Rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew skrytykował w Biszkeku członków Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej: Białoruś, Kazachstan i Kirgistan.

Miedwiediew skarżył się, że problemy dwustronne są przenoszone na poziom wspólnoty:
„Wykonanie podpisanych przez nas umów i sam proces integracyjny stają się zakładnikami interesów narodowych. I dochodzi do absolutnie niedopuszczalnych sytuacji w stosunku do innych członków wspólnoty nie wciągniętych do sporu. Do szantażu – że albo wpłyniecie na decyzję innej strony, albo niczego nie podpiszemy.” – powiedział.

Była to wyraźna aluzja do Białorusi, która odmówiła podpisania nowego kodeksu celnego EUG.

Dmitrij Miedwiediew wspomniał o  konflikcie gazowym z Białorusią, nie wymieniając jednak nazwy kraju:
„Niektóre obecne tu kraje niech sobie wyobrażą, że nie wchodzą w skład naszej wspólnoty. Zobaczyłyby teraz gazpo cenach europejskich – ok. 200 dol. za tysiąc metrów sześciennych. I to wszystko – nie trzeba niczego udowadniać, pokazywać w rozliczeniach. Wszytko byłoby o wiele droższe.

Pogroził rosyjski premier i powiedział wszystkim obecnym, by pamiętali o tych zależnościach, gdy będą przyjmowane decyzje dotyczące integracji w ramach EUG.

Zobacz też:  Pogrzeb bohaterów z incydentami w tle