Polski sąd chce wydać działacza Falun Gong komunistycznym Chinom! „Zginę tam”. Co na to Ziobro?!

Udostępnij
Przeczytasz tekst w ok. 2 min.

53-letni Zhihui Li decyzją sądu polskiego zostanie odesłany do komunistycznych Chin. Mieszkający od 2012 r. w Szwecji działacz jest członkiem zwalczanego przez komunistów ruchu Falun Gong. „Jeżeli Polska wyda mnie Chinom, zginę”, powiedział działacz w rozmowie z TVN. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

Telewizja TVN podaje, że Zhihui Li urodził się w Chinach, jednak od 2016 r. ma
szwedzkie obywatelstwo. W 2014 r. komunistyczne władze chińskie wszczęły śledztwo w jego sprawie i wysłały za nim międzynarodowy list gończy.
Oficjalny zarzut, jaki strona chińska mu przedstawia, to nielegalne wyprowadzenie pieniędzy z Chin. Zhihui Li twierdzi jednak, że oskarżenia są bezpodstawne i stanowią przykrywkę dla prawdziwych celów rządu chińskiego, czyli prześladowania ruchu Falun Gong, którego jest członkiem.
Ruch ten polega głównie na medytacji, a jednak od późnych lat 90. jest prześladowany w komunistycznych Chinach i uznawany za sektę. Jeszcze kilka lat wcześniej promowany przez władzę, w wyniku gwałtownie rosnącej popularności uznany został za zagrożenie dla panującego reżimu.
Zhihui Li dołączył do ruchu prawie dekadę temu i aktywnie wspiera jego działania.
Wcześniej, jako wysoko postawiony przedsiębiorca chiński, należał do młodzieżówki Komunistycznej Partii Chin. Teraz uważa, że partia ściga go szczególnie ze względu na to, że zdecydował się zerwać kontakty z komunistami na rzecz dołączenia do Falun Gong.
„Jeżeli Polska wyda mnie Chinom, zginę”, powiedział działacz w rozmowie z TVN.
W Polsce sąd pierwszej instancji wydał zgodę na wydanie działacza Chinom. Sąd apelacyjny wyrok odwołał i sprawę cofnął do sądu okręgowego. Tam znów zapadła decyzja o przekazaniu mężczyzny władzom chińskim.
W jego obronie stanęła strona szwedzka. Ambasada Szwecji przekazała polskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych pismo, w którym czytamy, że „jest duże ryzyko, że nasz obywatel, po wydaniu go stronie chińskiej, może zostać skazany na karę śmierci”.
„Chińska Republika Ludowa nie spełnia kryteriów państwa prawa. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości podporządkowany jest kontroli partii komunistycznej, a zatem nie jest on niezależny”.
Teraz decyzja należy do Ministra Sprawiedliwości, który jest zwierzchnikiem polskiej prokuratury.