Sędziowie myśli cz.77 – Problem Morysków

PROBLEM MORYSKÓW

Walka między katolicyzmem a islamem trwała na Półwyspie Iberyjskim przez setki lat. Wszystko zaczęło się w roku 711, gdy arabski wódz, Tarik, przeprawił się przez Morze Śródziemne i rozpoczął podbój państwa Wizygotów. Miejsce, w którym wylądował, nazwano Górą Tarika – Dżabal – al – Tarik. Anglicy, którzy mają zwyczaj przekręcania obcych słów, wymawiali to „Gibraltar” i tak już zostało. Kampania Tarika zakończyła się oszałamiającym sukcesem. W ciągu roku Arabowie opanowali niemal cały obszar na południe od Pirenejów. Odebranie tych ziem zabrało katolikom prawie 800 lat. Paradoksalnie te zmagania zmusiły wyznawców obu religii do tolerancji.


Najpierw pod władzą nielicznych muzułmanów, których w Europie powszechnie nazywano Maurami, znaleźli się niemal wszyscy mieszkańcy dawnego królestwa Wizygotów. Zdobywcy, poza nielicznymi wyjątkami, nie prześladowali innych religii. Zagwarantowali katolikom i Żydom swobodę kultu i ograniczony samorząd. Ta łagodna polityka i wyraźna cywilizacyjna wyższość Arabów sprawiły, że znaczna część miejscowej ludności przeszła na islam.i

W miarę postępów rekonkwisty coraz więcej muzułmanów żyło na terenach opanowanych przez katolików i również mogli tam żyć w miarę spokojnie. Tak zwani mudejares byli oczywiście ludźmi drugiej kategorii, ale pozostawiano im możliwość praktykowania swojej religii, a ich wspólnoty rządziły się własnymi prawami. Opiekowała się nimi hiszpańska szlachta i nie chodziło tylko o to, że gnębienie bezbronnych uważano za niegodne rycerza. Krążyło powiedzenie Mientras más Moros más ganancia – więcej muzułmanów, więcej zysku.Była to prawda. Muzułmanie byli na ogół pracowici i posiadali różne cenne umiejętności. Byli dobrymi rolnikami i hodowcami. Znali się też na budownictwie, ciesielstwie, sukiennictwie i obróbce metali.ii Poza tym wciąż istniały muzułmańskie państwa, które mogły się za nimi ująć…

Ostatnie z nich, emirat Grenady, upadło w 1492 roku. Umowa kapitulacyjna była zgodna z wielowiekową tradycją. Pokonanym obiecano swobodę wyznania, poszanowanie własności i samorząd. Teren dawnego emiratu wyłączono też spod jurysdykcji inkwizycyjnej.iii Jednak elita Maurów raczej nie wierzyła w trwałość tego stanu i emigrowała do Afryki Północnej.iv Szybko okazało się, że miała rację. Przykładem,jak zwycięzcy traktowali pokonanych, może być sprawa ziemi uprawnej. Hiszpanie szybko zaczęli odbierać Maurom żyzne doliny, spychając ich w tereny górzyste.v Trudno się dziwić, że mianowany biskupem Grenady Hernando Talavera, pomimo swych osobistych zalet, nie skłonił zbyt wielu z nich do przejścia na katolicyzm. Prymas Hiszpanii, energiczny i bezwzględny Francisco Jimenez de Cisneros uznał, że należy zastosować inne metody.

W roku 1499 z jego rozkazu ludzie, którzy w okresie istnienia emiratu urodzili się jako katolicy, a potem przeszli na islam, zostali zatrzymani przez inkwizycję, chociaż umowa kapitulacyjna z 1492 roku gwarantowała im nietykalność. Jeden z głównych meczetów miasta przekształcono w katolicką świątynię. Odbierano też mieszkańcom książki po arabsku. Kiedy zebrało się ich około 100 tysięcy, zrobiono z nich wielki stos i spalono. W roku 1501 Maurowie podnieśli bunt i o to prawdopodobnie chodziło. Król zyskał pretekst, by uznać umowę kapitulacyjną za zerwaną z ich winy. Pod osłoną wojsk, które tłumiły powstanie, prowadzono akcję masowych chrztów. Tych, którzy nie chcieli zostać katolikami, wywożono do Afryki na ich koszt. Zachęcona sukcesem w Grenadzie królowa Izabela zarządziła w lutym 1502 roku chrzest Maurów w całej Kastylii. Teoretycznie można było odmówić przyjęcia go i wyjechać. Jednak emigranci nie mogli zabrać ze sobą dzieci w wieku poniżej 14 lat, żadnych pieniędzy ani kosztowności. Nie mogli też wyjeżdżać do Afryki Północnej. Poza tym, nawet jeśli ktoś zdecydował się na wyjazd na tych warunkach, musiał wystąpić do władz z prośbą o zezwolenie. Prośby te z zasady załatwiano odmownie.vi

W Walencji Maurowie będący wasalami wielkich posiadaczy żyli spokojnie do roku 1520, kiedy mieszczanie i chłopi powstali przeciwko szlachcie. Uznali oni, że najlepszym sposobem na złamanie potęgi arystokracji będzie pozbawienie jej władzy nad islamskimi poddanymi, z reguły pracującymi lepiej i na pewno taniej od „starych chrześcijan”. W tym celu zmuszali ich do chrztu. Po stłumieniu buntu w 1522 roku pod naciskiem inkwizycji nie pozwolono ochrzczonym na powrót do islamu. Inkwizytorzy argumentowali, że sakrament jest ważny. Maurowie mieli przecież dwie możliwości – chrzest lub śmierć - i dokonali wolnego wyboru. W listopadzie 1525 cesarz Karol V wydał dekret nakazujący ochrzczenie wszystkich mudejares w Aragonii do końca stycznia 1526 roku.vii Po tym terminie oficjalnie nie było już w Hiszpanii muzułmanów. Ochrzczonych „starzy chrześcijanie” nazwali moriscos – mali Maurowie.

Władcy Hiszpanii nie spodziewali się, że sakrament w cudowny sposób ich zmieni. Ferdynand Aragoński liczył na to, że jeśli nie zostaną chrześcijanami, to zostaną nimi ich dzieci i wnuki.viiiKarol V, chcąc przyspieszyć proces zmiany tożsamości morysków, zabronił im używania języka arabskiego, posiadania broni, nadawania tradycyjnych imion, korzystania z tradycyjnych łaźni, uboju rytualnego i odprawiania innych tradycyjnych obrzędów. W każdy piątek drzwi w ich domach miały być otwarte na oścież, żeby każdy mógł widzieć, co się dzieje w środku. Ustanowił też Święty Trybunał w największym skupisku morysków, Grenadzie. Tamtejsi moryskowie, ofiarowując mu 80 tysięcy dukatów, szybko uzyskali unieważnienie większości tych rygorów, ale inkwizycja w mieście pozostała.ix

Przez kilkadziesiąt lat hiszpańskie władze świeckie i duchowne były wobec ochrzczonych muzułmanów stosunkowo tolerancyjne. Inkwizycja przejawy przywiązania do islamu traktowała pobłażliwie, uznając, że nie mogą zmienić swoich zwyczajów z dnia na dzień. Podejmowano próby katechizowania ich. Wysyłano misjonarzy. Szukano takich księży, którzy znali arabski lub chcieli się go nauczyć. Wydano podręcznik doktryny katolickiej w tym języku.x Rezultaty były jednak nie takie, jak oczekiwano.

Pojedynczy moryskowie stawali się gorliwymi katolikami i nawet próbowali nawracać swoich ziomków. Tak czynił podobno były mułła z Walencji imieniem Abdullah.xi Większość jednak trwała przy islamie. W roku 1504 mufti Oranu orzekł, że ze względu na prześladowania muzułmanie w Hiszpanii mogą nagiąć się zewnętrznie do wymagań katolików i nie będzie to odstępstwem od islamu.xii Postępowano zgodnie z tą wytyczną. Moryskowie chrzcili dzieci, chodzili na msze, ale niemal otwarcie kpili z narzuconej im religii i zachowywali swoją tożsamość. Zawierają małżeństwa miedzy sobą i nie mieszają się ze starymi chrześcijanami, żaden z nich nie wstępuje do zakonu ani do armii, nie prosi o jałmużnę; żyją w izolacji od starych chrześcijan, zajmują się handlem i są bogaci. Tak opisano królowi Filipowi II morysków z Toledo i podobnie było w całej Hiszpanii.

cdn.

Piotr Setkowicz

i John, Edwards, „Inkwizycja hiszpańska”, Fakty, Warszawa 2002, str.46 – 47.

ii Henry Kamen, „Inkwizycja hiszpańska”, PIW, Warszawa 2005, str.201.

iii John Edwards, op.cit., str.102.

iv Henry Kamen, op. cit., str.198.

vi Leszek Biały, „Dzieje inkwizycji hiszpańskiej”, KAW, Warszawa 1989, str.157 – 158.

vii Henry Kamen, op. cit., str.200.

viii Henry Kamen, op. cit., str.199.

ix Leszek Biały, op. cit.,str.160 – 161.

x Henry Kamen, op. cit., str.205.

xi Leszek Biały, op. cit.,str.159.

xii Henry Kamen, op. cit., str.203.

Sędziowie myśli cz.74 – Żadnej litości

W XVI wieku Hiszpanie byli na ogół bardzo przywiązani do katolicyzmu. Jeśli któryś z nich stawał się zwolennikiem reformacji, to przewidując reakcję rodaków, zwykle opuszczał kraj. Emigrantów zbyt energicznie starających się szerzyć protestanckie idee niekiedy porywano, aby odpowiednio ukarać. Pierwszym, którego spotkał taki los, był Francisco de San Roman (chciał nawrócić cesarza Karola V). Później zdarzyło się jeszcze kilka podobnych przypadków, które z pewnością robiły na Hiszpanach – protestantach pewne wrażenie. Byli jednak i tacy, którzy decydowali się pozostać w kraju i starali się skrycie propagować swoje poglądy, zapewne licząc na to, że w końcu urosną w siłę, z którą trzeba się będzie liczyć. Inkwizycja zdawała sobie sprawę, że istnieją. Jej funkcjonariusze konfiskowali Biblie i inne heretyckie książki drukowane w Niemczech i Szwajcarii. Było oczywiste, że ktoś je sprowadza… Słusznie szukano wśród intelektualistów i tych, którzy mieli kontakty z cudzoziemcami, ale długo nie udawało się trafić na tych właściwych.




Największa wspólnota protestancka w XVI-wiecznej Hiszpanii działała w Sewilli, w mieście, w którym powstał pierwszy Święty Trybunał. Wydaje się, że w największym stopniu do jej powstania przyczynił się ksiądz Juan Gil zwany Egido, kanonik sewilskiej katedry, a przez krótki czas nawet biskup Tortosy.1 Najliczniejszą grupę stanowili w niej zakonnicy. Przede wszystkim byli to członkowie zakonu hieronimitów z klasztoru San Isidoro na czele z przeorem. Do wspólnoty należało też kilka hieronimitek z klasztoru Santa Paula. Łącznie ze świeckimi liczyła ona około 120 osób.2

Juan Gil „zaraził się” protestantyzmem od Rodriga de Valery, znanego bezbożnika, który w pewnym momencie zapragnął pojednać się z Bogiem. Sewilla była wielkim centrum handlowym, w którym można było spotkać ludzi z całej Europy i dowiedzieć się, jak w ich krajach rozwiązuje się różne problemy. Nauka o zbawieniu z łaski przez wiarę trafiła de Valerze do przekonania. Zaczął głosić ją ludziom na ulicach i dyskutować z księżmi. Zmarł w więzieniu inkwizycji w roku 1550. Księdzu Gilowi de Valera zaproponował, żeby głosił z ambony nauki biblijne. Wkrótce wielu ludzi przychodziło do katedry go słuchać.3

Przez wiele lat jakoś nikomu nie przyszło na myśl, że powszechnie ceniony za swoją dobroć i wiedzę kapłan jest heretykiem. Musi to dziwić tym bardziej, że biskup diecezji sewilskiej Fernando de Valdes był od 1546 roku Inkwizytorem Generalnym. Dopiero gdy w roku 1549 cesarz Karol V postanowił mianować Juana Gila biskupem, zaczęto sprawdzać wpływające na niego donosy i uznano za heretyckie dziesięć głoszonych przez niego tez. Nominacja biskupia została cofnięta, ale jego samego potraktowano dość łagodnie. Część członków komisji badającej jego sprawę uważała, że to bardzo dobry ksiądz, który pomijając tę „wpadkę”, po prostu zasługiwał na awans.4 Inni być może uważali, że wykrycie wśród kleru Sewilli heretyka stanie się plamą także na ich honorze i starali się zatuszować sprawę.

Oczywiście Juan Gil, chcąc uniknąć stosu, musiał się wyrzec tego, co głosił. Uczynił to w roku 1552. Uznano, że zasłużony kapłan nieco pobłądził, ale nie miał uczniów. Skazano go na rok pobytu w zamku Triana, siedzibie sewilskiej inkwizycji. Innych podejrzanych uwolniono. Gdy zmarł w roku 1555, urządzono mu uroczysty pogrzeb.5 Na jego miejsce mianowany został ksiądz doktor Constantin Ponce de la Fuente, który przebywając w Niemczech, nasiąkł podobnymi przekonaniami, co Gil, i również swoimi kazaniami zdobył serca mieszkańców miasta.

W tym samym czasie powstała druga wspólnota protestancka w mieście Valladolid. Jej głównym twórcą był Carlos de Seso, włoski żołnierz w służbie hiszpańskiej, który w uznaniu swoich zasług został w 1554 roku mianowany corregidorem, czyli przedstawicielem króla w mieście Toro.6 Swoją pozycję wykorzystywał do głoszenia nauki o zbawieniu z łaski przez wiarę wśród członków hiszpańskiej elity. Przekonał między innymi Augustina Cazallę, kaznodzieję cesarza Karola V, a potem wszystkich członków tej rodziny ochrzczonych Żydów. W grupie byli też członkowie znakomitych rodów starych chrześcijan. Łącznie było to prawdopodobnie 55 osób.7

W roku 1557 aresztowano ludzi przemycających i rozpowszechniających w Hiszpanii książki drukowane w rządzonej przez Kalwina Genewie. W ten sposób inkwizycja trafiła na właściwy trop i już z niego nie zeszła. W tym samym roku z klasztoru San Isidoro uciekło 12 zakonników. Jeden z nich, Antonio del Corro, był krewnym sewilskiego inkwizytora i być może dzięki temu orientował się, że nie ma już na co czekać.8 Del Corro był potem pastorem hiszpańskich emigrantów w Londynie. Uciekający razem z nim Juan Perez de Pineda pełnił podobną posługę w Genewie i przełożył na kastylijski Nowy Testament i Psalmy, Cipriano de Valera i Casiodoro de Reina przetłumaczyli na ten język całą Biblię. Ten klasztor dał reformacji wielu oddanych pracowników.

Już w następnym roku ujęto chyba wszystkich protestantów, którzy pozostali w Sewilli i Valladolid. Był to duży wstrząs dla całego kraju. Ludzie o wysokiej pozycji społecznej okazali się heretykami. Władza musiała coś zrobić.

Karol V Habsburg formalnie już nie rządził. W roku 1556 abdykował na rzecz syna, Filipa II, i zamieszkał w klasztorze. Nadal jednak interesował się tym, co działo się w państwie i problem ten rozwiązano tak, jak radził. Nie wiem, czy wystarczy w tym wypadku zastosować zwykłą praktykę, zgodną z powszechnym prawem, że wszyscy błagający o litość i ci, którzy przyznali się do winy, otrzymują łagodniejszą karę, pod warunkiem, że to ich pierwsze wykroczenie. Tacy ludzie wypuszczeni na wolność mogą dalej popełniać tę samązbrodnię, szczególnie, jeśli to osoby wykształcone. (…) należy więc rozważyć, czy nie potraktować ich jako sprawców buntu, wrzenia, zamieszek i niepokojów w państwie. Byliby zatem winni podżegania do buntu i nie mogliby oczekiwać żadnej litości.9

Od tej pory protestanci stanowili dla hiszpańskich Świętych Trybunałów osobną kategorię. Wyznawcom judaizmu lub iluminizmu, którzy zostali zatrzymani po raz pierwszy i deklarowali skruchę, musiały one darować życie. Im niekoniecznie.

Uroczyste zakończenie śledztwa w sprawie pierwszych 30 heretyków z Valladolid odbyło się 21 maja 1559 roku. Wszystkich oskarżano po raz pierwszy. Tylko jeden z nich, Francisco Herero nie wyraził skruchy, ale spalono 14. Kolejne takie auto da fe odbyło się 8 października tego roku. Znów wystąpiło 30 heretyków, z których spalono 12, a z zarzutów oczyszczono 4. Zapamiętano słowa Carlo de Seso. W imię Jezusa Chrystusa zachowuję nadzieję, tylko Jemu ufam i Jego wielbię, i stawiając swoją bezwartościową osobę po Jego świętej stronie, przejdę przez mękę Jego krwi, by cieszyć się obietnicami, które złożył przed wybranymi. Wszyscy pozostali wyrzekli się swej wiary. Święty Trybunał w Sewilli był mniej surowy. 24 września 1559 roku z 76 oskarżonych spalono 19, a 22 grudnia 1560 roku 14 z 54. Spalono też wtedy wydobyte z grobu ciało Juana Gila i Constanitina Ponce de la Fuente, który zmarł w śledztwie. W roku 1562 spalono w Sewilli kolejnych 18 osób, w tym przeora klasztoru San Isidoro. Historycy uznają za okres najsurowszych represji wobec protestantów w Hiszpanii lata 1559–66. Spalono ich wtedy ponad 100.10
cdn.       

Przypisy:
1Guy Testas, Jean Testas, „Inkwizycja”, Wydawnictwo AGADE, Warszawa 1994, str.84 – 85.
2Henry Kamen, „Inkwizycja hiszpańska”, PIW, Warszawa 2005, str.92.
3http://www.rrb3.com/mypub/books/spn_bible_inception_men_translation
4Henry Kamen, op. cit., str.91.
5http://www.protestantedigital.com/ES/Magacin/articulo/3656/El-dr-egidio-la-fuerza-de-la-flaueza
6http://herodotovirtual.blogspot.com/2006/10/carlos-de-seso1516-1559.html
7Henry Kamen, op. cit., str.92.
8http://www.rrb3.com/mypub/books/spn_bible_inception_men_translation
9Henry Kamen, op. cit., str.93.
10Henry Kamen, op. cit., str.94 – 95.

ZWODZĄCY I ZWODZENI – Z Dziejów Inkwizycji cz. 72

Może się wydawać dziwne, że trzeba było tylu lat, żeby inkwizycja zajęła się alumbrados. Nietrudno było dostrzec, że wynoszą się ponad duchowieństwo, twierdząc, że z uwagi na swoją bezgrzeszność i otrzymane objawienie nie podlegają już jego władzy i nie potrzebują sakramentów. Głosili też wiele sprzecznych z Pismem Świętym doktryn. Na przykład nauczali, że Syn Boży to wcielenie Ojca czy zaprzeczali istnieniu piekła.1 Na pewno podstawową przyczyną było to, że początek XVI wieku był czasem wielkiego zamieszania w katolicyzmie. Wielu wyznawców tej religii czuło, że znajdują się w ślepej uliczce i szukało wyjścia. Nadzieja, że Bóg da jakieś wskazówki, była udziałem wielu świeckich, kapłanów, biskupów, nawet inkwizytorów. Takie nastawienie czyni podatnym na oszustwa. Zwłaszcza gdy towarzyszą im nadprzyrodzone zjawiska. Istniały też przynajmniej dwie inne przyczyny.

Inkwizycja hiszpańska była instytucją zbiurokratyzowaną ze wszystkimi tego konsekwencjami. Powstała, by tropić i karać heretyków. W ciągu kilkudziesięciu lat swej działalności spotykała się właściwie tylko z jednym rodzajem herezji – skrytym praktykowaniem judaizmu przez conversos. Opracowano skuteczne metody walki z nią. Wiadomo było, na co należy zwracać uwagę i jak postępować. Funkcjonariusze mieli instrukcje i postępowali według nich, nie trudząc się zbytnio myśleniem. Religia mojżeszowa to głównie przepisy i rytuały, więc na nich skupiało się śledztwo. Inkwizytora interesowało, czy podejrzany jadał wieprzowinę, czy ubierał się odświętnie w piątek wieczorem, czy sprzątało się wtedy u niego w domu… Nie pytał o poglądy teologiczne. Cały ten szablon niezbyt pasował do alumbrados i inkwizycja przez dłuższy czas musiała czuć się bezradna wobec nowego problemu.

Inną przyczyną był strach. Ścigając judaizantes, inkwizycja mogła być pewna poparcia większości społeczeństwa, które nie darzyło sympatią Żydów, nawet ochrzczonych. Natomiast „oświeceni” zyskiwali w pewnych kręgach dużą popularność, choć też często wywodzili się z konwertytów.2 Na przykład inkwizycja w Sewilli stwierdziła, że nie ma księżnej ani markizy, ani żadnej kobiety wysokiego czy niskiego stanu, której nie można by zarzucić jakiegoś błędu tej herezji.3 To oznaczało, że ewentualne represje wobec alumbrados wywołają oburzenie tych kobiet i przynajmniej części ich mężów. Niekiedy protektorami mistyków były osoby bardzo wysokiego stanu.

Wszystkie te czynniki wystąpiły w historii Magdaleny de la Cruz, zakonnicy, a potem przełożonej klasztoru franciszkanek w Kordobie (nie należy jej mylić z inną mistyczką Izabelą de la Cruz z Guadalajary). Wzbudzała sensację, nie przyjmując poza komunią żadnego innego pokarmu. Początkowo próbowano udowodnić jej oszustwo, ale bez powodzenia. Przez kilkadziesiąt lat nie zauważono, by jadła cokolwiek poza hostią. Jeszcze większe wrażenie robiły jej ekstazy. Opowiadano, że podczas nich lewituje odziana w płomienie. Przypisywano jej też dar proroczy. W dniu, w którym odbyła się bitwa pod Pawią, miała wiedzieć, że wojska cesarza Karola V pobiły Francuzów i wzięły do niewoli ich króla Franciszka I. Nie było możliwości, by ta wiadomość w naturalny sposób dotarła z Włoch do Hiszpanii tak szybko. Przepowiedziała też, że zaciekle walczący z Karolem V o prymat w Europie Franciszek ożeni się z jego siostrą Eleonorą. Miała stygmaty. Powszechnie uważano ja za świętą. Szlachetnie urodzone damy, włącznie z królową Izabelą, prosiły, będąc w ciąży, o fragmenty jej odzieży, które miały zapewniać szczęście ich dzieciom, a marynarze wzywali jej imienia podczas sztormu. Poza Inkwizytorem Generalnym Manrique pielgrzymowali do niej król Hiszpanii i cesarz niemiecki Karol V, i nuncjusz papieski Giovanni di Reggio. Prawda wyszła na jaw w roku 1543, gdy Magdalena poważnie zachorowała i wydawało się, że umrze. Poprosiła wtedy o egzorcyzm i zaczęła opowiadać o swoich oszustwach. Wyzdrowiała jednak i inkwizycja rozpoczęła długie śledztwo w jej sprawie. Złożyła obszerne i chyba szczere zeznania. Wyjaśniła, kto i jak dostarczał jej jedzenie, dzięki któremu mogła udawać, że życie daje jej wyłącznie sakrament. Zdradziła też wiele innych swoich sztuczek, którymi zwodziła ludzi. Część niezwykłych zjawisk, dzięki którym zyskała opinię wybranej przez Boga, przypisywała jednak demonom, którym dała się opanować jeszcze w dzieciństwie. 3 maja 1546 roku wystąpiła na auto da fe i przez 10 godzin opowiadała zgromadzonym tłumom mieszkańców Kordoby o swoich postępkach. Skazano ją na dożywotnią pokutę w klasztorze i przeniesiono do innego miasta. Zmarła w roku 1560.4 Prawdziwości jej opowieści o demonach oczywiście dowieść nie sposób. Natomiast nie ulega wątpliwości, że oszukiwała,by zyskać podziw u ludzi.

To, w jaki sposób zakończyła się sprawa Magdaleny de la Cruz, ośmieliło nieco Święte Trybunały i w następnych takich przypadkach działały w sposób bardziej zdecydowany. W roku 1591 wpadającą w ekstazy i wygłaszającą proroctwa Marię de Morales inkwizycja w Toledo skazała na 200 batów. Takie mistyczne doświadczenia nie były udziałem wyłącznie kobiet. Za bardzo obdarowanego uchodził ksiądz Fernando Mendez z Sewilli. W swoich ekstazach widział niebo i uwalniał dusze z czyśćca. Dotknięte przez niego przedmioty sprzedawano jako amulety. Jego kochankami były damy z arystokracji. Wielkim zagrożeniem dla kłamcy jest to, że w końcu zaczyna wierzyć w to, co mówi. Mendez uznał, że jest prorokiem, i przepowiedział datę swojej śmierci. Gdy nie nastąpiła, stał się pośmiewiskiem, a inkwizycja wykorzystała okazję do rozprawienia się z całym skupionym wokół niego środowiskiem. Sam ksiądz w roku 1623 trafił do tajnego więzienia, gdzie po kilku latach zmarł. Śledztwem objęto około 700 osób, z których 11 wyrzekło się publicznie swych poglądów na auto da fe 30 września 1624 roku. Najsurowiej potraktowano Juana de Jezus, który twierdził, że przepełniająca go miłość do Boga jest tak gorąca, że może zagotować wodę. Został skazany na 200 batów i dożywotni pobyt w klasztorze, by nieco ochłonął.5

Doświadczenia sprzed prawie stu lat przydały się podczas śledztwa przeciwko klarysce Luizie de Colmenares. Miewała ona wizje, prorokowała, obiecywała, że pobłogosławione przez nią przedmioty zapewnią ich posiadaczowi bezwarunkowe zbawienie i podobnie jak Magdalena de la Cruz miała się żywić wyłącznie hostią. Po osadzeniu w więzieniu szybko poczuła głód. Nie dożyła do procesu, co nieomal doprowadziło do ludowego powstania przeciwko inkwizycji. Z drugiej strony jednak dowodziło niezbicie, iż twierdząc, że z łaski Boga będzie żyć do dnia Sądu Ostatecznego, mijała się z prawdą. Inkwizycja nie zaryzykowała aresztowania Marii Jezus de Agreda, o której król Filip IV był jeszcze lepszego zdania niż o Luizie Colmenares.6

Iluminizm przetrwał inkwizycję. Symboliczne jest, że ostatnią osobą, którą wydała ona świeckiemu ramieniu, była Maria de los Dolores Lopez. Spalono ją na stosie w roku 1781. Twierdziła ona stanowczo, że spotyka się z Dziewicą Maryją  i uwolniła z czyśćca miliony dusz.7 Jednak rozhisteryzowane, a być może obłąkane, zwodzące siebie i innych beaty spotykało się często w Hiszpanii jeszcze w późnych latach XIX wieku.8
Cdn.

Przypisy:
1 notbored.org/resistance-40.html
2Leszek Biały, „Dzieje inkwizycji hiszpańskiej”, Książka i Wiedza, Warszawa 1989, str.102.
3http://www.notbored.org/resistance-40.html
4Charles Lea, „Chapters from the religious history of Spain”, Lea Brothers&Co, Filadelfia 1890, str.330 – 335.
5Leszek Biały, op. cit., str.100 – 101.
6Leszek Biały, op. cit., str.101 – 102.
7Jon Edwards, „Inkwizycja hiszpańska”, Fakty, Warszawa 2002, str.141.
8Leszek Biały, op. cit., str.105.


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Kursy walut