Z morza wyłowiono jedną z dwóch „czarnych skrzynek” należącego do Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej samolotu, który rozbił się w niedzielę opodal Soczi.

Maszyna runęła do wody dwie minuty po starcie. W katastrofie zginęły 92 osoby, w tym 64 artystów wojskowego Chóru Aleksandrowa.

– Z dwóch minut, które minęły między startem a upadkiem, około jednej samolot poświęcił na rozpędzanie się po pasie startowym. (…) Wznoszenie się nie zostało zakończone, samolot zaczął tracić szybkość i runął do morza – opisuje katastrofę jeden z rosyjskich ekspertów.

Większość zgadza się z nim: w trakcie wznoszenia się z nieznanych przyczyn maszyna zaczęła tracić prędkość. Nie wiadomo jednak, dlaczego tak się stało.

Możliwość dokonania zamachu terrorystycznego została kilkakrotnie odrzucona przez przedstawicieli różnych rosyjskich instytucji, przede wszystkim kontrwywiadu FSB. We wtorek jego przedstawiciel zapewniał, że na odzieży już wyłowionych ofiar katastrofy nie odnaleziono śladów materiałów wybuchowych. Na fragmentach samolotu nie wykryto zaś żadnych zmian spowodowanych ewentualnym wybuchem. Jako główną przyczynę katastrofy śledczy rozpatrują obecnie dostanie się „przedmiotu z zewnątrz do silnika maszyny”.

Jednak w internecie pojawiło się nagranie z tajemniczym błyskiem nad miejscem, w którym upadł samolot. Wywołało ono znów falę komentarzy na temat możliwego zamachu.

– Nagranie zostało zrobione prawie pół godziny po katastrofie Tu-154 – stwierdził jednak kategorycznie anonimowy rozmówca agencji Interfax z ekipy prowadzącej śledztwo. Nadal jednak nie wiadomo, co i dlaczego błysnęło nad morzem.

Zobacz też:  Fillon z zarzutami