– Byłyśmy w jednym z najgorszych więzień na świecie. Pytasz, co było najgorsze? Egzekucje współwięźniarek, z którymi żyłyśmy każdego dnia… Zabierali je od nas i w nocy przed egzekucją umieszczali w izolatkach. Następnego dnia dowiadywałyśmy się, że zostały powieszone. Przez cały czas czułyśmy atmosferę śmierci. Wszystkie więźniarki były smutne tygodniami po egzekucji. Stracona została też jedna z naszych najlepszych przyjaciółek, Szirin Alam Huli, kurdyjska aktywistka polityczna, która walczyła o prawa kobiet w więzieniach – opowiadają w Telewizji Idź Pod Prąd Marziyeh AmirizadehMaryam Rostampour, chrześcijanki z Iranu, które za nawrócenie do Jezusa zostały wtrącone do więzienia. Groziła im kara śmierci. Rozmawia Eunika Chojecka.


Opowiedzcie proszę, jak dziś wygląda sytuacja chrześcijan w Iranie? Niektórzy polscy, katoliccy politycy i dziennikarze twierdzą, że sytuacja chrześcijaństwa w Iranie nie jest taka zła, funkcjonują tam kościoły i prześladowania chrześcijan nie są poważne. W związku z tym Polska powinna współpracować z irańskim reżimem, bo to leży w naszym interesie. Jak byście na to odpowiedziały?

Maria (Maryam) Rostampour: Politycy nie chcą mówić o prześladowaniu chrześcijan ze względu na swoje własne interesy. Ale sytuacja chrześcijan w Iranie jest coraz gorsza. Trafiłyśmy do więzienia w 2009 r. i byłyśmy, zdaje się, pierwszymi kobietami, które poszły do więzienia z powodu wiary chrześcijańskiej. A przed nami więzieni byli także pastorzy armeńscy i asyryjscy. Dwóch z nich zostało zabitych przez reżim irański. Zostałyśmy uwięzione pod zarzutami apostazji [zmiany wiary – przyp. red.] i bluźnierstwa, i próbowali wydać na nas wyrok śmierci przez powieszenie, ale dzięki presji społeczności międzynarodowej nie mogli tego zrobić. Ale od tamtej pory prześladowania chrześcijan nasiliły się, ponieważ chrześcijan jest w Iranie coraz więcej i chrześcijaństwo jest zagrożeniem dla reżimu islamskiego w Iranie. Oni boją się wzrostu chrześcijaństwa i dlatego nasilają prześladowania chrześcijan. Setki chrześcijan są teraz w więzieniach. O niektórych z nich słyszymy w mediach, ich historie są znane, bo mają bliskich poza Iranem. Ale tych ludzi jest dużo, dużo więcej. Nie słyszy się o nich w mediach, bo nie mają rodziny i znajomych, którzy by mówili [za granicą] o tym, że są w więzieniu, że są prześladowani w Iranie. (…)

Marcelina (Marziyeh) Amirizadeh: Pomimo tego, że reżim torturuje ludzi i więzi wielu chrześcijan, dzięki Bogu wiele osób zwraca się do Chrystusa. Bóg otwiera oczy ludziom i widzą prawdziwą twarz islamu i reżimu. (…) Jednak, jak wspomniała Maria, wiele osób cierpi i to nie tylko chrześcijanie. Inne mniejszości także cierpią za swoją wiarę. Ten rząd aresztował członków wielu mniejszości. Oni utracili swoje prawa, stracili pracę. Dzieci z mniejszości nie są przyjmowane do szkół. Jest wiele zagrożeń dla mniejszości religijnych w Iranie.

Tak jak mówiłaś, polityków obchodzi głównie ich własny interes. My uważamy, że politycy powinni zająć się sprawą łamania praw człowieka w Iranie. Powinni uszanować Irańczyków, którzy walczą teraz o swoją wolność. Irańczycy od ponad 40 lat są pod tym okrutnym reżimem i walczą o swoją wolność. Tylko w listopadzie 2019 r. rząd zabił ponad 1500 osób. Iran zestrzelił też samolot, zabijając tym samym 178 osób. Irańczycy płacą cenę walki o wolność i dlatego potrzebują wsparcia krajów europejskich, tak jak Stanów Zjednoczonych. Cieszymy się, że nowa administracja [prezydenta Donalda Trumpa – przyp. red.] stoi za Irańczykami, którzy walczą za wolność. Oczekujemy, że kraje europejskie także udzielą wsparcia Irańczykom i nie zrezygnują ze sprawy praw człowieka na rzecz interesów.

Irańczycy protestują przeciw islamskiemu reżimowi ajatollahów, jednak giną z rąk policji i wojska. Czy uważacie, że możliwe jest obalenie islamskiego reżimu w Iranie?

M.A.: Oczywiście, że możliwe jest obalenie reżimu. Tego chce większość Irańczyków. Mimo tego, co mówią zachodnie media, że większość Irańczyków wspiera ten reżim. To jest kłamstwo.

Wiemy, że większość Irańczyków jest przeciwna reżimowi. Są zmęczeni jego brutalnością i chcą zmiany. Oni chcą, by nastał koniec republiki islamskiej. Irańczycy walczą o wolność, ale nie potrzebują interwencji innych państw, które by za nich walczyły. Oni mogą sami walczyć o swoją wolność. Ale potrzebują innych państw, które ich poprą, które okażą im wsparcie, tak jak Stany Zjednoczone. Pamiętam, jak w 2009 r., kiedy byłyśmy w więzieniu, ludzie wyszli na ulice i skandowali „Obama, jesteś z nami, czy z nimi?”. W tamtym czasie prezydent Obama nie wspierał Irańczyków. Zamiast wzmacniania Irańczyków, wzmacniał reżim przez negocjacje i umowy z reżimem i przez dawanie ogromnych sum pieniędzy rządowi Iranu. Wzywamy państwa i polityków europejskich do poszanowania praw człowieka i poszanowania Irańczyków, którzy walczą o swoją wolność. Irańczycy nie zapomną tych, którzy ich zdradzają.

M.R.: Irańczycy walczą o swoje prawa i płacą za to cenę. Jak mówiłyście, tysiące ludzi jest aresztowanych i mordowanych przez rząd. Ale bardzo ważnym jest, by media, zwłaszcza zachodnie, stanęły za Irańczykami. Fałszywa narracja, którą media na Zachodzie próbują pokazać, może odwrócić uwagę ludzi na Zachodzie. Nasi znajomi pytają nas, co tak naprawdę dzieje się w Iranie, czy prawdą jest to, co próbują pokazać media, że większość osób wspiera reżim. Widzimy, że media mają ogromny wpływ na to, co ludzie myślą. Dlatego tak ważne jest, by media mówiły prawdę, zamiast rozsiewać kłamstwa, rozsiewać propagandę reżimu.

Na przykład, kiedy generał Sulejmani, który był terrorystą, został zabity w Iraku, reżim irański próbował pokazać, że większość Irańczyków kochała Sulejmaniego, popierała go, uważała go za bohatera. Chcieli by ludzie byli na ulicach. Prawda jest taka, że reżim siłą wyciągał ludzi na ulice. Znamy ten reżim, żyłyśmy w Iranie, znamy sztuczki reżimu. Oni wyciągali dzieci ze szkół na ulice, by pokazać, że wiele osób wspiera reżim i wspiera generała Sulejmaniego. W niektórych przypadkach kierowali ruchem, zamykali metra i ulice, kierując ruch w stronę protestów. Chcieli pokazać, że wiele osób popiera generała Sulejmaniego. Ale prawda, której nie widzimy w mediach na Zachodzie, jest taka, że większość Irańczyków świętowała śmierć Sulejmaniego. Sulejmani to nie był tylko terrorysta, który zabijał ludzi poza Iranem. Sulejmani wydawał rozkazy, by zabić tysiące osób w Iranie. Widziałyśmy nagrania z Iranu, na których ludzie rozdawali sobie ciasteczka, świętowali, tańczyli, cieszyli się z tego, że on zniknął już z powierzchni ziemi. Niestety nie widzimy tej prawdy w mediach, zwłaszcza zachodnich.

Nasza telewizja pokazywała te nagrania. Wspieramy waszą rewolucję akcją #FreeIran. Organizowaliśmy wsparcie w Polsce dla wolnego Iranu. Jesteśmy z wami i informujemy Polskę i Europę o prawdziwych bohaterach Iranu.

Tak, jak mówiłyście, z islamu nawróciłyście się na chrześcijaństwo, co jest zakazane w Iranie. Rozmawiałyście z Irańczykami o Jezusie Chrystusie, co także jest zakazane i grozi za to kara śmierci. Jak czułyście się z tą świadomością, że każdego dnia możecie trafić przed sąd i zostać skazane na śmierć?

M.A.: Obie poznałyśmy miłość Boga, doświadczyłyśmy jej, doświadczyłyśmy wielu cudów. (…) Nasza relacja z Jezusem jest podstawą naszej wiary. Zanim nas aresztowano, postanowiłyśmy rozdawać Biblie w Teheranie. Rozdałyśmy ponad 20 tysięcy Nowych Testamentów w Teheranie i w innych częściach kraju w ciągu trzech lat. Bóg chronił nas przez cały ten czas, kiedy rozdawałyśmy Biblie. Byłyśmy w dwóch kościołach domowych, w jednym były prostytutki, a w drugim młodzież. Wychodziłyśmy, wykonywałyśmy nasze obowiązki i rozmawiałyśmy z ludźmi, dawałyśmy im Biblie w prezencie. Irańczycy, jak już mówiłam, są bardzo otwarci, są zmęczeni tym reżimem i islamistycznymi rządami.

Ale kilka osób doniosło na nas i zostałyśmy aresztowane, i wtrącone do więzienia na dziewięć miesięcy. Stawiano nam zarzut apostazji, która jest karana śmiercią. Przez większość czasu podczas naszych przesłuchań we wszystkich sądach próbowali nas zastraszyć. Mówili, że jeśli będziemy obstawać przy swojej wierze w Jezusa, to zostaniemy stracone przez powieszenie. Taka kara nam groziła. Grozili nam śmiercią cały czas. Grozili śmiercią członkom naszych rodzin. Byłyśmy torturowane nie fizycznie, a psychicznie. Nie dawali nam jeść przez pierwsze dni w areszcie. Byłyśmy pod ogromnymi naciskami. Widziałyśmy wiele aktów niesprawiedliwości. Ale dzięki naszej wierze w Jezusa, naszej osobistej relacji z nim, nie zrezygnowałyśmy z wiary i nie zaparłyśmy się Go. To był dla nas zaszczyt, że mogłyśmy choć trochę cierpieć za naszą wiarę. Kiedy porównamy nasze cierpienia z tym, co Jezus zrobił dla nas na Krzyżu, wiemy, że nasze cierpienie jest niczym. Nasza wiara i Duch Święty naprawdę pomogły nam w tym czasie w więzieniu. Przez dziewięć miesięcy nie miałyśmy dostępu do Biblii. Nie pozwolili nam czytać Biblii, ani jej mieć. Ale Bóg przypominał nam wersety z Biblii w różnych sytuacjach.

Przez pierwsze kilka miesięcy niektóre osadzone były uprzedzonymi do nas muzułmankami, które wierzyły, że jeśli przejdziesz z islamu na jakąkolwiek inną religię, jesteś niewierna i brudna. Miesiącami mówiły na nas „brudne chrześcijanki”. Ale my próbowałyśmy pokazać im, kim jest Jezus i czego naucza – naszym zachowaniem, miłością do nich, szacunkiem, modlitwą za nich. W efekcie, dzięki naszemu postępowaniu i cudom, które się potem wydarzyły, one mogły zobaczyć, że w naszej wierze jest prawda. I zaczęły do nas przychodzić i pytać o Jezusa. To było bardzo ciekawe. One wszystkie, które obrażały nas przez pierwsze miesiące, przychodziły do nas i przepraszały, mówiły, że kiedy tylko modlimy się, dzieją się cuda. A one przecież modlą się codziennie, praktykują islam, ale nic się nie dzieje. To było bardzo ciekawe. Nawet niektórzy strażnicy przychodzili do nas i przepraszali za swoje zachowanie, bo słyszeli od innych osadzonych i widzieli, że wśród nich działy się cuda. To dlatego Bóg wzmocnił wtedy bardzo naszą wiarę. Tak jak mówiłam, Bóg przypominał nam wersety z Biblii. Jeden z nich, z Ewangelii Mateusza, mówi: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. Bardzo łatwo czyta się ten werset, ale praktykowanie go wcale nie jest proste. Wierzymy, że Duch Święty wzmocnił nas, a Bóg dał nam siłę, byśmy kochały tych, którzy nas znieważali, kiedy byłyśmy w więzieniu.

Mówiłyście o rozdawaniu Biblii. Robimy w Polsce bardzo podobnie. Wysyłamy Nowe Testamenty za darmo. Myślę, że liczby są podobne, to tysiące Biblii. Ale wy zrobiłyście to we dwie i to w miejscu, gdzie jest to zakazane pod groźbą kary śmierci. To wielka odwaga. Jesteście dla nas zachętą.

Chciałabym zapytać o wasze najcięższe chwile. Byłyście zamknięte w jednym z najokrutniejszych więzień w Iranie, w więzieniu Evin. Powiedzcie, co było tam najgorsze?

M.R.: Jak wspomniałaś, byłyśmy prawdopodobnie w jednym z najgorszych więzień na świecie. Nie da się słowami opisać tego, jak straszne było to więzienie. Byłyśmy pod ogromną fizyczną i psychiczną presją. Byłyśmy w różnych aresztach. Byłyśmy w Wozarze, byłyśmy w więzieniu Evin. Trafiłyśmy do więzienia publicznego, a potem na Oddział 209, czyli do budynku, służącego do torturowania więźniów politycznych i przesłuchiwania ich. Pierwsze dwa tygodnie spędziłyśmy w areszcie, w którym nie dawali nam jedzenia ani picia, musiałyśmy spać na gołej podłodze. Był mróz, to był środek zimy, a my miałyśmy tylko kilka koców przesiąkniętych moczem, którymi musiałyśmy się okrywać. (…) Przesłuchiwali nas po osiem godzin. Próbowali używać nacisków, byśmy wyparły się naszej wiary w Jezusa, podczas każdego przesłuchania i podczas procesu. Grozili nam i naszym rodzinom. (…)

Pytasz o nasze najgorsze doświadczenia w więzieniu. Jesteśmy zgodne co do tego, że były to egzekucje współwięźniarek, z którymi żyłyśmy każdego dnia… Zabierali kobiety na egzekucje, a w nocy przed egzekucją umieszczali je w izolatkach. Następnego dnia dowiadywałyśmy się, że zostały stracone przez powieszenie. To było traumatyczne przeżycie dla każdej osadzonej, czułyśmy atmosferę śmierci wewnątrz więzienia. Wszystkie więźniarki były smutne tygodniami po egzekucji. Stracona została też jedna z naszych najlepszych przyjaciółek, Szirin Alan Huli, kurdyjska aktywistka polityczna, która walczyła o prawa kobiet w więzieniach.

W swojej książce napisałyście, że islamscy strażnicy więzienia i prześladowcy próbowali zmusić was do porzucenia chrześcijaństwa. Mówili, że Jezus to także prorok islamski i w takiego Jezusa możecie wierzyć i to jest w porządku. Co myślicie o tym popularnym łączeniu chrześcijaństwa i islamu? Papież Franciszek powiedział: „musimy wejść [jako jedna rodzina] do arki braterstwa z muzułmanami”¹ oraz, że muzułmanie i chrześcijanie czczą tego samego Boga². Co odpowiecie osobom, które mówią takie rzeczy?

M.A.: Obie wierzymy, że to nie jest prawda. Kiedy przeniosłyśmy się do Stanów Zjednoczonych, to było bardzo ciekawe, że wielu Amerykanów mówiło nam, że islam jest religią pokoju. Byłyśmy w szoku, słysząc to. Pytałyśmy, czy kiedykolwiek czytali Koran. Czytając Koran można zobaczyć wiele fragmentów, które pokazują, jak okrutny jest islam. Wiele fragmentów mówi, że jeśli przejdziesz z islamu na jakąkolwiek inną religię, jesteś niewierny i brudny, i musisz zostać zabity. W Koranie jest wiele fragmentów przeciwko kobietom. Dlatego byłyśmy tak zszokowane. Co do Jezusa, to bardzo ciekawe, co mówiłaś. Oni próbują pokazać, że Jezus z Koranu to ten sam Jezus, co Jezus z Biblii. A to nieprawda.

Podczas przedostatniego procesu nasz prawnik, a także sędzia, próbowali przekonać nas, że nasza wiara jest taka sama jak ich wiara, że Jezus w którego my wierzymy, to ten sam Jezus co Jezus, który występuje w Koranie. Podczas tego procesu powiedziałam sędziemu i prawnikowi, że nie wierzymy w to samo. My nie wierzymy w tego Jezusa, w którego oni wierzą, Jezusa z Koranu, ponieważ ten Jezus z Koranu jest prorokiem. A my wierzymy, że Jezus był Synem Boga, był Bogiem. Na tym polega różnica. A oni próbują zwieść ludzi mówiąc, że wszystkie religie są takie same. Wielu polityków także zaciera tę granicę ze względu na politykę, ze względu na ich własne interesy. Ale rzeczywistość jest inna, prawda jest inna. Jezus jest jedyną Drogą, jedyną Prawdą. To jest zupełnie różne od tego, czego islam uczy na temat Jezusa.

Kościół katolicki zdradził Jezusa i brata się z islamem – NOWY NUMER IDŹ POD PRĄD

Nowy numer "Idź Pod Prąd", a w nim:- Pastor Paweł Chojecki: Kościół zdradził Chrystusa! Czy będzie wierny Polsce i Polakom?- Irański potomek Mahometa ostrzega Polaków przed islamem!- Zrozumieć Amerykę, zrozumieć świat – wywiad z Alexem Newmanem The John Birch Society- dział kreacjonistyczny- historia – wywiady- dział nt. broni palnej- Prawda o Chinach (artykuł Hanny Shen oraz wywiad z Muratem Harrim Uyghurem, inicjatorem kampanii #MeTooUyghur)- Michał Fałek – Okiem prezesa Magazyn dostępny jest w kioskach Ruchu, Empikach oraz w sklepie IPP: https://idzpodprad.pl/sklep/gazety/368-gazeta-ipp-0120320182019.htmlSzymon, dzięki za animację!

Gepostet von idź Pod Prąd am Dienstag, 19. März 2019

M.R.: Chciałabym także dodać, że zawsze stawiamy jasną granicę między ludźmi a religią. Jest wielu ludzi takich jak my, którzy wychowali się w muzułmańskim kraju. Byłyśmy zmuszone do praktykowania islamu, tak jak większość Irańczyków. Urodzili się muzułmanami, ale nie wierzą w islam, większość z nich nawet nie czyta Koranu. Ale są zmuszeni podążać za islamem. Niektórzy z nich po prostu ślepo podążają za islamem i nie znają prawdy. Nie ma żadnego sposobu, by mogli dowiedzieć się czegoś o innych religiach i o prawdzie. Dlatego zawsze mówimy, że nie mamy problemu z ludźmi, nawet z muzułmanami. My wywodzimy się z tego samego środowiska, ale poznałyśmy Jezusa, znalazłyśmy prawdę. To samo spotyka wielu Irańczyków, którzy urodzili się w rodzinie muzułmańskiej. Oni także znajdują prawdę, poznają Jezusa i sami zaczynają rozumieć prawdę. Uważamy, że powinnyśmy kochać ludzi i powinnyśmy przekazywać im przesłanie chrześcijaństwa, przesłanie o zbawieniu.

Uważamy też, że źródło islamu jest szatańskie. Problem polega na tym, że większość ludzi nie czyta Koranu. Ale kiedy czytają Koran, to wyraźnie widzą różnicę i nie muszą słuchać papieża ani innych przywódców religijnych. Sami widzą tę różnicę tylko dzięki czytaniu tych dwóch ksiąg – Biblii i Koranu. Dzięki temu widzą, że rzeczy opisane w Koranie nie mogą być prawdą i nie mogą pochodzić od Boga. Jak wspomniała Marcelina, w Koranie napisane jest, że każdy, kto wierzy w cokolwiek innego niż islam, jest niewierny, a odpowiedzialnością muzułmanów jest zabić niewiernych. Ale my wierzymy, że zawsze musimy kochać ludzi i głosić im nowinę o zbawieniu.

Rozprawa w sądzie, o której wspomniałyście, była dla mnie najbardziej wzruszającym momentem w waszej książce. Odmówiłyście zaparcia się Chrystusa. I zrobiłyście to pod groźbą śmierci…

Jak wydostałyście się z więzienia? Jak ważne były naciski innych państw na islamski reżim – w waszym przypadku?

M.A.: Przez pierwsze kilka miesięcy nie miałyśmy kontaktu ze światem. Przez sześć miesięcy nie pozwolono nam mieć prawnika. Myślałyśmy, że świat zewnętrzny zupełnie o nas zapomniał. Ale po kilku miesiącach, kiedy pozwolili nam zadzwonić do naszych rodzin, dowiedziałyśmy się, że wielu chrześcijan modli się za nas i nas wspiera. To było dla nas wielką zachętą do tego, byśmy trwały w wierze. Zrozumiałyśmy, że nie jesteśmy same, że mamy wielka chrześcijańską rodzinę, która nas wspiera i staje wraz z nami do tej walki. Głównym powodem, dla którego jesteśmy wolne i żyjemy, jest łaska Boga, jego moc.

Ale drugim czynnikiem jest wsparcie chrześcijan, polityków i społeczności międzynarodowej. To pomogło nam odzyskać wolność. Na rząd irański spadły wielkie naciski ze strony organizacji międzynarodowych takich jak Amnesty International czy ONZ i wielu organizacji chrześcijańskich. Papież [Benedykt XVI – przyp. red.] wysłał list do władz Iranu i poprosił o uwolnienie nas. To był ostatni miesiąc naszego pobytu w więzieniu, kiedy pewien wysoko postawiony urzędnik przyszedł, by się z nami zobaczyć i zapytał, dlaczego papież z Watykanu przysłał list do naszego rządu, by się za nami wstawić. Powiedziałyśmy mu, że o tym nie wiedziałyśmy, bo jesteśmy w więzieniu i nie wiemy, co się dzieje na zewnątrz, bo aresztowaliście nas i zamknęliście w więzieniu. Chrześcijanie na całym świecie protestowali przeciw temu, co oni zrobili.

To było ciekawe, to była zachęta dla nas obu. Wielu ludzi, wielu polityków, wiele organizacji międzynarodowych wstawiało się za nami i walczyło o nas. Dzięki tym wszystkim naciskom przychodzącym z innych państw rząd irański musiał nas uwolnić. Ze względu na swój własny interes – oni chcieli pokazać, że w Iranie jest wolność religijna i że oni nie zabijają ludzi za ich wiarę. Chociaż to nieprawda. Zarzutem nam postawionym była apostazja, która jest karana śmiercią. Gdyby nie naciski innych państw i wsparcie społeczności międzynarodowej, oni na pewno by nas zabili. Jesteśmy wdzięczne, że tak wiele osób okazało nam wsparcie. Wzywamy ludzi, by rozmawiali z politykami, by ci wywarli presję na kraje takie jak Iran, które aresztują ludzi i prześladują ich z powodu religii. Wierzymy, że każdy powinien mieć prawo do tego, by wielbić Boga na sposób, który mu odpowiada i nikt nie ma prawa nikogo prześladować za jego wierzenia.

View this post on Instagram

With Senator Ted Cruz-2019

A post shared by  Marziyeh Amirizadeh (@marziyehamirizadeh.official) on

A teraz, dzięki Bogu, jesteście w Stanach Zjednoczonych. (…) Jakie było wasze pierwsze wrażenie po przylocie do Stanów Zjednoczonych? Pierwsze myśli o Ameryce?

M.R.: W Iranie piorą ludziom mózgi, mówiąc, że Ameryka to wielki szatan. Pamiętam, jak byłyśmy małymi dziećmi i przed lekcjami musiałyśmy stać w rzędach i mówić takie rzeczy jak „Śmierć Ameryce”, „Śmierć Izraelowi”. Nawet nie wiedziałyśmy, gdzie jest Ameryka, ale zmuszali nas do mówienia tych rzeczy.

Taka propaganda już nie działa. Irańczycy zaczynają rozumieć, że to są kłamstwa reżimu. A podczas ostatnich protestów widzieliśmy, że ludzie powtarzali, że nasi wrogowie nie są w Ameryce, tylko tutaj [w Iranie], że wrogiem jest irański reżim.

Kiedy przeniosłyśmy się do Stanów Zjednoczonych, wiedziałyśmy, że mamy tam wielu przyjaciół. Wielu chrześcijan, wielu wierzących wspierało nas, kiedy byłyśmy w więzieniu, i większość z nich była w USA. Wielu chrześcijan pisało do nas, kiedy byłyśmy w więzieniu, modliło się za nas, wstawiało się za nami. (…)

W swojej książce pisałyście o tym, że bycie muzułmaninem, islam – nie przybliżają cię do Boga. Niestety również w Polsce wielu młodych ludzi nie wierzy w Boga. Odrzucają Boga i katolicyzm, ponieważ katolicyzm nie daje im osobistej relacji z Jezusem. W Polsce mamy największą na świecie przepaść między młodszym a starszym pokoleniem w kwestii wiary w Boga. Co powiedziałybyście tym młodym Polakom, którzy odrzucili Boga, ponieważ odrzucili katolicyzm?

M.A.: Jak wspomniała Maria, kiedy podążamy za zasadami religii i za ludźmi, po jakimś czasie jesteśmy wycieńczeni, jesteśmy zmęczeni, bo nie ma żadnej prawdy jedynie w podążaniu za zasadami. Jeśli nie masz osobistej relacji z Jezusem, jeśli nie próbujesz poznać Jezusa, jeśli nie ma w tobie pragnienia, by mieć relację z Bogiem, by z Nim rozmawiać, by znaleźć prawdę, Bóg nie zmusi się do niczego. Jezus mówi, że jeśli otworzysz swoje serce, to On do niego wejdzie. To zależy od nas. Jeśli młodzi Polacy nie otworzą swoich serc, nie spróbują znaleźć prawdy, nie będą chcieli poznać Boga, to nie znajdą prawdy. Najważniejsze jest by mieć w sercu to pragnienie i chcieć znaleźć prawdę. Jak mówiła Maria, kiedy podążasz tylko za ludźmi i zasadami islamu jak w Iranie, gdzie ludzie podążają za zasadami, które nie mają sensu, to w końcu są zmęczeni tymi zasadami. (…) Zachęcamy Polaków, by zamiast podążać za zasadami religii, zaczęli doświadczać Jezusa, by zaczęli rozmawiać z Bogiem jako ich Ojcem, by spróbowali mieć osobistą relację z Bogiem.

M.R.: Chciałabym dodać tylko, że myślę, że wszystkie rozumiemy frustrację młodych ludzi, ale wzywamy ich, by nie pozwolili, by błędy kościołów, przywódców religijnych, a nawet zasad religii, zniechęciły ich do nawiązania tej pięknej relacji z Jezusem Chrystusem. To coś zupełnie innego. Podążanie za tradycjami i religią to coś zupełnie innego niż nawiązanie relacji z Bogiem. (…)


¹ Fragment przemówienia papieża Franciszka podczas podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, luty 2019.

² „Nie można nigdy zapominać, że muzułmanie «bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami jedynego i miłosiernego Boga, który będzie sądził ludzi w dniu ostatecznym»” Adhortacja papieża Franciszka “Evangelii gaudium” (2013)