Przywódcy Francji, Niemiec i Włoch spotkali się wczoraj na wyspie Ventontene by przedyskutować przyszłość Unii Europejskiej po Brexicie.

Rozmowy miały na celu ustalenie wspólnego stanowiska na szczyt 27 krajów UE, bez Wielkiej Brytanii, który odbędzie się 16 września w Bratysławie.

Miejsce spotkania jest symboliczne. Na wyspie Ventontene w 1941 roku trzech włoskich komunistów napisało manifest, w którym opisali przyszłość Europy bez granic i państw narodowych. Na grobie jednego z nich – Altiero Spinellego – troje przywódców złożyło kwiaty.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel mówiła, że Europa stoi przed dużym wyzwaniem dotyczącym wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa. Podkreśliła, że ze względu na sytuację w Syrii i zagrożenie terrorystyczne Europa musi zrobić więcej narzecz swego bezpieczeństwa. Troje przywódców zapowiedziało, że współpraca w zakresie bezpieczeństwa zostanie rozbudowana.

Zagrożeniem dla dzisiejszej Europy jest rozdrobnienie i podział – mówił z kolei Francois Hollande. Przestrzegał przed nacjonalistycznymi tendencjami w UE, namawiając do walki z egotyzmem i zamykaniem się w sobie. Również on podkreślił wspólną politykę obronną jako jedno z ważnych zadań UE.

Wierzymy, że Europa stanowi rozwiązanie poważnych problemów naszych czasów – podsumował włoski premier Mateo Renzi.

Nie pierwszy raz kraje Europy Zachodniej spotykają się w wąskim gronie i kreślą swoje wizje dotyczące przyszłości Unii. To spotkanie powinno wyostrzyć zmysły – mówi brukselski korespondent portalu EurActiv Georgi Gotev,

Polscy komentatorzy wypowiadają się ostrzej. Publicysta Krzysztof Karoń mówił w w TVP Info:
To, co w tej chwili się dzieje, to histeryczne dopinanie projektu europejskiego, póki jeszcze można go dopiąć, i póki można będzie zastosować terror. Celem tego całego przedsięwzięcia jest możliwość zastosowania terroru (…) czyli wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Profesor Piotr Wawrzyk zapowiada, ze niedługo będziemy świadkami ogłoszenia nowego projektu dużo ściślejszej integracji europejskiej.
Projekt nie ma szans na realizację. Gdy dojdzie w tej sprawie do referendum, społeczeństwo francuskie, jak i holenderskie, po prostu je odrzuci – ocenił politolog.

Zobacz też:  W sobotnim zamachu bombowym w Stambule zginęło 38 osób, ponad 150 zostalo rannych