Dziś rano kilkadziesiąt pocisków uderzyło w lotnisko w stolicy Afganistanu – Kabulu. Stało się to kilka godzin po tym, jak w Kabulu wylądował sekretarz obrony USA James Mattis.

Według przedstawiciela armii amerykańskiej wystrzelono około 40 pocisków, z czego ponad dwadzieścia to pociski z granatników. Strzelano w stronę wieżyczki strażniczej. Pociski spadły po południowej stronie lotniska. Napastnicy schronili się w budynku w pobliżu lotniska. Według nieoficjalnych informacji w walce z siłami bezpieczeństwa zginęło co najmniej trzech atakujących. Nieoficjalnie mówi się też o 13 rannych cywilach.

Do ataku przyznali się zarówno talibowie, jak i Państwo Islamskie. Przedstawiciel Talibanu przyznał, że celem miał być samolot amerykańskiego sekretarza obrony.

Mattis przybył do Afganistanu z niezapowiedzianą wizytą. Do siedziby NATO w Afganistanie przybył również sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Obaj spotkali się z władzami Afganistanu i dowódcami sił międzynarodowych.

Zobacz też:  Burmistrz Lampedusy nie chce imigrantów