Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że Krzysztof Wyszkowski ma przeprosić Lecha Wałęsę za swoje wypowiedzi w mediach, w których twierdził, że przed kilku laty wygrał proces, który Wałęsa wytoczył mu za nazwanie agentem SB o pseudonimie „Bolek”.

Sędzia Magdalena El-Hagin odczytując wyrok i uzasadnienie podkreślała, że sąd nie rozstrzygał „merytorycznej zasadności wypowiedzi Krzysztofa Wyszkowskiego, jakoby Lech Wałęsa był tajnym, płatnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa”, ponieważ okoliczność ta była już rozpatrywana przez sąd apelacyjny w 2011 roku. Mimo tego sędzia stwierdziła, że Lechowi Wałęsie nie udowodniono współpracy agenturalnej ze Służbą Bezpieczeństwa.

– Niewątpliwie w obecnych warunkach społecznych współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa cechuje się negatywną oceną, na co wskazuje również treść komentarzy i debat toczących się pod publikacjami internetowymi, odnoszącymi się do informacji o wygranym procesie przez pozwanego. Dlatego pojawiające się co jakiś czas doniesienia o agenturze powoda, niestwierdzone dotychczas przez powołane do tego instytucje, są wyjątkowo dotkliwe dla osoby nagrodzonej Pokojową Nagrodą Nobla oraz byłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podważając jego wiarygodność w opinii publicznej – ocenił sąd.

Zasłużony opozycjonista, twórca Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża Krzysztof Wyszkowski zapowiedział apelację, a orzeczenie sądu zadedykował prezydentowi Andrzejowi Dudzie, „jako materiał do przemyśleń”.

W rozmowie z portalem Niezalezna.pl Wyszkowski powiedział:
– Do czasu, gdy prezydent Andrzej Duda będzie się upierał przy blokowaniu uzdrowienia sądownictwa, stary układ będzie ochraniał interesy „właścicieli” III RP.

Wyszkowski na Twitterze powtórzył swoje zdanie o Wałęsie:
– Z całą odpowiedzialnością powtarzam, że Lech Wałęsa był agentem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie “Bolek”. Dobrowolnie złożył zobowiązania do tajnej współpracy z komunistyczną policją polityczną, donosił na swoich współpracowników z Wydziału W4 Stoczni Gdańskiej w celu osłabienia antykomunistycznych akcji protestacyjnych, pobierał za to wynagrodzenia finansowe i rzeczowe.

Zobacz też:  Ministerstwo Finansów chce monitorować każdą transakcję