Marta Cuberbiller

W 2017 roku obchodzić będziemy pięćsetną rocznicę reformacji protestanckiej. Charakteryzowało ją wiele łacińskich powiedzeń, jak sola Scriptura, sola fide, solus Christus. Wśród nich było i takie: post tenebras lux, co znaczy „po ciemności światło”. Odnosiło się ono do ponownego uświadomienia sobie prawdy biblijnej w czasach duchowej ciemności. Do XVI wieku światło ewangelii zostało przyćmione przez nauczanie kościoła rzymskokatolickiego. Ale gdy ponownie odkryto treść ewangelii, to było tak, jakby zaświeciło światło.

W ciągu ostatnich 200 lat również kościoły protestanckie znalazły się w większości znowu w duchowej ciemności, tym razem wywołanej przez akceptację Darwinowskiego ewolucjonizmu i idei starej, liczącej sobie miliardy lat Ziemi. Potrzebna jest ponowna reformacja, tym razem dotycząca Księgi Rodzaju.

Martin Luter postawił kiedyś wyzwanie kościołowi swojej epoki, wzywając do powrotu do Biblii i uznania autorytetu Pisma Świętego. Ale nie chodziło tylko o zbawienie z wiary, choć to było najważniejsze. Skrytykował także niektórych ojców wczesnego kościoła w sprawie długości dni z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju.

Żyjący w latach ok. 185-254 teolog chrześcijański Orygenes uważał, że dosłowne rozumienie opisu stworzenia niezgodne jest nawet ze zdrowym rozsądkiem:

„Jaki rozsądny człowiek będzie myślał, że pierwszy, drugi i trzeci dzień, wieczór i poranek istniały bez słońca, księżyca i gwiazd, a pierwszy dzień nawet i bez nieba? Kto jest takim głupcem, żeby sądzić, iż Bóg zasadził jak rolnik sad w Edenie na wschodzie i umieścił w nim drzewo życia, widzialne i dostrzegalne, tak że ten, kto cielesnymi zębami spożył owoc, otrzymuje życie, a ten, kto zjadł owoc z innego drzewa, otrzymuje zrozumienie „dobra i zła”? Co się zaś tyczy opowiadania o tym, że „Bóg po południu przechadzał się po raju” i że „Adam skrył się pod drzewem” to sądzę, że nikt nie ma wątpliwości, iż w tym symbolicznym opowiadaniu o sprawach, które nie dokonały się w sposób cielesny, tkwią jakieś tajemnice. Również opowieść o Kainie, który „odszedł sprzed oblicza Boga”, wyraźnie zdaje się skłaniać rozsądnego czytelnika, aby się zastanawiał, czym jest „oblicze Boga” i co znaczy, że ktoś „odchodzi sprzed niego”. Czy muszę mówić więcej, jeśli ludzie mający odrobinę rozsądku mogą zebrać wiele takich opisów przedstawionych jako fakty, które jednakże nie dokonały się w sensie literalnym?” (1)

Odpowiadając na tego typu argumenty, Luter napisał:

„Dni Stworzenia były dniami o normalnej długości. Musimy zrozumieć, że te dni były prawdziwymi dniami (veros dies), wbrew opinii tych świętych ojców. Kiedy tylko zauważamy, że opinie tych ojców niezgodne są z Pismem Świętym, to z należnym szacunkiem dla nich nie możemy odstąpić od autorytetu Pisma.” (2)

Wypowiedź Lutra powinna pouczyć nas, jak się odnosić do dzisiejszych wpływowych teologów i duchownych, którzy odchodzą od wyraźnych twierdzeń Pisma. Należy ich traktować z szacunkiem, ale trzymać się jasnych nauk Biblii.

Zobacz też:  Choroba Darwina

Wielu dzisiejszych teologów porzuciło autorytet Biblii na rzecz interpretowania Pisma w świetle tzw. „faktów przyrodniczych”. Nieżyjący już filozof i duchowny katolicki Ernan McMullin przyjął zasadę, że „ilekroć zaistnieje konflikt pomiędzy dosłowną interpretacją jakiegoś tekstu biblijnego a prawdą dotyczącą przyrody, udowodnioną przy pomocy wiarygodnych argumentów, chrześcijanin powinien poddać tekst biblijny reinterpretacji metaforycznej”. (3) Podobne poglądy głosi wielu dzisiejszych teologów katolickich (w Polsce na przykład Józef Życiński i Michał Heller). Przyjmują więc zasadę Scriptura sub scientia („Pismo jest podporządkowane nauce”).

Niestety, ich śladem idą także teologowie protestanccy. Wydawałoby się, że przyjmowana przez protestantyzm zasada sola Scriptura („tylko Pismo”) nie pozwala na to. Ale teologowie protestanccy przyjmując, że tylko Biblia jest ostatecznym arbitrem, ograniczyli jej autorytet jedynie do spraw wiary i moralności. A przecież treść Biblii nie ogranicza się tylko do tych spraw. Biblia jest bardzo mocno związana z historią i nauką.

Na przykład Nowy Testament stwierdza, że Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia po swojej śmierci. Ale uczeni zgodnie z panującą doktryną naturalizmu mogą orzec, że jest niemożliwe, by ludzie po śmierci mogli znowu żyć. Jezus nauczał kreacjonizmu młodej Ziemi (Mk. 10:6) i wierzył w dosłownie rozumianą opowieść o potopie Noego (Mat. 24:37-38), ale znowu uczeni-naturaliści nie będą w to wierzyć.

Większość pastorów i teologów protestanckich, którzy nauczają teistycznego ewolucjonizmu lub kreacjonizmu starej Ziemi, by uniknąć konfliktu, porzuciła zasadę sola Scriptura i przekazała w ręce naturalistów sprawy nauki i historii świata. Było to katastrofalne posunięcie dla kościoła, a dowodem na to jest zeświecczenie zachodnich społeczeństw.

Zamiast wierzyć omylnym hipotezom formułowanym przez niewierzących uczonych, nowa reformacja powinna powrócić do autorytetu Biblii. Dla spójnego teologicznego rozumienia biblijnego przesłania o stworzeniu, upadku, grzechu i odkupieniu (Rodz. 1:1-2:3; 6-8; Wyjś. 20:11; 31:17) niezbędne jest przyjęcie, że świat został stworzony przez Boga w ciągu sześciu dosłownie rozumianych, 24-godzinnych dni, że grzech i śmierć pojawiły się wskutek nieposłuszeństwa Adama oraz że Bóg ukarał świat potopem o globalnym zasięgu.

Kościół dnia dzisiejszego potrzebuje powrotu do zasady Sola Scriptura i bezkompromisowego nauczania biblijnego ujęcia stworzenia i odkupienia.

Marta Cuberbiller

m.cuber@wp.pl
http://creationism.org.pl/Members/mcuberbiller

(Simon Turpin, „Inspiring a Genesis Reformation”, Answers in Genesis, Sept.-Oct. 2016, s. 1-2.)

Przypisy:
(1) Orygenes, O zasadach, ATK, Warszawa 1979, s. 312-313 /4,III,1/.

(2) Martin Luther, Luther’s works, vol. 1: Lectures on Genesis, chapters 1-5, transl. G.V. Schick, ed. by J.J. Pelikan, Concordia Publishing House, St. Louis, Missouri 1958, s. 1523.

(3) Ernan McMullin, Ewolucja i stworzenie, Ośrodek Badań Interdyscyplinarnych przy Wydziale Filozofii Papieskiej Akademii Teologicznej, Kraków 1990, s. 2.

Idź Pod Prąd 2017, nr 148-150 (listopad-styczeń), s. 15.