Spisek katolicko-komunistyczny trwa nieprzerwanie od 1950 r.

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 2 min.

Biskupi Kościoła Katolickiego zdradzili z komunistycznymi mordercami Polskę i Żołnierzy Wyklętych w 1950 r. Od tamtego czasu trwa symbioza oraz kolejne zdrady narodu i niszczenie państwa: Okrągły Stół, wejście Polski do Unii Europejskiej i nieprzerwane żerowanie na zaufaniu społecznym. Obnaża to po części film „Tylko nie mów nikomu” oraz wywiad Jerzego Dziewulskiego dla „Wprost”, ale nikt nie łączy wszystkich faktów i nie dostrzega całego obrazu.

Nawet 30 procent polskich księży współpracowało z SB – tak twierdzi Jerzy Dziewulski, były milicjant, były poseł SLD i specjalista od bezpieczeństwa. W rozmowie z tygodnikiem “Wprost” powiedział:

– Wszystkie teczki personalne kleru zostały przekazane Episkopatowi albo, jak przypuszczam, zniszczone. To była najprawdopodobniej niepisana umowa z Czesławem Kiszczakiem, ale być może też z ludźmi Solidarności. Sprawa prosta – teczki w zamian za wsparcie. Za wsparcie Okrągłego Stołu, nowej władzy, a także, choć tego oficjalnie nie wiem, za gwarancje, że w przyszłości ci, którzy doprowadzili do obalenia systemu, nie podlegaliby osądzeniu.

Dziewulski opowiada, jak wyglądało rozpracowywanie księży:

– Rozmawiałem z byłymi funkcjonariuszami SB z Departamentu IV, czyli do spraw Kościoła. Powiedzieli mi tak: Kościół składa się z ludzi, a księża są szczególnie słabymi ludźmi. To są mężczyźni postrzegani jako niemęscy, nietwardzi, poddający się słabościom. Dlatego SB wśród księży bez kłopotów łowiło agentów i współpracowników. Szacowałem, że nawet 30 proc. duchownych było zarejestrowanych, ale znajomy z SB tylko się śmiał i przekonywał mnie, że dużo więcej. Powiedziano mi oficjalnie: żaden ksiądz nie przyszedł do SB z własnej woli, wszystkie werbunki były oparte o szantaż.

A czym szantażowano księży? Według Dziewulskiego chodziło głównie o dowody na homoseksualizm, pedofilię, posiadanie kochanek i dzieci. Do rozliczenia kościoła z pedofilii tak naprawdę wystarczyłoby otworzyć teczki.

Niestety żaden dziennikarz nie podkreśla, że zdrada Polski przez Kościół katolicki dokonała się już w 1950 r. Wskazuje na to Porozumienie Państwo-Kościół, w którym biskupi zdradzają polskich patriotów walczących z sowieckim okupantem. Następnie trwały lata kooperacji i swoistej symbiozy między komunistami i biskupami. Fakt ten opisał pastor Paweł Chojecki w programie Idź Pod Prąd NA ŻYWO:

 

Tak samo jak nikt nie patrzy na całą historię zdrady, tak nikt nie próbuje spojrzeć w przyszłość i odkryć, jaki jest plan komunistów. Pastor Paweł Chojecki przekonywał dziś w Idź Pod Prąd NA ŻYWO, że ujawnianie pedofilii księży będzie wykorzystane do wymiany kadr w Kościele katolickim, tak by utrzymać rząd dusz: