Do rozruchów doszło w poniedziałek w dzielnicy Sztokholmu – Rinkeby, po tym jak patrol policji zatrzymał poszukiwanego mężczyznę na stacji metra. Kilkudziesięciu napastników podpaliło zaparkowane samochody i splądrowało pobliskie sklepy. Pobito właściciela butiku oraz fotoreportera lokalnej gazety, którego zaatakowało piętnastu imigrantów. Komunikacja miejska czasowo wstrzymała kursy autobusów do objętej rozruchami dzielnicy.

Jeden z atakowanych policjantów oddał strzały do napastników. Policja podała, że “nie były to strzały ostrzegawcze, ale nikt ranny nie zgłosił się do szpitala”. Sytuację opanowano dopiero następnego dnia rano.  Policja wysłała dziś do Rinkeby dodatkowe patrole.

Mieszkańcy dzielnicy wypowiadający się dla szwedzkiej telewizji określają swoje miejsce zamieszkania jako “strefę wojny” i “getto, nad którym nie ma kontroli”.

Zobacz też:  Turcja sieje propagandę w niemieckich szkołach