Rok 2016 był znakomity dla węgierskiej gospodarki. Zanotowała ona najwyższą w historii nadwyżkę w handlu zagranicznym – w wysokości 10 mld euro – oraz najwyższy wolumen eksportu – ponad 93 mld euro.

Dodatkowo rekordowy był również napływ inwestycji zagranicznych. 71 wielkich przedsiębiorstw zdecydowało się na ulokowanie kapitału na Węgrzech, inwestując 3,2 mld euro.

Recepta na sukces według premiera Viktora Orbana jest prosta: niskie podatki. Obecnie troską premiera Węgier są zakusy Unii Europejskiej, która chce zniszczyć węgierską konkurencyjność, żądając podniesienia podatków i cen energii.

Minister spraw zagranicznych i handlu zagranicznego Węgier Peter Szijarto zapewnił: „Będziemy walczyć przeciwko dążeniom Brukseli, które mogą prowadzić do podniesienia podatków na Węgrzech, gdyż rękojmią konkurencyjności Węgier są w dużym stopniu niskie podatki.”

Jakże kontrastuje to z wypowiedziami człowieka roku „Gazety Polskiej”, ministra Mateusza Morawieckiego, który twierdził, że „Model rozwoju gospodarczego oparty na niskich kosztach pracy jest drogą donikąd.”

Po owocach jasno widać, kto ma rację. My kolejny raz wzywamy ministra Morawieckiego, by wziął z Węgier przykład, jak należy dbać o rozwój i gospodarkę.

Zobacz też:  Wielka Brytania opuści wspólny rynek