Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji wezwało w sobotę charge d’affaires Szwajcarii, by zaprotestować z powodu demonstracji, która odbyła się tego dnia w Bernie.

W stolicy Szwajcarii kilka tysięcy osób protestowało przeciw polityce prezydenta Turcji Recepa Erdogana. Protestujący wzywali, by w kwietniowym referendum w Turcji dotyczącym zwiększenia uprawnień prezydenta głosować „nie”. Turcja oczekuje od Szwajcarii dochodzenia karnego w sprawie protestu. Zdaniem Ankary promował on terroryzm. Turcy podkreślają, że na manifestacji pojawił się plakat nawołujący do zamachu na prezydenta Turcji.

Rzecznik MSZ Szwajcarii zapowiedział, że odpowiednie władze sprawdzą, czy organizatorzy demonstracji naruszyli warunki pozwolenia na zwołanie zgromadzenia oraz czy doszło do innych przestępstw.

Prezydent Erdogan skomentował protest:
– Szwajcaria zrobiła kolejny krok. Tamtejsze lewicowe ugrupowania wraz z terrorystami spotykają się i uczestniczą w marszu. W szwajcarskim parlamencie wieszają moje zdjęcie z przystawioną do głowy bronią. Parlament Szwajcarii w obliczu tego konsekwentnie milczy – powiedział turecki prezydent.

Zobacz też:  Hoss dostanie zwrot kaucji