 

Car wobec sukcesów szwedzkich wstrzymuje ofensywę rosyjską na Litwie.

Janusz Radziwiłł umiera w ostatni dzień 1655 r.

 

Bohaterstwo Kordeckiego

Czcimy więc, jako ulegli poddani, Jego Królewską Mość Szwecji, Pana naszego najłaskawszego, nie odważamy się też podnieść zaczepnego oręża przeciw wojsku Jego Królewskiej Mości. To nie jest cytat z umowy kiejdańskiej ani aktu kapitulacji pod Ujściem. To cytat z listu przeora Kordeckiego do gen. Mullera.

A tak rozpoczął zakonnik swój list:

Niechaj się dowie szanowna i szlachetna Dostojność Wasza, że nasz stan zakonny nie posiada prawa wybierania królów, lecz czci tych, których szlachta królestwa wybrała. Ponieważ Jego Królewską Mość, Króla Szwecji, całe królestwo uznaje i na swego pana wybrało, przeto i my z naszem miejscem świętem, które do tego czasu tak opieki, jak i najwyższego poszanowania doznawało ze strony królów polskich, pokornie poddaliśmy się Jego Królewskiej Mości Szwecji.

28 października Kordecki poddał się królowi Szwecji. W zamian za deklarowaną wierność dostał od feldmarszałka Wittenberga gwarancję bezpieczeństwa klasztoru.

Generał Muller chce wprowadzić swoją załogę do twierdzy. Liczy zapewne, że zostanie wpuszczony ze swoimi wojskami. Może chodzić o bogactwa zgromadzone w klasztorze, ale też, a może przede wszystkim, nie chciano pozostawić nieobsadzonej twierdzy na terenie rozpoczynającego się powstania.

Jednak zakonnicy zamykają bramy. Przeor w cytowanym wyżej liście poddaje w wątpliwość decyzję o wejściu wojsk szwedzkich do klasztoru. Uzasadnia, że Karol Gustaw nakazał zająć Częstochowę, a klasztor od niedawna jest od Częstochowy odrębny i posiada własną nazwę: Jasna Góra. Muller rozpoczyna oblężenie.

Nie wyglądało ono tak spektakularnie, jak u Sienkiewicza. Pisarz swoje opisy walk oparł na propagandowym dziele samego Kordeckiego „Nowa Gigantomachia”, ponadto silnie wyolbrzymił zaciekłość i siłę szwedzkich ataków i cudowność obrony.

W rzeczywistości Szwedzi nie mieli wystarczających sił, żeby zdobyć dobrze przygotowaną nowoczesną twierdzę. Kilka lekkich armat (tak naprawdę nie było żadnej kolubryny) nie mogło zagrozić murom klasztoru. Nawet kilka cięższych dział, które dotarły pod Jasną Górę z posiłkami, to było za mało. Artyleria klasztorna miała sporą przewagę nad atakującymi. Muller zdawał sobie z tego sprawę i często przerywał walki negocjacjami.

W klasztorze wcale też nie było „cudownego” obrazu. Ikona – podobnie jak król – uciekła na Śląsk, a ściślej – została tam wysłana przez przeora. Na Jasnej Górze pozostała tylko kopia.

Pod koniec grudnia Muller dostaje rozkaz udania się do Prus i zwija oblężenie.

Ciekawe jest porównanie dwóch wersji cytowanego na początku listu. W „Nowej Gigantomachii” Kordecki przytacza jego tekst. Jednak pomija fragmenty o poddaniu się władcy szwedzkiemu. Jego wersja jest też pisana w dużo bardziej śmiały sposób [http://eurofresh.se/manuskrypty/kordecki/].

 

Przełom

Z lektury „Potopu” można też wynieść przekonanie, że nieudane oblężenie było przełomem w wojnie. Gdy Kmicic jedzie do Częstochowy, widzi w całym kraju zdradę, tchórzostwo, w najlepszym razie – poddanie się losowi. Gdy odchodzi spod Jasnej Góry, nagle zewsząd dochodzą wieści o walkach, o sprzeciwianiu się Szwedom, zdobywaniu kolejnych miast. Przykład Jasnej Góry daje impuls dla całego narodu.

Faktem jest, że w tym czasie sytuacja się odwróciła, ale nie zaczęło się od Jasnej Góry. Już dużo wcześniej Żegocki i Opaliński prowadzili partyzantkę w Wielkopolsce. 8 października zdobyli Kościan – co dało zachętę dla wielu innych grup oporu. W Małopolsce oswobodzono Biecz i Pilzno. Ludzie dotknięci konfiskatami, grabieżami i brutalnością szwedzkich wojsk zwrócili się przeciwko nim. Często ci sami, którzy wcześniej otwierali bramy miast przed oddziałami Karola Gustawa.

Z militarnego punktu widzenia z pewnością ważniejsza od oporu Jasnej Góry była choćby ofensywa porucznika Wojniłłowicza, który wyzwolił Krosno (7 grudnia), Nowy Sącz (13 grudnia), Bochnię, Wieliczkę, Wiśnicz i podszedł pod Kraków. Jednak o bitwie pod Krosnem nie uczą nawet w krośnieńskich szkołach.

Na odwrócenie sytuacji miały wpływ też inne czynniki.

Na froncie z Rosją walki zostały praktycznie zawieszone. Będący od roku w sojuszu z Polską Tatarzy zmuszają Chmielnickiego  do udzielenia pomocy zbrojnej Rzeczypospolitej oraz do zerwania związków z Rosją. Chan wysyła pisma do Jana Kazimierza, w których zapewnia go o swojej pomocy dla Polski oraz żąda od wojsk koronnych, by porzuciły służbę szwedzką i z powrotem poddały się władzy swego prawowitego króla.

Kiedy z trzech frontów wojny pozostał jeden, kiedy Polacy poczuli do Szwedów większą niechęć niż przedtem mieli do swojego króla, Jan Kazimierz postanawia wrócić do kraju.

W świetle tych faktów ocena postaci nie wypada już tak jednoznacznie.  Zarówno Radziwiłł, jak i Kordecki poddali się królowi Szwecji. Przeor co prawda walczył potem ze Szwedami, ale trzeba pamiętać, że działał w zupełnie innych warunkach niż hetman litewski. Można usprawiedliwiać zakonnika, że poddanie się Karolowi Gustawowi było działaniem taktycznym.  Że działał na zwłokę, nie chciał narażać klasztoru i ludzi, których miał pod opieką. Podobnych argumentów można jednak użyć do obrony Janusza Radziwiłła.

Na kartach „Potopu” Henryk Sienkiewicz wkłada w jego usta takie słowa:

Gdybym ja teraz wojnę zaciekłą rozniecił i nie zawarłszy układu zginął, tedyby kamień na kamieniu z tego kraju nie pozostał.

 

 

Źródła:

Konrad Bobiatyński, Od Smoleńska do Wilna. Wojna Rzeczypospolitej z Moskwą 1654-1655, Zabrze 2004;

Ryszard Henryk Bochenek, Twierdza Jasna Góra, Warszawa 1997;

Andrzej Borcz, Działania wojenne na terenie ziemi przemyskiej i sanockiej w latach „potopu” 1655-1657, Przemyśl 1999;

Mieczysław Brzyski, Szwedzi w Małopolsce w latach 1655-57, praca dyplomowa pod kier. prof. dr Adama Przybosia, Kraków 1972;

Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Warszawa 1985;

Adam Kersten, Sienkiewicz – „Potop” – Historia, Warszawa 1966;

Adam Kersten, Szwedzi pod Jasną Górą, Warszawa1975;

Augustyn Kordecki, Nowa Gigantomachia: Pamiętnik oblężenia Częstochowy roku 1655;

Jacek Wijaczka, Potop szwedzki w świadomości historycznej Polaków, „Czasy Nowożytne” – tom 23, s. 27-46, Warszawa 2010;

 

 

 

 

 

 

 

idź Pod Prąd, nr 1-2 (126-127), styczeń-luty 2015