Doktor Jonathan Brown, wykładowca jezuickiego Uniwerystetu Georgetown, gościł w Międzynarodowym Instytucie Islamskim w Herndon w stanie Wirginia, gdzie wygłosił wykład o niewolnictwie w islamie.

Wykład miał być poświęcony niewolnictwu w islamie, jednak wiekszą część dr Brown poświęcił niewolnictwu w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i w Chinach. Brown opisywał, że niewolnictwo w tych krajach było bardzo brutalne. Za to w krajach arabskich i tureckich niewolnicy wiedli według wykładowcy całkiem przyjemne życie.

Brown przekazywał wiele nieprawdziwych tez, jak na przykład, że niewolnictwo w krajach muzułmańskich nie było zależne od rasy, chociaż w krajach arabskich na określenie czarnoskórego używane jest słowo “abeed” znaczące niewolnik.

Doktor twierdził też, że niewolnicy byli chronieni przez prawo islamskie. Nie dodał już, że tylko formalnie. Praktyka wyglądała zupełnie inaczej.

Posunął się nawet do stwierdzenia, że posiadanie człowieka przez innego człowieka nie jest niemoralne i porównywał niewolnictwo do bycia zatrudnionym, a nawet do małżeństwa.

Na pytanie z widowni o zmuszanie niewolników do czynności seksualnych odparł, że seks za przyzwoleniem to stosunkowo nowa, zachodnia koncepcja, a w historii było inaczej. Według niego przyzwolenie nie jest konieczne do  moralnego i etycznego pożycia seksualnego.

Takie stwierdzenia oburzyły nawet muzułmańskich słuchaczy. Jeden z nich Umar Lee podzielił się swoimi wrażeniami na portalu Student Voice, gdzie napisał, że opuścił salę bardzo zaniepokojony oraz że jest pewien, że gdyby na uniwersytecie w Georgetown jakiś ksiądz bronił niewolnictwa w Południowej Ameryce albo gwałtów, zostałby natychmiast wyrzucony z uczelni. Dlaczego zatem tolerujemy kogoś takiego, jak Brown?-  pyta muzułmański student.

Uniwersytet w Georgetown jest najstarszym  w Ameryce katolickim uniwersytetem. Prowadzi go zakon jezuitów. Dr Jonathan Brown, który przeszedł na islam, stoi na czele katedry cywilizacji islamskiej. Jest też redaktorem Oksfordzkiej Encyklopedii Islamu i Prawa

Zobacz też:  Lotos zrezygnował z reklam w TVN