JAK POKONAĆ SPISEK?

CZĘSTO MÓWI SIĘ O TEORIACH SPISKOWYCH. JEDNI JE WYŚMIEWAJĄ, INNI TRAKTUJĄ BARDZO POWAŻNIE. FORMUŁUJĄC JE, LUDZIE STARAJĄ SIĘ ODGADNĄĆ, KTO RZĄDZI TYM ŚWIATEM. KRYTYCY PODAJĄ ARGUMENT, ŻE RZECZYWISTOŚĆ JEST ZBYT ZŁOŻONA, BY GRUPA LUDZI, WYPOSAŻONA NAWET W NAJNOWOCZEŚNIEJSZY SPRZĘT, MOGŁA JĄ W PEŁNI KONTROLOWAĆ. CZY BIBLIA ROZSTRZYGA TĘ KONTROWERSJĘ?

 

Obserwując historię ludzkości, można by się pokusić o uogólnienie, że jest ona jednym wielkim pasmem inicjowania i dekonspirowania przeróżnych spisków. Z tego faktu można wyciągnąć przeciwstawne wnioski:
1) spiski rządzą światem;
2) ze względu na działania kontrwywiadowcze oraz niemożliwość pełnego kierowania procesami społecznymi, teorie spiskowe są niewystarczające do opisania świata ludzi.


Jeśli patrzeć na rzeczywistość z punktu widzenia materialnego, należy się przychylić do głosu sceptyków wobec teorii spiskowych. Ilość czynników zaangażowanych w kreowanie zjawisk społecznych jest tak niewyobrażalnie wielka, że prawdopodobieństwo samego tylko przewidzenia ich wypadkowej jest wielce nieprawdopodobne. A kontrolowanie wszystkich tych czynników, to już całkowite science fiction. Wyznawcy tego poglądu nie powinni jednak czuć się uspokojeni swoim poprawnym dedukowaniem. Samo właściwe wnioskowanie nie daje nam gwarancji dojścia do słusznych wniosków. Czynnikiem koniecznym jest jeszcze posiadanie właściwych założeń wstępnych. Materialiści postrzegają świat jako funkcję wyłącznie zjawisk naturalnych. Czy to założenie wstępne jest jednak wiarygodne?

 

Niestety, jak dotąd żaden naukowiec nie dał na to dowodu. Inaczej mówiąc, nikt nie udowodnił, że nie ma tzw. sił nadprzyrodzonych. Co więcej, spora część wielkich umysłów ludzkości obstaje przy twierdzeniu, że one istnieją, a nawet, że wywierają wpływ na historię naturalną (świat materii)!

 

Na przestrzeni dziejów ludzkiej cywilizacji Biblia okazała się najpewniejszym przewodnikiem po świecie nadprzyrodzonym. Zarówno socjologowie przyznają, że Biblia wywarła bardzo pozytywny wpływ na społeczności jej słuchające (np. Max Weber), jak również najzagorzalsi krytycy kapitulują przed jej głównym dowodem na istnienie i działanie sił nadprzyrodzonych, jakim jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa (np. prof. Jerry Coyne: „Nie potrafimy obalić zmartwychwstania”). Co więc ona mówi o spiskach?

 

W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Efez. 6:10-13

 

Już w kontekście tylko krótkiego fragmentu widzimy absolutną niewystarczalność podejścia materialistycznego do właściwego oglądu naszej rzeczywistości. Biblia opisuje historię naturalną (zmagania na poziomie krwi i ciała) jako drobny wycinek autentycznych dziejów wszechświata. Przyjęcie więc założeń naturalistycznych wyklucza zarówno pełne zrozumienie otaczającej rzeczywistości, jak też, co ważniejsze, wyklucza zdiagnozowanie właściwego wroga ludzkości, a co za tym idzie zwycięstwo nad nim.

 

Jak więc należy patrzeć na historię i współczesność ludzkości?

1. Cały czas znajdujemy się na polu bitwy. Nie żyjemy w neutralnej czy przyjaznej nam rzeczywistości – znajdujemy się w centrum „duchowego cyklonu”.

2. Rzeczywistość materialna podlega działaniom sił wyższych, nadprzyrodzonych. Zdarzenia naturalne są wynikiem konfliktów w sferze duchowej.

3. Zasadniczo możemy podzielić siły duchowe na dwie kategorie: stronnictwo Boga (Pana) oraz siły ciemności.

4. Siły ciemności mają do dyspozycji znaczne obszary świata materialnego i normą ich postępowania są działania tajemne, spiski (zasadzki); człowiek jest skazany na klęskę w samotnym starciu z nimi.

5. Głównym celem spisków sił ciemności są ludzie, którzy przeszli na „jasną stronę mocy” (słowo bracia w omawianym wersecie oznacza tych, którzy tak są pełniej opisani: „Dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości, który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów” Kol. 1:12-14)

6. Pan sił światła jest dla człowieka jedynym wystarczającym źródłem mocy i obrony przed spiskami sił ciemności.

7. Do zwycięstwa konieczne nam są: świadomość pola walki (przeciwnik prawdziwy i pozorny, realna ocena sił i stosowanej taktyki) oraz kompletny ekwipunek żołnierza sił światła (pełna zbroja – w celu jej poznania odsyłam do dalszej części wzmiankowanego fragmentu Biblii).

 

Wracając więc do naszego kluczowego pytania o „teorie spiskowe” - ich odrzucanie charakterystyczne jest dla ludzi przyjmujących ograniczony w swej istocie światopogląd materialistyczny. Dla ludzi wierzących w Boga Biblii „patrzenie poza kurtynę” oficjalnej wersji dziejów powinno być oczywistą oczywistością. Czyhają tu jednak na nas przynajmniej dwie pułapki – upraszczanie rzeczywistości (bój toczymy nie z krwią i z ciałem) lub lekceważenie przeciwnika oraz niechlujne przygotowywanie się do walki (przywdziejcie całą zbroję).

 

Kolejne ważne wnioski dostrzeżemy, patrząc pod kątem powyższych obserwacji na historię Polski. Od czasów kontrreformacji (przełom XVI i XVII wieku) spadają na nas liczne klęski i nieszczęścia, z których najgroźniejszym jest obecna sytuacja, gdy wrogów postrzegamy jako przyjaciół, a ratunku poszukujemy tam, gdzie czekają nas kolejne zasadzki. Naród może się ostać przed spiskami złych mocy tylko i wyłącznie w przypadku, gdy kierowany jest przez elity realnie oceniające sytuację oraz uzbrojone do walki z zasadzkami wrogów. Jak na razie zarówno naród, jak i jego elity pogrążone są w mrokach fałszywej duchowości katolickiej. Stąd jesteśmy łatwym łupem w duchowej wojnie, która się toczy.

 

Nie nastąpi zasadnicza zmiana w losie Polski, dopóki na jej czele nie staną ludzie w pełnej zbroi Bożej.

 

idź Pod Prąd, grudzień 2014


ZWYCIĘSTWO, ALE CZY NIE PYRRUSOWE?

Pierwsza faza wydalenia BK z Pałacu Prezydenckiego się udała. Wybory wygrane. To bardzo ważny krok na drodze do Nowej Polski, ale tylko krok. Niestety wydaje się, że obóz patriotyczny odtrąbił już ostateczne zwycięstwo…

 

Nasi dziadowie pokonali kiedyś Krzyżaków w walnej bitwie pod Grunwaldem, ale zabrakło im determinacji i mądrości politycznej, by raz na zawsze rozwiązać problem i zdobyć Malbork. Po krótkim oblężeniu… wrócili do żniw! Trzeba było za pięćdziesiąt lat toczyć nową wojnę. Obawiam się, że i teraz może być podobnie. Jak słusznie zauważa Aleksander Ścios na swoim blogu, dziwnie wygląda szybka depesza gratulacyjna z Moskwy dla prezydenta-elekta oraz spokój Bandy Trzymającej Władzę (BTW). Na to nakłada się słodka deklaracja Andrzeja Dudy o budowaniu wspólnoty i naprawie, nie odbudowie z ruin, Polski („Jestem przeświadczony, że możemy być razem i naprawiać nasz kraj”). Smuci też traktowanie BK jak demokratycznie wybranego prezydenta Polski. Czy AD zapomniał już o udziale BK w grze poprzedzającej zamach smoleński? Czy zarzuty o fałszowanie wyborów już są nieaktualne?

 

Wszystko to razem wygląda mi na zapowiedź kolejnej grubej kreski, dzięki której kolejni polityczni zbrodniarze mają uniknąć odpowiedzialności, jak banda Jaruzelskiego po ’89.

Jaśniejszym punktem na społeczno-politycznej mapie Polski jest wzrost niezadowolenia z rządów BTW wśród ludzi młodych. Widać, że idzie nowe. Minęło już ponad dziesięć lat od uniowstąpienia, które miało rozwiązać wszystkie nasze problemy i wprowadzić nas do normalnego świata. Okazało się, że jedyną realną perspektywą dla młodych ludzi jest emigracja na coraz bardziej zamknięty Zachód albo szmacenie się w korytarzach politycznych kacyków, którzy jedynie mogą dać pracę w PRL-bis. Unia rozbudziła aspiracje, a PO zderzyła je z rzeczywistością. Stąd tak liczny i „antysystemowy” udział młodych.

 

Czy jednak prezydent-elekt wywodzący się i przemawiający w duchu Unii Wolności może oczyścić tę stajnię Augiasza, jaką jest współczesna Polska? Przecież tu potrzebne jest oczyszczenie od poziomu wójta czy dyrektora podstawówki wzwyż! Przykład niemieckiej denazyfikacji to drobiazg w porównaniu z ogromem sanacyjnej pracy, która czeka nas w Polsce. A Duda słodko mantruje o demokracji i naprawie…

 

Obawiam się, że BTW znowu wykołuje obóz patriotyczny, czego zapowiedzią mogą być także niejasne sygnały Pawła Kukiza, który wlał tak wielkie nadzieje w serca ludzi zniechęconych do polityki w dotychczasowym wydaniu. Brak tej składowej w najbliższych wyborach lub jej rozmycie i zastąpienie nowoczesną.inaczej.pl może doprowadzić do sytuacji, gdy za kilka miesięcy będziemy mieli polski majdan albo masową emigrację. Ostatni zgasi światło…

 

***

 

Ja tymczasem jadę na parę tygodni do USA, by na własne oczy zobaczyć to, o czym od lat piszę jako o ideale, do którego powinni dążyć Polacy. Ciekaw jestem, czy zostało tam jeszcze coś z ducha dawnej Tea Party? Proszę na bieżąco śledzić moje relacje z podróży na Fb.

facebook.com/pastorchojecki


Czy zdążymy zatrzymać upadek? Myśli praktyczne o ewangelizacji Polski

W poprzednim numerze pisałem o powodach, dla których nowonarodzonym Polakom dotychczas nie udało się odwrócić duchowego upadku naszej ziemskiej ojczyzny. Dziś pragnę przedstawić konkretne rozwiązania zmierzające do zmiany tej sytuacji.


W poprzednim numerze pisałem o powodach, dla których nowonarodzonym Polakom dotychczas nie udało się odwrócić duchowego upadku naszej ziemskiej ojczyzny. Dziś pragnę przedstawić konkretne rozwiązania zmierzające do zmiany tej sytuacji.

 

I. ROZPOZNANIE

 

Klasyczny opis tej taktyki znajdujemy w 17 rozdziale Dziejów Apostolskich:

Czekając na nich w Atenach, obruszał się Paweł w duchu swoim na widok miasta oddanego bałwochwalstwu. Rozprawiał więc w synagodze z Żydami i z pobożnymi, a na rynku każdego dnia z tymi, którzy się tam przypadkiem znaleźli.

Niektórzy zaś z filozofów epikurejskich i stoickich ścierali się z nim. Jedni mówili; Cóż to chce powiedzieć ten bajarz? Drudzy zaś: Zdaje się, że jest zwiastunem obcych bogów. Zwiastował im bowiem dobrą nowinę o Jezusie i zmartwychwstaniu.

Zabrali go i zaprowadzili na Areopag, mówiąc: Czy możemy dowiedzieć się, co to za nowa nauka, którą głosisz? Kładziesz bowiem jakieś niezwykłe rzeczy w nasze uszy; chcemy przeto wiedzieć, o co właściwie chodzi. A wszyscy Ateńczycy i zamieszkali tam cudzoziemcy na nic innego nie mieli tyle czasu, co na opowiadanie lub słuchanie ostatnich nowin. A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję.

Dz. Ap. 17:16-23

Zanim ap. Paweł ogłosił ewangelię greckim elitom, zdobył pewne informacje. Można powiedzieć, zbadał stan ducha tego narodu oraz jego dorobek i aktualne trendy (jak czytamy dalej, poznał nawet jego literaturę: Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli; Z jego bowiem rodu jesteśmy. Dz.Ap. 17:28). Dzisiaj oprócz własnych obserwacji mamy do dyspozycji mocno rozwinięty obszar badań ośrodków opinii społecznej oraz opracowania psychologów. Można dzięki temu dowiedzieć się stosunkowo szybko o cechach szczególnych różnych grup społecznych czy pokoleniowych. Przykładowo szczególnie cenne dla kościoła mogą być opracowania na temat pokolenia X czy Y. W planowaniu strategii wobec starszego pokolenia czy elity narodu nieodzowne jest szczegółowe poznanie naszej historii i kultury. Niestety, w sporej części polskich środowisk protestanckich panuje przekonanie, że „Biblia wystarczy”. Tym przekonaniem opacznie usprawiedliwia się brak zainteresowania naszą literaturą, historią czy polityką. Taka postawa nie tylko jest sprzeczna z biblijnym wzorcem, jaki zademonstrował nam największy ewangelista narodów ap. Paweł, ale też skutecznie zamyka dla Jezusa środowiska patriotyczne. Owocem tego jest powszechny kosmopolityzm polskich protestantów i błądzenie w sferach politycznych. Środowiska narodowe postrzegają nas więc jako „element obcy i politycznie niepewny”. Warto przypomnieć, że w I RP to właśnie protestancka szlachta była trzonem ruchów reformatorskich i patriotycznych (np. ruchu egzekucyjnego).

Szczegółowe rozpoznanie stanu współczesnej polskiej duszy wymaga obszerniejszego opracowania, tu ograniczę się tylko do kilku wskazówek dotyczących polskiej elity narodowej oraz młodzieży.

ELITA

Nie ma ona złudzeń co do sprzedajności i upadku moralnego polskiego duchowieństwa. Popieranie katolicyzmu traktuje merkantylnie lub taktycznie. Jednocześnie jest w większości deistyczna lub agnostycka. W protestantyzmie widzi pewną wartość, ale tylko w kontekście państw Zachodu. Polskich protestantów lekceważy (głównie z naszej winy). Prezentuje bardzo niski poziom moralny i obyczajowy, a konserwatyzm czy religijność to dla niej tylko pragmatyczny pozór wobec polskiego katolicyzmu ludowego. Spraw biblijnych nie rozumie i jest sceptycznie nastawiona do idei „żywej wiary”. Wychowana została na ideach marksistowskich i ewolucjonistycznych. Pewne wrażenie robi na niej świadectwo życia wierzących oraz prawidłowo funkcjonujące wspólnoty chrześcijańskie składające się z Myśli praktyczne o ewangelizacji Polski PAWEŁ CHOJECKI CZY ZDĄŻYMY ZATRZYMAĆ UPADEK? „ i d ź P O D P R Ą D ” nr 2/115/2014 wwarby / Foter / CC BY 5 osób z jej środowiska (to niestety w Polsce niesłychana rzadkość).

MŁODZIEŻ

Dużo już napisano o pokoleniu Y – pragmatycznym, niecierpliwym, egoistycznym, pysznym i nieuznającym starych zasad współżycia społecznego czy autorytetów (więcej na str. 10). Na tym tle pojawia się jednak coraz liczniejsza grupa młodzieży szukającej trwałego oparcia dla swego życia, niezafałszowanej rzeczywistości oraz autentycznej pobożności. Ci młodzi ludzie mają sporą wiedzę ogólną i bagaż osobistych doświadczeń, eksperymentów z grzechem. Są podejrzliwi i sceptyczni wobec tradycyjnych form religijnych, powoli nabierają zaufania i są skażeni indywidualizmem. Wizja kontroli ze strony otoczenia czy zależności wzajemnej jest im obca. Mają ambicję do wszystkiego dochodzić samodzielnie - czyli za pomocą wyszukiwarki Google… Nie umieją dobrze odróżniać bodźców emocjonalnych i racjonalnych. Z tego powodu wielu z nich daje się zwieść przedsięwzięciom w rodzaju polskiej podróbki Woodstock.

 

II ROZWIĄZANIE

 

MEGAKOŚCIOŁY

By dotrzeć zarówno do elity, jak i poszukującej młodzieży musimy wykazać niezbicie praktyczne korzyści życia z Jezusem. Oczywiście nie mam tu na myśli teologii sukcesu, której propagatorzy obiecują „bogactwo, zdrowie, młodość i udany seks” w zamian za wiarę w Jezusa. Tu jednak nie wystarczy jednostkowe, osobiste świadectwo poszczególnych chrześcijan. Potrzebna jest „Boża maszyneria”, której niezwykłe funkcjonowanie zadziwi i przyciągnie poszukujących. Tą „maszynerią” są prawidłowo funkcjonujące wspólnoty uczniów Jezusa (kościoły/zbory lokalne). Te kościoły muszą wydawać owoc w postaci przemienionego życia swoich członków, ale nie tylko w obszarze zbawienia i zerwania z grzechem, ale również w mądrości Bożej przejawiającej się w chrześcijańskim zaangażowaniu społecznym. Kościół musi kształtować ludzi, którzy zajmą przywódcze pozycje w społeczeństwie. Oni, jak latarnie morskie, mają wskazywać zagubionym drogę do Przystani, a wspólnota kościoła ma dawać świadectwo, że stan wzajemnych relacji jej członków ma swe nadprzyrodzone Źródło (Jan. 13:35; 17:26). Dopiero tak funkcjonujące i powszechnie rozpoznawalne kościoły Jezusa przełamią dotychczasowe stereotypy dotyczące protestantów i pokażą sceptykom rzeczywistość życia Bożego.

Warto zaznaczyć, że powyższego zadania nie wykonają kościoły powszechnie znane… z głupoty lub szaleństwa. Dziś mamy w Polsce kilka dość licznych kościołów protestanckich. Jednakże ich zaangażowanie społeczne jest żenujące (wizytówką tego kierunku jest poseł Abraham Godson), a niebiblijne formy wyrazu pobożności sprawiają, że ludzie rozsądni „powiedzą, że szalejecie” (1 Kor. 14:23). Ciągle więc czekamy na polski megakościół, który stanie na wysokości zadania postawionego nam przez Chrystusa.

MEDIA

Musimy także znaleźć rozwiązanie dla problemu braku skupisk biblijnie wierzących chrześcijan. Poza niewielkim rejonem Śląska Cieszyńskiego nie ma w Polsce obszaru, gdzie protestanci mieszkaliby w zwartych skupiskach i oddziaływali na całokształt życia społecznego. Gdy nałożymy na to problem walorów intelektualnych potrzebnych do realizowania roli „latarni morskich” w szeroko pojętym oddziaływaniu lokalnym, okazuje się, że na prowincji długo nie będzie wystarczającej liczby potencjalnych kandydatów do tworzenia kościołów, o których mowa powyżej. Owszem, powstają i będą powstawały liczne kościoły domowe. Ich problemem pozostanie jednak brak możliwości pełnego wykształcenia wszystkich funkcji zadanych kościołowi przez Jezusa oraz znikome oddziaływanie na społeczność lokalną.

Przy obecnych możliwościach technologicznych sensownym rozwiązaniem wydaje się wykorzystanie mediów i komunikatorów internetowych do rozwiązania powyższego problemu. W dużych miastach mogą powstawać kościoły średnich i dużych rozmiarów. By jednak wspomóc prowincję i osamotnionych wierzących z dala od zdrowych społeczności kościelnych, powinny budować swoje media oraz interaktywny udział w nabożeństwach i spotkaniach biblijnych. Można to w pewnym uproszczeniu nazwać kościołem internetowym. Służba ta nie kolidowałaby z działaniami kościołów lokalnych na prowincji, ale uzupełniała ich braki. Dla pojedynczych wierzących niemających na co dzień styczności nawet z niewielką grupą uczniów Jezusa, kościół internetowy byłby jedyną formą budowania społeczności z innymi wierzącymi. Dodatkowym atutem takiej symbiozy megakościoła z jego internetową wersją byłaby możliwość przedstawiania przesłania chrześcijańskiego niewierzącym w nieutrudniającej odbioru formie. Wystarczy przejrzeć aktualne polskie produkcje na YT, by przekonać się o słuszności tego postulatu.

W Kościele Nowego Przymierza w Lublinie od dwóch lat testujemy działanie tego systemu. Mamy parę kilkuosobowych grup oraz pojedynczych wierzących rozrzuconych po Polsce. Transmitujemy na żywo (livestream) nasze niedzielne spotkania oraz utrzymujemy podczas nich interakcję za pomocą komunikatorów społecznościowych. Podobnie postępujemy w przypadku spotkań „specjalistycznych” – dla żon, mężczyzn, młodzieży itp. Kontakt internetowy uzupełniamy wspólnymi zjazdami kilka razy do roku oraz spontanicznymi odwiedzinami. Z perspektywy czasu mogę ocenić, że choć nie zastąpi to bezpośredniego kontaktu na bazie codziennej wspólnej służby, to jednak wydaje zachęcające owoce. W najbliższym czasie planujemy poważne rozszerzenie naszej oferty (wszystkich zainteresowanych taką współpracą z nami oraz oglądaniem na żywo transmisji naszych spotkań zapraszam do kontaktu – [email protected], tel. 502 211 360).

Do nietypowych wyzwań musimy podejść z otwartą głową, mądrością i cierpliwością potrzebną do opracowania właściwej metody. Do tej pory nie znaleźliśmy skutecznego sposobu ewangelizacji Polski. Musimy sięgnąć po nowe metody i nauczyć się pracy zespołowej. Małe wspólnoty są wspaniałym miejscem, by doświadczyć bliskości, przyjaźni i miłości, jaką Chrystus dla nas zamierzył. To cudowne przeżycie, które trwale nas zmienia i zapada w pamięć. Jednakże duchową wojnę o zbawienie Polski może wygrać tylko Armia Pana – struktura składająca się z setek i tysięcy oddanych Jezusowi uczniów działających wspólnie.

 

Szarańcze nie mają króla, a jednak wszystkie wyruszają w szeregu. - Przyp. 30:27

 
 
 

Moskwa porządkuje Ruch Narodowy

MOSKWA PORZĄDKUJE RUCH NARODOWY

AMATORSZCZYZNA I OBŁUDA
 
Wiązany z Putinem portal WikiLeaks rzekomo wyświadczył przysługę polskim antyfaszystom („znaleźli chwilę żeby zrobić nam nie lada prezent!” – ze strony Antify) i okradł z prywatnej korespondencji czołową postać ONR i Ruchu Narodowego Przemysława Holochera. Warto pokusić się o kilka wniosków wynikających z tej niecodziennej sytuacji ujawniającej zakres ingerencji służb specjalnych w nasze życie polityczne.
 



1) Chłopcy z RN to naiwni amatorzy. Swoje działania i rozmowy polityczne prowadzą za pomocą Facebooka jak nie przymierzając jakieś głupiutkie pensjonarki. Gdyby żył Marszałek Piłsudski, z pewnością powtórzyłby swoje pamiętne słowa: "Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”.
 
2) Rosja przystąpiła do kolejnej fazy porządkowania Ruchu Narodowego pod swoją modłę. Oznacza to, że środowisko narodowe jest w Polsce rokującą siłą polityczną lub zbliża się czas użycia go do ważnych celów. W tym świetle należy ocenić tego, kto skorzysta na tym ciosie w ONR. Rusofilstwo jest poważnym grzechem (i skrajną głupotą) obciążającym wielu liderów Ruchu Narodowego. Z pewnością te tendencje zostaną wzmocnione i RN bez przeszkód będzie wykorzystywany do cichego i często zawoalowanego wspierania obozu Bronisława Komorowskiego.
 
3) Jeśli wypowiedzi Holochera i jego rozmówców są autentyczne (sam zainteresowany już przyznał na FB, że „część materiałów jest prawdziwa”), to ich wizja przyszłej Polski nie napawa optymizmem. Ludzie ci nie potrafią zaakceptować, że kluczem do polskości nie jest katolicka religijność czy dogmatyzm polityczny. Fundamentem polskości jest umiłowanie wolności dla siebie i dla innych. To właśnie Wielka Polska cechowała się otwartymi ramionami dla wszystkich prześladowanych z całej Europy i Azji, którzy chcieli włączyć się w budowanie jej pomyślności. Zapowiedź palenia mnie na stosie (Holocher: „nadejdzie taki czas ze chojeckiego spalimy na stosie” – pisownia oryginalna) dowodzi prymitywizmu mentalnego wodzów tego środowiska. Świadczy też o obłudzie ludzi majach gęby pełne frazesów o wolności, a w sercu nienawiść i podstęp. Czym oni się różnią od polityków obecnie nas zniewalających?
 
Szkoda tylko wielu tysięcy młodych polskich patriotów, którzy pokładają nadzieję w nowej sile politycznej. Pod takim przywództwem jedynym osiągalnym celem jest ‘dół’ z przypowieści Jezusa (Mat. 15:14).
 
PS
Ciekawym zbiegiem okoliczności media opublikowały materiały kompromitujące Holochera w przededniu wyjazdu Mariana Kowalskiego (członka Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego i byłego rzecznika ONR) do Kanady na zaproszenie tamtejszej Polonii.

SIATKÓWKA – ECHO WIELKOŚCI DAWNEJ RZECZPOSPOLITEJ

Emocje po wielkim sukcesie polskiej siatkówki już opadły. Czas na kilka refleksji natury ogólnej.
Ci, którzy nie śledzą na bieżąco tej dyscypliny sportu, zapewne nie wiedzą, że Polska od lat jest siatkarską potęgą. Nasza liga należy do najlepszych na świecie, grają u nas utytułowani zawodnicy z różnych stron świata, nasi siatkarze zasilają czołowe kluby europejskie.

 

Ciekawym przypadkiem jest trener naszych zwycięzców Stefan Antiga. Po zakończeniu kariery zawodniczej w reprezentacji Francji objął prowadzenie naszej drużyny narodowej. Twierdzi: „Czuję się w Polsce, jakbym tutaj się urodził”, „dzieci przejęły polskie tradycje i zwyczaje. Syn podczas piłkarskiego Euro kibicował nie Francji, a Biało-Czerwonym”  Wpolityce.pl.

 

Tak właśnie dawna Rzeczpospolita przyciągała wybitne jednostki z bliskiej i dalekiej zagranicy. O naszej potędze i wolnościowych tradycjach było w świecie głośno. Liczne rzesze przybyszów wzbogacały nasz potencjał i asymilowały się w polskim wyjątkowym projekcie państwowym. Silna i otwarta Rzeczpospolita nie miała sobie równych. Gdy upadła, jej tradycje przejęły Stany Zjednoczone Ameryki.

 

Szkoda, że dziś możemy poszczycić się tylko siatkarską namiastką dawnego blasku. Szkoda też, że sportowy sukces, zamiast poprzez kontrast skłaniać nas do refleksji nad ogólną kondycją państwa i narodu, posłużył Bandzie Trzymającej Władzę do budowania w Polakach ułudy potęgi i wielkości. Nasi przodkowie nie zadawalali się namiastkami, ale regularnie bili Rosję i Niemcy w realu…

 

idź Pod Prąd, październik 2014