– Kościół w naszym kraju jest wyjęty spod prawa, jest jak święta krowa, a biskupi, jak spasione koty, mają wszystko podstawione pod nos i są oderwani od rzeczywistości. Myślę, że Kościół zawsze będzie uwikłany w nadużycia, bo biskup jest Bogiem w swojej diecezji, nikt nie ma nad nim żadnej kontroli. Nie widzę nadziei na realne zmiany w Kościele, ale nadzieją jest to, że ludzie z niego odchodzą. (…) Myślę, że największym wstrząsem będzie film braci Sekielskich o Janie Pawle II – w rozmowie z telewizją Idź Pod Prąd mecenas Artur Nowak, pisarz, publicysta, bohater filmu “Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich, pokrzywdzony przez dwóch księży pedofilów, który dziś sam pomaga ofiarom. 

Redaktor Kornelia Chojecka poruszyła w rozmowie nagłaśnianą ostatnio sprawę arcybiskupa Grzegorza Rysia, któremu zarzuca się brak reakcji na  ukrywanie księdza pedofila przez biskupa łowickiego, Andrzeja Dziubę. W oświadczeniu arcybiskup Ryś, tłumacząc się z zarzutów, ujawnił imię i nazwisko ofiary, ale nie księdza, który miał się dopuścić wykorzystywania seksualnego. Dopiero po kilku godzinach duchowny sprostował swoje oświadczenia. Na antenie IPP TV padło pytanie o konsekwencje prawne, jakie w związku z tym powinien ponieść abp Ryś.
– Arcybiskup Ryś na mocy dokumentów watykańskich powinien dbać o dane poszkodowanego. Ujawnienie ich jest skandaliczne. Z pewnością jest to naruszenie dóbr osobistych. To pokazuje, z jaką “powagą” on i podległa mu kuria podchodzą do takich spraw. Myślę, że duchowny poniósł już duże straty wizerunkowe. Nie wiem, jakie konsekwencje prawne powinien ponieść, ale nie podoba mi się, że to kolejny raz, kiedy hierarchowie wydają oświadczenia do pokrzywdzonych za pośrednictwem swoich sekretarzy. Doszło do zaniechania, ponieważ abp Ryś powinien wszcząć postępowanie i osobiście spotkać się z ofiarą. To Kościół ma szukać pokrzywdzonych, a nie na odwrót. Rola hierarchów nie może ograniczać się do wzięcia koperty na odpustach ani do wygłaszania monologów. Bycie biskupem to nie tylko zaszczyty, ale i obowiązki, a nasi biskupi są wychowani w rzeczywistości feudalnej – ocenił mec. Artur Nowak.
Artur Nowak wyjaśnił także, jakie przykłady cech feudalnych widzi w instytucji Kościoła. – W Kościele ma miejsce pewien rytuał wasalny – ślub posłuszeństwa biskupowi składany przez nowo wyświęconego kapłana. (…) Proszę zwrócić uwagę, że wszystkie nazwiska, które padają ostatnio w kontekście braku nadzoru przez biskupów, należą do ludzi, którzy nie awansowali ze względu na swoją religijność czy merytorykę. Zostali protegowani na dworach biskupich. Kościół nie zerwał z tymi zasadami od setek lat. Jest takie powiedzenie – władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. Myślę, że Kościół zawsze będzie uwikłany w nadużycia, bo biskup jest Bogiem w swojej diecezji, nikt nie ma nad nim żadnej kontroli. Czy słyszał ktoś o poniesieniu konsekwencji przez jakiegoś polskiego biskupa? Nie, i najbliższe lata pokażą brak zmian – ocenił mecenas.

Myślę, że Kościół zawsze będzie uwikłany w nadużycia, bo biskup jest Bogiem w swojej diecezji, nikt nie ma nad nim żadnej kontroli


Artur Nowak po ostatnich obradach Konferencji Episkopatu Polski udzielił wywiadu “Wirtualnej Polsce”. Powiedział, że nie wierzy w zmiany w polskim Kościele. Na łamach gazety można było przeczytać, że „ryba psuje się od głowy, a w Episkopacie jest zgnilizna moralna, która związana jest nie tylko z pedofilią w Kościele, ale też homoseksualizmem wśród księży czy właśnie dawną współpracą z SB. Biskupi moralnie nie potrafią się odnaleźć”. Na antenie telewizji Idź Pod Prąd padło pytanie, gdzie szukać rozwiązań i nadziei na realne zmiany w Kościele. – Jestem realistą i nie widzę żadnej nadziei. Nadzieją jest to, że pustoszeją Kościoły. Mamy w mediach thriller dotyczący nadużyć w Kościele, więc rodzice nie chcą posyłać dzieci na religię, a do seminariów przystępuje coraz mniej młodych ludzi. W Kościele następują zmiany, ale od drugiej strony. Moim zdaniem nic się nie zmieni, bo biskupów nie ma kto zastąpić. Jest wśród nich solidarność i nie ma żadnego sprawiedliwego biskupa. Ale nie jestem też pesymistą – zmiana nastąpi wtedy, kiedy Kościół przestanie już pełnić realną rolę. Coraz bardziej dochodzi do głosu pokolenie młodych ludzi, których Kościół rzymskokatolicki po prostu nie interesuje – odpowiedział mec. Artur Nowak. 

Coraz bardziej dochodzi do głosu pokolenie młodych ludzi, których Kościół rzymskokatolicki po prostu nie interesuje.


Prowadząca wywiad przytoczyła dane nt. spadku religijności między starszym a młodszym pokoleniem. Z badań przeprowadzonych w 2018 r. przez amerykański instytut Pew Research wynika, że Polska na tle 108 krajów jest liderem w spadku religijności. Redaktor zapytała współrozmówcę, czy nie obawia się, że w związku z kolejnymi aferami pedofilskimi w Kościele katolickim Polacy zaczną masowo odchodzić od Kościoła i staną się ateistami. – W tych samych badaniach okazuje się, że mamy coraz szerszą grupę ludzi, którzy odeszli od zorganizowanych grup religijnych, są poza kościołami. Według nich organizacje religijne skazane są na porażkę. Historia Kościoła katolickiego doskonale pokazuje, że w pewnym momencie odkleił się od rzeczywistości religijnej, misji ewangelizacji i zajął się pilnowaniem swoich interesów, walką o przywileje – odpowiedział mec. Nowak.

Kościół katolicki w pewnym momencie odkleił się od rzeczywistości religijnej, misji ewangelizacji i zajął się pilnowaniem swoich interesów, walką o przywileje.


Mężczyzna wystąpił w dwóch produkcjach braci Sekielskich dotyczących pedofilii w Kościele – “Tylko nie mów nikomu” oraz “Zabawa w chowanego”. Artur Nowak w przeszłości padł ofiarą dwóch księży pedofilów. Kornelia Chojecka zapytała, co skłoniło go, żeby publicznie opowiedzieć swoją historię. – Miałem wystąpić w tym filmie w roli eksperta prawnego. Jednak w trakcie produkcji Tomasz Sekielski zapytał mnie, dlaczego interesuję się tym problemem. (…) Myślę, że do tej decyzji trzeba dojrzeć, nie można tego zrobić pod wpływem emocji. Według niemieckich badań średnia wieku osób, które zdecydowały się opowiedzieć swoją historię, to 52 lata. Znam młode osoby, które nie potrafią się zmierzyć ze swoim problemem. Na tym właśnie polega podłość nadużyć seksualnych – epicentrum bólu i traumy stanowi krzyż, który dźwiga się całe życie – wyznał Artur Nowak. 
Redaktor Chojecka przytoczyła przedstawiony dwa lata temu w programie Uwaga przypadek byłego ministranta, który oskarżył proboszcza swojej parafii o molestowanie seksualne. Poszkodowany spotkał się z odrzuceniem ze strony lokalnej społeczności. W tym kontekście prowadząca rozmowę zapytała mecenasa Nowaka, czy w swojej pracy z ofiarami przestępstw seksualnych ze strony duchownych często spotyka się z przypadkami, kiedy społeczność lokalna odrzuca ofiarę, a nie oprawcę. – Niedawno byliśmy świadkami tego, że ksiądz oskarżony przed Sądem Rejonowym w Zgorzelcu o molestowanie dwóch dziewczynek w wieku komunijnym był fetowany przez okolicznych parafian, ze śpiewem na ustach odprowadzany do sądu. Okazywano wsparcie sprawcy. Z drugiej strony myślę, że wiele się zmieniło. Dobrze, że o tym mówimy. Jest to proces adaptacji, odrzucenie wyparcia nadużyć w Kościele – odpowiedział mężczyzna.
Artur Nowak opowiedział także o jego zmieniającym się w ciągu życia osobistym stosunku do Kościoła katolickiego. – Kościół był dla mnie ważny jako dla młodego człowieka. Później zacząłem się zastanawiać, czy Kościół naprawdę coś mi dał, czy zmienił mnie na lepsze. Okazuje się, że to, że jestem już poza nim, wcale tak wiele nie zmienia. Najważniejszą dla mnie księgą, przypowieścią jest Ewangelia, która jest bardzo mądra i uniwersalna.

Najważniejszą dla mnie księgą, przypowieścią jest Ewangelia, która jest bardzo mądra i uniwersalna.


"To nie inwazja LGBT niszczy Kościół Katolicki. Do pustoszenia się kościołów przyczynia się najbardziej hipokryzja…

Gepostet von idź Pod Prąd am Samstag, 12. September 2020

Myślę, że decyzji [o odejściu z Kościoła] będzie coraz więcej. Kościół nie robi nic, żeby ludzi do siebie przyciągnąć. Do odejścia z Kościoła najbardziej przyczynia się zachowanie hierarchów i duchownych, których postawa jest zaprzeczeniem nauki Jezusa, a ludzie nie lubią hipokryzji – ocenił. Mecenas został zapytany o to, co sprawiło, że mimo swoich doświadczeń nie odwrócił się od Boga. – Uważam, że Słowo, które zostało przekazane przez Jezusa w Ewangelii, ma wielką moc. Można w niej znaleźć jasny sposób na to, jak żyć i jak znaleźć szczęście. Ubolewam, że Jezus z kart Ewangelii jest mało znany. Uważam, że ludzie, którzy rozumieją jej przekaz, są po prostu lepsi. Nie potrzeba do tego kościołów. Dla mnie praktyki religijne nie są potrzebne, ale rozumiem, jeśli komuś pomagają. Natomiast razi mnie, kiedy praktyki są zorientowane na formę zewnętrzną, a nie przekłada się to na życie – wyznał Artur Nowak.

Do odejścia z Kościoła najbardziej przyczynia się zachowanie hierarchów i duchownych, których postawa jest zaprzeczeniem nauki Jezusa, a ludzie nie lubią hipokryzji.


W rozmowie poruszono także temat niedawnych doniesień dotyczących wykorzystywania seksualnego przez duchownych. Janusz Szymik wyznał publicznie, że został kilkaset razy zgwałcony przez ks. Jana Wodnika, byłego kapelana kardynała Franciszka Macharskiego, uznawanego za ikonę Kościoła katolickiego w Polsce. Prowadząca rozmowę zapytała Artura Nowaka, czy uważa, że ujawnienie tego skandalu w Kościele będzie wstrząsem dla Polaków. Tych wstrząsów będzie więcej. Myślę, że największym wstrząsem będzie film braci Sekielskich o Janie Pawle II. Archetyp księdza przewodnika duchowego ulega dekonstrukcji. Myślę, że niezależne media zbudowały atmosferę dekonstrukcji tego mitu. (…) Prawdziwą tragedią Kościoła jest to, że najwyższe stanowiska obejmują duchowni bardziej zainteresowani karierami, niż realną pracą u podstaw. W zachodniej Europie dochodzi do masowego odejścia z Kościoła. Nasi biskupi nie robią nic, żeby zatrzymać to zjawisko. Myślą sobie: doczekamy sobie spokojnej emerytury, nikt już nas tutaj nie ruszy. Zmiany musiałyby czegoś od nich wymagać, a oni nie są przyzwyczajeni do zmian. Sama krytyka jest dla nich trudna, bo są oderwani od rzeczywistości. (…) Czy ewangelizacja ma polegać na celebrowaniu uroczystości religijnych? Z tej formy nie biorą się realne owoce religijności – skomentował.

Tych wstrząsów będzie więcej. Myślę, że największym wstrząsem będzie film braci Sekielskich o Janie Pawle II


Redaktor Kornelia Chojecka zapytała mecenasa Nowaka, skąd czerpie siłę do zajmowania się tak trudnym i niewygodnym tematem, mimo doznanych traum. – Myślę, że czerpię siłę z buntu. Kościół katolicki jest w naszym kraju świętą krową, a biskupi, jak spasione koty, mają wszystko podstawione pod nos. Każdy, kto odchodzi od Kościoła, chce opowiedzieć o hipokryzji, jaka ma w nim miejsce. Granice odwagi mówienia o tym są przesuwane coraz dalej. Siłę daje mi satysfakcja pokrzywdzonych, kiedy odnajdą w końcu sprawiedliwość w sądach. Dla pokrzywdzonych najważniejsze jest to, żeby zostali nazwani OFIARAMI – wyznał mec. Nowak.

Na koniec rozmowy Artur Nowak odpowiedział na pytanie dotyczące konsekwencji prawnych, jakie powinien ponieść Kościół katolicki za wieloletnie ukrywanie księży pedofilów. – Trudno wskazać proste rozwiązania prawne. (…) Kościół jest wyjęty z prawa podatkowego, ubezpieczeniowego, prawa danych osobowych i wielu innych. Z pewnością powinien ponieść konsekwencje finansowe. Ale największe straty, jakie ponosi Kościół, to straty wizerunkowe. Coraz mniej w Kościele młodych ludzi, nowych powołań, osób chodzących na religię. Ten Titanic tonie! 

Cała rozmowa z mec. Andrzejem Nowakiem w IPP TV: