Przeczytasz tekst w ok. 2 min.

Skrajnie lewicowy portal „Indymedia” podaje, że w całych Niemczech zostały ogłoszone „spontaniczne demonstracje, parady samochodowe i flash moby”: „Nielegalne, legalne, miej to gdzieś: niezarejestrowane lub zarejestrowane – w Berlinie i na terenie całego kraju odbędą się protesty + demonstracje (rewolucjonistów) 1 maja!”. W tym samym tonie demonstrują organizacje uchodzące za skrajną prawicę oraz antyszczepionkowcy.

 

W Niemczech mimo braku pozwolenia i rządowych ograniczeń z powodu pandemii koronawirusa, 1 maja mają odbyć się demonstracje skrajnej lewicy. W internecie pojawiło się wiele wezwań do demonstracji w różnych miastach Niemiec mimo trwającego tam wstępnie do 3 maja zakazu większych zgromadzeń.

Dotychczasowi inicjatorzy dużych lewicowych demonstracji pierwszomajowych w Berlinie zapowiedzieli, że swoje plany przedstawią w najbliższy poniedziałek, 27 kwietnia. Niemieckie media podają również, że odbyły się już szczegółowe rozmowy o możliwych działaniach w grupach przygotowawczych. Aktywiści podkreślają, że nie pozwolą państwu dyktować warunków protestu, ale twierdzą, że poważnie traktują zagrożenie zarażenia się koronawirusem. „Niezależnie od formy protestu, który odbędzie się wieczorem 1 maja, wzywamy do podjęcia zdecentralizowanych działań w dniach 30 kwietnia i 1 maja” – piszą i dodają: „przy waszych działaniach zwracajcie uwagę na odstęp, noście rękawiczki i zakrywajcie twarze”.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi walki z koronawirusem, w Berlinie dozwolone są wyłącznie demonstracje z maksymalnie 20 uczestnikami w bardzo szczególnych warunkach. Senat zdecyduje we wtorek, jakie złagodzenia nastąpią 27 kwietnia. Dotyczyć one będą również prawa do demonstracji. Zwłaszcza lewicowcy i członkowie partii Zielonych apelowali o więcej okazji do wieców przy zachowaniu odpowiednich odstępów.

Pomimo zakazów w ostatnich tygodniach odbyło się kilka demonstracji protestacyjnych różnych grup. W sobotę kilkaset osób pikietowało na placu Róży Luxemburg w Środkowym Berlinie przeciwko ograniczeniu praw podstawowych przez rządowe regulacje ustanowione w walce z pandemią koronawirusa. Wśród nich byli przeciwnicy szczepień, znani teoretycy spisku i prawicowi demonstranci. Podobna demonstracja odbyła się tam również tydzień wcześniej.

Według raportu magazynu „Spiegel” berlińska policja spodziewa się pozornie spontanicznych spotkań lewicowych ekstremistów, ataków na policjantów i szkód materialnych, zwłaszcza wokół Rigaer Strasse w dzielnicy Friedrichshain, gdzie wciąż znajdują się symboliczne i częściowo okupowane domy skrajnie lewicowego środowiska.

Obecne plany łamania rządowych ograniczeń podczas pandemii Covid-19 skrajnie lewicowego środowiska w Niemczech nie są niczym nowym. W ostatni tydzień marca w Berlinie miały miejsce zniszczenia mienia, tj. podpalenie samochodu firmowego i roweru, jak również niezgłoszona i niezgodna z ograniczeniami demonstracja 60 osób, przy okazji której miał zostać wywieszony baner z napisem „Nasza solidarność przeciwko ich izolacji”.

Sprawcy tych zdarzeń na łamach „Indymedia” podkreślali, że swoim działaniem chcą przyczynić się do tego, aby w przyszłym kryzysie gospodarczym „przegrały właściwe osoby”, czyli „profitenci nadzoru”, osoby, które rzekomo czerpią korzyści z ograniczeń wychodzenia z domu.

Również kilka tygodni temu lewicowi radykałowie na portalu „Indymedia” nawoływali do wykorzystania pandemii koronawirusa do grabieży, zamieszek i ataków na infrastrukturę, o czym pisaliśmy

Źródła: bild.de, focus.de

Autor: Yvette Malczewska-Höfler