Skandal w niemieckiej policji

0
223

Dziennik „Tagesspiegel” ujawnił, że policja w Berlinie przyjmuje na służbę członków arabskich gangów. Dzieje się tak pomimo ich udokumentowanej działalności przestępczej.

Gazeta opublikowała anonimowy list skierowany do komendanta policji w Berlinie Klausa Kandta. Autor listu przedstawia się jako długoletni pracownik Urzędu Kryminalnego. Pisze, że w berlińskiej policji służy wielu członków przestępczych klanów arabskich, a winę za to ponosi wiceszefowa policji Margarete Koppers, pod rządami której policja berlińska chętnie przyjmuje młodych imigrantów z krajów muzułmańskich. Autor listu stwierdza, że adwokatem Margarete Koppers jest prawnik, który broni w sądach arabskich przestępców.

Dodaje, że „władze policyjne tłumią wszelką krytykę ze strony szeregowych funkcjonariuszy”.

Redakcja dziennika „Tagesspiegel” uważa, że list jest autentyczny, a inni funkcjonariusze potwierdzają zarzuty.

Szef berlińskiej policji Klaus Kandt stwierdził, że list zawiera szkalujące treści i odmówił komentarza w sprawie anonimowych inwektyw.

Wcześniej media opublikowały opinię instruktora szkolącego rekrutów w szkole policyjnej w Berlinie. Mężczyzna, który chce zachować anonimowość, opisuje skandaliczne zachowanie osób szykujących się do roli policjantów, szczególnie tych pochodzących z krajów muzułmańskich.

Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Klasa wyglądała jak chlew. Połowa uczniów to Turcy i Arabowie. Bezczelni. Głupi. Nie potrafili się wysłowić. Grozili innym uczniom pobiciem. Naprawdę się ich boję. Oni nas nienawidzą. To będzie policja głęboko skorumpowana. To nie są koledzy. To jest wróg w naszych własnych szeregach – mówi na nagraniu.

Policja berlińska potwierdziła autentyczność nagrania. Jest to nagranie z poczty głosowej wysłanej do szefa berlińskiej policji Klausa Kandta. Rzecznik berlińskiej policji Thomas Neuendorf powiedział:

Przyjrzymy się sytuacji w szkole, porozmawiamy ze studentami i szkoleniowcami.

Związek zawodowy policjantów powiedział, że to nie pierwszy sygnał o patologiach w berlińskiej akademii policyjnej. Jednak zauważa, że nie mogą nic zrobić w tej sprawie, ponieważ nikt nie zwrócił się do nich bezpośrednio.

Zobacz też:  Urząd wypełni za nas PiT

Według „Die Welt” szkoleniowcy, którzy chcieli spotkać się z przedstawicielami partii politycznych, by poinformować ich o patologiach w akademii, byli poddawani presji, by nie mówili o tym, co dzieje się w szkole.

„Związki zawodowe policji zorganizowały spotkanie z radnymi partii FDP w Berlinie, ale zostało ono z niewiadomych powodów w ostatniej chwili odwołane” – powiedział dziennikowi rzecznik partii Marcel Luthe.