W poniedziałek, 21 października w godzinach porannych w centrum Hongkongu znaleziono leżącego na ulicy, nieprzytomnego, nagiego 25-letniego mężczyznę. Przybyli na miejsce lekarze stwierdzili, że spadł on z dużej wysokości. W szpitalu lekarze stwierdzili śmierć w wyniku odniesionych obrażeń.

Policja ustaliła, że mężczyzna posiadał polski paszport i spadł z balkonu pokoju hotelowego. Lokalne media podają, że na miejscu nie było wielu śladów krwi, za to na ciele było dużo siniaków.

Policjanci stwierdzili samobójstwo, choć nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego.

Jest to kolejny podejrzany przypadek śmierci w czasie trwających w Hongkongu od czerwca protestów.

Już ponad 100 głównie młodych osób zostało znalezionych martwych w wodzie lub po upadku z wysokich budynków. Internauci stwierdzali jednak, że ciała w momencie znalezienia przedstawiały oznaki częściowego rozkładu, co oznacza, że tzw. samobójcy mogli nie żyć już wcześniej.

AKTUALIZACJA:

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało nam informację:

21 października br. nastąpił zgon polskiego obywatela w Hongkongu. Konsul jest w kontakcie z rodziną zmarłego oraz lokalnymi władzami. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane.

Mając na uwadze dobro rodziny dalszych szczegółów nie przekazujemy.

Chapman Chen, korespondent telewizji Idź Pod Prąd w Hongkongu i założyciel Hongkong Bilingual News zaznacza, że sprawa jest podejrzana:

W historii większości społeczeństw cywilizowanych krajów bardzo niewiele osób zdejmowało wszystkie ubrania przed popełnieniem samobójstwa przez skok z dużej wysokości lub utonięcie. Ale odkąd ruch przeciw prawu o ekstradycji lub rewolucja w Hongkongu rozpoczęła się na początku czerwca tego roku, doszło do ponad 114 podobnie tajemniczych samobójstw.

Na przykład, 14 września, ciało nagiej cudzoziemki miało spaść z wysokiego budynku w dzielnicy Wan Chai w Hongkongu i rozpadło się na pół po uderzeniu w dach i leżało na ziemi, jednak było tam bardzo mało krwi. W ciągu 12 minut policja w Hongkongu zakończyła dochodzenie i ogłosiła, że ​​w sprawie nie ma „niczego podejrzanego”.

Jeszcze inny przykład: we wrześniu znaleziono ciało nagiej 15-letniej uczennicy znanej jako panna Chan, unoszące się na morzu. Była mistrzynią pływania i według jej bliskich przyjaciół nie miała zamiaru ani powodów, by popełnić samobójstwo. Co więcej, ta młoda dziewczyna, panna Chan, brała udział w wielu protestach od czerwca. Kiedy sprawa wzbudziła publiczne zainteresowanie w październiku, jej ciało zostało szybko skremowane, jeszcze przed przeprowadzeniem sekcji zwłok. To było skandaliczne i wciąż jest skandaliczne. Odbyło się wiele masowych wieców i protestów przeciwko brutalności policji, szczególnie w związku ze śmiercią panny Chan.

Taka jest sytuacja w Hongkongu. W rzeczywistości wszyscy, zwłaszcza młodzi ludzie, nawet mieszkańcy Zachodu w Hongkongu, są w wielkim niebezpieczeństwie.

W każdym razie śmierć polskiego młodego mężczyzny znalezionego 21 października pozostaje tajemnicą.