Francuskie służby zostały postawione na nogi w związku z serią incydentów z udziałem samolotów Air France startujących z lotniska de Gaulle’a.

Na wlewach paliwa aż czterdziestu maszyn pojawiły się napisy „Allah Akbar”.
Na paryskim lotnisku zauważono również liczne anomalie dotyczące lotów komercyjnych m.in.  wyłączenie przekaźnika łączącego kokpit i silnik w kilku samolotach.

Inne przypadki to sabotaż pochylni na drodze ewakuacyjnej w hangarze oraz zmiany na mapie wyświetlającej trasę lotu Los Angeles – Tel Awiw. Izrael został na niej zastąpiony nazwą „Strefa Gazy”. Na innej mapie Maroko zastąpiono słowem „Kalifat”.
Dziesięć osób znajduje się  pod obserwacją, wśród nich francuski pracownik lotniska, który przeszedł na islam jednak kiedy służby się nim zainteresowały wyjechał do Jemenu. Jego żona prowadzi szkołę koraniczną nieopodal innego lotniska Paryża – Orly.

Kontrola przeprowadzona w ubiegłym roku wykazała, że ponad 70 pracownikó lotniska jest podejrzanych o islamski radykalizm.  Część z nich była wpisana na krajową listę obserwowanych. Ich zezwolenia na dostęp do miejsc wrażliwych lotniska zostały cofnięte. Władze portu lotniczego zwolniły 57 pracowników za radykalne poglądy. Jak widać, nie były to środki wystarczające.

Jednocześnie nie ustaje napływ islamskich imigrantów do Europy. Tylko w ciągu ostatnich 48 godzin do Włoch dotarło 11 tysięcy uchodźców.

Zobacz też:  Próba zamachu na lotnisku w Paryżu